• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Czy warto kupić Alfę 156 w tym stanie?

Jeżeli budżet określasz na max 8000 polskich złotych, to nie pchaj się w samochód, za który dasz 8000 ;) i to nie tylko w AR, w każdej marce. Zawsze dochodzi Ci OC, chociaż olej z filtrami, rejestracja.
Serwis polifta to praktycznie co samo co przedlift. Wybór części duży, w ogromnych rozpiętościach cenowych.. Tylko akurat chyba w przypadku Włoszki są części, na których złą jakość jest ona uczulona. Mówię o termostatach, przepływomierzach, wahaczach. Tu chyba każdy posiadacz potwierdzi, że tylko z górnej półki, bo inaczej będziesz np się siłował z górnym wahaczem co 10 tysięcy kilometrów.
Ogólnie auto wymagające trochę większej troski niż inne, ale o tę troskę jakoś łatwo, gdyż i auto z rodzaju nietuzinkowych.
 
Można kupić auto(nie tylko alfę) z pognitą podłogą i progami ALE pod warunkiem że są pognity tylko poszycia bo one nie wpływają jakoś drastycznie na sztywność konstrukcji.
U mnie progów zewnętrznych nie ma, przez podłogę w paru miejscach palec wejdzie a auto na lewarku można śmiało podnosić. Ciekawostką jest, że kiedyś skasowałem przy 120km/h mazdę bez podłużnic o kawał stalowej bramy zabetonowanej na metr w ziemię i wyszedłem z tego z siniakiem na kolanie ;)
 
<Kenobi voice on> Forum Alfaholików. Nie znajdziesz wiekszej zbieraniny narwańców którzy będą ci odradzać zakup. Musisz być ostrożny. <Kenobi voice off>

A na poważnie - zastanów się do czego potrzebujesz auta i jak długo chcesz nim jeździć. Sztuka za 1500 może wytrzyma parę miesięcy - jeśli tobie to pasuje to kup (znajomy tak właśnie robi - co roku autko za ~1000, leje paliwo i jeździ). Tylko potem nie narzekaj że auto do kitu.
Doprowadzenie jakiegokolwiek auta ze stanu zapuszczenia do stanu "jak dla mnie starcza" to nie kończąca się opowieść o pocie, zdartych rękach i wydanej kasie (lub tylko wydanej kasie).
 
Jeżeli budżet określasz na max 8000 polskich złotych, to nie pchaj się w samochód, za który dasz 8000 ;) i to nie tylko w AR, w każdej marce. Zawsze dochodzi Ci OC, chociaż olej z filtrami, rejestracja.
8 tys. zł to budżet jedynie na zakup auta, nie wliczam w tę sumę koszt9w rejestracji czy wymianę materiałów eksploatacyjnych.
 
To się swobodnie wyrobisz, trzeba tylko wyszukać zadbany, garażowany egzemplarz. Bo za 1500 zł to się przecież nawet motoroweru w dobrym stanie nie kupi.
 
Jeżeli budżet określasz na max 8000 polskich złotych, to nie pchaj się w samochód, za który dasz 8000 ;) i to nie tylko w AR, w każdej marce. Zawsze dochodzi Ci OC, chociaż olej z filtrami, rejestracja.
8 tys. zł to budżet jedynie na zakup auta, nie wliczam w tę sumę kosztów rejestracji czy wymianę materiałów eksploatacyjnych.

Cena 8 tys. zł wzięła się z obserwacji ofert - uznałem, że da się kupić w tej cenie auto w dobrym stanie.
Tutaj przykładowe dwie oferty:

m.olx.pl/oferta/piekna-alfa-romeo-156-CID5-IDsEdzT.html

m.olx.pl/oferta/alfa-romeo-156-CID5-IDt0d2P.html
 
8 tys. zł to budżet jedynie na zakup auta, nie wliczam w tę sumę kosztów rejestracji czy wymianę materiałów eksploatacyjnych.

Cena 8 tys. zł wzięła się z obserwacji ofert - uznałem, że da się kupić w tej cenie auto w dobrym stanie.

Nie wiem czy to Twoje pierwsze auto, czy nie. Ale generalnie jeśli kupujesz samochód musisz zrobić dwa budżety na zakup :)
1. łączna ilość kasy jaką
2. info i cena tzw. "pakietu startowego" + koszta rejestracji i ubezpieczenia (polecam wliczyć składkę płatną jednorazowo w ten budżet)
3. różnica 1-2 da Ci wartość dla zakupu auta :)...

nie mówię nawet o kosztach dojazdu do auta i testów w warsztatach itp. bo zakładam, że takie drobne wydawane będą z bieżącej gotówki.

w kwestii pkt. 2.
Pakiet startowy jest różny i zależy od stanu auta i silnika. W benzynie może wystarczyć wyłącznie rozrząd, oleje, filtry i dla świętego spokoju świece. W dieslach można dorzucić parę innych rzeczy, ale nie trzeba. W aucie z Turbiną musisz wiedzieć czy była przynajmniej regenerowana, jeśli nie, to załóż kasę na regenerację już w pierwszym roku, a najlepiej możliwie najszybciej po zakupie...

Nawet jak zawieszenie jest ok, to najczęściej po pierwszej zimie od kupna auta używanego mogą wyjść, tuleje, wahacze, końcówki drążków... to są rzeczy czysto eksploatacyjne i jak ktoś tego nie zrobił w ciągu ostatnich 2 lat, albo lubił popierdzielać autem, to, to i tak wyjdzie...

Powyższe nie tyczy się alf, a generalnie wszystkich aut. Poza tym pomimo "pakietu startowego" załóż, sobie budżet rezerwowy w który wkładaj kasę w razie "W". Bo krótko po kupnie masa duperelek może wyjść. To po serwisie klimy okaże się, że jest nieszczelna, to nagle skończą się klocki hamulcowe, padnie czujnik ABS, Alternator odmówi posłuszeństwa. Takich drobnic jest mnóstwo.

Ja np. mam także filozofię, że jeśli kupuję auto ze stosunkowo dobrą podłogą, przed pierwszą zimą w moich rękach daję ją do zakonserwowania. (m.in. dzięki temu Calibra, BMW, Renault, czy inny badziew które były w moim posiadaniu w momencie sprzedaży, podłogę miały zdrową, a ja nie obawiałem się, że dupą spadnę na asfalt). Konserwacja to tak raz na 4-5 lat :)...

Owszem, sporej ilości rzeczy można pominąć, wiele zależy na jaki okres kupujesz auto, bo pewna część tych inwestycji się nie zwraca i ja w złomach które brałem na ok. rok. niewiele robiłem. Tylko, żę to były auta za 1tyś PLN :P... Jak już wspomniałem powyższe ni dotyczy alfy, a wszystkich marek. :)...
 
diesel to większe wydatki rozrząd świece pasek itd to ok 1200 trzeba liczyć, na start - jak przepływomierz a na 80 % padnięty będzie to ok 300-450 zł

wiadomo klocki itd to da się wymienić później chyba ze ich stan jest agonalny, ceny poliftowych to jakieś kosmosy, ale polliffty za ok 5-6 tys da rade kupić w dobrym stanie tak jak ja kupiłem
 
o właśnie, Witboy słusznie zauważył różnicę w wydatkach... generalnie jeśli nie planujesz robić od 30tyś km wzwyż to na diesle nawet nie patrz... mniej więcej przy tym dystansie ma znaczenie ekonomia spalania i widzisz realną kwotę zostającą w kieszeni :)...
 
o właśnie, Witboy słusznie zauważył różnicę w wydatkach... generalnie jeśli nie planujesz robić od 30tyś km wzwyż to na diesle nawet nie patrz... mniej więcej przy tym dystansie ma znaczenie ekonomia spalania i widzisz realną kwotę zostającą w kieszeni :)...
Bzdura, mam 166 w dieslu i 156 w benzynie i 166 mimo, że cięższa i mocniejsza to w każdych warunkach spala 3-4l mniej na 100km, do tego ropa jest tańsza co daje różnicę ok 20zł/100 km taniej na korzyść diesla. Już 10kkm rocznie to 2000zł różnicy, więc moim zdaniem warto a 156 1.9 jtd spali jeszcze mniej niż 166 2.4 20V, więc różnica będzie wieksza. Zwykła eksploatacja diesla tez nie jest droższa od benzyny, jedyna różnica to wymiana filtra paliwa za ok. 100zł, olej i filtry taki sam koszt. Świece w tej samej cenie a działają dłużej, brak cewek itp. Awarie to osobna kwestia, wymiana całego osprzętu w jtd to mniejsze prawdopodobieństwo niż panewka w ts-ie.

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
[MENTION=29314]viader[/MENTION] jeśli faktycznie jest jak mówisz czyli 4l mniej/100km to masz rację :P... ja liczyłem spalanie ok. 2l niższe niż przy benzynie... :)... Więc realna oszczędność ok 3k robiła się przy kilometrówce podanej przeze mnie :)... W ostatniej mojej 'beemce' benzynowej spalanie miałem na poziomie ok 8,7-9,0 l/100 (mówię o średnim). jeśli w Crossie faktycznie złapię 4,7 - 5,0l /100 km to będę przeszczęśliwy :D...

Jeśli chodzi o koszty eksploatacyjne, to dla mnie założeniem było przede wszystkim sprzęgło i koło dwumasowe, których w benzynach nie ma... + egr'y, szybszą konieczność wymiany-regeneracji katalizatora i inne... na razie jednak, w przeciwieństwie do Ciebie teoretyzuję, więc faktycznie możesz mieć rację :P... dla mnie rachunek diesla jest prosty, bo ja klepię ok 35-40k km rocznie :P... więc i tak się opłaca :)... Choć jako miejskie auto diesla bym nie wybrał nigdy :)...
 
Ja mogę porównać silniki, które mam. Na tych samych trasach 166 pali 8,5 a 156 2.0 jts 12,5, 1,9 jtd w 156 zmieści się w 6-7l, więc różnica byłaby nie 4 a jakieś 6l. Same silniki jtd są bardzo trwałe, więc największa szansa jest na awarie osprzętu. Z tego co ja robiłem w jtd to: regeneracja turbiny za 1000zł
regeneracja pompy cr też za 1000zł, wymieniałem też dwumase ze sprzegłem bo lekko stukała przy przebiegu 200kkm, wyszło 3000zł z robotą
świece 300zł komplet.
Razem trochę ponad 5000zł przez 5 lat.

O rozrzadzie nie piszę bo w jtd i ts/jts są równie tanie za to w v6 to już duży wydatek.

Natomiast co mnie spotkało w jts:
Po pierwsze panewka - wymiana silnika z robotą 4000
Świece dedykowane 360zł
Dwie cewki po 220
Przepływomierz 300

Tuż przed kupnem wymieniono 4 sondy za bagatela 1200zł, sprzęgło za 800, termostat za 400, czujnik gmp za 200.

Już nie będę wspomimał o wymianie panewek i pierscieni, planowaniu głowicy za prawie 4 klocki.

W sumie ponad 10k zł w niecałe 20kkm a silnik jest znowu w nieznanym stanie.

Oto cała taniość i bezproblemowość benzynki [emoji6]

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
haha XD... To benzynowe wole jednka BMW :P... po kupnie wymieniłem filtry i oleje i sprawdzony został naciąg łańcucha i ślizgacze, to samo przy 200k km... skręcony z powrotem i potem stosowanie się do instrukcji... XD... czyli po kolejnych 250kkm to samo, póki gra nie wymieniać XD... wymieniałem tylko kable zapłonowe i świece jeszcze... w moich rękach auto zrobiło ponad 200kkm, nie licząc konieczności zrobienia nowego wydechu, wymieniałem, oleje, filtry i jeździłem :)... trochę inne doświadczenie :P...

Calibrą w sumie po złożeniu silnika zrobiłem ledwo 20kkm, więc nie wiem jak tam się sprawy mają...

Ale mamy po prostu z benzynkami inne doświadczenia :D... mam nadzieję, że moje JTD będzie tak samo bezproblemowe jak Twoje :)...
 
[MENTION=29314]viader[/MENTION]-156 2.0 JTS pali Ci 12,5 ??? No wybacz, ale ja takie spalanie mam w mojej GT 3,2 , i to jak trochę gaz cisnę. Moja 156 1,8 spala średnio 7,5 , u mnie nie było tylu awarii, być może kupiłeś od kogoś kto nie dbał o olej. Może w tym wypadku TS będzie lepszym wyborem.
 
Tak tyle mi pali z moim stylem jazdy i wszystkie moje auta zawsze palą więcej niż innym[emoji6] gdybym miał 3.2 busso to pewnie byłoby 15+

Ja podaję porownanie dwóch moich aut na tej samej trasie z tym samym kierowcą. Moja typowa trasa do pracy to 15km autostradą z predkosciami 140-160+ i 5 km korka, typowa średnia prędkość wychodzi 35-40km/h. Oboma autami mogę zejść ze spalaniem w dół przy spokojnej jeździe ale po co?

Jts przy 100km/h pali jakies 6-7l ale przy 140 juz ponad 10. W korku 15+ to żaden wyczyn.

I tak, jts to wynalazek szatana i lepszy ts z gazem.

Jts-y podobno przez bezposredni wtrysk maja zmywany olej z tłoka co kończyło się wytarciem pierścieni już przy niskich przebiegach, większość od nowości wpieprza litr oleju na tysiąc km. Mój egzemplarz jest z polskiego salonu, przy przebiegu 180k km stracił kompresję na jednym cylindrze. Dostał nowe panewki, pierścienie, remont głowicy, wszystkie nowe uszczelki. Kupiłem go z przebiegiem 187k km, silnik chodził jak marzenie ale i tak chlał 0,6 l oleju na tysiąc, przy przebiegu 189k km obróciło panewke mimo remontu i właściwej oliwy. Wrzuciłem inny silnik z przebiegiek 150k km. Obecnie auto ma 195k km. Oba silniki paliły tyle samo i tak samo do dupy pracują na biegu jałowym na niby ubogiej mieszance. Pojezdzę tym autem do następnej panewki i wtedy złom.
 
Ostatnia edycja:
[MENTION=76888]beowolf.world[/MENTION]
BMW zawsze robiło dobre silniki benzynowe choć ostatnio miało kilka wpadek i już nie jest tak fajnie jak dawniej. Co do benzyniaków w alfie to niestety konstrukcja TS-ów w 156 nie była najlepsza a JTS-a zjebali jeszcze bardziej, nic nie poprawili w stosunku do TS-a a bezpośredni wtrysk i koszmarna elektronika sterująca dowaliła dodatkowych problemów. Na szczęście nowsze konstrukcje 1,4 T 1,8 Tbi są bardzo udane, mam nadzieje, że 2.0 w giulii też takie będzie.

156 kupiłem dla żony, więc v6 nie chciałem jej wciskać, chciałem spróbować benzyny w alfie i to był błąd. Ogólnie 156 jest ok, fajnie się prowadzi, ma tanie części. W jtd warto wziąć te auto a bena to tylko V6.
 
u niego kupilem
https://autolucek.otomoto.pl/
sprowadza tylko sprawdzone i dosc fajne auta szybko mu schodza, sledze caly czas co sprowadza, ja mam auto ktore ma oprocz ksiazki serwisowej caly segregator fv od zakupu auta w de po zarowki az do ostatniego rozrzadu w listopadzie 2015, jak kupowalem odrazu powiedzial ze pewnie przeplywka walnieta itd ...a lakier coz dalem dobra cene stad 3 elementy ktore sa do malowania zeby cale auto bylo bdb+ to zaden wydatek
 
Alfa 156 za 1500 zeta??? Początkowo myślałem że jedno zero się zgubiło ale jednak nie gdy zobaczyłem rocznik :)

Moim skromnym zdaniem nie ma się w to co pakować. Za dużo roboty i za dużo niewiadomych. Kupić auto za 1,5 tysiaka i wpakować minimum 10 tysiaków na dzień dobry za autko mające 20 lat to bezsens. Widać że właściciel o nie nie dbał więc cholera wie co tam za niespodzianki tkwią w bebechach.

Ja swojego Crossa (rok produkcji 2005) kupiłem niemal 2 lata temu za ok 13 tys. i nie żałuję. Mogłem mieć tańszą ale w gorszym stanie. W mojej zostało wiele rzeczy sprawdzone, odpadł mi kompletny rozrząd plus parę innych rzeczy na których oszczędziłem około 3 - 4 tys. Do tego podłoga i progi nie wymagające interwencji (w tym roku będę musiał i tak oddać ją do blacharza - lakiernika żeby rozkręcił co tam się da i posprawdzał jak wygląda sytuacja - lepiej zapobiegać niż leczyć). Poza tym w pierwszym roku wpakowałem w niego około 3 - 3,5 tys. W drugim roku o wiele mniej ale jeszcze nie wiem co tam wyjdzie po zimie :) A coś się kroi bo mi temperatura silnika dziwnie się zachowuje - pewnie coś z układem chłodniczym bo w czasie jazdy spora bryła lodu z samochodu poprzedzającego spadła pod koła i nie zdążyłem jej wyminąć i poszła pod podwozie.... no i po tym coś mi zaczęła wariować temperatura przy rozruchu i przespieszaniu (ale generalnie temperaturę trzyma).

Czasami warto zainwestować nieco więcej w autko niż wynosi budżet na zakup niż trzymać się go sztywno. Lepiej dołożyć 2 - 3 tys. zeta na zakup nowszego modelu i w lepszym stanie i dołożyć 3 - 5 tys. na drobnicę niż zapłacić mniej za auto a drugie tyle albo więcej dołożyć w pakiecie startowym a następnie trzecie tyle albo więcej przez kolejne 1 - 2 lata.
 
Dzięki za wypowiedzi.

Czyli sprawa jest jasna: nie wezmę tego auta. Wolę dać 5k za auto w dobrym stanie niż kupować kiepskie.

ale choćbyś dał 10tys pln za 156 to bedzie to dziadostwo albo zgnite , albo gnijące , 156 jest jak polonez albo mazda , gnije na folderach reklamowych , z rudą nie wygrasz , jak mi zaczęła gnić 156 to od razu była decyzja - do żyda , bo później bym sprzedał za czapkę sliwek
 
Amortyzatory
Powrót
Góra