Zregenerowałem oryginalny czujnik. Powody zepsucia prawdopodobnie były trzy:
1. stary uszczelniacz, przez który systematycznie przedostawał się olej i zalewał potencjometr umieszczony wewnątrz czujnika
2. zgromadzenie się ciśnienia w części w której znajduje się potencjometr i uniemożliwienie jego prawidłowych wskazań
3. zsunięcie się drucika odpowiadającego za wskazania potencjometru
Zanim otworzyłem czujnik, zrobiłem małą dziurkę w jego górnej części, tzn. obok konektora. Syknęło dość spore ciśnienie i wylało się trochę oleju. Następnie odgiąłem zaprasowaną część. Wylało się jeszcze więcej oleju i wypadł drucik. Wymyłem wszystko dokładnie, osuszyłem, zamontowałem drucik na miejsce. Następnie skalibrowałem czujnik. Tzn. podłączyłem czujnik śrubunkiem pod dźwignię, którą dawałem odpowiednie ciśnienie, jednocześnie mając podgląd na manometrze jakie ciśnienie zadaję. Śrubunek do masy, a konektor pod kabelek od wskaźnika w Alfie. Regulacja odbywa się właśnie tym drucikiem, który spadł. Można go doginać lub rozginać. Ustawiłem wszystko według wskazań manometru, czyli to co na manometrze, to samo pokazywał wskaźnik w Alfie. Zaprasowałem go z powrotem, a dziurkę zaślepiłem małym wkrętem tak, aby w razie czego nie wytwarzało się wewnątrz ciśnienie. (niestety nie ma dostępu do uszczelniacza, także jest ryzyko, że olej może się tam mimo wszystko dostawać, chociaż sprawdzałem pianą zaworek, który unosi ramię potencjometru, to przy podawaniu ciśnienia żaden bąbelek się nie pojawiał, także, może coś podeszło i dlatego przepuszczał).
Teraz sytuacja wygląda następująco:
Zimny 4 bary na starcie, a za moment już 5, po czym w trakcie jazdy dochodzi do 6 bar
Ciepły, po dłuższej podróży na wolnych 2 bary, od 1500 obr. do 2 tys. obr. 4 bary, ponad 2 tys. obr. 5 bar
Myślę, że może tak zostać
