• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Alfa do 10 tysięcy

papierek też można sobie bardzo szybko wydrukować
No nie wiem czy ktos jest w stanie podrobic fakturę czy paragon przecież to jest do sprawdzenia? Ja nigdy nie kupię samochodu, który nie ma historii serwisowej (prawdziwej) bo z podrobionymi książkami już się spotkałem - goście myśleli że nie zadzwonie/ napisze do serwisu w Niemczech czy Szwajcarii to sie mocno zdziwił jeden z drugim i szybko rozmowa przez tel się kończyła. Moja 147 od strony technicznej jest w super stanie (troche gorzej z lakierem - rysy) i nie wiem czy bym oddał Ją za 10k a naprawdę przez najbliższe 2-3 lata nic nie trzeba robic oprócz oleju, filtrów czy innych płynów. W lato będę sprzedawał to zobaczymy ile dostanę.

a ile było aut "od alfaholika" co na forum tylko ochy achy, a w rzeczywistości złom
Takich na tym forum mamy "alfaholików"...

- - - Updated - - -

ale sprzedawca szczerze powiedział, że będzie to i to do zrobienia. Dostałem też informację, że to i to było robione, ale nie ma papierów, bo u znajomego (były zdjęcia).
I to jest zdrowe podejście ale trafic na takiego sprzedającego jest mega ciężko. Jakiś miesiąc temu byłem oglądać 146 z polskiego salonu z przebiegiem 60kkm!!! (przebieg się zgadzał). Przez tel. gość powiedział że mechaniki jest do zrobienia tylko rozrząd a reszta tip top. Na miejscu okazało się że do wymiany jest: katalizator, sprzęgło, rozrząd, pompa wspomagania o korozji która miał byc tylko w jednym miejscu nie wspomnę. Gość ma szczęście że miałem blisko!! Oczywiście na koniec usłyszałem że czego się spodziewałem w takiej cenie więc odpowiedziałem że tego o czym Pan mówił przez tel...szkoda słów na takich pajaców.
 
Moja 147 od strony technicznej jest w super stanie (troche gorzej z lakierem - rysy) i nie wiem czy bym oddał Ją za 10k a naprawdę przez najbliższe 2-3 lata nic nie trzeba robic oprócz oleju, filtrów czy innych płynów. W lato będę sprzedawał to zobaczymy ile dostanę.

Tu akurat popłynąłeś, bo nie możesz wiedzieć czy się coś nagle nie wysypie przez te 2-3 lata. Możesz mieć taką nadzieję, bo naprawiasz na bieżąco i póki co wszystko gra.
 
Wszystko jest do sprawdzenia, jak gość nie ma papierów na potwierdzenie to się kończy rozmowę z takim gościem i tyle.
Oj to moje auto jest niesprzedawalne. Sam naprawiam swoje auto. Nigdy nie zapisuję co robiłem, bo wychodzę z założenia, że auto ma być sprawne, a nie prawie sprawne. Jak coś jest do zrobienia, to kupuje klamoty i od razu naprawiam, bo wiem, że jak się nawarstwi to będzie cienko z portfelem. Paragony gdzieś tam się pewnie walają, ale życie pokazuje, że po roku to są juz czyste kartki papieru. Zeszytu czy książki nie prowadzę z jednego powodu. Nie chcę się denerwować ile wydałem na auto przez te wszystkie lata, bo mogło by mnie coś strzelić.
W przypadku używanego auta nikt wam nie da gwarancji, że auto ileś tam pojeździ. Pamietam jak sprzedawałem poprzednie auto i kupujący je sprawdzał. Pojechaliśmy na SKP - ok, ale chciał jeszcze pod kompa podłączyć. Zabrałem go do warsztatu specjalizującego się w danej marce. I tam padło pytanie "Kto płaci". Odpowiedziałem że kupujący. Zostałem więc wyproszony z warsztatu i kupujący z mechanikiem oglądali i sprawdzali. Po wszystkim padło stwierdzenie, że wszystko jest oki. Kupujący pytająco stwierdził więc, że "autem spokojnie długo pojeździ". I to rozbroiła mnie szczerość mechanika. "Proszę Pana, na chwilę obecną auto jest sprawne. Ale jest to auto używane i nikt Panu nie da gwarancji, że jak Pan dojedzie do tego skrzyżowania to nie uszkodzi się jakiś czujnik czy cokolwiek innego. I proszę mieć to na uwadze".
I tak jest w przypadku każdego samochodu czy sprzętu. Tylko w przypadku nowego mamy jeszcze gwarancję.
 
Tu akurat popłynąłeś, bo nie możesz wiedzieć czy się coś nagle nie wysypie przez te 2-3 lata. Możesz mieć taką nadzieję, bo naprawiasz na bieżąco i póki co wszystko gra.

Może i przesadziłem. Chodzi mi o to że przez ten czas nie trzeba będzie robić rzeczy typu: rozrząd, świece, sprzęgło, alternator, układ wydechowy, hamulce itp. najważniejsze rzeczy są ogarniane na bieżąco. Wiadomo że wszystkiego nie da się przewidzieć ale chciałbym przy poszukiwaniu auta trafić na tak ogarnięte jak moje. Większość ludzi sprzedaje bo ma już parę rzeczy do zrobienia i zostawia to dla nowego właściciela i wszystko byłoby ok gdyby o tym informowali przy sprzedaży i chcieli odpowiednie pieniądze za takie auto.


Oj to moje auto jest niesprzedawalne. Sam naprawiam swoje auto. Nigdy nie zapisuję co robiłem

No Ja bym od Ciebie nie kupił bo już tyle razy łapałem ludzi na kłamstwie że po prostu przestałem wierzyć w historię typu "wszystko robione na czas" ale to oczywiście nie znaczy że TY też ściemiasz. Ja też sam naprawiam to co mogę ale robię sobie do tego jakąś dokumentację. Jak chce się utrzymać samochód w nienagannym stanie to niestety ale to trochę kosztuje i trzeba się z tym liczyć. Znam ludzi, którzy potrafią oszczędzać na oponach czy hamulcach więc co się dzieje z pozostałymi rzeczami w samochodzie?!. Jest jeszcze kwestia jakości wykonanej naprawy/wymiany i jakości części zamiennych a z tym w naszym kraju jest różnie a wręcz powiedziałbym tragicznie.
 
Ostatnia edycja:
Ale zdajesz sobie sprawę, że udokumentowanie napraw nic nie daje ? A już w ogóle nie daje gwarancji długiej jazdy. Ot podam takich kilka luźnych faktów. Nie naprawiam tylko swoich samochodów, ale też wielu zaufanym osobą. i fakty są takie:
- książka serwisowa mówi o terminowych wymianach oleju i filtrów - w rzeczywistości silnik trzeba było płukać 3x bo olej nie chciał wylecieć. Po zdjęciu dekla wszystko obklejone smołą
- w innym samochodzie od 1 właściciela (A4 '16) sterta paragonów. Co z tego, jak co by nie sprawdził to wkładane najtańsze dostępne na rynku części
- to samo w innym aucie w zawieszeniu. Faktura od mechanika za kompleksowe zawieszenie na kwotę 5k. A na aucie najtańsze co dało się włożyć.
itp. itd. Mam tylko kilku klientów, którzy zgadzają się na dobre części. Niestety wielu juz nie obsługuję, bo sie oburzyli jak po założeniu tanich części, te szybko padały, a ja nie chciałem wymieniać ich ponownie za darmo pomimo, że ostrzegałem wcześniej.
A juz najbardziej lubię, jak ktoś przyjeżdża świeżym nabytkiem z pełną dokumentacją serwisową. Najczęściej wystarczy wtedy wyjąć komuś filtr powietrza czy pokazać stan filtra oleju - od razu mina rzednie.
To czy auto jest w dobrym stanie najczęściej można ocenić bez oglądania auta a jedynie po rozmowie, wyglądzie właściciela czy tym jak ma wokół domu. Potem szybki ogląd auta w środku i juz wiele wiadomo, czy było oszczędzane na aucie czy nie. powyższe nie dotyczy oczywiście handlarzy, bo ci potrafią cuda zrobić żeby złom wyglądał oki na pierwszy rzut oka. To samo dotyczy aut serwisowanych. Sam zacząłem naprawiać auta, choć nie miałem na to ochoty, jak w kilku różnych warsztatach albo chcieli mnie zrobić na kasę albo psuli wręcz auto:
1. Miał być wymieniony kompletny rozrząd z pompą wody, pasek micro i wszystkie rolki profilaktycznie oraz łapa silnika na ori. Przy odbiorze auta jak szedłem płacić ponad 2k (2007r to był) kazałem stare klamoty wrzucić do pudełka i do bagażnika. Znaleźli tylko pasek rozrządu. To kazałem otworzyć maskę i zdjąć osłonę rozrządu. Okazało się, że wymienili sam pasek i założyli najtańszą łapę silnika, a skasować chcieli za całość.
2. Pojechałem na wymianę płynu hamulcowego - wróciłem na lince i zapłaciłem 200pln. Panowie uszkodzili pompke sprzęgła i twierdzili że już z uszkodzoną przyjechałem. Za jej wymianę chcieli 800pln + 400 za pomkę. Wymieniłem ją sam w 15m, a zapłaciłem za ori 140pln.
3. W innym warszacie kazałem wymienić kompletny zawias z tył z amorkami sprężynami etc. Po wyjeździe zrobiłem autem 5km, bo pojechałem na przegląd. W trakcie jazdy przy każdym skręcie w lewo auto próbowało zrobić bączka. Na SKP okazało się, że zbieżność na tylnej osi jest poza normą maszyny, a ta mierzy do 12. Wróciłem do nich, a ci stwierdzili, że jak wyjeżdżałem było oki i musiałem uderzyć bokiem w krawężnik. Mogą to naprawić za 500pln.
4. w kolejnym robiłem zawias z przodu bo tłukło. W trakcie oględzin doszła jeszcze osłona przegubu. Zrobili, wypłaciłem, a tu po wyjeździe dalej tłucze. Wróciłem do nich, a ci że się musi ułożyć. Po tygodniu nieułożenia się, wrociłem do nich. Okazało się, że założone części mają większe luzy niż zdemontowane stare. Dodatkowo szef zauważył popękanę co ryfel osłonę przegubu i do mnie z tekstem, że ale to też mam uszkodone. Na moją sugestię, że to wymieniali i nawet potwierdzenie przez mechanika nie uwierzył i musiał sprawdzać w fakturach. A ja za kolejną nprawę musiałem ponownie wybulić i prościć się o swoje pieniądze przez prawie 2 miechy.

To wszystko były renomowane warsztaty. Mógłbym tak długo wymieniać. Dla mnie faktury nie znaczą już zupelnie nic.
 
Ostatnia edycja:
jak auto jest z polskiej sieci dealerskiej i jest serwisowane w aso, to spisywanie jest zbędne, bo i tak całą historie można sprawdzić w ASO. Jak wiadomo ilość takich aut jest znikoma, chociaż np. mi się udało.
 
No ja na przykład też wiele rzeczy staram się robić sam ewentualnie ze znajomym i nie mam faktur na naprawy, jedynie jakieś potwierdzenia zakupów części + systematycznie robię zapiski na motostat co gdzie kiedy przy jakim przebiegu.
 
Niektórzy to pewnie bańki i pudełka po częściach kolekcjonują. Paranoja.
 
Ale zdajesz sobie sprawę, że udokumentowanie napraw nic nie daje ? A już w ogóle nie daje gwarancji długiej jazdy.
Gwarancją bezawaryjnej jazdy jest profesjonalnie wykonana naprawa (części dobrej jakości, specjalne narzędzia i przedewszystkim wiedza mechanika). Książka serwisowa nic w naszym kraju nie znaczy no chyba że wpisy w niej są potwierdzone przez serwis a to że w serwisach pracują amatorzy i oszuści to sory ale taki mamy klimat i sami go tworzymy bo każdy chce mieć tanio i szybko! Takich przykładów jak podałęś to Ja znam mase, można książkę napisać o patologii polskich warsztatów ale też klientów.
To czy auto jest w dobrym stanie najczęściej można ocenić bez oglądania auta a jedynie po rozmowie, wyglądzie właściciela czy tym jak ma wokół domu. Potem szybki ogląd auta w środku i juz wiele wiadomo, czy było oszczędzane na aucie czy nie.
Niby masz racje ale jak trafisz na ostatnio bardzo modnego sprzedawcę, który przedstawia sie jako osoba prywatna to on dobrze wie jak sprawić żebyś był autem zachwycony i wbicie na mine murowane bo takiemu gościowi nic w sądzie praktycznie nie możesz zrobić bo on jako osoba prywatna nie musi się znac na technice.

Dla mnie faktury nie znaczą już zupelnie nic.
Dla mnie nie są wyrocznią ale przynajnmniej wiem czy było oszczędzane na samochodzie czy nie i wolę żeby te paragony/faktury były.
 
Ja też nie jestem zbieraczem paragonów, ani faktur od mechaników, bo większość rzeczy robi mi zaufana osoba po znajomości, a jednak kupić auto ode mnie to jak wygrać w lotka ;) Z drugiej strony tak jak [MENTION=5374]danus77[/MENTION] pisze papiery to żaden dowód, jak większość naszych mechaników to oszusci albo partacze. Książka serwisowa, już pomiając fakt, że handlarze to sobie ją sami wypełniają, czasami 10 lat jednym długopisem, nie jest żadną gwarancją, że czynności serwisowe rzeczywiście były wykonane. Nawet znam przypadku, gdzie ASO robiło przewały.
 
Ja nie wyobrażam sobie sprzedać auto z jakimiś ukrytymi wadami, zanim sprzedałem swoją Alfę, poszła na serwis żeby wszystko było OK - myślę że nowy właściciel nie będzie miał z nią większych problemów. Oczywiście nie oznacza to, że była zupełnie bez wad, ale o wszystkim o czym wiedziałem kupujący był poinformowany. Także są uczciwi ludzie, ba - uważam że są też uczciwi handlarze, ale od kogo by się nie brało - trzeba uważać i w granicach rozsądku sprawdzić co się da przed zakupem.
 
10 tyś na Alfę, kieszeń studenta, przebiegi około 7 tyś rocznie, nie sedan, chętnie diesel ?
Ja nie pakował bym się, w żadne 156, 147 ani inne tego typu auta.
Jeśli ma być 5 lub 3 drzwi to za tą kwotę kupił bym zadbane 145 lub 146 JTD. Jak dobrze poszukasz to do 5 tyś kupisz naprawdę zadbaną sztukę.
Za resztę kasy dopieścisz auto, rozrząd, hamulce, serwis klimy, może konserwacja podłogi a Ci jeszcze na fajne felgi lub wakacje kasa zostanie.
Części do tych modeli będę tańsze a ich użytkowanie mniej awaryjne niż nowszych modeli. Dodatkowo jeśli poszanujesz auto i go nie zniszczysz, to już dużo nie straci na wartości i przy przyszłej odsprzedaży weźmiesz za niego niewiele mniej niż teraz zapłacisz.
Jak kupisz zadbany egzemplarz, doinwestujesz i będziesz dbał to do marki się nie zrazisz, a jest szansa, że poczujesz bakcyla Alfy.
Szkoda, że nie chcesz sedana, bo takie 155 lub 164 z TS 8V pod maską były by w tych pieniądzach naprawdę ładne, a w przypadku uszanowania auta naprawdę utrzymały by swoją wartość.
 
A części do tych aut są tak samo dostępne jak do 147 i 156?
 
Do nowszych modeli coraz ciężej o części, a co dopiero do takich starych trupów
 
Na otomoto jest 146 w benzynie, 95 rok z przebiegiem .... 7K :D Stan salonowy, wystawiona dwa dni temu, jak bedzie Stala dłużej niz tydzień to bede zdziwiony, wyglada pięknie. Grama rdzy nie widac, środek nówka.

Gdybym miał gdzie ją trzymać to nie wiem czy bym się nie skusił ;)
 
Ostatnia edycja:
Na otomoto jest 146 w benzynie, 95 rok z przebiegiem .... 7K :D Stan salonowy, wystawiona dwa dni temu, jak bedzie Stala dłużej niz tydzień to bede zdziwiony, wyglada pięknie. Grama rdzy nie widac, środek nówka.

Gdybym miał gdzie ją trzymać to nie wiem czy bym się nie skusił ;)

To już możesz zacząć się dziwić, bo ten boxer "wisi" na internecie od wielu miesięcy ;) Na giełdzie klasyków też była, znów jest, z nową datą ogłoszenia.
Jeśli się nie mylę, to głoszenie pojawiło się pierwszy raz, gdy na zewnątrz panowała aura ze zdjęć ;)
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra