[Giulietta] Giulietta vs Croma

ignacy

Użytkownik
Rejestracja
Lip 16, 2013
Postów
224
Lokalizacja
zDolny Śląsk
Auto
Mito 135 MA TCT było, Giulietta 170 MA TCT_była, Stelvio 200KM, Ducato 3,0 160 AT był, Corsa 130
Witam,
Pierwszy raz zabieram głos na tym forum, a więc witam wszystkich i pozdrawiam.
Obecnie użytkuje a ściślej moja lepsza połówka Mito MA 135 TCT. Chwilowo, czyli do dziś bezproblemowe i jestem zadowolony. Jak będzie jutro i dalej to sie okaże.
Również mam Cromę 2,4 MJTD wszystkomajacą tak, że łatwiej powiedzieć czego nie ma. I tu mam problem. Ktos chce ode mnie kupić - tak sam z siebie na zasadzie sprzedaj Pan, nie byłem na to przygotowany a Cromę lubię i nie wyciska mi łez rozpaczy.
No ale po chwili czemu nie - tylko co w zamian. Pomyslałem o Giuletcie. Nawet odbyłem jazdę próbną wersja TCT. Komfortu Cromy niestety nie ma, no ale nie jest mi w zasadzie teraz potrzebny duzy samochód więc kompakt byłby akceptowalny.
Moglibyście mi dać argumenty za albo przeciw Giuliecie? Na razie wysnułem wniosek, że w zasadzie dobry samochód tylko skrzypi na garbach (gumy stabilizatora? - taki standard we wszystkich markach zdaje się i miewa pajączki na reflektorach ( znam ze Stilo - dziwne tyle lat a Hella lub Valeo powtarza ten feler). Następne pytanie -czy da sie przyzwyczaić do czerni podsufitki w wersji z dodatkiem sport?
 
To są własciwie dwa nieporównywane auta, bo mają różne przeznaczenie. Croma to duży rodzinny samochód klasy średniej do raczej spokojnej jazdy a Julka to kompakt, który aż się rwie do dynamicznej jazdy.
 
Wiem, że to różne klasy. Zadałem pytanie o argumenty za i przeciw Giulietcie na tym forum, bo są tu ludzie uzytkujący Giuliettę i często przesiedli się do niej z innych modeli, może np z Cromy właśnie.
 
Wiem, że to różne klasy. Zadałem pytanie o argumenty za i przeciw Giulietcie na tym forum, bo są tu ludzie uzytkujący Giuliettę i często przesiedli się do niej z innych modeli, może np z Cromy właśnie.

Argument za:
Mam od 2 lat i jakbym miał teraz wybierać kupiłbym ją jeszcze raz, może nawet dołożyłbym do silnika MA zamiast TB. Ale mając do wyboru full wypas TB vs golas MA za te samą kasę wybrałem "luksusy" i była to dobra decyzja. Jakbym miał wybór kolorystyczny brałbym do szklanego dachu białą perłę, wygląda zjawiskowo.

Argument przeciw: istnieje Citroen DS5 :) Całe szczęście że się ceni i mam jeszcze na głowie kredyt hipoteczny :)

A zupełnie na serio - super autko, piękne w środku, piękne z zewnątrz, możesz patrzeć na nie każdego dnia i następnego będzie Ci się znów podobać.
Awaryjność - jak nie w Alfie, więc z tego się najbardziej cieszę, bo to moja pierwsza i bałem się o to czytając opinie na forach o starszych modelach.
 
Witam
ja dokonałem podobnej zamiany już ponad rok temu, wymieniłem Mondeo 2,5t na Giuliettę 1,4 MA TCT.
Zgadzam się z Mackiem , że to dwa różne auta, dwie różne klasy,pomijając argumenty emocjonalne, przyznam że dla mnie głównym argumentem zakupu mniejszego auta była ekonomia - oszczędzam ok 2,5 litra na setkę przy podobnych osiągach i przyjemności z jazdy , bardzo także przypadła mi do gustu skrzynia TCT . Z wad to jednak mniejsze wnętrze i bagażnik, jednak dla mnie (188cm) i mojej rodziny ( 2+2 już bez wózków ) w zupełności wystarcza na co dzień i na wakacje ( właśnie wróciliśmy z wakacji 4200km. - bez problemów, 7,8/100, moja żona twierdzi że fotele z przodu najwygodniejsze z naszych dotychczasowych aut),wadą także trochę mniejszy komfort przy wwysokich prędkościach autostradowych - gorsze wyciszenie i spasowanie wnętrza.
Mimo dużej sympatii do Mondeo ja jestem zadowolony ze zmiany.
Pozdrawiam

- - - Updated - - -

Mi po głowie chodził zarówno DS4 jak i DS5 , jednak DS4 przegrał między innymi przez TCT, a DS5 także przez cenę.
pz.
 
No to teraz koledzy się obrażą . Dla mnie Fiat Croma jak najbardziej -Fiat na tanim zawiasie , dobry silnik , przestronny , niezawodny i do tego ładny i pojemny vs. Gulietta ładna ( kwestia gustu ) , przy Cromie malutka ale do mnie osobiscie nowa linia Alfy ( po Brerze i 159 ) wogóle nie trafia . Zarówno Mito jak I Julka ( zwana Muminem ) to czysto "damskie " wozy . Dlaczego nie kupisz 159 SW - kozacka Alfa , duża , komfortowa , i piękna a ceny już bardzo fajne . Sorki pany ale takie moje zdanie . Ja osobiscie w życiu bym nie kupił ani Mito ani Giulietty , no może dla żony . Zamiast Julki wolałbym Bravo 2 albo używanego Forda Focusa RS ( to i zapiernicza i wygląda ) a zamiast Mito Punto w wersji Abarth . Mam osobiscie nadzieje ,że o ile Alfa stanie wkońcu na nogi zaczną robić znowu auta i z wyglądu i pod maską sportowe ( bo wybór silnikowy jest mega okrojony a brak silnika V6 uważam za chańbe w "cuore sportivo " ) . No i dołożyłem łyżkę dziękciu do całości . WYbaczcie :D
 
Ostatnia edycja:
Ja tam się nawet za łyżkę dziegciu nie obrażę , także nawet dziękć mi nie straszny:), za stary jestem i może nawet trochę już zniewieściały bo lubię babskie samochody, ale wszystkie gusta szanuję i rozumiem że każdy z nas ma inne upodobania , także czekam na V6 w alfie, ale jakby było mnie stać to bym sobie sprawił Maserati Shamal V8 - pomarzyć zawsze można.
Pozdrawiam
 
Hehehe mnie też nie stać na Maserati dlatego zawsze jest 159 3.2 v6 lub GT 3.2 . Ale szanuje wasze gusta . Ważne ,że jezdzicie rodzynami a nie komercyjnymi pudełkami . Ja pisałem ogólnie , że pasowała mi stara linia i stare "nazwy" ,"oznakowania" . A co będzie w przyszłosci to się okaże :)
 
Hehehe mnie też nie stać na Maserati dlatego zawsze jest 159 3.2 v6 lub GT 3.2 . Ale szanuje wasze gusta . Ważne ,że jezdzicie rodzynami a nie komercyjnymi pudełkami . Ja pisałem ogólnie , że pasowała mi stara linia i stare "nazwy" ,"oznakowania" . A co będzie w przyszłosci to się okaże :)

Jak już pisałem ze 3 razy, przed kupieniem Giulietty jechałem 159 z tym 2.4 dieslem, ktora była o kilka tysięcy droższa (oczywiście z gorszym wyposażeniem). I nie patrząc na cenę kupiłem Giuliette. O wiele lepiej się prowadzi, lżej, bardziej bezpośrednio i namacalnie. W 159 okrutnie czuć masę auta, zbiera się jakbyś musiał rozbujać leżące w bagażniku 5 worków cementu, a przy hamowaniu nurkuje przodem jakby nagle Ci ktoś te worki położył na silnik. Skrzynia i kierownica w 159 chodzi jak w jakiejś smole. Poza tym skóra jest lepiej wykończona w Gi, moja połówka zwróciła uwagę w 159 na jakieś niepozarabiane nitki, czy krzywo schodzące się szwy na łączeniach.

Mnie osobiście bardzo podoba się kokpit, który z tym panelem idącym przez całą długość jest zbliżony do pomysłu wnętrza Fiata Coupe, który darzę młodzieńczym sentymentem.

Generalnie do czego bym się natomiast przyczepił to idiotycznie (do tyłu) wyprofilowane fotele od łopatki w górę. Dzięki temu i zagłówkowi wysuniętemu do przodu odcinek szyjny ma słabe podparcie w fotelu. Tutaj ideałem były dla mnie fotele z Seata Altea. Natomiast to co piszą że Giulietta ma za krótkie siedzisko to jakaś kompletna bzdura, mam 190 i dosyć długie nogi i kompletnie nie odczuwam tego problemu. A krytykujący plastikową gałkę skrzyni chyba nigdy nie mieli w samochodzie metalowej - w lato się od niej parzysz, a w zimę ręka bez rękawiczki do niej przymarza (dosłownie).

Więc generalnie jeżeli nie potrzebujesz z miejsca którego oczywiście w 159 jest więcej to polecam jednak Giuliette. Poza tym 159 już nowej nie kupisz, a jak to kolega mawia - kupując nowy ma pewność, że nikt przed nim nie pierdział w jego fotel :) Pomijając aspekt pewności systemów bezpieczeństwa, które po pierwszym przeżytym "dzwonie" się bardzo docenia.
 
Więc generalnie jeżeli nie potrzebujesz z miejsca którego oczywiście w 159 jest więcej to polecam jednak Giuliette. Poza tym 159 już nowej nie kupisz, a jak to kolega mawia - kupując nowy ma pewność, że nikt przed nim nie pierdział w jego fotel Pomijając aspekt pewności systemów bezpieczeństwa, które po pierwszym przeżytym "dzwonie" się bardzo docenia.
I tu się moge zgodzić . A co do zbierania się 159 to wiadomo ,że auto cięzsze bo większe ale nie przesadzaj bo może poprostu tego nie czuć :) 2.4 w serii to już pocisk a co można z niego wykrzesać to już tylko najstarsi górale wiedzą . Jest na forum 2,4 ,które pokonało bariere 6 sek . do 100km/h:D .
 
i miewa pajączki na reflektorach ( znam ze Stilo - dziwne tyle lat a Hella lub Valeo powtarza ten feler).
Akurat jeśli chodzi o pajączki t oto są tylko wzorki z wyschniętej pary wodnej od wewnętrznej strony a nie pęknięcia plastiku ;) jak w Stilo :)
Następne pytanie -czy da sie przyzwyczaić do czerni podsufitki w wersji z dodatkiem sport?

Dla mnie super sprawa, choć tylko w wersji ze szklanym dachem ;) wbrew pozorom nawet nieotwierany bardzo dobrze rozświetla wnętrze a co za tym idzie daje poczucie przestrzeni, zachowując przy tym fajny klimat.
Ale jest jedno ale. W poprzednim samochodzie miałem tak, że słupki miałem czarne a samą podsufitkę jasną, więc w Julce od samego początku nie rzucało mi się to tak w oczy, że jest czarno od deski rozdzielczej w górę :)
gdybym jeździł jak Ty samochodem z jasnymi słupkami mogło by być nieco inaczej:confused:
 
Dzieki wielkie za dotychczasowe opinie. Są przydatne.
 
Ważne ,że jezdzicie rodzynami a nie komercyjnymi pudełkami
Akurat w zeszłym tygodniu byłem chwilkę w Mediolanie. Tam Julek jak u nas Golfów III. Praktycznie na każdych światłach kilka stoi;)

Za parę lat jak zaczną je zwozić po niepalących kobietach to u nas będzie tak samo;)
 
Witam,
Pierwszy raz zabieram głos na tym forum, a więc witam wszystkich i pozdrawiam.
Obecnie użytkuje a ściślej moja lepsza połówka Mito MA 135 TCT. Chwilowo, czyli do dziś bezproblemowe i jestem zadowolony. Jak będzie jutro i dalej to sie okaże.
Również mam Cromę 2,4 MJTD wszystkomajacą tak, że łatwiej powiedzieć czego nie ma. I tu mam problem. Ktos chce ode mnie kupić - tak sam z siebie na zasadzie sprzedaj Pan, nie byłem na to przygotowany a Cromę lubię i nie wyciska mi łez rozpaczy.
No ale po chwili czemu nie - tylko co w zamian. Pomyslałem o Giuletcie. Nawet odbyłem jazdę próbną wersja TCT. Komfortu Cromy niestety nie ma, no ale nie jest mi w zasadzie teraz potrzebny duzy samochód więc kompakt byłby akceptowalny.
Moglibyście mi dać argumenty za albo przeciw Giuliecie? Na razie wysnułem wniosek, że w zasadzie dobry samochód tylko skrzypi na garbach (gumy stabilizatora? - taki standard we wszystkich markach zdaje się i miewa pajączki na reflektorach ( znam ze Stilo - dziwne tyle lat a Hella lub Valeo powtarza ten feler). Następne pytanie -czy da sie przyzwyczaić do czerni podsufitki w wersji z dodatkiem sport?

Odpowiem Ci, bazując na praktyce serwisowej i sprzedażowej tych aut - porównujesz zupełnie dwa różne wózki. Auto klasy średniej, na prostym, tanim zawieszeniu, z bardzo dobrze "rozpracowanymi" przez rynek silnikami JTD, relatywnie tanie w zakupie i nie mające prawie za grosz sportowych ambicji nijak mi nie pasuje to kompakta, który na dzień dobry będzie 50% droższy przy tym samym roku produkcji i serwis którego będzie również droższy niż Cromy, za to wrażenia z jazdy zupełnie inne (tutaj zdecydowanie czuć nastawienie na czerpanie radości z jazdy, a nie komfort). Za 30-35 tysięcy kupisz sobie fajna Crome 1.9 JTD, za Giuliettę diesla zapłacisz 20 tysięcy więcej.
Jeśli dla Ciebie skrzypienie Giulietty na garbach to miałby być jakiś poważny feler - to musisz mocno zweryfikować swój pogląd na serwisowanie nowoczesnych diesli i turbobenzyn.

Przede wszstkim musisz się zastanowić, co dla Ciebie jest w aucie ważniejsze - komfort i wielkość czy "sportowe" prowadzenie połączone z kompaktowymi rozmiarami.

Osobiście - gdybym miał kupować duże auto - wolałbym Forda Mondeo niż Cromę. Auto większe, lepiej się prowadzące, lepiej wykończone, bardzo, ale to bardzo mało problematyczne.
 
Osobiście - gdybym miał kupować duże auto - wolałbym Forda Mondeo niż Cromę. Auto większe, lepiej się prowadzące, lepiej wykończone, bardzo, ale to bardzo mało problematyczne.

Jeśli masz na myśli porównanie Mondeo MK4 i Cromę to ja mam całkiem odmienne zdanie. Mondeo jest dla mnie jakimś nieporozumieniem jeśli chodzi o jakość materiałów. Plastiki konsoli, przyciski, pokrętła, uchwyty w drzwiach rysują się na potęgę i po przebiegach rzędu 80-100 tyś (auta zakupione nowe więc bez przekręcanych liczników...) wyglądają makabrycznie. Fajans, jaki ford zrobił w Mondeo i modelach równoległych jest czymś niezrozumiałym. Plastiki trzeszczą, materiały siedzeń i obić bocznych śmierdzą poliestrem w najgorszym wydaniu a kierownice potrafią się kruszyć już po 60-70 tyś km (ile bym miał obszytych kierownic i gałek to jestem w stanie wszystko od ręki sprzedać bo oryginalne plastiki i skóra są chyba materiałem doświadczalnym sądząc po żenującej wytrzymałości). Ford szczyci się antyalergicznym wnętrzem, które jest tylko dlatego takie, że wszystkie materiały to syntetyk i nie ma tam naturalnych włókien... (oprócz kilku elementów ze skóry, która jest prawdopodobnie dlatego taka słaba bo jest wyprawiana za pomocą lakierów wodorozcieńczalnych/ekologicznych). Na początku kontaktów z tymi autami myślałem, że może ich właściciele używają jakichś środków zapachowych ale jazda i rozbieranie kilkunastu tych aut przekonała mnie w tym, że ta uciążliwa woń wydziela się (szczególnie w słońcu) z materiałów użytych do produkcji tapicerek. Szczególnie jest to odczuwalne w nowych egzemplarz ale i w starszych można to wyczuć.

Prowadzenie Mondeo jest rzeczywiście lepsze niż w Cromy ale to jedne z niewielu argumentów przemawiających za tym autem. Drugim plusem to w miarę tani serwis tych aut i przyzwoita bezawaryjność ale Croma też nie wypada źle nawet w testach ADAC.
W Cromie są też pewne niedoróbki (złe spasowanie niektórych elementów, trzeszcząca skóra siedzeń w kontakcie z plastikami) ale dotyczy to jedynie szczegółów a wygoda, komfort i wyposażenie są moim zdaniem dużo lepsze. Do tego dobry JTD i jeśli ktoś nie szuka sportowych wrażeń to Croma "VAN" będzie fajnym autem.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli masz na myśli porównanie Mondeo MK4 i Cromę to ja mam całkiem odmienne zdanie. Mondeo jest dla mnie jakimś nieporozumieniem jeśli chodzi o jakość materiałów. Plastiki konsoli, przyciski, pokrętła, uchwyty w drzwiach rysują się na potęgę i po przebiegach rzędu 80-100 tyś (auta zakupione nowe więc bez przekręcanych liczników...) wyglądają makabrycznie. Fajans, jaki ford zrobił w Mondeo i modelach równoległych jest czymś niezrozumiałym. Plastiki trzeszczą, materiały siedzeń i obić bocznych śmierdzą poliestrem w najgorszym wydaniu a kierownice potrafią się kruszyć już po 60-70 tyś km (ile bym miał obszytych kierownic i gałek to jestem w stanie wszystko od ręki sprzedać bo oryginalne plastiki i skóra są chyba materiałem doświadczalnym sądząc po żenującej wytrzymałości). Ford szczyci się antyalergicznym wnętrzem, które jest tylko dlatego takie, że wszystkie materiały to syntetyk i nie ma tam naturalnych włókien... (oprócz kilku elementów ze skóry, która jest prawdopodobnie dlatego taka słaba bo jest wyprawiana za pomocą lakierów wodorozcieńczalnych/ekologicznych). Na początku kontaktów z tymi autami myślałem, że może ich właściciele używają jakichś środków zapachowych ale jazda i rozbieranie kilkunastu tych aut przekonała mnie w tym, że ta uciążliwa woń wydziela się (szczególnie w słońcu) z materiałów użytych do produkcji tapicerek. Szczególnie jest to odczuwalne w nowych egzemplarz ale i w starszych można to wyczuć.

Prowadzenie Mondeo jest rzeczywiście lepsze niż w Cromy ale to jedne z niewielu argumentów przemawiających za tym autem. Drugim plusem to w miarę tani serwis tych aut i przyzwoita bezawaryjność ale Croma też nie wypada źle nawet w testach ADAC.

Miałem ostatnimi czasy bodajże 6 Mondeo. Różne przebiegi, różne wersje. Obecnie jeżdżę takim, który dobija do 200.000 km i jego wnętrze nie ma ŻADNYCH śladów zużycia, o których piszesz. Wszystkie egzemplarze miały kierownice, gałki skrzyni biegów, przyciski na konsoli i w drzwiach, oraz materiały tapicerskie w perfekcyjnym stanie. Nic nie trzeszczy, nie puka, nie skrzypi. Skóra po 150 tysiącach kilometrów ma praktycznie zerowe zużycie. Nie wiem z jakimi modelami miałeś do czynienia, ale albo jeździła nimi jakaś grupa świniopasów, albo ktoś jeździł tylko i wyłacznie w mieście często do auta wsiadajac i wysiadając (inaczej nie mogę sobie wyobrazić zużycia fotela po 70 tysiącach kilometrów w takim aucie). Faktem jest - zapach we wnętrzu jest specyficzny, ale na tym jego uciążliwość się kończy. Co więcej - nie były to jedyne Mondeo, jakie widziałem w życiu i naprawdę złego słowa nie mogę o tych autach powiedzieć.
 
Miałem ostatnimi czasy bodajże 6 Mondeo. Różne przebiegi, różne wersje. Obecnie jeżdżę takim, który dobija do 200.000 km i jego wnętrze nie ma ŻADNYCH śladów zużycia, o których piszesz. Wszystkie egzemplarze miały kierownice, gałki skrzyni biegów, przyciski na konsoli i w drzwiach, oraz materiały tapicerskie w perfekcyjnym stanie. Nic nie trzeszczy, nie puka, nie skrzypi. Skóra po 150 tysiącach kilometrów ma praktycznie zerowe zużycie. Nie wiem z jakimi modelami miałeś do czynienia, ale albo jeździła nimi jakaś grupa świniopasów, albo ktoś jeździł tylko i wyłacznie w mieście często do auta wsiadajac i wysiadając (inaczej nie mogę sobie wyobrazić zużycia fotela po 70 tysiącach kilometrów w takim aucie). Faktem jest - zapach we wnętrzu jest specyficzny, ale na tym jego uciążliwość się kończy. Co więcej - nie były to jedyne Mondeo, jakie widziałem w życiu i naprawdę złego słowa nie mogę o tych autach powiedzieć.

Były to auta leasingowe z prywatnej firmy i każdy z kierowców traktował je dość delikatnie bo jeździli nimi również prywatnie a koszty serwisowania musieli ponosić w bodajże 30%, więc nikt ich nie katował. Przez mój garaż przewinęło się oprócz tych wspomnianych wyżej aut kilkadziesiąt innych mondeo głównie na obszywanie kierownic, gałek lub zszywanie boczków siedzeń (specjalne szwy przy Airbag'u potrafiły pękać po 100-150 tyś!). W prawie każdym z tych aut były wytarte przyciski radia, panelu klimatyzacji, rączki od zamykania drzwi i okolice lewarka biegów. Mam do czynienia z wieloma autami ale tak słabej jakości materiałów w tej klasie się nie spodziewałem. Pomijam tuta twarde i trzeszczące zimą plastiki bo to już nawet w golfie V można było spotkać. Ogólnie MK3 po większych przebiegach potrafi lepiej wyglądać niż MK4. Inna sprawa, że oszczędności też widać w wytłumieniu, listwach ozdobnych i całej masie innych drobnostek. Lubię je rozbierać do przyciemniania, bo mało które auto ma tak słabe wytłumienie (np tylna półka, drzwi, słupki), mocowanie elementów i nie trzeba się z tym dużo bawić. Jak weszły te auta to miałem o nich dobre zdanie raczej ze względu na wygląd, ale trochę jazdy w tym plastikowym wnętrzu i widok wielu egzemplarzy po w sumie niskich przebiegach zmienił moje poglądy.

Natomiast Croma będąca prawie łóżkiem wodnym na kołach potrafić zaskoczyć miłym wnętrzem, miękkimi plastikami, welurem i dość ciekawymi rozwiązaniami we wnętrzu a do tego jest tańsza od wielu aut o podobnych parametrach.
 
Były to auta leasingowe z prywatnej firmy i każdy z kierowców traktował je dość delikatnie bo jeździli nimi również prywatnie a koszty serwisowania musieli ponosić w bodajże 30%, więc nikt ich nie katował. Przez mój garaż przewinęło się oprócz tych wspomnianych wyżej aut kilkadziesiąt innych mondeo głównie na obszywanie kierownic, gałek lub zszywanie boczków siedzeń (specjalne szwy przy Airbag'u potrafiły pękać po 100-150 tyś!). W prawie każdym z tych aut były wytarte przyciski radia, panelu klimatyzacji, rączki od zamykania drzwi i okolice lewarka biegów. Mam do czynienia z wieloma autami ale tak słabej jakości materiałów w tej klasie się nie spodziewałem. Pomijam tuta twarde i trzeszczące zimą plastiki bo to już nawet w golfie V można było spotkać. Ogólnie MK3 po większych przebiegach potrafi lepiej wyglądać niż MK4. Inna sprawa, że oszczędności też widać w wytłumieniu, listwach ozdobnych i całej masie innych drobnostek. Lubię je rozbierać do przyciemniania, bo mało które auto ma tak słabe wytłumienie (np tylna półka, drzwi, słupki), mocowanie elementów i nie trzeba się z tym dużo bawić. Jak weszły te auta to miałem o nich dobre zdanie raczej ze względu na wygląd, ale trochę jazdy w tym plastikowym wnętrzu i widok wielu egzemplarzy po w sumie niskich przebiegach zmienił moje poglądy.

No to mamy zgoła odmienne opinie - bo ja jeszcze nie widziałem zamęczonego wnętrza ani w Mondeo MK4, ani w S-Maxie, ani w nowszych Focusach... Lewarki od skrzyń biegów - życzyłbym sobie tak trwałych w 159-ce. Nie wiem - może wersje na Polskę są zrobione z jakichś odpadów. Co do Cromy - dużą wadą tego auta jest jego dziwny gabaryt - ni to VAN, ni klasyczna osobówka, stąd też prowadzi się średnio, jeśli ktoś lubi ostrzej pojeździć. Miejsca wewnątrz nie brakuje, aczkolwiek Mondeo MK4 jest pod tym kątem lepsze. I naprawdę mogę Ci zrobić zdjęcia wszystkich wspomnianych przez Ciebie detali w aucie o przebiegu prawie 200.000 km - nie ma żadnych uszkodzeń, o których piszesz.
 
Ja dostałem Cromę jako auto zastępcze. Po przesiadce z Julki, na pierwszym zakręcie prawie spadłem z fotela, a później przed skrzyżowaniem zapaliły mi się światła awaryjne od zbyt ostrego hamowania (które w Julce uznałbym za delikatne). :) To było bardzo ciekawe doświadczenie :) Mimo wszystko byłem pozytywnie zaskoczony dobrą jakością wykończenia wnętrza i całkiem przyjemnym JTD.
 
może jeszcze zdąże zanim kolega popełni jakieś głupstwo,,,,,nie chce uchodzić za nadwornego krytyka boże broń, nie kompetencji ani nawet nie jestem "szczęśliwym" lol posiadaczem julietty, nie mniej pozwole sobie na wypowiedź: imho nie jest to dobra zamiana z croma na giulietta, mamy jeszcze kryzys i nie powinienes pochopnie wyadawać ciężko zarobionej monety, julka jest niewygodna, dużo pali i mało praktyczna oczywiście w porównaniu z croma, dodatkowo firma za 3 lata kończy produkcje giuliett (allelujah) i wraca na wcześniejszą droge budowania ładnych szybkich i klasowych aut (nie to żeby julka nie była ładna, troche jest) czyli rezygnują z kompaktów na rzecz średniej klasse
jeśli już rozważasz kompakta to, a fuj musze to tu napisać, gryze sie w jęzor ale.....bierz gulfa nowego, ładny środek, ładniejszy i wygodniejszy niż julietta, zewnętrznie da rade wytrzymac, będzie taniej i rozsądniej
amen
 
Amortyzatory
Powrót
Góra