S
skrzat
Guest
Kolego Pingwin tak szczerze, to ile przejechałeś twoją Alfą, bo te trzy lata jeszcze nic nie mówią, równie dobrze auto mogło stać większość czasu w garażu? Ja jeżdżę daleko do pracy i w delegacje (jednorazowo od kilkuset do kilku tysięcy km od domu). Jak jesteś tak daleko, to ostatnią rzeczą, którą chciałbyś żeby się wydarzyła, to jest awaria samochodu. Alfę mam w super stanie i wszystko zrobione na bieżąco (nawet przed czasem, żeby nic nie stukało i pukało), ale i tak nie jestem jej pewny, dlatego obowiązkowo opłacam assistance. Porównując starsze samochody, to miałem kiedyś 17-to letniego Hyundaia Pony, ile miał przejechane sam nie wiem, ale na pewno kilkaset tys. Był wolny i brzydki (jak Polonez) i tylko dlatego go sprzedałem, ale do samego końca mogłem jechać tysiąc kilometrów i byłem pewny, że dojadę i wrócę. A z Alfą jest jak z kobietą, jest kapryśna i zmienna, dlatego nigdy do końca nie można jej zaufać.