Amortyzator tył, wymiana?

Wojtas1811

Nowy
Rejestracja
Maj 29, 2017
Postów
57
Auto
ALfa 147
Witam wszystkich, ostatnio wybrałem się w podróż w 4 osoby i od razu usłyszałem jak coś obciera mi z tyłu, wyszedłem z auta i zauważłem jak kielich od amortyzatora dotyka opony, z drugiej strony jest kilka centymetrów luzu, zdjąłem więc koło i co się okazało? Kielkich trzymający sprężynę pzrerdzewiał i prawdopodobnie opadł. Teraz kilka pytań do Was? Czy komuś się już to zdarzyło? Mi w życiu a miałęm kila lat nigdy nie przerdzewiał kielich od "amorów"? Co może być powodem tej usterki? Nigdy nie wymieniałem osobiśie amortyzatora więc prosze o kilka wskazówek. Odziwo amortyzator pownien być w dobrej kondycji, gdyż jak sprawdzałęm w maju , miał 75 % . Czy do wymiany amortyzatorów niezbędne są sciągacze? Prosze o jakieś rady? I czy ten amortyzator nadaje się do kosza?
 
Ja też byłem zaskoczony gdy to się zdarzyło pierwszy raz w 156 :) w drugiej / równoległej 156 już nie byłem i wiedziałem co robić , no i tu się na forum dowiedziałem że sprawa typowa i norma.
Więc - typowe w 156/147 i pewnie GT - w tych miseczkach podtrzymujących sprężynę zbiera się błoto, sól itd. i rdzewieją i puszczają.
Doraźnie - może się da założyć dojazdówkę (węższa i ciut mniejsza średnica i wtedy szansa że ta podstawka sprężyny nie będzie ocierać o oponę . U mnie w obu się udało i można było do warsztatu dojechać.
A naprawa - wymiana obu tylnych amortyzatorów, te już na złom.
 
Proszę o porady jak wymienić? Jest jakiś poradnik na naszym forum? Ktoś wymieniał? Pewnie nie jest to trudne ,tylko , że ja jeszczy nie wymieniałem, więc dobrze by było mnie poprowadzić, a mam chęć sam to zrobić. No i czy trzeba użyć ściągaczy do wymiany?
 
Tak, ściągacz do sprężyn jest potrzebny. Odnośnie wymiany żadnej filozofii tam nie ma. Zdejmiesz koło i sam będziesz widział które śruby należy odkręcić. No i jeszcze śruba w bagażniku. Największy problem będzie pewnie z zapieczonymi śrubami właśnie. Do czego w Alfie bym się nie zabierał, to prawie zawsze jest z tym problem.
 
I raczej łączniki stabilizatora do cięcia więc nowe potrzebne.
Daj do warsztatu, grosze kosztuje a masz święty spokój ze śrubami, łącznikami itd.
 
Dwa tygodnie temu miałem to samo. To normalka w starych alfach - dym z opony w centrum Wrocławia. Na szczęście dojazdówka pomogła, bo już myślałem, że bez lawety się nie obejdzie.
Co do wymiany amortyzatorów to sprawa nie jest specjalnie trudna, ale wielu poległo na wybiciu długiej śruby spinającej na dole amortyzator, zwrotnicę i wahacze poprzeczne. Chociaż muszę przyznać, że ta druga śruba, położona wyżej, mocująca amortyzator do zwrotnicy też za bardzo wychodzić nie chce i trzeba trochę nad nią popracować. Dobrze jest też mieć długą nasadkę sześciokątną do odkręcenia i dokręcenia nakrętki mocującej trzpień amortyzatora do poduszki. Zwykłej nasadki nie założysz, bo trzpień amortyzatora mocno wystaje, a kluczem oczkowym nie podejdziesz, bo nakrętka jest w ciasnym dołku. Ja ściągaczy do sprężyn nie musiałem używać, ale pewnie dlatego, że mam sportpacka i tam sprężyny są trochę obniżone. Jeśli masz łączniki stabilizatora stare to odkręcenie ich graniczy z cudem. Dlatego lepiej jest od razu kupić nowe.
 
Ostatnia edycja:
OK, dzięki za wskazówki. Powiedzcie jeszcze jakie amortyzatory zakładaliście i jak się spisują?
 
Kayaba są niezłe, wielu użytkowników poleca. Ja też mam i jest ok.
Dobre też pewnie bilstein, ale chyba droższe.
 
Odnośnie amortyzatorów nie wiem czy ja miałem szczęście czy nie, ale polecam Magneti Marelli. Miałem sporo wydatków i do tego wysypały mi się amortyzatory z przodu więc skusiłem się na najtańsze jakie były w sklepie, żeby tylko dojeździć do następnej wypłaty. Były naprawdę tanie, ale w 4 lata zrobiłem na nich 70 tyś. km. i dalej pracują elegancko. I nie jeżdżę po drodze płaskiej jak stół tylko głównie drogi wiejskie, drogi górskie, na których nie raz potrafi zaskoczyć dziura.
 
Kupiłem Max Gear, bo tylko takie udało mi się nabyć z tych tańszych 14 sierpnia, a musiałem szybko działać bo samochód był pilnie potrzebny. Na razie jest za krótko, aby coś opiniować, ale widzę, że tył poszedł nieco do góry i ładniej wygląda. To dlatego, że te stare amory już były bez gazu i tłoczyska nic nie odbijały.
 
Panowie powiedzcie jak dostać się do górnego mocowania amortyzatora z tyłu. Wiem, że jest pod tymi dywanikami ,ale czy jest jakiś szybki sposób aby się do tego dobrać. U mnie jest tak mocno spasowane,że cięzko je zdjąć.Próbowałem poluzować nakretki, 2 dolne poszły, odkręcają się do końca, tylko jak wybić traz tą długą śrubę? Co do łącznika do wymiany, na początku szło dobrze, ale niesty na samym końcu jest rdza i przez to imbus kontrujący nie przezwyciężył tego.
 
To nawet nie rdza, tylko ktoś tu już pisał o tych łącznikach - imbus wsadzony w śrubę lekutko, ledwo ledwo , ale wystarczająco ją poszerza - rozpycha jakby od środka i właśnie na koniec nakrętka nie schodzi.
 
Panowie powiedzcie jak dostać się do górnego mocowania amortyzatora z tyłu. Wiem, że jest pod tymi dywanikami ,ale czy jest jakiś szybki sposób aby się do tego dobrać. U mnie jest tak mocno spasowane,że cięzko je zdjąć.Próbowałem poluzować nakretki, 2 dolne poszły, odkręcają się do końca, tylko jak wybić traz tą długą śrubę? Co do łącznika do wymiany, na początku szło dobrze, ale niesty na samym końcu jest rdza i przez to imbus kontrujący nie przezwyciężył tego.

W bagażniku trzeba odchylić wykładzinę, żeby dostać się do pierwszej nakrętki mocującej. Odnośnie wybicia długiej śruby to dobrze jest zalać ją jakimś środkiem typu WD40. Drugą śrubę położoną wyżej też warto jest zalać, bo z nią również nie będzie łatwo. Zalewać trzeba od tyłu, tam gdzie są uszy zwrotnicy. Niektórzy zalecają podgrzewanie śruby, ale z tym trzeba uważać, aby nie popalić przewodów i gum w tulejach wahaczy.
 
Ostatnia edycja:
Ja myślę, że te tanie amory to wszystkie jakościowo mogą okazać się nie najlepsze na dłuższa metę - ale cena jest rewelacyjna. Zależy ile kto chce pojeździć, ale jeśli zamierzasz eksploatować dłużej swój pojazd to może warto by było rozważyć zakup czegoś markowego. Jak nie to zakładaj - ze 2-3 lata powinny wytrzymać, jeśli nie jeździsz po wertepach.
 
Samochód jeszcze z rok będę miał tok ze chyba je kupię. A ze nie markowe to wiem sam nie jestem zwolennikiem wkładania taniochy do Włoszki ale jak na rok to wystarczą, dzięki za podpowiedz...
 
Ja jakieś 3 lata temu dałem na przód amortyzatory firmy TA-TECHNIX, takie niby sportowe o krótszym skoku. To też jakaś taniocha, podobno made in Germany, kupiona na allegro, ale muszę stwierdzić obiektywnie, że na razie, po przebiegu ok. 15 tys. km dają radę.
 
Odkręciłem praktycznie wszystkie śruby ale poległem z braku czasu na tej długiej śrubie spinającej na dole amortyzator, zwrotnicę i wahacze poprzeczne. Może ktoś pofpowiedzieć jak to wybić? Wszystko mocno zlałem preparatem pentrującym. Małymi kroczkami udało się wybić tą 2 śrube , tą krótszą, ale z tą długą jest problem. Ani drgnie. Podnosiłem nawet zwrotnice , zeby odciązyć śrubę i nic. Proszę o podzielenie się , jak Wam to poszło i jak ją wybiliście?
 
Najpierw trzeba tę śrubę obrócić. Najlepiej złapać jej łeb mocnym kluczem francuskim. Jak już ją obrócisz, to potem cięższy młotek i do dzieła, polewając obficie środkiem penetrującym i obracając w trakcie uderzania. Można też trochę ją podgrzać w okolicy zwrotnicy, ale z tym trzeba uważać, żeby nie spalić czujnika i przewodu abs oraz tulei zwrotnicy i wahaczy.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra