Nie musi. Sprawdziłem to ponownie... od półtorej godziny klucz jest w aucie bez zapłonu i kierownicą mogę kręcić.
Dzięki serdeczne za szybką akcję.
Auto doholowałem do mechanika. Kluczyk w stacyjce, aktywny był cały czas. Bałem się, że jak długo będzie włożony to sam wyłączy zapłon i nie wiedziałem co wtedy z blokadą. Ale nic takiego się nie stało.
Oczywiście meches kazał postawić w kolejce i czekam na swoją kolej. Może w międzyczasie podjadę ze swoim kompem sprawdzić czy coś zapisało. Ale też nie chcę mu narzucać, żeby od początku sam widział co się dzieje.
...ale nie wróżę nic dobrego. Może nawet najgorsze...
Jechałem w trasie i po jakimś skrzyżowaniu zjeżdżam w boczną drogę i słyszę jak coś sobie zaczyna pobrzękiwać. Najpierw nierównomiernie, więc ciężko było ustalić czy coś się poluźniło czy coś gorszego. Szybko radio na "zero" i słucham. Auto się toczy na luzie, a luźne pobrzękiwanie staje się coraz głośniejsze i i zaczyna cykać równo z obrotami silnika. Tocząc się zjechałem na pobocze, leciutko tylko podniosłem obroty po zatrzymaniu, żeby potwierdzić, czy odgłos rośnie razem z obrotami. Okazało się, że tak. Więc zgasiłem silnik.
Podniosłem klapę i chciałem osłuchać, czy to może nie spod wtryskiwacza ale auta już nie dało się uruchomić. Odpuściłem i zadzwoniłem po hol
Liczyłem, że po zimie wezmę się za klapy...... obawiam się że klapy były szybsze

Oby nie.
Poza tym, turbo mi ostatnio na tych mrozach trochę pogwizdywało, może się skończyło... W każdym razie kolorowo nie jest.