2.4 Silnik zassał wodę...

MARIN a mógłbyś pochwalić się jak doszło do zalania? Chodzi mi o to, jak szybko jechałeś, jak zareagował silnik na wodę, czy odpaliłeś potem, jechałeś dalej, jakieś dźwięki z silnika itp? Pytam bo u mnie jeszcze nic nie wiadomo, dopiero w poniedziałek się wyjaśni, no a może na podstawie Twoich doświadczeń będę mógł coś wywnioskować.
 
Wiec auto utopiła moja kobita ;) w drodze do pracy. Wjechała ok 30km/h na 2 biegu. W rezultacie auto zgasło i przy próbie odpalenia ostatecznie silnik klękną, wody było wyżej niż próg z tą też woda na dywanikach. Po 1 woda w dolocie do silnika tu co idzie rura z prawej strony do silnika, ściągnij węża i zobacz. , po 2 przy próbie odpalenia silnik wogóle nie kręcił coś podobne zachowanie jak się skopie rozrusznik, nie kręci. Pozatym jak próbowałeś odpalać po zalaniu to kaplica, jak nie jest to jest nadzieja.
 
koledzy- jeżeli wloty powietrza macie odpowiednio umiejscowione, aby przejechac przez wysoką wodę, to jeszcze zwrócie uwagę na montaż przedniej tablicy rejestracyjnej-jak pisałem wcześniej mieszkam blisko zalewanej wodą powodziowa drogą i zauważyłem, że jeżeli nawet terenowy samochód za szybko pokonuje głęboką wodę to bardzo często fala wody tworzona przez za dużą prędkośc jeżeli nie przeniknie do kolektora ssącego często urywa przednią tablicę rejestracyjną zamontowaną w typową ramkę (ile problemów z ponownym uzyskaniem tablic ?).Ja jak już muszę jechac przez zalaną wodą drogę, to przeprawę taką robię powoli na 1 biegu .
 
Trochę się przestraszyłem możliwości zassania wody przez silnik po przeczytaniu tych kilku postów i poszedłem zobaczyć jak to jest faktycznie i :
w 166 wlot powietrza jest dość wysoko pod błotnikiem i to schowany pod nadkolem ciężko go tam zalać, natomiast sama puszka filtra ma dwa małe otworki w spodzie i łączenie rury wlotowej z puszką jest nieszczelne. Uszczelniłem to wszystko w otworki wkręciłem wkręty a rurę dolotową włożyłem na silikon i dodatkowo obkleiłem z zewnątrz, puszka zrobiła się tak szczelna że można ją pod wodę włożyć myślę że to zapobiegnie zassaniu wody przez silnik.
 
Trochę się przestraszyłem możliwości zassania wody przez silnik po przeczytaniu tych kilku postów i poszedłem zobaczyć jak to jest faktycznie i :
w 166 wlot powietrza jest dość wysoko pod błotnikiem i to schowany pod nadkolem ciężko go tam zalać, natomiast sama puszka filtra ma dwa małe otworki w spodzie i łączenie rury wlotowej z puszką jest nieszczelne. Uszczelniłem to wszystko w otworki wkręciłem wkręty a rurę dolotową włożyłem na silikon i dodatkowo obkleiłem z zewnątrz, puszka zrobiła się tak szczelna że można ją pod wodę włożyć myślę że to zapobiegnie zassaniu wody przez silnik.
Otwory na dole były do odpływu wody, która może się skraplać w filtrze więc nie wiem, czy dobrze zrobiłeś...
 
Otwory na dole były do odpływu wody, która może się skraplać w filtrze więc nie wiem, czy dobrze zrobiłeś...

Ja bardziej się obawiałem tego że ta woda tamtendy dopłynie. A o skraplanie byłbym spokojny bo tam jest cały czas ruch powietrza więc nie ma czasu na skraplanie.
 
Wiec auto utopiła moja kobita ;) w drodze do pracy. Wjechała ok 30km/h na 2 biegu. W rezultacie auto zgasło i przy próbie odpalenia ostatecznie silnik klękną, wody było wyżej niż próg z tą też woda na dywanikach. Po 1 woda w dolocie do silnika tu co idzie rura z prawej strony do silnika, ściągnij węża i zobacz. , po 2 przy próbie odpalenia silnik wogóle nie kręcił coś podobne zachowanie jak się skopie rozrusznik, nie kręci. Pozatym jak próbowałeś odpalać po zalaniu to kaplica, jak nie jest to jest nadzieja.

No to podobnie jak u mnie, z taką różnicą, że ja wjechałem w wodę na pierwszym biegu, prawie bez gazu, może 5km/h. Co ciekawe, woda nie sięgała ponad próg, a także miałem mokre dywaniki. Przy probie odpalenia dokładnie takie same objawy czyli nie kręcił. Po paru godzinach jednak odpaliłem i coś stukało w silniku, zgasiłem, po dwóch dniach znowu odpaliłem bez najmniejszego problemu i silnik stuknął kilka razy, potem przestał i chodził równiutko jak dawniej. Dziwne to trochę... Tak na chłopski rozum to podejżewm, że wygiął się korbowód, udeżał o blok silnika, po paru udeżeniach trochę się naprostował i dlatego już nie stuka. Nie znam się na tym, więc mogę się mylić. Zastanawia mnie też sens wymiany całego silnika w takim wypadku (u ile głowica jest cała), przecież można dostać niedrogo korbowody i tłoki do takiego silnika, choćby na allegro, dobry mechanik też chyba nie będzie miał problemów z wymianą?
 
Korbowód nie jest z plasteliny tylko jest kuty i nie da go się tak zginać i prostować Tłoki i korbowody sa kompletowane i jak wymiana to wszystkich - to jedne z droższych częsci silnika
 
No więc Panowie już wszystko jasne. Jutro idę wysłać kupon w totka :D Silnik rozebrany, wszystko sprawdzone i.... nic! Kompletnie żadnych uszkodzeń. Jedynie to świeca się urwała i trzeba było kupić nową. Przy okazji jak już była zdejmowana głowica to zrobiłem rozrząd i mam święty spokój. Koszt roboty to 550 zł + 400 zł rozrząd + oleje i filtry. Jest to nic w porównaniu z kosztami, na jakie się już nastawiłem więc zaoszczędzone pieniążki przeznaczę na wakacje :D Teraz kocham Belle jeszcze bardziej! Pozdrawiam wszystkich i pamiętajcie, bella nie lubi wody (no chyba, że z płynem ;)
 
Witam
czytam ten watek i tak mi sie przypomnialo...
Kilka lat temu serwisowalem silniki w ladowarkach w kopalni miedzi Rudna w Polkowicach, pewnego pieknego dnia operator "utopil" maszyne, tzn wjechal gdzies gdzie bylo bardzo slisko i duzy upad zakonczony zalanym woda i blotem chodnikiem, maszyna sie nie wygrzebala,zeslizgnela,operator wyskoczyl, maszyna zatonela.
Oczywiscie zaraz byla wielka awantura, i zebranie dozoru oddzialu z producentem ladowarki, podczas dyskusji odzywa sie jakas szycha...
Panowie-pytanie do producenta ladowarki,maszyna kosztuje dwa miliomy zlotych i nie plywa???

Pozostawiam to bez komentaza.

pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra