Czy jest taka możliwość, że akumulator pomimo tego ze byl naładowany prostownikiem, napięcie trzyma ~12.5V daje za maly prad i rozrusznik nie chce ruszyc?
Był jeszcze rozruch za pomoca kabli z innego auta podpietymi do mojego aku, ktory rónież nic nie dał (silnik V8 chyba za slabego aku nie mial?, ciezko bylo sprawdzic bo jest schowany pod tylna kanapą)
Bo tak czytam w tym internecie, ze moze byc tez ze aku trzyma napiecie, ale daje niewystarczajacy prad, ze podpiecie kabli tez nic nie daje, tylko sama podmiana akumulatora. Może tak być?
Czy to jednak ewidentnie rozrusznik. Bo nie wiem czy oplaca sie sciagac kumpla z drugiego konca miasta z identycznym akumulatorem, zeby podmienic i sprawdzic.
Wczoraj slyszalem jak bendiks cykal, dzisiaj nie cykal, ale za to rozrusznik bardzo slabo ale ruszyl na ulamek sekundy.
Pukanie w bendinks nic nie dalo.
Czy to teraz ewidentna wina rozrusznika?