Ale zdajesz sobie sprawę, że udokumentowanie napraw nic nie daje ? A już w ogóle nie daje gwarancji długiej jazdy. Ot podam takich kilka luźnych faktów. Nie naprawiam tylko swoich samochodów, ale też wielu zaufanym osobą. i fakty są takie:
- książka serwisowa mówi o terminowych wymianach oleju i filtrów - w rzeczywistości silnik trzeba było płukać 3x bo olej nie chciał wylecieć. Po zdjęciu dekla wszystko obklejone smołą
- w innym samochodzie od 1 właściciela (A4 '16) sterta paragonów. Co z tego, jak co by nie sprawdził to wkładane najtańsze dostępne na rynku części
- to samo w innym aucie w zawieszeniu. Faktura od mechanika za kompleksowe zawieszenie na kwotę 5k. A na aucie najtańsze co dało się włożyć.
itp. itd. Mam tylko kilku klientów, którzy zgadzają się na dobre części. Niestety wielu juz nie obsługuję, bo sie oburzyli jak po założeniu tanich części, te szybko padały, a ja nie chciałem wymieniać ich ponownie za darmo pomimo, że ostrzegałem wcześniej.
A juz najbardziej lubię, jak ktoś przyjeżdża świeżym nabytkiem z pełną dokumentacją serwisową. Najczęściej wystarczy wtedy wyjąć komuś filtr powietrza czy pokazać stan filtra oleju - od razu mina rzednie.
To czy auto jest w dobrym stanie najczęściej można ocenić bez oglądania auta a jedynie po rozmowie, wyglądzie właściciela czy tym jak ma wokół domu. Potem szybki ogląd auta w środku i juz wiele wiadomo, czy było oszczędzane na aucie czy nie. powyższe nie dotyczy oczywiście handlarzy, bo ci potrafią cuda zrobić żeby złom wyglądał oki na pierwszy rzut oka. To samo dotyczy aut serwisowanych. Sam zacząłem naprawiać auta, choć nie miałem na to ochoty, jak w kilku różnych warsztatach albo chcieli mnie zrobić na kasę albo psuli wręcz auto:
1. Miał być wymieniony kompletny rozrząd z pompą wody, pasek micro i wszystkie rolki profilaktycznie oraz łapa silnika na ori. Przy odbiorze auta jak szedłem płacić ponad 2k (2007r to był) kazałem stare klamoty wrzucić do pudełka i do bagażnika. Znaleźli tylko pasek rozrządu. To kazałem otworzyć maskę i zdjąć osłonę rozrządu. Okazało się, że wymienili sam pasek i założyli najtańszą łapę silnika, a skasować chcieli za całość.
2. Pojechałem na wymianę płynu hamulcowego - wróciłem na lince i zapłaciłem 200pln. Panowie uszkodzili pompke sprzęgła i twierdzili że już z uszkodzoną przyjechałem. Za jej wymianę chcieli 800pln + 400 za pomkę. Wymieniłem ją sam w 15m, a zapłaciłem za ori 140pln.
3. W innym warszacie kazałem wymienić kompletny zawias z tył z amorkami sprężynami etc. Po wyjeździe zrobiłem autem 5km, bo pojechałem na przegląd. W trakcie jazdy przy każdym skręcie w lewo auto próbowało zrobić bączka. Na SKP okazało się, że zbieżność na tylnej osi jest poza normą maszyny, a ta mierzy do 12. Wróciłem do nich, a ci stwierdzili, że jak wyjeżdżałem było oki i musiałem uderzyć bokiem w krawężnik. Mogą to naprawić za 500pln.
4. w kolejnym robiłem zawias z przodu bo tłukło. W trakcie oględzin doszła jeszcze osłona przegubu. Zrobili, wypłaciłem, a tu po wyjeździe dalej tłucze. Wróciłem do nich, a ci że się musi ułożyć. Po tygodniu nieułożenia się, wrociłem do nich. Okazało się, że założone części mają większe luzy niż zdemontowane stare. Dodatkowo szef zauważył popękanę co ryfel osłonę przegubu i do mnie z tekstem, że ale to też mam uszkodone. Na moją sugestię, że to wymieniali i nawet potwierdzenie przez mechanika nie uwierzył i musiał sprawdzać w fakturach. A ja za kolejną nprawę musiałem ponownie wybulić i prościć się o swoje pieniądze przez prawie 2 miechy.
To wszystko były renomowane warsztaty. Mógłbym tak długo wymieniać. Dla mnie faktury nie znaczą już zupelnie nic.