• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
No ale przecież to tak nie działa? Oddajesz wtedy, kiedy się umówiłeś, że oddajesz.

Jak dobrze pójdzie, to tak. Zawsze można jednak nie wywiązać się z umowy?
I co mu zrobisz? Podasz do sądu. OK, ale z mieszkania wyp...aj.

Na to potrzeba chwili głębszej refleksji. Prawda jednak jest taka, że wszystko na wynajem nie jest żadną wolnością, tylko jej substytutem. Ułudą wolności. Prawdziwa wolność jest wtedy, kiedy nic nie musisz.
Mając wynajęty dom, samochód, i połowę innych rzeczy musisz pracować. Co miesiąc musisz płacić. Korpo uwielbiają takich pracowników - wiedzą, że im więcej masz na wynajem i im bardziej jesteś do tego przyzwyczajony, tym mniej będziesz fikał przełożonym i tym pilniej wykonasz to, co ci każą. Mają cię w garści. Niby proste i powszechnie wiadome, a trzeba tłumaczyć...

Mając swoje mieszkanie i swój samochód masz może gorszy standard, ale większą wolność. Stracisz pracę? Trudno. Nie wywalą cię z mieszkania i nie zabiorą samochodu. Będziesz miał czas poszukać nową. Jak nie znajdziesz, to zawsze możesz sprzedać auto. Masz opcje. Masz wybór. To jest wolność :)


Mniej ograniczeń = więcej wolnosci

To założenie jest błędne, ponieważ zakłada, że masz stałe środki finansowe. A takich nie masz, nawet jak ci się wydaje, że masz. Taki dzisiaj świat, a zwłaszcza Polska.
Będzie dziura w budżecie, to pan premier wyjdzie i zapowie nowy ład 13.0 i nagle się okaże, że masz połowę tego co miałeś :sarcastic:
 
Jak dobrze pójdzie, to tak. Zawsze można jednak nie wywiązać się z umowy?
I co mu zrobisz? Podasz do sądu. OK, ale z mieszkania wyp...aj.

No tak, ktos moze zrobic cos nielegalnego, oszukac cie. Samochód twoj na własność, też może ktoś ukraść, a do mieszkania władować ci sie squattersi. No więc nie, to nie jest zaden argument.

Na to potrzeba chwili głębszej refleksji. Prawda jednak jest taka, że wszystko na wynajem nie jest żadną wolnością, tylko jej substytutem. Ułudą wolności. Prawdziwa wolność jest wtedy, kiedy nic nie musisz.
Mając wynajęty dom, samochód, i połowę innych rzeczy musisz pracować. Co miesiąc musisz płacić. Korpo uwielbiają takich pracowników - wiedzą, że im więcej masz na wynajem i im bardziej jesteś do tego przyzwyczajony, tym mniej będziesz fikał przełożonym i tym pilniej wykonasz to, co ci każą. Mają cię w garści. Niby proste i powszechnie wiadome, a trzeba tłumaczyć...

Mając swoje mieszkanie i swój samochód masz może gorszy standard, ale większą wolność. Stracisz pracę? Trudno. Nie wywalą cię z mieszkania i nie zabiorą samochodu. Będziesz miał czas poszukać nową. Jak nie znajdziesz, to zawsze możesz sprzedać auto. Masz opcje. Masz wybór. To jest wolność :)

ale zaraz zaraz, to na samochód czy mieszkanie na własność, nie musiałeś najpierw hmmm...zapracować, dokładnie tak samo, tylko na zapas?? Tak że znowu pudło. Finanse nie mają kompletnie nic do tego.
Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś komuś zabrał legalnie wynajęty samochód. Z legalnie wynajętego mieszkania też cie nikt nie może wywalić.


Jeszcze raz:
Potrzebujesz samochód w danym momencie, klikasz w apke, prowadzi cie do samochodu, korzystasz z samochodu, zostawiasz samochód, kiedy już nie jest potrzebny. Nic cie więcej nie interesuje. Potrzebujesz dzis mikrusa, bierzesz mikrusa, potrzebujesz jutro vana, to bierzesz vana. Albo po prostu zamawiasz ubera pod same drzwi.
Posiadasz samochód 24h na dobę, 365 dni w roku. Nawet wtedy, kiedy go nie potrzebujesz w danej chwili. Musisz sie martwic o przeglady, opony, ubezpieczenia, serwis. Zapewnic sobie miejsce do parkowania. Czy ci go nie ukradną, albo nie porysują. A przecież wolność jest wtedy, jak nic nie musisz, a wszystko możesz.

Samochód to narzędzie do przemieszczania ludzi, lub towarów. Do tego on służy. I w jednym i drugim przypadku on robi dokładnie to samo.

Tak ze wy nie cenicie zadnej wolnosci. Wy sobie cenicie poczucie bezpieczeństwa i stabilność, które daje wam posiadanie na własność. I nie ma sie czego wstydzić. W ogóle mówienie o wolności w czasach, gdzie trzeba sie tłumaczyć z przelewu, który zrobiłeś rodzonemu bratu, w urzedzie skarbowym, jest mocno abstrakcyjne. Gdyby tak sobie wszyscy cenili wolność, jak opowiadają, to byśmy w troche innej rzeczywistości żyli.
 
Ostatnia edycja:
Nie trzeba Pana premiera. Zdrowie nie jest dobrem nadanym z gwarancją. Nawet wspomagane zmniejszaniem spalin w powietrzu. Te spaliny dla zdrowia to jak olej leczący twinsparka. G zik pomagaja czy przeszkadzaja. A bez zdrowia nie zarobisz. Bez wyobraźni to obejmującej spoko może się udać być szczęśliwym. Trochę szansę spadają mając żyjących ale schorowanych ( w zasadzie norma ) rodziców, dzieci (oby nie chorowały poważnie przewlekle ale .. ) czy partnerkę. Opieka wymaga czasu którego się nie spędzi w pracy. Czas nie jest z gumy .

Wszystko jest dobrze jak jest dobrze.
Tu wracamy do tego 1 proc bezużyteczności elektryka. Ta potrzeba w 1 proc przebija 99 codzienności.
Auto psujące się "rzadko" jest do dupy w porównaniu z niepsującym się w ogóle.

Dostępne na zamówienie auto może przyjedzie może nie może zepsute moze nie jest do dupy w porównaniu z własnym zawsze sprawnym. A że przegląd ? No coś za coś. Ja wolę przegląd niż zdawanie się na kogoś czy poprzedniego uzytkownika.

Btw przegląd niewykonany nie unieruchamia auta. Tak samo olej zmieniony 5 - 10tys czy rok za późno. Ba więcej też nie.
Kończąca się bateryjka unieruchamia na amen.

Co do najmu , Tego wynajmowanego dobra ktoś jednak jest właścicielem. Dziwne. Jacyś debile ograniczający swoją wolność i to ciemny lud ich wykorzystuje nie odwrotnie. Hm. A może tacy ciemni nie są. A lud się daje strzyc ciesząc się wolnością z najmu.

Już takie czasy były komuny hipisowskie komuny bliżej nam znane. W założeniach wszystko super . No w realu nie za bardzo. Nigdy dobrze się nie kończyło.

Uwaga brzydko powiem niepoprawnie politycznie opresyjnie i szowinistycznie.. ale trudno - dziwkę można wynająć ale to "trochę" co innego niż dostosowana kochanka osobista. Jak komuś to wystarcza spoko.
 
Ostatnia edycja:
ale zaraz zaraz, to na samochód czy mieszkanie na własność, nie musiałeś najpierw hmmm...zapracować, dokładnie tak samo, tylko na zapas?? Tak że znowu pudło.

Nie musiałeś, tylko mogłeś. To był twój wybór. Wolność.


Musisz sie martwic o przeglady, opony, ubezpieczenia, serwis. Zapewnic sobie miejsce do parkowania. Czy ci go nie ukradną, albo nie porysują.

Jednych to przeraża (ci młodzi z linków), a inni wykupują OC+AC+ASS +ewentualnie miejsce w hali (jeżeli akurat mieszkasz w gęsto zaludnionej okolicy) i masz wywalone. Wliczasz to w koszty, o których wiedziałeś wcześniej, bo to ogólnie dostępna wiedza (no chyba że znów mamy tu "mistyczną ekonomię niezrozumiałych finansów" co jest przerażające i uciekamy od tego :D).


Potrzebujesz dzis mikrusa, bierzesz mikrusa, potrzebujesz jutro vana, to bierzesz vana. Albo po prostu zamawiasz ubera pod same drzwi.

Albo kupujesz benzynowe, podniesione kombi którym wszędzie dojedziesz, dużo przewieziesz i nie martwisz się zasięgiem 200-300km :P

Jak widać są różne wizje wolności. Dla mnie wolność to np. możliwość skorzystania z auta 24h/7. Od razu. Nie wtedy, kiedy akurat uber przyjedzie (raz po 5 minutach, a innym razem wcale - jak to ostatnio kolega miał okazję przetestować). Wolność to możliwość wyboru. W twojej wizji jesteś skazany na ubera, bolta, czy taxi. Jesteś od nich zależny - gdzie w tym jest wolność?

Piszesz o poczuciu bezpieczeństwa - może i tak. W takim razie czy nieposiadanie samochodu to nie jest ucieczka od lęku? "Bo mi ukradną, bo się zepsuje, bo ktoś porysuje, bo za chwilę nie będzie już nowy i zniknie w szarej masie innych aut, bo trzeba planować i myśleć, parkować i zmieniać olej"? A nikt nie lubi lęku, ani obciążania głowy dodatkowymi sprawami - tu też nie ma się czego wstydzić.
Dla mnie te wszystkie rzeczy są jak kredyt - na początku o nich myślisz i się martwisz, a potem... po prostu przestajesz.

Zapomniałeś o jednej bardzo ważnej rzeczy. Posiadając samochód to TY wybierasz sobie model. Korzystając z car sharingu / ubera etc. ktoś to robi za ciebie i masz bardzo ograniczony wybór. Nie wynajmiesz sobie sportowego coupe z V8 na dzisiaj, choćbyś bardzo chciał - chyba, że mieszkasz w stolicy i masz zaprzyjaźnioną wypożyczalnię z zawsze wolnym dla ciebie autem ;)
O youngtimerach nie wspomnę, bo to już zupełnie niemożliwe.

A tak BTW panowie udzielający się w wątku - zdrowych i spokojnych Świąt, pełnych wolności i odpoczynku :) :) :)
 
Ostatnia edycja:
No ale przecież to tak nie działa? Oddajesz wtedy, kiedy się umówiłeś, że oddajesz.

Ok, przesadziłem z jednym dniem.
Ale jeśli masz miesiąc na oddanie mieszkania i miesiać na oddanie auta?
Zmiana auta to "kosmetyka"
Zmiana mieszkania może wiązać się ze zmianą szkoły dziecka,zmianą dojazdów do pracy, utraty sąsiadów z którymi mogłeś się żżyć, sam proces przeprowadzki , papierologi itd.
Mieszkanie zrobione pod potrzeby rodziny a jazda autem, które ma mi się podobać to jednak przepaść.
Zmiana auta w nigdy nie zmieniała nic w moim życiu, zmiana mieszkania zawsze miała wpływ.
No i najważniejsze-inaczej urządzasz i remontujesz mieszkanie, które jest Twoją własnością a inaczej wynajmowane.
 
No i jeszcze będziesz innym organizował tankowanie super. Otóż to jest 5 min lub mniej , może LPG dłużej, nie wiem co ty robisz tankując możesz medytować czy robić to jak leniwiec z reklamy 147 ale ja 20 30 min to robiłem postoje jak dzieci trzeba było przewijać karmić itd. no i chyba wiem ile tankowałem 2 dni temu jeszcze spaliny mi na pamięć nie działają , 30 min tankowanie, dobre : ) aaa i to KAZDE oczywiście . Ech

5 minut napełniasz zbiornik ale cała wizyta na stacji to minimum 15 minut bo musisz iść zapłacić, poczekać za gościem który zamawia jakieś żarcie, iść do łazienki itp. Włącz sobie kiedyś stoper to się przekonasz, oczywiście piszę o wizycie na stacji w trasie a nie na mieście. Przy elektryku całość załatwiasz przy słupku do ładowania łącznie z płatnością i możesz iść na stację coś zjeść ale nie musisz. Zaraz się przyczepisz, że żeby solidnie się podładować 15 minut nie wystarczy. W niektórych przypadkach może nie wystarczyć ale czy dłuższy postój w trasie np. 30 minut zamiast 15 przekreśla samochód elektryczny? Z mojego punktu widzenia nie, bo ja takie trasy robię kilka razy w roku. Z punktu widzenia mojego znajomego który robi 70 tyś. rocznie i trasy pokonuje regularnie już nie - w pełni to rozumiem przy obecnych realiach. On jednak też obniżył emisję - ostatnio wymienili im flotę z ropniaków na hybrydy i bardzo osobie chwali, nawet w trasie się dobrze spisują.
 
"Standardowa prędkość tankowania to 40 litrów na minutę. Zatankowanie pojazdu "do pełna" nie trwa dłużej niż półtorej minuty."

Jak mówię że wizyta trwa 5 min to nie tankowanie. Nie wiesz ile czasu tankujesz??

W 30 min załaduje do pełna ? Bo po tych 500 wracam znów 500 po zapakowaniu chorego do auta. Zaparkowanego na blokowisku z zero ładowarki.

Co do "rzadkości" takiej potrzeby już pisałem. Może być i raz na rok. Nie widzę powodu żeby sobie życie nawet raz na rok utrudniać skoro dzieki rozwojowi spalinowych można ją spełnić nie tracąc codziennej użytkowości i nie zaprzątając sobie głowy bzdurami dziecinnymi jak apki jakieś. Czy liczenie na to że akurat w kolejce będzie wycieczka szkolna . Btw w pandemii płaciłem przy dystrybutorze automatycznie pamiętam. Nie wiem czy to działa jeszcze, stacje z przedplatowymi dystrybutorami też istnieją przecież nic nowego ta ładowarka z opłatą.
 
Ostatnia edycja:
wymienili im flotę z ropniaków na hybrydy i bardzo osobie chwali, nawet w trasie się dobrze spisują.

Hybryda to ogólnie jest genialna sprawa.Ostatnio wracając S7 jechałem 100 km/h w sznurze samochodów (duży ruch i mgła z mżawką) i spaliłem 6.9l/100 km.
W ponad dwutonoej limuzynie z pięciollitrową V8. Podejrzewam,że jakby pod maską był diesel o podobnych osiągach to raczej bym dużo mniej nie spalił.A w mieście komfort jazdy dieslem a hybrydą to przepaść.

- - - Updated - - -

Co do "rzadkości" takiej potrzeby już pisałem. Może być i raz na rok..
A jak raz na rok będziesz musiał przewieżć 6 osób, albo jakiś duży gabaryt to też będziesz kupował auto pod tym kątem?
Ten argument,że jak będzie ktoś jechał na drugi koniec Polski i będzie musiał po drodze dłużej stanąć na stacji....
 
Nie musiałeś, tylko mogłeś. To był twój wybór. Wolność.

to za co kupiłeś to mieszkanie???? Kaman...

Jednych to przeraża (ci młodzi z linków), a inni wykupują OC+AC+ASS +ewentualnie miejsce w hali (jeżeli akurat mieszkasz w gęsto zaludnionej okolicy) i masz wywalone. Wliczasz to w koszty, o których wiedziałeś wcześniej, bo to ogólnie dostępna wiedza (no chyba że znów mamy tu "mistyczną ekonomię niezrozumiałych finansów" co jest przerażające i uciekamy od tego :D).

Gdybyś nie posiadał samochodu, to bys nie musial tego robić. Jest to rzecz, na którą się godzisz, ale to nie znaczy, ze to nie istnieje. I to jest ok. Może ci ludzie maja zamiast tego lepsze rzeczy do roboty i tam gdzie ty robisz dramat, oni nie widzą problemu? Ale no oczywiscie, najlepiej wszystkich wkoło oceniać ;) Bo tylko moje dramaty są ważne, a innych dramaty, to pierdoły :)

Albo kupujesz benzynowe, podniesione kombi którym wszędzie dojedziesz, dużo przewieziesz i nie martwisz się zasięgiem 200-300km :P

No, ale dużo pali, ma wysoki srodek ciezkosci, i sie nim słabo parkuje. Heloł? Nie kupisz jednego auta do wszystkiego. Ale wynajac sobie mozesz, najlepsze pod konkretną potrzebę danej chwili. Znaczy możesz sobie kupić 10 roznych samochodów, do wszystkie, ale chyba mało kto tak robi, nie? ;)

Jak widać są różne wizje wolności. Dla mnie wolność to np. możliwość skorzystania z auta 24h/7. Od razu. Nie wtedy, kiedy akurat uber przyjedzie (raz po 5 minutach, a innym razem wcale - jak to ostatnio kolega miał okazję przetestować). Wolność to możliwość wyboru. W twojej wizji jesteś skazany na ubera, bolta, czy taxi. Jesteś od nich zależny - gdzie w tym jest wolność?

Mając swój samochód też jestes skazany na milion rzeczy. W ogole wchodząc w jakiekolwiek interakcje z innymi ludzmi jestes skazany na ich widzimisię. Przeciez ten samochod od kogos musiales kupic, kto go wyprodukował, jestes zalezny od dopływu paliwa, części zamiennych, i istnienia utwardzonych dróg. Tak ze z ta niezaleznoscia, i wolnoscia wyboru, to bym nie szarżował, bo jej nie ma, i nie będzie.

I tak, według roznych filozofii, sa rozne wizje wolnosci, i aktualnie mowi sie głównie o dwóch typach. Wiekszosc rzeczy ktore piszecie nijak sie maja do zadnej, ale to co teraz napisales, czyli wolność wyboru, to jest nazywane wolnością pozytywną, wolnością DO. Taki mocno śliski temat ;) Ale taka pierwotna wolność, to jest wolność OD. Czyli jak nic nie musisz. I ona tak chyba wazniejsza jest troche. No chyba, ze jak niewolnik moze sobie wybrac, czy go pan zleje batem, czy kijem, to jest wolny ;)

- - - Updated - - -

Ok, przesadziłem z jednym dniem.
Ale jeśli masz miesiąc na oddanie mieszkania i miesiać na oddanie auta?
Zmiana auta to "kosmetyka"
Zmiana mieszkania może wiązać się ze zmianą szkoły dziecka,zmianą dojazdów do pracy, utraty sąsiadów z którymi mogłeś się żżyć, sam proces przeprowadzki , papierologi itd.
Mieszkanie zrobione pod potrzeby rodziny a jazda autem, które ma mi się podobać to jednak przepaść.
Zmiana auta w nigdy nie zmieniała nic w moim życiu, zmiana mieszkania zawsze miała wpływ.
No i najważniejsze-inaczej urządzasz i remontujesz mieszkanie, które jest Twoją własnością a inaczej wynajmowane.

Możesz wynając mieszkanie na 10 lat albo i więcej (no na ponad 20 nikt raczej nei wynajmnie, bo u nas zasiedzenie). Wynajmujacy nie moze ci wypowiedziec umowy bez powodu, a te powodu mozna zawrzec w umowie. Na zachodzie, i za wielką wodą ludzie wynajmuja mieszkania, domy, całe życie. I żyją.
Zakładasz tez, ze zmiany są wielkim dramatem. No nie dla każdego są.

A jak dzis chcesz mieszkań w Warszawie, a jutro masz juz dosc Warszawy, i jednak byś wolał Wrocław, albo Barcelone? Bo ale jak to, przeciez tutaj mam swoje mieszkanie, to nie, zostane na dupie :) Znam takich ludzi, co mieszkali juz w połowie Europy. I tez z dziecmi. Sa szczesliwi. I to jest ok. Jak ktos jest szczesliwy siedzac szczeliwie całe życie w swojej twierdzy, to tez jest ok.
 
Zakładasz tez, ze zmiany są wielkim dramatem.
Zakładam,że zmiana mieszkanie niesie ze sobą o wiele więcej konsekwencji niż zmiana auta(zresztą to nie jest założenie tylko oczywiste fakty), dlatego pisanie,że "to jest to samo" jest zbyt daleko posuniętym symetryzmem.
No i pomijam,że wynajęcie mieszkania na 10 lat nie gwarantuje Ci,że będziesz przez ten czas nienaruszalny.No chyba,że dasz właścicelowi swoją, skonstruowaną u prawnika umowę, którą on podpisze bez czytania.
 
Co do "rzadkości" takiej potrzeby już pisałem. Może być i raz na rok. Nie widzę powodu żeby sobie życie nawet raz na rok utrudniać skoro dzieki rozwojowi spalinowych można ją spełnić nie tracąc codziennej użytkowości i nie zaprzątając sobie głowy bzdurami dziecinnymi jak apki jakieś. Czy liczenie na to że akurat w kolejce będzie wycieczka szkolna . Btw w pandemii płaciłem przy dystrybutorze automatycznie pamiętam. Nie wiem czy to działa jeszcze, stacje z przedplatowymi dystrybutorami też istnieją przecież nic nowego ta ładowarka z opłatą.

Raz na rok praktycznie kazdy ma potrzebe przewiezc jakis gabaryt, albo wjechać w teren. To czemu ludzie kupuja jakies miejskie auta? Po ulicach powinny jezdzic tylko i wyłącznie unimogi. Bo takie zrobią absolutnie wszystko, co od nich oczekujesz! Co z tego, ze generalnie przez te 99% są tragiczne w uzytkowaniu.

Stary, no jest to osobliwa strategia zakupowa. Nikt ci nie broni, ale wiesz, bym nie robił projekcji na całe społeczeństwo.
 
A jak raz na rok będziesz musiał przewieżć 6 osób, albo jakiś duży gabaryt to też będziesz kupował auto pod tym kątem?
Ten argument,że jak będzie ktoś jechał na drugi koniec Polski i będzie musiał po drodze dłużej stanąć na stacji....


Nie ma problemu z gabarytami w kombi. Czego to ja nie woziłem.

6 os? Weźmiemy drugie auto.
Lawetę z torowkami też tak ciągnie miejskie kombi. I to na kat B. I jednocześnie jest miejskim autem wiozącym 1 czy 2 os.
Btw elektryk i laweta ? Jacht ? Na B? Zasięg? :)

Btw 2 lawetę też początkowo pożyczałem. A jakze. Do czasu jak się okazało że mimo rezerwacji "no panie gość nie zwrócił mi , no nie ma" przed ważnymi zawodami. Już o wygodzie nie wspominajac-nie trzeba zwracać, zostawić między trackdayami na niej. Narzędzia w skrzynkach zawsze wiem jaki stan kół świateł zaczepu .
 
Ostatnia edycja:
Nie ma problemu z gabarytami w kombi. Czego to ja nie woziłem.

6 os? Weźmiemy drugie auto.
Lawetę z torowkami też tak ciągnie miejskie kombi. I to na kat B. I jednocześnie jest miejskim autem wiozącym 1 czy 2 os.
Btw elektryk i laweta ? Jacht ? Na B? Zasięg? :)

Btw 2 lawetę też początkowo pożyczałem. A jakze. Do czasu jak się okazało że mimo rezerwacji "no panie gość nie zwrócił mi , no nie ma" przed ważnymi zawodami. Już o wygodzie nie wspominajac-nie trzeba zwracać, zostawić między trackdayami na niej. Narzędzia w skrzynkach zawsze wiem jaki stan kół świateł zaczepu .

Czyli w aucie spalinowym na wszystko się znajdzie sposób(można mieć drugie, kombi wszystko zmieści) ale "nie zrobię 500 km bez przerwy" wciąż przeraża.
Najbardziej to mi szkoda tych właścicieli jachtów co tak ciągną je w jedną i drugą stronę.
 
Czyli w aucie spalinowym na wszystko się znajdzie sposób(można mieć drugie, kombi wszystko zmieści) ale "nie zrobię 500 km bez przerwy" wciąż przeraża.
Najbardziej to mi szkoda tych właścicieli jachtów co tak ciągną je w jedną i drugą stronę.


Nie wiem co Cię przeraża? uniwersalność ?

W skrócie - auta spalinowe są po prostu uniwersalne, występują w wielu odmianach z kórych można sobie wybrać czy 8 sobowe czy jednoosobowe. I są tanie - bez potężnego sztucznego opodatkowania strach pomyśleć jak tanie.

Natomiast otrzymujemy regulacjami sztucznymi co ? - auta mniej uniwersalne ( jak już użytkowość tak przeraża, to jakieś lekkie roadstery elektryczne? ), do których nawet zwolennicy nie widzą możliwości nie wspólposiadania ze spalinowym, tak są użyteczne, a tam, nawet w ogóle zakupu elektryka wciąż trujac , do tego droższe i to mimo dopłat dla tych których na nie stać, z podatków tych, których nie stać (mają się cieszyć czystszym powietrzem).

Czy ktoś gdziekolwiek proponuje nakazowy zakaz aut na baterię ? nie . Ale takie potężne odejście od zasad rynku , decydowania sztucznymi regulacjami o użyteczności lub nie towaru, a nie jego faktyczną użyecznością w stos do faktycznej ceny , naprawdę jest ok?
 
Czy ktoś gdziekolwiek proponuje nakazowy zakaz aut na baterię ? nie
Przypominam,że wciąż legalnie można kupić auto spalinowe.
Przypominam również że zakaz sprzedaży aut spalinowych po 2035 nie jest ustawą a jedynie deklaracją nie mającą mocy prawnej.
Z tą uniwersalnością aut spalinowych to bym się trochę wstrzymał-żeby nie szukać daleko to na naszym forum wiele osób ma po kilka aut(spalinowych oczywiście ;) )
 
Ostatnia edycja:
Przypominam,że wciąż legalnie można kupić auto spalinowe.
Przypominam również że zakaz sprzedaży aut spalinowych po 2035 nie jest ustawą a jedynie deklaracją nie mającą mocy prawnej.
Z tą uniwersalnością aut spalinowych to bym się trochę wstrzymał-żeby nie szukać daleko to na naszym forum wiele osób ma po kilka aut(spalinowych oczywiście ;) )

Oczywiście, przy ich cenach to możliwe , przy cenach elektryków czy już wywindowanych podatkami cenach spalinowych coraz mniej. Przy czym brak wyboru wśród elektryków do tej potencjalnej kolekcji takiej gamy nadwoziowej / zastosowaniowej co spalinowych.

Mocy prawnej nie ma? byłoby fajnie, ale sprawczą w trendach już chyba ma.
 
Oczywiście, przy ich cenach to możliwe , przy cenach elektryków czy już wywindowanych podatkami cenach spalinowych coraz mniej. Przy czym brak wyboru wśród elektryków do tej potencjalnej kolekcji takiej gamy nadwoziowej / zastosowaniowej co spalinowych.

Mocy prawnej nie ma? byłoby fajnie, ale sprawczą w trendach już chyba ma.

????

a co niby stoi na przeszkodzie, zeby elektryki miały dokładnie taka samą gamę nadwoziową/zastosowaniową?? Z resztą, ta cała gama jest juz dostępna. Od malucha, po wielkiego suva, pickupa, terenówki, motocykle, skutery, crossy.

I jeszcze raz - czemu nie masz od razu terenówki z 4x4, albo tam nawet 6x6, albo co tam! gąsiennice? Przeciez raz do roku bys mógł wjechać w bagno. A ten własnie 1% jest najwaznieszy. Jak ich auto nie spełnia, to jest bezużyteczne :D :D
 
[MENTION=53152]Tomtrz[/MENTION] nie chcę żadnych wywodów dodatkowych.
Jako, że jesteś tak zapalonym zwolennikiem samochodów elektrycznych, chcę przeczytać, dlaczego jeździsz tym czym jeździsz, a czym jeździsz widać w podpisie? Dlaczego nie jeździsz tym, do czego namawiasz? I proszę bez żadnych dziwnych wywodów.
 
[MENTION=53152]Tomtrz[/MENTION] nie chcę żadnych wywodów dodatkowych.
Jako, że jesteś tak zapalonym zwolennikiem samochodów elektrycznych, chcę przeczytać, dlaczego jeździsz tym czym jeździsz, a czym jeździsz widać w podpisie? Dlaczego nie jeździsz tym, do czego namawiasz? I proszę bez żadnych dziwnych wywodów.

Czy ja kogoś namawiam, że on sobie musi dzisiaj elektryka kupić? Ja nie wiem, jakiś przekaz podprogowy mam?
 
[MENTION=53152]Tomtrz[/MENTION] nie chcę żadnych wywodów dodatkowych.
Jako, że jesteś tak zapalonym zwolennikiem samochodów elektrycznych, chcę przeczytać, dlaczego jeździsz tym czym jeździsz, a czym jeździsz widać w podpisie? Dlaczego nie jeździsz tym, do czego namawiasz? I proszę bez żadnych dziwnych wywodów.

Nie czytam ignorowanych, ale z tego co pamiętam - pouczanie jest łatwiejsze niż zastosowanie. W zastosowaniu można się potknąć o ... brak ładowarki czy zasięgu, o cenach nie wspominając czy inne iksdekowe na ekranie a w realu mało iksdekowe problemy. Trochę to przypomina takich na czarno czy purpurowo poubieranych pouczających a niekniecxznie stosujących włąsne zasady , no tylko oni mają władzę i korzyści, a tacy eko-naiwniacy są tylko wykorzystywanymi pionkami bez żadnych korzyści .

BTW - popatrzcie ile kosztuje popierdółka VW Up z baterią. Auto do nieczego. Ceny z zakresu (z dodtkiem 30% w karach bezzasadnych , byłoby 30 proc tańsze bez ekoparanoi) w pełni użytkowego bezobsługowego kombi wożącego gabaryty, ciągfającego lawety, jeżdżacego bez zającknięcia wspomniane 500 i więcej na raz, odzyskującego w 5 min kolejne 500, bez turbin, rozrządów, razrocznym przeglądem za grosze. A nie , nowe kary za emisję i zrównujemy ceny .
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra