Apacz00
Użytkownik
Czołem!
Prawie trzy lata temu dość spontanicznie nabyłem na aukcji w Szwecji Alfę 75 z roku 1988, silnik 3,0, od nowości w Szwecji (jako nowa kosztowała 88 tys. koron szwedzkich), na tamtym rynku byłą to nawyższa dostępna wersja, QV nie była tam sprzedawana. Auto w znośnym stanie, podwozie w kilku punktach do roboty, obydwa nadkola tylne (zewnętrzne i wewnętrzne, lewe było naprawiane poprzez przyłożenie nowej reperaturki i nie usunięcie rudej
), cieknie z każdego możliwego uszczelniacza, wnętrze do poprawek tu i tam. Jeżdzi, skręca, hamuje, nawet trąbi. Z plusów: auto w pierwszym lakierze oprócz maski no i oczywiście lewego nadkola, całkowicie bezwypadkowe, po prostu normalnie używane, stare auto. Teraz na blacie 231 tysi, raczej prawdziwy. Parę zdjeć z aukcji.




W zeszły weekend mogłem w końcu sobie pozwolić na zajęcie się moim zgniłkiem. Plan jest następujący: odbudowa przednich punktów podparcia lewarka, ogarnięcie tylnych punktów, naprawa tego co się przy zamontowanym zawieszeniu, wtedy ustawienie auta na jakiejś ramie, demontaż kompletnego zawieszenia i innych gratów z podwozia w celu eliminacji rudej. Zasadniczo nie planuję robić pełnej restauracji/odbudowy, tylko nazwijmy to gruntowny serwis. Nie planuje remontu silnika (chodzi bardzo dobrze) ani skrzyni (nie haczą biegi), nie chcę również malować karoserii (szkoda mi pierwszego lakieru, zresztą konkursowe auto to nie będzie). Ogarnąć co trzeba, poskładać do kupy i jeździć.
Auto wjechało do garażu, wybebeszyłem wnętrze, posciągałem zderzaki i błotniki i zacząłem od lewej strony podłogi. Na pierwszy ogień lewy punkt podparcia.







Oczywiście poziom przygotowania wstawek jak i samego spawania daleki od ideału, ale robim co możem
oczywiście na koniec pospawane po całości
Na razie nie miałem żadnego złomu żeby podpasować na nowe mocowanie lewarka, jak coś ogarnę to dorobię.
Dalej coś czego nie było widać wcześniej, czyli korozja pomiędzy podłogą a wzmocnieniem poprzecznym, niefart bo trzeba było odwiercić mocowanie fotela.






Korozja na końcu podłogi przy podłużnicy. Na razie wycięte.


Po tym zostanie oczyszczenie i konserwacja tylnego mocowania lewarka, wstawki w progu zewnętrznym przy punktach podparcia i otworach na spinki do listwy i przechodzę na drugą stronę. Tam wygląda lepiej. A póżniej wrzucamy na jakiś wózeczek i zawiecha w dół. Już wiem że najgorszym punktem będzie podłuznica w miejscu mocowania przedniego wahacza z lewej strony, musiało coś uderzyć do jest lekko zgięta i w miejscu przegięcia mocno skorodowana.
Trzymajcie kciuki żeby starczyło zapału
cieszy fakt że wszystko czego się ruszam nie "widziało naszych" jeszcze, zaskakujący jest również poziom fabrycznego zabezpieczenia antykorozyjnego, na prawdę jak na 35 lat użytkowania w szwedzkich warunkach to trzyma się dzielnie, w większości miejsc fabryczna konserwa (swoją drogą tam gdzie będzie dobrze wyglądać to nie będę jej usuwał, tylko w miejscach napraw poprawie).
Prawie trzy lata temu dość spontanicznie nabyłem na aukcji w Szwecji Alfę 75 z roku 1988, silnik 3,0, od nowości w Szwecji (jako nowa kosztowała 88 tys. koron szwedzkich), na tamtym rynku byłą to nawyższa dostępna wersja, QV nie była tam sprzedawana. Auto w znośnym stanie, podwozie w kilku punktach do roboty, obydwa nadkola tylne (zewnętrzne i wewnętrzne, lewe było naprawiane poprzez przyłożenie nowej reperaturki i nie usunięcie rudej




W zeszły weekend mogłem w końcu sobie pozwolić na zajęcie się moim zgniłkiem. Plan jest następujący: odbudowa przednich punktów podparcia lewarka, ogarnięcie tylnych punktów, naprawa tego co się przy zamontowanym zawieszeniu, wtedy ustawienie auta na jakiejś ramie, demontaż kompletnego zawieszenia i innych gratów z podwozia w celu eliminacji rudej. Zasadniczo nie planuję robić pełnej restauracji/odbudowy, tylko nazwijmy to gruntowny serwis. Nie planuje remontu silnika (chodzi bardzo dobrze) ani skrzyni (nie haczą biegi), nie chcę również malować karoserii (szkoda mi pierwszego lakieru, zresztą konkursowe auto to nie będzie). Ogarnąć co trzeba, poskładać do kupy i jeździć.
Auto wjechało do garażu, wybebeszyłem wnętrze, posciągałem zderzaki i błotniki i zacząłem od lewej strony podłogi. Na pierwszy ogień lewy punkt podparcia.







Oczywiście poziom przygotowania wstawek jak i samego spawania daleki od ideału, ale robim co możem
Dalej coś czego nie było widać wcześniej, czyli korozja pomiędzy podłogą a wzmocnieniem poprzecznym, niefart bo trzeba było odwiercić mocowanie fotela.






Korozja na końcu podłogi przy podłużnicy. Na razie wycięte.


Po tym zostanie oczyszczenie i konserwacja tylnego mocowania lewarka, wstawki w progu zewnętrznym przy punktach podparcia i otworach na spinki do listwy i przechodzę na drugą stronę. Tam wygląda lepiej. A póżniej wrzucamy na jakiś wózeczek i zawiecha w dół. Już wiem że najgorszym punktem będzie podłuznica w miejscu mocowania przedniego wahacza z lewej strony, musiało coś uderzyć do jest lekko zgięta i w miejscu przegięcia mocno skorodowana.
Trzymajcie kciuki żeby starczyło zapału

























































































