Dlaczego Alfa generalnie nie cieszy się dobrą renomą?

  • Autor wątku Autor wątku Kuban
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Rosik napisał:
Tak, ale jak poruszamy psychologię to trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz :)

Kto zazwyczaj wygłasza nieprowokowane niczym opinie na temat innych osób (najczęściej stawiając je w złym świetle)?
Zazwyczaj jest to ktoś, kto nie czuje się pewny siebie. A w przypadku samochodów chodzi tu o kogoś kto nie jest pewien czy, kupując za te 10 tyś. taką a nie inną markę, dokonał właściwego wyboru. I, tak jak to zauważyłeś, ogłasza wszem i wobec że Alfa się psuje, próbując przekonać siebie samego że to co kupił jest lepsze, chociaż wie że jest inaczej, bo w przeciwnym razie nie czuł by tej potrzeby obrzucania AR błotem.
Oczywiście zgadzam się z tobą że tylko część ludzi tak się zachowuje a druga część ślepo wierzy w utarte stereotypy. Mam nawet takich w rodzinie (jeszcze) :wink:

zgadzam się z kolegą w 101% u mnie tylko rodzina nie cała wie a tylko rodzice(oni nie mówią, że awaryjna, ale znajdą sie tacy co na pewno to powiedzą).
U mnie przed zakupem nikt nic nie mówił bo nikomu nie mówiłem co zamierzam kupić, a jak mówiłem to raczej nikt w to nie wierzył (nawet rodzice)
rozmawiałem tylko z dziewczyną na ten temat i ona przyjęła to raczej pozytywnie niż negatywnie chociaż pojęcie o samochodach ma większe niż inne panie z ust których na pytanie: "jaki macie samochód?" pada odpowiedź: "czerwony, srebrny itd."

w pracy jak przyjechałem w pierwszy dzień to wszyscy WOW :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: i zaraz potem że awaryjna i się psuje
najlepszy był tekst "w Alfie trzeba się zakochać albo lepiej jej nie kupować"
oczywiście zaznaczę, ze nikt nigdy nie miał alfy ani nawet nie jechał takim samochodem.
przez pierwszy miesiąc w pracy "na dzień dobry" było: "Cześć Marcin jak Alfa" ja odpowiadałem: "cześć, ok" albo "cześć ma się dobrze" i rozmowa sie kończyła. Po ponad miesiącu odpowiedzi na te jakże nudne pytanie zapytałem: "sorry ale co ma być z nią nie tak, przemawia przez was zazdrość czy czekacie aż wybuchnie przy odpalaniu silnika" towarzystwo trochę zgłupiało i pytanie się zakończyły do czasu oczywiście bo ostatnim czasem kiedy to nastała "zima" nie chciało mi się odśnieżać samochodu i do pracy poszedłem na nogach bo mam 10 minut spacerkiem. Jak tylko zauważono że samochód nie stoi pod firmą przyszła na górę (2 piętro) "wizytacja" z oczywistym pytaniem: "co z Alfą?" a ja że ukradli mi koła i dlatego nie przyjechałem ale pomocy nikt nie zaoferował :DDD :DDD
Jeśli chodzi o sąsiadów to powiem tak, przyjechałem samochodem do domu (na co dzień pracuję i studiuję 140km od domu) to oczywiście samochodzik wypucowałem na błysk, sąsiad (co jego syn kupił BMW zadbany egzemplarz i nie takie co się ktoś z drzewem nim siłował tylko z tych większych "limuzyn") szedł do garażu i jedynie co powiedział to ze klamki z tyłu nie zamontowali ale pojaśniłem ze zamontowali to powiedział że dobre takie :)
bez żadnego słowa że awaryjne itd (sam wie ile przy BMW się napracował aby doprowadzić do stanu taki jak powinien być).
Najbardziej to mnie zaskoczyli koledzy z osiedla jak przechodzili i mimo nie najlepszych stosunków między nami (takie zaszłości) padło hasło juz tak nie pucuj i tak jest piękna :)

Co do awaryjności samochodu to wybaczcie znacie coś co by sie nie psuło?? Ja nie znam.
Ktoś wcześniej napisał że największą wadą w używanym samochodzie jest poprzedni właściciel <---- zgadzam się z tym u mnie jednak ta "wada" chyba było bardzo mała albo nawet wcale jej nie było. Każdy samochód ma jakieś swoje mankamenty i w każdym podzespoły się zużywają jedne mniej inne bardziej.

sorry za długość ale poniosło mnie :uszy: :uszy: :DDD :DDD :DDD 8)
 
U mnie nie było żadnych pytań. Jak się pozbywałem Audi to nawet ptaki ćwierkały że na ulicy będzie Alfa. Z tym że byli pewni sąsiedzi którzy się pytali czemu nie golf. -ale wole takie pytanie niż stawianie odgórnie wszystkiego że będzie się psuć itd. Chociaż byli i tacy, ale zawsze sie pytam- co się psuje? Jak ktoś przypadkowo coś podsłuchał to krzyczał- WARIATOR WARIATOR- maska otwarta i patrze upewniając się czy tam V6, jak mu powiedziałem że nie mam wariatora to bylo- ee ee ee ale sie psuje eee, psuje psuje i koniec, bo sie psuje.

Tak to jest, w Polsce każdy myśli że ma najcudowniejsze auto świata. Ja wychodze z założenia że jeden jeździ VW, inny BMW, inny Saabem, inny Volvo a jeszcze inny Alfą- każdy znich twierdzi że jego auto jest najlepsze- i każdy z nich ma rację. Bo auto kupujemy pod swoje potrzeby.

Chyba, że ktoś się na wozach nie zna, całe życie jeździł jednym, max dwoma autami - mam zasade, żę z takimi lepiej nie dyskutować, bo nie ma o czym. Inną sprawą są różnice w gustach- jednemu dobrze sie jeździ Megane II a mi katastrofalnie i już jest powód żeby sie pokłócić.
 
Osobnicy płci męskiej, nie posiadający samochodu marki Alfa Romeo, nie lubią właścicieli Alf.
Kobiety lubią Alfa Romeo. Wiem z doświadczenia. Co do awaryjności... to tak jak mówi mój szwagier, którego pozdrawiam: "Każde auto się psuje". :)
 
A ja tam się cieszę że Alfa ma taką a nie inną opinie, przynajmniej nie jest to auto pospolitus - tak jak golf dla przykładu. A jak ktoś ma alfe to znaczy, że była mu pisana i przeznaczona :D

Reasumując, niech Alfa ma taką opinie jaką ma, kto ma mieć ALFE ten będzie ją miał 8)
 
JanAR, jak ktoś ma alfe, to ma gust, wie czego chce i napewno nie sugeruje się opinią, jakoby alfa była awaryjna :P
 
Bez przesady panowie z tą "nie awaryjnością" alf bo nawet jak wam się akurat nic nie psuje to jednak z rankingów wynika delikatnie inaczej i stąd ogólna opinia o awaryjności naszych furek.Przyznajmy że honda jest mniej awaryjna, ale to tylko tyle z jej strony, bo przyjemnośc z jazdy jest tylko w alfie.
 
No ja się zastanawiałem jak to jest z tymi rankingami i doszedłem do dwóch wniosków:
1. Z tego co czytam to w Alfach lubią się psuć duperele - głównie elektryka, czujniki... Rzeczy banalne, wymagające często 5 min. roboty, ale zazwyczaj przez rankingi klasyfikowane jako "awaria" na równi z zatarciem silnika.
2. Właściciel Alfy powinien wiedzieć czego potrzeba żeby ją utrzymać w dobrym stanie. Bo Alfy nie wybaczają niedociągnięć. Przykład: ja sprawdzam poziom oleju co tydzień, natomiast połowa moich znajomych, jak ich zapytać gdzie jest bagnet do mierzenia oleju, rozkłada ręce :shock: :shock: :shock:
Jak taki człowiek kupi AR i nie chce mu się jej serwisować to mu się Bella w końcu rozkraczy, bo to nie Łada, żeby na oleju roślinnym jeździła.
 
takie zdanie mają ci którzy nie mają alfy i nigdy nie będą jej mieli taki tekst to standart''o alfa ładna ale się psuje '' co się psuje? ''nie wiem tak mówią''użytkownik ''niemca''. Mówi się o tym co żyje ,się rozwija i jest inne nie pospolite a taka jest alfa.
 
Alfa jest samochodem bardziej awaryjnym od marek niemieckich czy japonskich i jest to fakt oczywisty. Stąd też wynika niższa cena na rynku i olbrzymia utrata wartości. Ktos kto pisze inaczej ten się nie zna na motoryzacji. Mialem sporo samochodów, więc także mam porównanie.Chociażby nissana primerę z 93roku. Przebig 250000 i przez 3 lata wymieniłem tylko klocki hamulcowe, a w alfie; no cóż, przy przebiegu niemal o połowę mniejszym bez przerwy coś nawala. Nie zamieniłbym jednak swojej alfy na bezawaryjnego golfa IV, którym też miałem okazje pojezdzic, a kolejnym moim samochodem tez pozostanie alfa, bo ten wirus nia ma szczepionki :mrgreen:
 
w alfie wymienilem tylko wahacze i elementy eksploatacyjne a przebieg jak pisałem co do ceny uzywek alfy nikt nie kupuje zeby ją trzymać w garażu tylko ścigać sie.
 
Rosik napisał:
bo to nie Łada, żeby na oleju roślinnym jeździła.
oj, zebys sie nie zdziwil.
ja w ladzie tez raz w tygodniu lapalem za bagnet :)
Ale ona oprocz palenia, jeszcze znaczyla teren. To ciekawe auto bylo - usuniecie jakiegokolwiek wycieku automatycznie owocowalo pojawieniem sie kolejnego, w innym miejscu. Zupelnie, jakby wymuszala dolewki. A alfa swoje. Nie cieknie, a oleju ubywa.
 
sprawdzam olej raz w miesiącu jak pamiętam nigdy nie dolewam a duperele są przeważnie firmy BOSCH sami sprawdcie :D
 
krzyś14.02 napisał:
sprawdzam olej raz w miesiącu jak pamiętam nigdy nie dolewam a duperele są przeważnie firmy BOSCH sami sprawdcie :D

I to niestety jest fakt niezaprzeczalny. W alfach lat 90tych psują sie glownie czesci robione przez Boscha (dywersanci? :P ) Nawet mariaż Alfy z Fiatem nie popsuł jej tak renomy jak "zły dotyk" Boscha.
W obu alfach ktore posiadam psują sie tylko czesci tej marki
Na szczescie jest ich niewiele i dlatego alfy psują sie sporadycznie w porownaniu z dziełami mysli niemieckiej

FRED
 
tomkap napisał:
bezawaryjnego golfa IV
a to dobre :mrgreen:
VW to nie ta sama marka co w latach 80tych czy poczatku 90tych, a golf IV jest najlepszym przykładem, co do primery z 93 zgodze sie. Zresztą mit o bezawaryjności albo raczej o małej awaryjnosci niemieckich aut juz dawno prysł, teraz najmniej awaryjnymi sa japończyki, no i co z tego?
tak w ogóle dlaczego wiekszosć ludzi skupia sie na tłumaczeniu z awaryjnosci Alfy, czy bezawaryjność jest najważniejszą sprawą w samochodzie? Dla mnie wazniejsza jest przyjemnośc prowadzenia, osiagi i wyjątkowość której nie ma wiekszość samochodów. A jak ktos mi mowi o tym ile alfy sie psują to smiac mi sie chce, bo ja takich problemów nie mam jak głosi plotka, ale niech gadają, co mnie to, ja wiem swoje i jestem bardzo zadowolony 8)
 
mowcie co chcecie ale w dzwieku boksera zakochalem sie :shock: i chocby dlatego kupie kiedys alfe.Szkoda tylko ze juz nie produkuja alf z bokserami :( przeciez wystarczylo zwiekszyc pojemnosc do wiekszych aut i gitara :twisted: albo zrobic 6cylindrowego bokserka jak w porsche :mrgreen:

BTW-musze sobie zmienic podpis na Alfa 145 1,7-moje marzenie :lol: :lol: :lol:
 
A ja mam nadzieję, że opinia o dużej awaryjności Alfy Romeo utrzyma się
jak najdłużej. Bo chcę mieć auto wyjątkowe, niepospolite, rzadkie,
unikalne.
Nie chcę co krok widywać innych alf i zacząć czuć się jak posiadacz
BMW, Opla czy VW, który wokoło widzi mnóstwo innych, identycznych
jak jego, samochodów.

Ja jestem super zadowolony z mojej Alfy.
Ostatnio przewiozłem nią mojego kolegę, który na codzień
jeździ Mercedesem E-klasą rocznik 2004.
Jego komentarz był krótki: "K....! Ale to auto o fajnie jeździ" :-)

A co do awaryjności? Uważam, że zawieszenie jest mało
wytrzymałe i nie będę odowadniał nikomu, że jest inaczej.
 
Początki tej błazenady, którą jest podobno ponadprzeciętna awaryjność Alfy, sięgają początków lat 90tych, a więc czasów boomu składakowego. Wtedy to, na każdym prawie podwórku, stało stado aut i rama do naciągania w postaci jabłonki i ciągnika c330. Kupowaliśmy wtedy autka jedyne słuszne, a więc Audi ,"Woldzwageny" potem ople i fordy. Alf raczej nie targano, bo nie było ich aż tak wiele.Na miejscu składali je ludzie bez jakich kolwiek zdolności manualnych oraz podstawowej wiedzy z dziedziny mechaniki. A jako że w/w autka były najczęściej gołe i wesołe, to i problemów było mało. I tak panowie, którzy do perfekcji opanowali umiejętność wykrecania śrubki z otworu A i wkręcania jej do otworu A, rozkładali bezradnie łapki, kiedy ktoś przyjechał autem innym niz oni klepali. Pamiętacie te teorie jakoby japończyki to 1razówki???? że jak się popsują to na złom???tak samo jest z Alfami. Klient przekraczał bramę warsztatu, potem była konsternacja panów mechaników......Wariator???? a co to??? Boxer??? to rasa psów?????.............no i klient stawał w weekend na najbliższej giełdzie, bo auto chu...we, i nie da się naprawić.Ta opinia pokutuje po dziś dzień, a głoszą ją Ci , którzy nawet w Belli nie siedzieli. Ja na takie ględzenie mam 1 odpowiedz: Co takiego ma Twoje auto, czego brak Alfie????

Byłem niedawno na szkoleniu w IS W Gliwicach. Na 1 światłach podjechał Golf IV i kierowca daje cynka na gonitwę.. Pytam miłego pana dokąd gnamy, więc mówi mi że on wali do hotelu Leśnego, ale możemy się pościgać.Pod Hotelem zaparkowałem, wytargałem walizkę, dopiero podjechał zadyszany pan swoim padalcem, i mówi : Jednak TSy mają lepszego buta niż mój 1.6 ........i ten wydech 8) dopiero w barze go uswiadomiłem że mam Boxerka 103 PS. Miał takie oczy :shock: :shock: :shock: Pooglądał dokładnie całe autko, przejechał się po parkingu i powiedział: mam w końcu autko dla mojej laski :DDD
 
Jeżdziłem Golfem IV przez 5 lat - i dalej go mam - 90 tyś przejechane, raz na lawecie. Alfę mam od 3 lat, nalatane 40 tyś i dwa razy laweta...ale na podstawie tego nie stwierdzę, że alfa gorsza od golfa - po prostu tak tafiłem.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra