Sorki za off topic ale trzeba koledze pomóc niech się nie męczy.............
Dejon, wybrałeś drogę która prowadzi raczej do zrażenia się do windsurf a nie złapania bakcyla.
Jeśli dopiero zaczynasz, najlepszą opcją jest zatoka Pucka (jeden z najlepszych miejsc w Europie do nuki) i tygoniowy kurs (indywidualny lub grupowy). Bazując na sprzęcie w szkółce możesz dopasować wyporność dechy i rozmiar żagla do własnych potrzeb, warunków i progresu jaki robisz. Najlepszy okres to czerwiec, ciepło, długie dni, dobre statystyki wiatrowe, brak tłumów.
Jak opanujesz podstawy, wyrzuć ten szmelc i kup jakiś ~10 letni sprzęt (ceny sensowne, można znaleźć deskę za 1000 zł, maszt za 200-300 etc)
Jeśli będziesz jeździł sam na pływanie to wszystkie graty windsurf zmieszczą się do SW po położeniu kanapy i przedniego siedzenia.
W razie pytań pisz na priv bo nas zaraz koledzy pogonią za ten off topic ;-)
pozdrawiam
Mawik
A tu się po części nie zgodzę - co do kurs vs samodzielna nauka. Sam zaczynałem od windglidera (coś 3,60m, ciężka jak diabli, szer jak na współczesne niewieka coś 40-50cm), miecz sklejkowy, bom wiązany, żagiel trójkąt dakronowy i zbiornik wodny najbliższy pod nosem z choolernie kręcącym wiatrem + książeczka Petera Harta i jazda, każada wolna chwila. Zatoka niewiele później też z tym koromysłem na fso 1500 jeszcze (tak, tam 100 nie przekraczałem

)
Ale to wcale nie są zrażające początki, wręcz przeciwnie pamiętam je jako świetny czas, cały czas jest jakiś postęp, a i po szuwarach wypornościowo mieczówką łatwiej. Trudniej o równowagę, bo węższa niż współczesne szkolne lotniskowce. A i rozwalić dziób przy nieuniknionych katapach nie szkoda i łatwo naprawić.
A te kursy wszystkie zatokowe - fakt, fajnie że jest możliwość wypróbowania, maleńkie żagielki na poczatek, decha stabilna, ale mam mocne przekonanie, że 90% kończących je, kończy na tym swoją całą przygodę z WS. Napstrykają "fotek" , nakupują pierdół, ubranek, klapek, wisiorków okołóWSowych o i tyle. Komercja.
Więc jak ktoś bakcyla _ma_ , to nie musi go łapać na kursie, choć to bardzo modne, tylko go ma i kropka. I będzie pływał na czymkolwiek . Choć dejon - po pierwszej części sezonu, w zależności od intensywności, będzie Ci mało. A i niesamowicie wygodniej jest z krótszą dechą po prostu, masztem współczesnym składanym itd. I będziesz mógł szybciej niż 100/h jeździć
