Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Ciekawe co zrobili z wodą z tego kontenera. Domyślam się, że była mocno skażona pozostałościami baterii. To co wylali na płonące auto i spłynęło do kanalizacji (albo prosto w ziemię wsiąknęło) - nawet jak trafiło do oczyszczalni ścieków - to mało która poradzi sobie z takimi zanieczyszczeniami.
 
Tak więc nie ma możliwości utopienia samochodu w kontenetrze, bo nikt tam z nie wciśnie kontenera. Pozostaje dopalenie się samochodu w miejscu pożaru

Mam, mam. Zgłaszam wniosek racjonalizatorski. Pod każdym miejscem wewnętrznym, obrotowa zapadnia do małego baseniku. Wystarczy zwolnić blokadę z odpowiednim numerem miejsca i chlup. Genialne
 
Niestety nie jesteś pierwszy z wnioskiem racjonalizatorskim:

Jednak kolejny raz Bareja był wizjonerem, tylko że nie będzie "Jezioro damy tutaj, a ten niech stoi w zieleni", tylko "wybudujemy na jeziorze, to się w razie czego zatopi"
 
Jednak kolejny raz Bareja był wizjonerem, tylko że nie będzie "Jezioro damy tutaj, a ten niech stoi w zieleni", tylko "wybudujemy na jeziorze, to się w razie czego zatopi"

Za wcześnie zaczęli, jeszcze nie wymarli pamiętający do czego takie absurdalne centralne sterowanie dla dobra ludu prowadzi. Choć że tylu _nie pamięta_ to nie mogę się nadziwić.
 
Za wcześnie zaczęli, jeszcze nie wymarli pamiętający do czego takie absurdalne centralne sterowanie dla dobra ludu prowadzi. Choć że tylu _nie pamięta_ to nie mogę się nadziwić.

chłopie, ile będziesz opowiadał te denne farmazony o komunach :D Czyste powietrze to komuna! :D

taka masz pamięć dobrą? A pamiętasz coś takiego, jak Great smog of london? Kilka tysięcy osób padło trupem w kilka dni, a skonczylo sie na kilkunastu tysiacach ofiar. To jest własnie obraz twojego idealnego swiata, gdzie kazdy moze truć ile chce :D Moze tam bys się chciał cofnąć? :D
 
chłopie, ile będziesz opowiadał te denne farmazony o komunach :D Czyste powietrze to komuna! :D

taka masz pamięć dobrą? A pamiętasz coś takiego, jak Great smog of london? Kilka tysięcy osób padło trupem w kilka dni, a skonczylo sie na kilkunastu tysiacach ofiar. To jest własnie obraz twojego idealnego swiata, gdzie kazdy moze truć ile chce :D Moze tam bys się chciał cofnąć? :D
Komuniści mieli na to rozwiązanie. Syberia. Tam jest mnóstwo świeżego powietrza.
 
Komuniści mieli na to rozwiązanie. Syberia. Tam jest mnóstwo świeżego powietrza.


Coraz mniej , bo metan z wiecznej zmarzliny się uwalnia, oczywiście "dzięki" samochodom spalinowym w Europie.
 
Komuniści mieli na to rozwiązanie. Syberia. Tam jest mnóstwo świeżego powietrza.

i jeszcze raz - zamiast opowiadac jakies farmazony, to proponuje się dokształcić:
https://en.wikipedia.org/wiki/Great_Smog_of_London

Environmental legislation since 1952, such as the City of London (Various Powers) Act 1954 and the Clean Air Acts of 1956 and 1968, led to a reduction in air pollution. Financial incentives were offered to householders to replace open coal fires with alternatives (such as installing gas fires), or for those who preferred, to burn coke instead which produces minimal smoke. Central heating (using gas, electricity, oil or permitted solid fuel) was rare in most dwellings at that time, not finding favour until the late 1960s onwards. Despite improvements, insufficient progress had been made to prevent one further smog event approximately ten years later, in early December 1962.[31]

zakazy? nierynkowe dopłaty? centralne sterowanie? komuna!
komuna się zaczęła w takim razie w Wielkiej Brytanii, zaraz po wojnie :D
 
Ostatnia edycja:
wiecie co jest prawdziwie zabawne? ze bedziecie kiedys jezdzic elektrykiem i nie zdziwie się, jesli to bedzie szybciej niż później

... tak jak Ty, czy wcześniej? :sarcastic::sarcastic:

p.s.
ciagle jesteś jak drogowskaz, kóry wskazuje, ale nie podąża ;)
 
wiecie co jest prawdziwie zabawne? ze bedziecie kiedys jezdzic elektrykiem i nie zdziwie się, jesli to bedzie szybciej niż później

Może tak być, tylko że fajnie jakby to była wolna decyzja, a nie szantaż i przymus podyktowany nakazami, wyższymi podatkami etc.
Naprawdę uważasz, że podróż 3000 km (artykuł propagatorów Ev) z prawie 13 godzinami przeznaczonymi na ładowanie, to fajna przyszłość i postęp, tylko tak serio? W przypadku oszczędnego diesla to 3 postoje, to jest naprawdę według Ciebie super?
 
wiecie co jest prawdziwie zabawne? :D ze bedziecie kiedys jezdzic elektrykiem :D i nie zdziwie się, jesli to bedzie szybciej niż później :D

Wiecie, co jest prawdziwie "zabawne"? Że różne kretynizmy były już w historii usankcjonowane prawnie. Potem ludzie zawsze musieli za to zapłacić. I zwykle szybciej niż później.

Obecny kretynizm niczym się w gruncie rzeczy nie różni od poprzednich. U jego podstaw leźy tylko i wyłącznie interes i gruba kasa, którą wytrzepie się z ludzi mamionych hasłami jedynie słusznymi.
 
Patrz katastrofy Boeinga 737MAX - dopiero po drugiej katastrofie zaczęli coś robić i tak próbując zwalić winę na wszystko inne tylko nie samolot. Korporacje już tak mają.

Wracając do tego wątku sprzed kilku dni - to kolejny ciekawy aspekt. W 737 Max sprawa w duźym skrócie rozeszła się o to, że jako płatowiec jest to konstrukcja z lat 60tych, do której w ramach kolejnej modernizacji doczepiono silniki o znacznie większej średnicy ( pierwotnie były to chyba Pratt&Wittney, długie i wąskie ). Kolejne wersje 737 miały spłaszczone gondole od spodu, ale te w Maxie były już za duże, więc pylony przesunięto do przodu, a to zmieniło srodek cieżkości. Aby to zrekompensować wprowadzono oprogramowanie wyrównujace, jednak pilotom taka reakcja samolotu wydawała się nienaturalna, więc z przyzwyczajenia ( i wyszkolonych zachowań ) przeciwdziałali sterami. To powodowało przeciągnięcie i katastrofę.

I o to przyzwyczajenie chodzi. Jeśli nowe rozwiązanie ma szansę zaistnieć wraz z nowym pokoleniem, które nie posiada starych nawyków, to wszysko jest OK. Jeśli jednak zostaje narzucone "starym wyjadaczom" to zaczynają się problemy. Tu przykładów oprócz 737 max można podać setki z róznych dziedzin. Zasadniczo oprogramowanie tworzone przez młodych programistów uwzględnia konieczność idiotoodporności, ale nie uwzględnia starych nawyków, ktòre wynikają przecież z dobrego wyszkolenia, tylko że dla zupełnie innego sprzętu ( ten problem poruszono przy Maxie ).

Co z tego, że elektryk przypomina samochòd? B777 i A320 to też dwa samoloty. Jak rózne były w pierwszych latach produkcji - warto poczytać.

Mnie osobiście z racji przyzwyczajeń ( może i wieku - 49 lat ) wszelkie pikające i alarmujące wspomagacze w samochodzie wnerwiają i powodują dezorientację. Pól biedy - w Alfie mogę je wyłączyć. Ktoś inny powie, że są super - nie przeczę, może tak być w jego przypadku. Bo najgorzej jest zagłaskać dziecko na śmierć z milości. A to dziś robi Unia w każdej dziedzinie.

To oczywiście dotyczy wszystkich współczesnych samochodów, jednak w elektrykach ilość bodźców działających na kierowcę ( operatora systemu mobilnego ? ) jest wyjątkowa. Przypomnę tylko, że był taki wspaniały okres w motoryzacji, kiedy ilość bodźców starano się ograniczać ( patrz Saab korzystający z doświadczeń w produkcji myśliwcòw i jego ciemny kokpit ). Tymaczasem obecnie mamy prawną hipokryzję : nie możesz w samochodzie odebrać rozmowy na nokii 3210, ale z tabletu o przekątnej wièkszej niż szyberdach korzystaj do woli. Szukaj sobie ładowarek, szukaj panelu klimatyzacji, zamów sobie w trakcie jazdy żarcie w Maku, do którego zaraz dotrzesz. Samochód myśli za ciebie. Tylko że ty nadal odpowiadasz za to, żeby wykonać prostą czynność - prowadzić go do celu. Nie na odwrót.
 
Ostatnia edycja:
Pisząc o Boeingu miałem na myśli, że dopóki nie zdarzy się jeden czy dwa spektakularne pożary EV w garażach podziemnych z ofiarami i kolosalnymi stratami to prawa i wymogów budowlanych nie zmienią.

Odnośnie wspomagaczy jazdy, z jednej strony ma to swoje zalety. Na przykład https://www.youtube.com/watch?v=2VZygSF00wc. W mojej okolicy miał miejsce ostatnio wypadek z 4 ofiarami - kierowca suv-a poszedł na czołówkę z ciężarówką na łuku drogi - najprawdopodobniej zasłabł/zasnął. Taki system uratowałby całą rodzinę. Z drugiej strony często słyszę o nieuzasadnionych awaryjnych hamowaniach bo systemy "coś" zauważyły. Od strony technicznej jestem w stanie sobie wyobrazić, że większy owad który trafi akurat w radar albo w kamerę spowoduje aktywację awaryjnego hamowania. To też kiedyś skończy się jakimś większym wypadkiem bo kolizje pewnie z tego powodu już były - tylko jakoś cicho o tym. Tylko kto w takim przypadku ponosi odpowiedzialność? Kierowca który najechał na bezpodstawnie gwałtownie hamujący pojazd? czy kierujący gwałtownie bezpodstawnie hamującym pojazdem (kierowca nie ma żadnej możliwości przerwać gwałtownego hamowania)? czy producent pojazdu z wadliwym softem?
 
Przed chwilą w programie "Tak jest" w TVN24 była ciekawa dyskusja na temat granicznej daty 2035, po której nie będzie można rejestrować i produkować nowych aut spalinowych. Brali udział Hołowczyc i jakiś Marek Mazur, prezes czegoś tam, związanego z elektrykami.
Dyskusja palce lizać a Hołek rozłożył gościa na łopatki. Przy czym Hołek nie jest wcale wrogiem elektryków ale uważa, że powinniśmy mieć wybór, a nie być przymuszani. Zresztą, uchwała dotycząca roku 2035 zakłada, że wcale nie będzie zakazu dla spalinówek, tylko będą one zobligowane do używania ....no własnie, to dopiero zostanie sprecyzowane w przyszłym roku, jakie będą dopuszczalne rodzaje paliw: czy będą to biopaliwa czy paliwa syntetyczne czy jeszcze coś "pośredniego".

Natomiast słuchając tego Mazura miałem przed oczami wypociny Tomtrz: to była niemal dokładnie taka sama retoryka. Kilkanaście razy padło "bezdyskusyjnie", albo "nie podlegające dyskusji" a pod koniec facet odleciał mówiąc, że już obecnie podróż elektrykiem jest już KILKAKROTNIE tańsza niż spalinowcem.
Wszelkie argumenty Hołka były zbywane ideologicznymi hasłami.
W sumie niezła zabawa.
(A Hołek wraca na Dakar! Trzymamy kciuki).

Przy okazjii padły ciekawe wyliczenia: otoż obecnie nowy elektryk, wskutek procesu produkcyjnego, wyjeźdżając z salonu, aby promować ekologię w motoryzacji, już ma za sobą ślad węglowy, równy 120 tys przebiegu silnika diesla.
Ale o tym ideolodzy elektryków jakoś nie wspominają:))
 
Ostatnia edycja:
Podczas corocznej konferencji dotyczącej cyberbezpieczeństwa w kanadyjskim mieście Vancouver, zorganizowano konkurs hakowania o nazwie Pwn2Own. Jedną z konkurencji było złamanie zabezpieczeń samochodu marki Tesla. Zwycięskiej ekipie udało się to zrobić w mniej niż dwie minuty.
Pierwsze miejsce zdobyła grupa francuskich hakerów z zespołu Synacktiv. Zademonstrowali oni dwa oddzielne exploity, z których pierwszy wykorzystywał tzw. metodę TOCTOU (Time of Check to Time of Use). W dużym skrócie pozwala ona wykorzystać luki w zabezpieczeniach jednostki sterującej, oddając na krótki czas nieautoryzowany dostęp do jej zasobów. Dzięki temu Francuzi byli w stanie włamać się do systemu Gateway Modelu 3, w tym interfejsu zarządzania energią Tesli.
Drugi exploit umożliwił hakerom zdalne uzyskanie do "konta administratora" pojazdu, a tym samym przejęcie kontroli nad jego pozostałymi podsystemami.

Czytaj więcej na https://motoryzacja.interia.pl/wiad...ce=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome


Jestem przerażony. Pewnie każde nowe auto nieważne, czy spalinowe, czy EV. Z dostępem do netu, czy włączonym bluetooth nie będzie stawiało dużo dłużej oporu....
 
No i co z tym zakazem? Będzie tylko w Związku Europejskim? Czy niemieckie/włoskie koncerny przestaną produkować auta spalinowe i sprzedawać je na rynki nie-związkowe? Nie widzę tego
 
wiecie co jest prawdziwie zabawne? :D ze bedziecie kiedys jezdzic elektrykiem :D i nie zdziwie się, jesli to bedzie szybciej niż później :D

Zabawne jest to, że Ty jako nadworny znawca i pochlebca wszystkich niewątpliwych plusów elektryków wciąż jeździsz spalinowcem. Tyle na temat, 100% hipokryzji, nie pozdrawiam.

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra