JacekK napisał:
amigas napisał:
Spokojnie opony są pirelli winter snowcotrol 185x65 r 14 bizenik z tylu 8mm przod ok 6. jest dobrze? Wiem ze pwenie nei ma specjalne filozofii ale jak sie mialo anemiczne 60KM a jak sie teraz ma narowiste 148 to róxnica jest kolosalna
To o czym piszesz to roznica wynikajaca raczej z mocy niz z rozkladu mas. Wydaje mi sie, ze sprowadza sie ona glownie do wyczucia akceleratora.
Ja w sumie przesiadalem sie do 75 ze Skody Rapid - niby tez z 60KM na 150, ale Skoda byla dociazana z przodu, wiec pewnie latwiej mi przyszlo wjezdzenie sie w 75.
Po pierwsze gratuluję zakupu! Samochód nie jest tani w utrzymaniu i nie licz, że coś na niej oszczędzisz. Ale odwdzięcza się sercem niczym wierny psiak. Ale czasem jest trudny - inna sprawa :lol:
Spontanicznie napisałem na forum Pyrateam'u w niedzielę po zupełnie nadzwyczajnych jak na Poznań opadach śniegu:
"W Poznaniu spadł po południu śnieg. Spadł na zmrożoną temperaturami
spadającymi ostatnio w nocy do -15'C ziemię. Spadł przy temperaturze
+1-2'C. Efekt? Poznaniacy na ślizgawkach. Efekt? Wyrwało Włodka z
domu do siedempiątki i ryk gaźnikowego silnika rozgrzewającego się na ssaniu
przerwał mieszkańcom nawet odległych domów niedzielną sielankę.
Pierwsza próba ruszenia uzmysłowiła mi bym lekko obchodził się z gazem.
Nie udało mi się prosto wyjechać z rzędu parkingu mimo delikatnego
obchodzenia się z gazem. Podwójny skręt w lewo z parkingu i driftem na
ulicę. Oczywiście drift za szeroki, ale i na szczęście ulica bardzo
szeroka.
Jednak i późniejsze próby jazdy na delikatnym gazie okazały się
niebanalne. Każde dodanie gazu z jedynki i dwójki kończyło się
wychyleniami. Początkowo, zupełnie się tego nie spodziewając, wychylałem
się do 20'! A że opady śniegu jak na Poznań zupełnie niezwykłe (odśnieżona
jako pierwsza przednia szyba i maska była już szczelnie
przykryta, gdy skończyłem zamiatanie samochodu) i do tego śnieg tworzący koleiny przeistaczał się szybko w lód, to każde zjechanie z toru jazdy kończyło się bujaniem na ulicy. Ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem i przestrachem. Inna rzecz, że jeździłem zwyczajowym 60, gdy wszyscy jednak wolniej.
Jednak nie w prędkości rzecz, a trakcji i sterowności. Nie mam Diesla w
75, a silnik benzynowy. Jednak przyczepność zrywana była już przy
prędkościach obrotowych koło 2500 obr. W pewnym momencie popadłem w pewne
zwątpienie - czy wszystko z samochodem jest w porządku? Czy może przy
stłuczce skrzywiona została oś podwozia? Czy może nie ma ciśnienia w
oponach?
Ale opanowałem się i ćwiczyłem dalej. W końcu podjechałem pod stadion
Lecha. Na placu pod stadionem już nieciekawie - gigantyczna ślizgawka z
tuzinem ludzi ćwiczących zarzucanie tyłu w fwd. Jakże oni się wysilali! A
ja miałem problem by nad tyłem zapanować. Ale jeździłem z nimi. Zupełnie
jak na lodowisku wszyscy w koło, czy też po owalu i z dystansem. Na
szczęście wszyscy poruszali się dość uważnie. Jedynie dwóch kierowców
przez kilka minut szalało. Zgadnijcie czym przyjechali? Oczywiście! Jeden
starą BMW 7emką, a drugi dziesięć lat młodszym Volvo S70.
Ale zachowanie 75tki coraz bardziej mnie porywało. Lekkie dodanie gazu
natychmiast wytrąca ją z równowagi. Ale za to zakręty? Szybko przestałem
szukać boków. Tym bardziej, że są w tym samochodzie łatwe, choć
nieopanowanie tak sztywnego nadwozia zdarza się często i nie powinno
zaskakiwać, że nie uda się wyprowadzić z poślizgu zwykłą kontrą.
Natomiast równie szybko poczułem co oznacza w tym samochodzie skręcanie
gazem. W takich warunkach wychylenia kierownicy o więcej niż 10' stają
się zupełnie zbyteczne! Resztę dokonuje się gazem i ten samochód poruszał
się po pewnym ćwiczeniu posłusznie uślizgiem na samym gazie! Ostry krótki
skręt - gwałtowne, krótkie dociśnięcie. Ostry nawrót - trochę dłuższe,
wpierw gwałtowne, potem luzowane dociśnięcie. Nawrót łukiem - łagodne,
pulsacyjne dodawanie. Skręt łagodny o 90 - łagodne wejście do ok. 3000
obr. Fenomenalne! To dało się wyćwiczyć w kilkanaście minut. I działało
na ile skuteczność oraz powtarzalność kierowcy pozwalała

Nie wiem ile
bączków na placu i na ulicach dziś wywinąłem. W każdym razie z czasem
coraz mniej. Początkowo nieopanowanie poślizgu i zrobienie bączka frustrowało. Jednak
wracając do domu, gdy już przeholowałem, to nie ratowałem się awaryjnie, lecz
wykorzystywałem nowe umiejętności skrętów gazem i dokręcałem się do
wymaganego kąta nawrotu :lol: Wracając do domu w sumie przestawałem już
kręcić kierownicą

Smile
Czy umiałbym się nią uczyć będąc mało doświadczonym kierowcą? Na pewno.
Byłoby to doskonałe. Jeśli bym przeżył. Lekkie, silne rwd NIE jest dla początkującego kierowcy.
Chapeau bass settanta cinque!"
JacekK napisał:
Wybierz taki rozmiar, ktory bedzie odpowiadal Twoim wymaganiom, zastanow sie jak czesto jezdzisz po jakich nawierzchniach w zimie. Ja jezdzilem na zimowych zarowno 195/55/15, jak i 175/70/14, ale rozne biezniki i 15tki byly dawno, wiec nie podejme sie porownania. Jesli mialbym w tej chwili wybierac to bylo by ciezko, jeszcze dwa lata temu
Ważne żeby opona była dobra - dobry model dobrej marki z dobrym bieżnikiem z dobrego rocznika

Zimowe opony po 3 latach tracą 1/3 z większej elastyczności wobec letnich mieszanek i są do tego bardziej narażone na soękania. Do takiego samochodu na oponach nie można oszczędzać. Jeżdżąc moją 75 niestety sporadycznie pozwoliłem sobie wyjątkowo na używane opony. Ale naszukałem się ich przez cztery miesiące. Wybrałem nie za stare Pirelli Snowsporty. Opony, które przećwiczyłem już kiedyś w rozmaitych warunkach, w tym dużych prędkościach, na samochodzie służbowym.
Dyskusja o tym czy wąska na zime, czy szeroka jest stara i ma proste uzasadnienie. Na nawierzchni luźnej wąska opona wywiera silniejszy docisk i dlatego na zimę wąskie. Ale...:!: W Wielkopolsce niemal nie ma śniegu zimą. Jeden, może dwa tygodnie (w tym roku już "całe" 3 dni były śnieżne), za to problemem są oblodzenia. A na lodzie najlepiej sprawdza się szeroka powierzchnia i sztywny bieżnik. W 147 używałem 205/50/17, w 156 mam 205/55/16. I to się świetnie sprawdza, gdyż łatwiej "złapać się" na pół oblodzonym asfalcie. W służbowym samochodzie mam seryjne 205/65 do tego Fuldy i różnica trakcji w ten sam dzień na tej samej trasie była bardzo odczuwalna.
PS. Jacku, wiesz o tym, że macie sobie zarezerwować czas na 1-4 maja?

Zresztą i na tym forum będzie oficjalne zaproszenie.