• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Alfa 147 czy skoda felicia? :D

Kamil19

Nowy
Rejestracja
Gru 6, 2014
Postów
7
Auto
brak
Witam
To mój pierwszy post więc witam Wszystkich :)
Mam nadzieje, że pomożecie bo dylemat mam straszny, jak widać po temacie ;)
Otóż jestem młodym człowiekiem, nie utrzymuję się sam a moje prace są głównie dorywcze. Jednego miesiąca zarobię 1300zł a innego 500zł :P I tak sobie uciułałem 12tyś oszczędności na moje marzenie jakim jest Alfa 147. I teraz jak zacząłem się rozglądać za jakąś 147 to równie zacząłem się zastanawiać czy to auto jest na moją kieszeń :/ Bo jak czytam to jednak nie jest to auto najtańsze w utrzymaniu. Planowałem coś kupić za 7-8 tyś to by jeszcze zostało 4-5tyś zapasu plus to co tam będę dorabiał.
I wczoraj już zupełnie zgłupiałem bo okazało się, że szwagier będzie sprzedawał swoją skode felicie z 99 roku w bardzo dobrym stanie, silnik po remoncie, zawieszenie porobione, wszystko działa, na bieżąco wymieniał co tam było trzeba więc aktualnie tylko tankować i jeździć. Co najlepsze, chce za nią tylko 2 tys zł. No i to autko proste w utrzymaniu, części grosze kosztują. Jedyny jej minus to wygląd...;)
I nie wiem już co mam robić, czy spełnić marzenie i kupić sobie 147 czy posłuchać się rozumu który mówi żeby kupić to na co mnie stać, a tu chyba felicia wygrywa bo po zakupie bym miał 10tys więc nawet jak coś się popsuje to od razu naprawię bez problemu, ubezpieczenie też luz.
Boję się jednak, że za każdym razem kiedy będę widział 147 to będę czuł żal, że nie mam takiej. Z drugiej strony może być tak, że kupię 147 i będzie stała bo nie będę miał za co naprawić...:(
Pomóżcie! :) Co byście zrobili na moim miejscu? Co radzicie?
 
Witaj,
Każde auto to "skarbonka", tyle, że im nowocześniejsza tym wiecej trzeba do niej wrzucac. Za 7-8 tys to nie kupisz takiej Alfy do której tylko bedziesz lał i jeżdził - wystarczy poczytac posty kolegów, którzy próbują upolowac jakiś fajny egzemplarz (7-8 tys to roczniki 2000-2002 pi razy drzwi). W ogłoszeniu ludzie pisza: super autko "jak z salonu" a potem jak ktos pojedzie sprawdzic to sie okazuje ze nie do końca tak jest.
Poza tym weź pod uwagę koszty ubezpieczenia, wymiany rozrządu i innych pozdespołów w aucie którego przeszłosci do końca nie poznasz.
Fajnie się jeździ Alfą jak i kazdym nowym autem, ale ekonomia i zdrowy rozsądek też są ważne. Jestes jeszcze młody z tego co piszesz i zdazysz jeszcze miec nie jeden fajny samochów. Nie ma się co napalac;)
 
Też jestem za tym byś kupił sobie ta skodę, szkoda cała wypłatę wywalać w zrobienie rozrządu (w przypadku silników TS) czy zbierać 2 miesiące by zrobić dwumas (w przypadku JTD).

Kup skodę, a jak ogarniesz już jakaś fajną stała robotę gdzie będziesz zarabiał minimum już to 2tys to sobie wtedy kupisz alfę :)
 
Z drugiej strony, szkoda by było, żeby kupić coś innego i trafił na felerny egzemplarz (a takie trafiają się nie tylko w alfie :)
J wyszedłem z złożenia (jak kupowałem, że trzeba zaryzykować - nie ma innej opcji - nie ma okazji...).
Kupiłem za 12500 z 2002r 1.9 16v. Dołożyłem nie mało, ale samochód jest niezawodny i cieszy jak cholera - nawet po czterech latach).
 
Ja zaczynałem wlasnie od Skody Felicii. Auto niezawodne, prosta konstrukcja, części oryginalne tak tanie ze nie warto kupować zamienników. Za te pieniądze bardzo fajne auto na początek.
 
Dzięki Panowie za rady :)
No teraz szwagier dał mi skodę na jakiś czas żebym sobie pojeździł i powiem, że nawet fajnie się nią jeździ. Oczywiście do Alfy 147 to nawet nie ma co porównywać. Na jej plus też przemawia fakt, że jest to egzemplarz bezwypadkowy a sama blacha utrzymana w super stanie, żadnej rdzy.
Kumpel mi powiedział, że nawet jakbym zarabiał teraz stale te 1300zł miesięcznie to i tak za mało żeby było mnie stać na jazdę Alfa...prawda to? Miał kiedyś tyle, że 156 to mówił, że bywało, że musiał prawie całą wypłatę wpakować jednorazowo...a chyba koło 3 zarabia :O
 
Kup felicję, skoro masz z pewnej ręki i z wiadomą historią (O ile nie jest zjedzona w połowie przez rudą). Za alfę ze 3 lata młodszą zapłacisz 6-7 tys więcej, a i tak nie masz pewności czy nie będzie coś do zrobienia (nie mówię już nawet o pakiecie startowym). No i szukanie jako takiego ezgemplarza to też koszty (często niemałe), a tu masz pod ręką. Póki nie masz stałych dochodów - nie warto. Pojeździsz 2-3 lata i opchniesz jeszcze za 500-1000 zł.

Swoją drogą jest to chyba jedyne forum, które myśląc logicznie odradzi Ci kupno auta, którego forum dotyczy.


@Up: Kupisz trupa jakiegokolwiek auta (nie tylko alfy) to musisz łożyć srogą kasę, żeby wyprostować.
 
Ostatnia edycja:
Alfa nie jest tania w utrzymaniu, kompletne zawieszenie na przód 1000zł, kompletne zawieszenie na tył 900zł,rozrząd do TS z wariatorem 1200zł z wymianą, amory przód 650zł, amory tył 650zł.

Sam widzisz że przy twoich zarobkach to nieraz będzie trzeba wpakować całą wypłatę w samochód, dlatego też jestem za tym byś kupił skode, a jak ogarniesz jakaś fajna i stałą robotę to wtedy można pomyśleć nad Alfą :)
 
Zależy jak trafisz, mi się udało tanio kupić 2 miesiące temu w bardzo dobrym stanie jak na te lata, ale 2001 r. i TS 105 KM za to z fajnymi felgami 17" od AR i chromowaną końcówką wydechu (moim zdaniem dużo zmienia to wygląd auta), których w moim mieście jeszcze nie widziałem (felgi, nie końcówka :)). Moja ma też podgrzewane fotele, tempomat, klimatronik, czujnik deszczu, podgrzewane lusterka. Nie ma skóry, ani BOSE, ale w tej cenie to chyba już by było za wiele.

Wiadomo, że coś zawsze trzeba włożyć, ale dotychczas musiałem na początek wymienić linki ręcznego, termostat, olej + filtr, osłona sworznia bo była guma przecięta. Rozrząd był zrobiony 8 tys. km temu (dostałem fakturę i sprawdziłem u mechanika czy faktycznie tak było). Także jak na razie niewiele wydałem. Pod kompem żadnych błędów nie miałem, poza poduszką, która wykasowałem i do dziś się nie zaświeciła. Na badaniu technicznym byłem i na szarpakach zawieszenie ok. Z rzeczy, które niedługo będzie trzeba wymienić to wahacze górne, bo choć luzów sworznie nie mają, to zaczynają skrzypieć tuleje jak przychodzi mróz i trochę to wkurzające + przewody od wspomagania.

Nie namawiam do Alfy, ale na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że można trafić na okazję.. O przebiegu nie wspominam, bo choć zgadza się z tym co pokazuje pod kompem i mechanik stwierdził, że na taki wygląda to pewnie nikt nie uwierzy, no ale stan się liczy, a nie przebieg, więc niewiele to zmienia.
 
Ostatnia edycja:
m4tinez, dosyć na bogato te części policzyłeś :)

Kolega kupił jakiś rok temu 147 1.9JTD - dał ~8500zł, samochód już po drugiej wymianie oleju (pewno ~15tyś już przejechał). Jedyne co zrobił to rozrząd - poza tym nic nie dołożył, coś tam wspominał, że mu sprzęgło trochę skrzypi, ale jeździ dalej :) Udało mu się, nie powiem że nie :)
 
ja bym brał 147:))felicjia to starego dziadka,a nie młodego:)inne uczucie jazda alfą a nie oklepaną dziadkowatą felicją:),a miałem 156 i wcale nienaprawiałem sporo:))a napewno nigdy nie wydałem 3 tysie -kolega pewnie miał jakąs padake,albo nienaprawiał odrazu tylko mu sie nazbierało:),1000zł sprzegło to raz co tyle wydałem reszta to przepływka 350:)itakie tam drobne,rorząd 1000
 
Ostatnia edycja:
Witam
To mój pierwszy post więc witam Wszystkich :)
Mam nadzieje, że pomożecie bo dylemat mam straszny, jak widać po temacie ;)
Otóż jestem młodym człowiekiem, nie utrzymuję się sam a moje prace są głównie dorywcze. Jednego miesiąca zarobię 1300zł a innego 500zł :P I tak sobie uciułałem 12tyś oszczędności na moje marzenie jakim jest Alfa 147. I teraz jak zacząłem się rozglądać za jakąś 147 to równie zacząłem się zastanawiać czy to auto jest na moją kieszeń :/ Bo jak czytam to jednak nie jest to auto najtańsze w utrzymaniu. Planowałem coś kupić za 7-8 tyś to by jeszcze zostało 4-5tyś zapasu plus to co tam będę dorabiał.
I wczoraj już zupełnie zgłupiałem bo okazało się, że szwagier będzie sprzedawał swoją skode felicie z 99 roku w bardzo dobrym stanie, silnik po remoncie, zawieszenie porobione, wszystko działa, na bieżąco wymieniał co tam było trzeba więc aktualnie tylko tankować i jeździć. Co najlepsze, chce za nią tylko 2 tys zł. No i to autko proste w utrzymaniu, części grosze kosztują. Jedyny jej minus to wygląd...;)
I nie wiem już co mam robić, czy spełnić marzenie i kupić sobie 147 czy posłuchać się rozumu który mówi żeby kupić to na co mnie stać, a tu chyba felicia wygrywa bo po zakupie bym miał 10tys więc nawet jak coś się popsuje to od razu naprawię bez problemu, ubezpieczenie też luz.
Boję się jednak, że za każdym razem kiedy będę widział 147 to będę czuł żal, że nie mam takiej. Z drugiej strony może być tak, że kupię 147 i będzie stała bo nie będę miał za co naprawić...:(
Pomóżcie! :) Co byście zrobili na moim miejscu? Co radzicie?
Kolego moje uwagi :
1. Jak kupisz Skodę to :
- będziesz jeździł wieczorami bo nie ma się czym chwalić
- będziesz psioczył przy każdej naprawie bo skoda też kosztuje
- radości z jazdy nie uświadczysz - a kiedy tego zaznać jak nie w młodości i potem kontynuować
2. Kupisz AR to :
- każdy kilometr to radocha i emocje
- będziesz psioczył przy naprawach jak w każdym aucie ze wskazaniem na alfę bo zawias drogi a pozostałe naprawy to jak wszędzie
Wnioski :
- kupić dobrze utrzymaną AR i cieszyć się prawdziwą motoryzacją
- kupić skodę i wystąpić do ZUS o rentę lub wcześniejszą emeryturę
 
m4tinez, dosyć na bogato te części policzyłeś :)

Kolega kupił jakiś rok temu 147 1.9JTD - dał ~8500zł, samochód już po drugiej wymianie oleju (pewno ~15tyś już przejechał). Jedyne co zrobił to rozrząd - poza tym nic nie dołożył, coś tam wspominał, że mu sprzęgło trochę skrzypi, ale jeździ dalej :) Udało mu się, nie powiem że nie :)

Pisałem oczywiście o częsciach typu TRW, wiadomo na zamiennikach będzie taniej ale temu napisałem ceny TRW bo jakbym napisał o zamiennikach to zaraz by na mnie naskoczyli hejterzy i pisali że jak mnie nie stać na TRW to po co mam alfę. Wiesz jak tu jest na forum :)
 
Gdzie felicję, to już lepiej fabię, punto (które prawie nic nie pali i jest tanie) albo 206. Felicja jest brzydka, gnije i stosunkowo dużo pali (zresztą jak większość benzyniaków bez turba z koncernu VAG).
 
Gdzie felicję, to już lepiej fabię, punto (które prawie nic nie pali i jest tanie) albo 206. Felicja jest brzydka, gnije i stosunkowo dużo pali (zresztą jak większość benzyniaków bez turba z koncernu VAG).

Zgadza się, ale jak już wspominałem ta jest bardzo zadbana, nie ma żadnej rdzy, nic nie gnije, podłoga super bo szwagier wszystko pozabezpieczał.

.....

No tak myślałem, że tak będzie, jedni radzą Skodę a inni Alfę :D Przespałem się z tym wszystkim i wpadłem na inne rozwiązanie. Odpuścić sobie zakup jakiegokolwiek auta do czasu aż ogarnę jakąś stałą pracę. Kaskę będę sobie dalej gromadził a jak tylko będę miał stały dochód to wtedy spełnię marzenie i kupię 147, pieniądze mam więc w zasadzie to tylko kwestia pracy, jak dostanę to od razu sobie będę mógł pozwolić na zakup. A tak jak kupiłbym bym Skodę to oszczędności pewnie szybko by się rozeszły i później bym musiał od nowa zaczynać zbierać pieniądze na 147. Tak chyba będzie najrozsądniej, nie chcę mieć później żalu do siebie, że tyle się męczyłem żeby odłożyć tyle pieniędzy na Alfę a w końcu kupić Felicię. Nie chcę też kupić 147 i zostać bez kasy na jej utrzymanie. Owszem 147 pewnie można sobie bez końca podziwiać również tylko z okna, ale ja chcę ją kupić żeby też nią jeździć :)
 
Zgadza się, ale jak już wspominałem ta jest bardzo zadbana, nie ma żadnej rdzy, nic nie gnije, podłoga super bo szwagier wszystko pozabezpieczał.

.....

No tak myślałem, że tak będzie, jedni radzą Skodę a inni Alfę :D Przespałem się z tym wszystkim i wpadłem na inne rozwiązanie. Odpuścić sobie zakup jakiegokolwiek auta do czasu aż ogarnę jakąś stałą pracę. Kaskę będę sobie dalej gromadził a jak tylko będę miał stały dochód to wtedy spełnię marzenie i kupię 147, pieniądze mam więc w zasadzie to tylko kwestia pracy, jak dostanę to od razu sobie będę mógł pozwolić na zakup. A tak jak kupiłbym bym Skodę to oszczędności pewnie szybko by się rozeszły i później bym musiał od nowa zaczynać zbierać pieniądze na 147. Tak chyba będzie najrozsądniej, nie chcę mieć później żalu do siebie, że tyle się męczyłem żeby odłożyć tyle pieniędzy na Alfę a w końcu kupić Felicię. Nie chcę też kupić 147 i zostać bez kasy na jej utrzymanie. Owszem 147 pewnie można sobie bez końca podziwiać również tylko z okna, ale ja chcę ją kupić żeby też nią jeździć :)

Szanowny Kolego jeżeli masz tyle rozsądku i cierpliwości to może mając kasę upoluj naprawdę zadbaną alfę. Silniki JTD to naprawdę udana konstrukcja ale jak każdy mechanizm potrzebuje właściwej obsługi. Warto szukać - POWODZENIA
 
Dziwne porównanie, Felicja VS Alfa 147. To tak jakby porównywać składaka do górskiego roweru o czym nawet świadczy różnica cenowa nie bez powodu.

Wszystko zależy do czego potrzebujesz to auto, czego oczekujesz od niego, jak tym będziesz jeździł, ile i jakim jesteś kierowcą.
1 Jeżeli potrzebujesz auta tylko do przemieszczania się, wygląd nie ma dla ciebie znaczenia i chcesz przeznaczyć resztę kasy na coś innego, bież skodę. Tanie naprawy, z tym że skody też się psują o tym trzeba pamiętać.

2 Jeżeli szukasz nie powtarzalnego auta, szybszego, fajnie wyposażonego, które sprawne daje przyjemność z jazdy, bież alfę. Ma pełno bajerów i nie jednego można nią z lewego pasa nią przegonić.

Auto przede wszystkim ma Cię cieszyć. Jednego cieszy to że fajnie wygląda, drugiego jakaś pierdołka a trzeciego że nie dokłada do niego. Jak Cie nie będzie cieszyć to nawet do niepsującej się felicji będzie Ci szkoda dołożyć nawet 100zł.
Weź też pod uwagę że do tej skody za 2tyś musisz też sporo włożyć, bo to nie jest koniec. Ubezpieczenie OC, rejesatracja, opony, np akumulator, inne wymiany za jakiś czas.

Ja brałbym alfę dla siebie, ale nie napalałbym się na JTD tylko zwykłego TS (są też sporo tańsze po za tym jesteś świeżym kierowcą), sam takiego mam i oprócz zawieszenia, rozrządu co 60tyś i oleju nie muszę nic robić, po za tankowaniem. Na weekend do Wiednia z dziewczyną nie bardzo wyskoczyłbym taką felicją, a 147 już byłem kilka razy.
 
dziwne porównanie, felicja vs alfa 147. To tak jakby porównywać składaka do górskiego roweru o czym nawet świadczy różnica cenowa nie bez powodu.

Wszystko zależy do czego potrzebujesz to auto, czego oczekujesz od niego, jak tym będziesz jeździł, ile i jakim jesteś kierowcą.
1 jeżeli potrzebujesz auta tylko do przemieszczania się, wygląd nie ma dla ciebie znaczenia i chcesz przeznaczyć resztę kasy na coś innego, bież skodę. Tanie naprawy, z tym że skody też się psują o tym trzeba pamiętać.

2 jeżeli szukasz nie powtarzalnego auta, szybszego, fajnie wyposażonego, które sprawne daje przyjemność z jazdy, bież alfę. Ma pełno bajerów i nie jednego można nią z lewego pasa nią przegonić.

Auto przede wszystkim ma cię cieszyć. Jednego cieszy to że fajnie wygląda, drugiego jakaś pierdołka a trzeciego że nie dokłada do niego. Jak cie nie będzie cieszyć to nawet do niepsującej się felicji będzie ci szkoda dołożyć nawet 100zł.
Weź też pod uwagę że do tej skody za 2tyś musisz też sporo włożyć, bo to nie jest koniec. Ubezpieczenie oc, rejesatracja, opony, np akumulator, inne wymiany za jakiś czas.

Ja brałbym alfę dla siebie, ale nie napalałbym się na jtd tylko zwykłego ts (są też sporo tańsze po za tym jesteś świeżym kierowcą), sam takiego mam i oprócz zawieszenia, rozrządu co 60tyś i oleju nie muszę nic robić, po za tankowaniem. Na weekend do wiednia z dziewczyną nie bardzo wyskoczyłbym taką felicją, a 147 już byłem kilka razy.

amen
 
Amortyzatory
Powrót
Góra