• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

2.0 JTS - remont? co robić?

lokuss

Nowy
Rejestracja
Lut 25, 2013
Postów
79
Lokalizacja
Rybnik
Auto
Alfa 156 2.0 JTS 2002
Witam,

Koledzy co robić? Wróciłem od mechanika. Silnik palił straszne ilości oleju i okazało się po ściągnięciu głowicy że
pierścienie wszystkie są przypalone, rozsypały sięw rękach, głowica kompletna do roboty, nie które zawory do wymiany.
Tuleje nie mają rantów ale trzeba honować. Panewek wogóle nie było, luźno chodziły, przez to wał porysowany.
Mechanik stwierdził że remont nie opłacalny :(( Nie wiem czy jednak zaryzykować? Szukać wału? Nie wiem w jakich kosztach mogę się zamknąć.
Może ktoś przerabiał taki sam temat w swojej alfie i może mi powiedzieć ile cześci mogą faktycznie kosztować? Jestem zrozpaczony :((
 
Ty, albo poprzedni właściciel jeździł na kujawskim i codziennie walił ogień w tłok i bokiem do przodu... Jak można zarżnąć silnik jak świnie... Poszukaj jakiegoś autka po wypadku, może będzie tam spoko silnik, jak okaże się drugim nie wypałem to remontuj ten "nowy" z przekładki, bo ten to chyba faktycznie, na śmietnik
 
Albo poszukaj silnika na portalu aukcyjnym.
 
Kup używany, sprawny bądź nie i wyremontuj.
 
albo kupić używkę ale mocniejszą jednostkę lub remontować, przynajmniej posłuży na długo i wiesz co masz.
 
Też będę mieć pewnie taki dylemat. Wydaje mi się, że jak wał jest niedobry, to trzeba kupować inny silnik, jak napisali koledzy. Wał wydaje się kluczowy. Czy sprawdzić i tylko podmienić, czy remontować, to zależy jak odpowiedzialny i fachowy jest mechanik i czy chcesz jeździć tym samochodem dłużej. Zależy też od stanu osprzętu. Generalnie remont tego silnika w stosunku do wartości wypada niekorzystnie. Wymiana na inny rodzaj silnika, przy obecnych cenach samochodów, niekoniecznie jest opłacalna.
- Ja miałam głowicę, zakwalifikowaną tylko sprawdzaną i do czyszczenia i planowania – 400 PLN, za drugim razem były wymieniane zawory, prowadnice (oprócz sprężyn) docierane, gniazda zaworowe, w sumie kompletna, zmontowana – 1850 PLN. Czyszczenie ultradźwiękami.
- Blok silnika był najgorszy, poniżej masz wymiary z Zakładu. Tłoki dobre. Wał oceniono jako dobry, wymiarów napisanych nie potrafię zinterpretować. Przekroczone miałam, ponad dopuszczalne wymiary panewek głównych. Panewki wg oceny były dobre.
- Zdecydowałam się na honowanie i tłoki nadwymiarowe w zamienniku Niemieckim. Planowanie bloku. 3500 PLN. Zakład dobierał pierścienie, montował je i pionizował zespół tłok-korbowód. Osiowanie bloku pod wał – 400PLN. Panewki też w zamienniku niemieckim
- Korbowodów nie zakwalifikowano do regeneracji, mimo, że Zakład dysponował taką usługą. Wymiar „panewkowy” łożysk, to poza normą wzorcową (0,01), ale jeszcze chyba dopuszczalny. Zespół korbowód-tłok nie wyważano, nie było wagi.
- To są podstawowe usługi, do tego wszystkie uszczelki silnika, ewentualnie popychacze (są dość drogie zważywszy na ich liczbę), śruby głowicy. Robocizna i inne elementy jeśli są niezbędne. Pompa oleju? Rozrząd kompletny. Czyszczenie wtrysków.

Ostatnio jeden mechanik powiedział mi, w odniesieniu do mojego silnika, już po 1 remoncie, że gdyby dla siebie robił zrobiłby za 3 kPLN, ale nie wiem, czy to jest możliwe, może przy założeniu, że głowica jest dobra i wał, a blok do wymiany i naprawy. Tyle, że raz się mi się już nie udało, co oznacza, że takie coś się może zdarzyć. Samochód jeździ, ale mam problem z kompresją i wchodzi w tryb awaryjny. Ma nierówny jałowy, ma obniżoną moc i moment obrotowy. Jeszcze szukam innej przyczyny, ale to pewnie się nie uda, nic nie da. Co prawda mam nadzieję, że tylko ja mam pecha. Ja mam takie pytanie – czy komuś się udało? Mechanik, który remontował mi silnik, nigdy JTSa kompletnie nie remontował, wyłącznie głowice, po kolizji, ani żadnego innego silnika na bezpośrednim wtrysku, na to też trzeba zwrócić uwagę. I na to, czy mechanik znakuje elementy, jaką ma kulturę i warsztat pracy, czy wie jak mają pracować sondy i ten silnik docelowo, czy potrafi sprawdzić silnik po remoncie, niby oczywiste..., czy potrafi sprawdzić sam poprawność wymiarów po regeneracji części... W moim przypadku okazało się to w trakcie i po remoncie, że nie wie. Podstawa to odpowiedzialny mechanik.

Tak, czy owak, życzę powodzenia.

IMG_1500.jpg

IMG_1501.jpg
 
Ostatnia edycja:
Zawiozłem głowiece do psrawdzenia i mam dowieźć wał z blokiem i tłokami. Po sprawdzeniu wszystkiego okaże się czy warto wogóle to robić.
Po wstępnych oględzinach głowicy stwierdzili że koszt całkowitej regeneracji to około 700zł Jeśli wał i blok będzie dobry to szlif, honowanie + panewki to 600zł.
Zakłąd szlifierski jest jednym z najlepszych w regionie ale dopiero w połowie przyszłego tygodnia dowiem się czy to jest opłacalne jak zawioze wał z blokiem.
Mechanika mam bardzo dobrego i dokładnego więc o to jestem spokojny. Koszt robocizny wycenił na 1000zł Jeśli chodzi o części, tj uszczelki, olej itd... bez kompletnego rozrządu bo miałem go wymieniony 10 tyś km wcześniej, jedynie paski wymienie to ponad 1000zł
Więc jak wszystko dobrze pójdzie bez konieczności wymiany sprzęgła to koszt od 4000zł do 4500zł
Używany goły silnik z małym przebiegiem jaki udało mi się znaleźć to 3500zł, więc chyba bardziej opaca się wyremontować stary, przynajmniej wiem czym jeżdże.

- - - Updated - - -

Koleżanko kiedy miałaś remontowany swój JTS? Z opisu wynika że aż 2 razy. Dlaczego tyle? Jeśli chodzi o koszty to jakaś masakra

Też będę mieć pewnie taki dylemat. Wydaje mi się, że jak wał jest niedobry, to trzeba kupować inny silnik, jak napisali koledzy. Wał wydaje się kluczowy. Czy sprawdzić i tylko podmienić, czy remontować, to zależy jak odpowiedzialny i fachowy jest mechanik i czy chcesz jeździć tym samochodem dłużej. Zależy też od stanu osprzętu. Generalnie remont tego silnika w stosunku do wartości wypada niekorzystnie. Wymiana na inny rodzaj silnika, przy obecnych cenach samochodów, niekoniecznie jest opłacalna.
- Ja miałam głowicę, zakwalifikowaną tylko sprawdzaną i do czyszczenia i planowania – 400 PLN, za drugim razem były wymieniane zawory, prowadnice (oprócz sprężyn) docierane, gniazda zaworowe, w sumie kompletna, zmontowana – 1850 PLN. Czyszczenie ultradźwiękami.
- Blok silnika był najgorszy, poniżej masz wymiary z Zakładu. Tłoki dobre. Wał oceniono jako dobry, wymiarów napisanych nie potrafię zinterpretować. Przekroczone miałam, ponad dopuszczalne wymiary panewek głównych. Panewki wg oceny były dobre.
- Zdecydowałam się na honowanie i tłoki nadwymiarowe w zamienniku Niemieckim. Planowanie bloku. 3500 PLN. Zakład dobierał pierścienie, montował je i pionizował zespół tłok-korbowód. Osiowanie bloku pod wał – 400PLN. Panewki też w zamienniku niemieckim
- Korbowodów nie zakwalifikowano do regeneracji, mimo, że Zakład dysponował taką usługą. Wymiar „panewkowy” łożysk, to poza normą wzorcową (0,01), ale jeszcze chyba dopuszczalny. Zespół korbowód-tłok nie wyważano, nie było wagi.
- To są podstawowe usługi, do tego wszystkie uszczelki silnika, ewentualnie popychacze (są dość drogie zważywszy na ich liczbę), śruby głowicy. Robocizna i inne elementy jeśli są niezbędne. Pompa oleju? Rozrząd kompletny. Czyszczenie wtrysków.

Ostatnio jeden mechanik powiedział mi, w odniesieniu do mojego silnika, już po 1 remoncie, że gdyby dla siebie robił zrobiłby za 3 kPLN, ale nie wiem, czy to jest możliwe, może przy założeniu, że głowica jest dobra i wał, a blok do wymiany i naprawy. Tyle, że raz się mi się już nie udało, co oznacza, że takie coś się może zdarzyć. Samochód jeździ, ale mam problem z kompresją i wchodzi w tryb awaryjny. Ma nierówny jałowy, ma obniżoną moc i moment obrotowy. Jeszcze szukam innej przyczyny, ale to pewnie się nie uda, nic nie da. Co prawda mam nadzieję, że tylko ja mam pecha. Ja mam takie pytanie – czy komuś się udało? Mechanik, który remontował mi silnik, nigdy JTSa kompletnie nie remontował, wyłącznie głowice, po kolizji, ani żadnego innego silnika na bezpośrednim wtrysku, na to też trzeba zwrócić uwagę. I na to, czy mechanik znakuje elementy, jaką ma kulturę i warsztat pracy, czy wie jak mają pracować sondy i ten silnik docelowo, czy potrafi sprawdzić silnik po remoncie, niby oczywiste..., czy potrafi sprawdzić sam poprawność wymiarów po regeneracji części... W moim przypadku okazało się to w trakcie i po remoncie, że nie wie. Podstawa to odpowiedzialny mechanik.

Tak, czy owak, życzę powodzenia.

Pokaż załącznik 193115

Pokaż załącznik 193116
 
Koleżanko kiedy miałaś remontowany swój JTS? Z opisu wynika że aż 2 razy. Dlaczego tyle? Jeśli chodzi o koszty to jakaś masakra

2,5 roku 70kkm, od pierwszego odpalenia po remoncie MCSF (p1173, P0301) i brak balansu między bankami i cylindrami. Cyl 1 zaskakuje z opóźnieniem podczas rozruchu, potem gubi zapłon, przestaje go gubić powyżej pewnych rpm. ECU nie może zaadaptować banku 1.
- Samochód zawiozłam bez MCSFu, z balansem na cylindrach, ze zmniejszonym pikiem pulsacji podciśnienia na cyl.1 lub cyl.4. Zapłon nie wypadał, ani na jałowym, ani podczas przyspieszania, przebiegi cewek były prawidłowe, nie takie jak po remoncie. Pojawiał się niemy błąd p0420 i rozjeżdżało korekty podczas przyspieszania przy TPmax. Na 4 biegu wkręcała się do 6krpm, na 5 biegu do 5krpm. Brała dużo oleju, ale cofała go do kolektora, przez głowice, nie przez odmę, to była przyczyna remontu. Nie kopciła, dym szary pojawiał się powyżej 5krpm na postoju. Nie był robiony test spalin przed remontem, ale mogliśmy z mechanikiem siedzieć z nosami przy rurze wydechowej – takiego poziomu HC jak teraz raczej nie było.
- remont był jeden, w zakresie jaki opisałam.
- popychacze zostały wymienione, ze względu na to, że mechanik wszystkie pomieszał i nie można było odtworzyć ich ułożenia.
- zaraz po remoncie kompresja była na b. rozgrzanym silniku – 15,15,15,14.
- ustawiła się w jeździe, rozjechała korekty, p1173add + p0301,
- po 500km olej pojawił się w zbiorniczku wyrównawczym,
- czyściłam wtryskiwacze i diagnosta powiedział mi, że wtrysk z c1 zaskoczył nieco później i potem pracował poprawnie, ale mam na niego zwrócić uwagę. Pomyślałam, że może. To była główna przyczyna zrzucenia metalowego kolektora, celem wymiany wtrysków.
- po 5000km, zdjęto kolektor metalowy, do wymiany wtrysków. Widać było w głowicy olej (wszystkie kanały ssące głowicy), a na cyl. 1 czarną maź. Była różnica. Widać było, że olej się cofa do KS. Albo cofa się (jest zasynany ciśnieniem przez pierścienie, albo głowica źle opróżnia się z oleju). Dlatego była zdjęta głowica i ponownie oddana do oceny, wpierw do tego samego (podtrzymali wcześniejszą ocenę) potem do innego Zakładu – zakwalifikowali jedynie gniazda zaworowe do szlifowania. Ze względy na objawy, wątpliwości zdecydowałam o pełnej regeneracji głowicy. Wymienili wszystko prócz sprężyn. Zalecili montaż oryginalnej uszczelki pod głowicę, za pierwszym razem był zamiennik oraz wymianę śrub głowicy, za pierwszym razem mechanik wykorzystał stare, ponieważ uważał, że w praktyce to się lepiej sprawdza.
- mój pomiar kompresji dwukrotny analogiczny – 15, 15, 14, 15, a po próbie olejowej 17 – 17,5 jak teraz było.
- panewki korbowodowe były wytarte z boków.
- wtryski zostały wymienione, dwa nowe fabrycznie poszły na 1 i 3, a te z 2 i 3 poszły na 2 i 4. Wymieniono panewki.
- odpaliła z trudem z błędami przepustnicy.
- nic się nie zmieniło w pracy silnika.
- po kolejnych 3kkm – panewki znowu były analogicznie wytarte.

Zabrałam samochód, nie było ani chęci, ani woli zawalczenia o ten silnik. Diagnozę postawiliśmy po kilku testach silnika oscyloskopem i na podstawie logów, wykonywanych głównie w moim ogrodzie... Na końcówce warsztat odmówił nawet badania kompresji. Dzisiaj uważam, że może powinnam była oddać dół silnika do oceny do drugiego Zakładu, ale wtedy uznałam, że to nie ma sensu.

Czemu tak długo zwlekam. Różnie się układało w moim życiu prywatnym, przepadał mi termin, później postanowiłam spróbować chociaż pozbyć się błędów, zbadałam prawie wszystko, potem pomyślałam, że może się reszta z czasem zużyje, wyrówna się, albo tąpnie i będzie trzeba interweniować, potem doszłam do wniosku, że chociaż zobaczę jak się zużywają elementy silnika, że może coś się stanie takiego, że łatwiej będzie ustalić przyczynę, no i zwyczajnie, trzeci raz, to po prostu się boję... Zwłaszcza, że znowu przyczyną remontu są parametry i tym razem permanentny MCSF. Więc walka toczy się o parametry… ale nie może być inaczej, bo praca silnika je warunkuje, a do kolizji, ani do utraty kompresji nie doszło. Z taką usterką zdaje się można jeździć latami.

Po prostu nikt nie wierzy w to wszystko, że to wszystko było wymieniane, że silnik nie miał kolizji, itp… Te wizyty teraz w warsztatach, to mi dały do zrozumienia, że nie wierzy się klientowi, że coś było zrobione. W tym warsztacie już wierzą, bo różne rzeczy zobaczyli i wymieniali, ale generalnie tak jest. Teraz to staram się nie myśleć, bo w warsztacie nie dowierzają, że głowica po takim przebiegu nie miała wypalonych gniazd zaworowych i była ok., czy nie była już wcześniej robiona. Więc to za dużo info negatywnych. Z drugiej strony za drugim razem była kompletnie zrobiona….

Nie wiem z czym mam do czynienia. Nie ma z czym porównać wymiaru głowicy, czy bloku, żeby ocenić czy głowica była już wcześniej planowana, ile razy i ile zmniejszono komorę spalania… Producent przewidział jeden wymiar uszczelki, jedno planowanie i jeden nadwmiar tłoka. Nie można porównać z TSem, bo tamten ma inny stopień kompresji i nie wiadomo, czym ten stopień idzie – skokiem korbowodu, głębokością głowicy, etc… Przynajmniej ja nie wiem… Skoro ja nie wiem, warsztat też nie wiedział. Chodzi o to, że Zakład tego nie oceniał, bo może w ogóle nie jego to rola, tylko warsztatu, żeby wiedzieć, czy np.: głowicę można jeszcze planować… Regenerują co dostaną. Dotarło to do mnie, po czasie, w brutalny sposób i mnie stłamsiło.

Zapytam może ktoś wie – jaka powinna być wysokość nieplanowej głowicy w JTS (od góry do bloku)? A może masz ten wymiar ze swojej przed planowaniem?

Zadzwoniłam do FAP po dane techniczne, po manual. Zapisali i przekierowali sprawę dalej. Otrzymałam SMS, że skontaktuje się ze mną ktoś w przyszłym tygodniu. Pewnie nic nie wskóram, ale trzeba próbować.

Tak, więc ja nie wiem co robić, jak poradzić za wysokiej kompresji i jak ustalić jej przyczynę, mam nadzieję, że inny mechanik będzie wiedział.
 
Ostatnia edycja:
Podziwiam za wytrwałość :)
Ale wydaje mi się w tym warsztacie w którym miałaś robione auto nie mieli pojęcia na temat tych silników tak samo zakład wykonujący szlify.
Nie lepiej kupić silnik z innego auta i dać go do remontu zamiast siłować się z tym co jest.
Uważam że to warsztat gdzie był wykonany szlif powinien wiedzieć czy jeszcze wogóle nadaje się to do szlifu i w razie czego brać za to odpowiedzialność.

Ja właśnie czekam na głowice i blok z szlifierni. Zobaczymy co wyjdzie z tego remontu, mam nadzieje że nie będzie tak jak u Ciebie ;)
Bo pomimo różnych opini krążących na temat tych silników byłem bardzo zadowolony z elastyczności i pracy silnika.

2,5 roku 70kkm, od pierwszego odpalenia po remoncie MCSF (p1173, P0301) i brak balansu między bankami i cylindrami. Cyl 1 zaskakuje z opóźnieniem podczas rozruchu, potem gubi zapłon, przestaje go gubić powyżej pewnych rpm. ECU nie może zaadaptować banku 1.
- Samochód zawiozłam bez MCSFu, z balansem na cylindrach, ze zmniejszonym pikiem pulsacji podciśnienia na cyl.1 lub cyl.4. Zapłon nie wypadał, ani na jałowym, ani podczas przyspieszania, przebiegi cewek były prawidłowe, nie takie jak po remoncie. Pojawiał się niemy błąd p0420 i rozjeżdżało korekty podczas przyspieszania przy TPmax. Na 4 biegu wkręcała się do 6krpm, na 5 biegu do 5krpm. Brała dużo oleju, ale cofała go do kolektora, przez głowice, nie przez odmę, to była przyczyna remontu. Nie kopciła, dym szary pojawiał się powyżej 5krpm na postoju. Nie był robiony test spalin przed remontem, ale mogliśmy z mechanikiem siedzieć z nosami przy rurze wydechowej – takiego poziomu HC jak teraz raczej nie było.
- remont był jeden, w zakresie jaki opisałam.
- popychacze zostały wymienione, ze względu na to, że mechanik wszystkie pomieszał i nie można było odtworzyć ich ułożenia.
- zaraz po remoncie kompresja była na b. rozgrzanym silniku – 15,15,15,14.
- ustawiła się w jeździe, rozjechała korekty, p1173add + p0301,
- po 500km olej pojawił się w zbiorniczku wyrównawczym,
- czyściłam wtryskiwacze i diagnosta powiedział mi, że wtrysk z c1 zaskoczył nieco później i potem pracował poprawnie, ale mam na niego zwrócić uwagę. Pomyślałam, że może. To była główna przyczyna zrzucenia metalowego kolektora, celem wymiany wtrysków.
- po 5000km, zdjęto kolektor metalowy, do wymiany wtrysków. Widać było w głowicy olej (wszystkie kanały ssące głowicy), a na cyl. 1 czarną maź. Była różnica. Widać było, że olej się cofa do KS. Albo cofa się (jest zasynany ciśnieniem przez pierścienie, albo głowica źle opróżnia się z oleju). Dlatego była zdjęta głowica i ponownie oddana do oceny, wpierw do tego samego (podtrzymali wcześniejszą ocenę) potem do innego Zakładu – zakwalifikowali jedynie gniazda zaworowe do szlifowania. Ze względy na objawy, wątpliwości zdecydowałam o pełnej regeneracji głowicy. Wymienili wszystko prócz sprężyn. Zalecili montaż oryginalnej uszczelki pod głowicę, za pierwszym razem był zamiennik oraz wymianę śrub głowicy, za pierwszym razem mechanik wykorzystał stare, ponieważ uważał, że w praktyce to się lepiej sprawdza.
- mój pomiar kompresji dwukrotny analogiczny – 15, 15, 14, 15, a po próbie olejowej 17 – 17,5 jak teraz było.
- panewki korbowodowe były wytarte z boków.
- wtryski zostały wymienione, dwa nowe fabrycznie poszły na 1 i 3, a te z 2 i 3 poszły na 2 i 4. Wymieniono panewki.
- odpaliła z trudem z błędami przepustnicy.
- nic się nie zmieniło w pracy silnika.
- po kolejnych 3kkm – panewki znowu były analogicznie wytarte.

Zabrałam samochód, nie było ani chęci, ani woli zawalczenia o ten silnik. Diagnozę postawiliśmy po kilku testach silnika oscyloskopem i na podstawie logów, wykonywanych głównie w moim ogrodzie... Na końcówce warsztat odmówił nawet badania kompresji. Dzisiaj uważam, że może powinnam była oddać dół silnika do oceny do drugiego Zakładu, ale wtedy uznałam, że to nie ma sensu.

Czemu tak długo zwlekam. Różnie się układało w moim życiu prywatnym, przepadał mi termin, później postanowiłam spróbować chociaż pozbyć się błędów, zbadałam prawie wszystko, potem pomyślałam, że może się reszta z czasem zużyje, wyrówna się, albo tąpnie i będzie trzeba interweniować, potem doszłam do wniosku, że chociaż zobaczę jak się zużywają elementy silnika, że może coś się stanie takiego, że łatwiej będzie ustalić przyczynę, no i zwyczajnie, trzeci raz, to po prostu się boję... Zwłaszcza, że znowu przyczyną remontu są parametry i tym razem permanentny MCSF. Więc walka toczy się o parametry… ale nie może być inaczej, bo praca silnika je warunkuje, a do kolizji, ani do utraty kompresji nie doszło. Z taką usterką zdaje się można jeździć latami.

Po prostu nikt nie wierzy w to wszystko, że to wszystko było wymieniane, że silnik nie miał kolizji, itp… Te wizyty teraz w warsztatach, to mi dały do zrozumienia, że nie wierzy się klientowi, że coś było zrobione. W tym warsztacie już wierzą, bo różne rzeczy zobaczyli i wymieniali, ale generalnie tak jest. Teraz to staram się nie myśleć, bo w warsztacie nie dowierzają, że głowica po takim przebiegu nie miała wypalonych gniazd zaworowych i była ok., czy nie była już wcześniej robiona. Więc to za dużo info negatywnych. Z drugiej strony za drugim razem była kompletnie zrobiona….

Nie wiem z czym mam do czynienia. Nie ma z czym porównać wymiaru głowicy, czy bloku, żeby ocenić czy głowica była już wcześniej planowana, ile razy i ile zmniejszono komorę spalania… Producent przewidział jeden wymiar uszczelki, jedno planowanie i jeden nadwmiar tłoka. Nie można porównać z TSem, bo tamten ma inny stopień kompresji i nie wiadomo, czym ten stopień idzie – skokiem korbowodu, głębokością głowicy, etc… Przynajmniej ja nie wiem… Skoro ja nie wiem, warsztat też nie wiedział. Chodzi o to, że Zakład tego nie oceniał, bo może w ogóle nie jego to rola, tylko warsztatu, żeby wiedzieć, czy np.: głowicę można jeszcze planować… Regenerują co dostaną. Dotarło to do mnie, po czasie, w brutalny sposób i mnie stłamsiło.

Zapytam może ktoś wie – jaka powinna być wysokość nieplanowej głowicy w JTS (od góry do bloku)? A może masz ten wymiar ze swojej przed planowaniem?

Zadzwoniłam do FAP po dane techniczne, po manual. Zapisali i przekierowali sprawę dalej. Otrzymałam SMS, że skontaktuje się ze mną ktoś w przyszłym tygodniu. Pewnie nic nie wskóram, ale trzeba próbować.

Tak, więc ja nie wiem co robić, jak poradzić za wysokiej kompresji i jak ustalić jej przyczynę, mam nadzieję, że inny mechanik będzie wiedział.
 
Co tu podziwiać, chyba to jak wspaniale potrafię wpakować się w największe kłopoty… Nie mam wyboru, nie chcę już jeździć w trybie awaryjnym.

To nie jest moja bajka, te Zakłady, szlifierze, warsztaty, wszystko nie tak. Jeden zwala na drugiego, a Ty stoisz jak dupa. Mówią różne rzeczy, takie, że nie wiadomo co robić, nie jesteś pewien siebie. Podczas tego remontu sięgnęliśmy dna, wszyscy… Ja też. Na koniec okazałam się gangsterem z oscyloskopem… w sumie mam wciąż wyrzuty sumienia.

Jeśli to ja mam mieć wiedzę co wywalić, a co nie i jak wszystko sprawdzić, to raczej muszę się poddać. Mimo tego co już wiem, to wiem za mało, nie jestem w stanie.

Kobieta musi się czuć bezpiecznie, w każdych warunkach, także w warsztacie, jeśli tak nie jest zwykle odwraca się i wychodzi…. Zwykle… Tak robiłam, jechałam gdzieś indziej, płaciłam drugi raz, ale czasem, jak ktoś zdepcze jej zaufanie i to w co wierzy, to jest wojna… o poszanowanie klienta i jego własności… Jak mi powiedzieli w środku remontu, że albo nie badam parametrów po remoncie, albo mi pakują wszystko do bagażnika i czy coś wynika z tych naszych testów i że wszyscy zastanawiają się po co je badam… bo te sondy lambda… Ponieważ wierzyłam w te badania i wierzę w to co mnie nauczyli koledzy - Bubu i Euroscan, to coś we mnie pękło nieodwracalnie… Dlatego tak na wyrost było robione, jeśli chodzi o osprzęt.

Czemu nie inny tak od razu? Czy ja wiem. Objawy nie są aż tak ostre, że może nie wszystko jest do wyrzucenia. Jałowy... Może warto spróbować, może coś się uda odzyskać. Trzeba chyba wpierw zobaczyć, może wręcz ściągać wszystko po kolei od góry i szukać… Ponieważ występuje od remontu, to może trzeba patrzeć to czego nie zrobiono – czyli zespół korbowód-tłok. One wg czujnika zegarowego równo nie siedziały na wale. Ale oczywiście chcę wiedzieć, co daje objawy i paskudzi parametry, jeśli się to uda ustalić, dla zwieńczenia badań. Jak ma to być remont, bez pozbycia się błędu, bez oceny, na hura, bez ustabilizowania parametrów przepływu, to nie ma sensu go robić. Samochód jeździ przyzwoicie. Liczę się oczywiście z tym, że wyrok będzie taki – że wszystko do kubła. Jestem przygotowana.

Nic, nie uważam. Patrząc retrospektywnie, nie potrafię powiedzieć, kto popełnił błąd. Na mnie spadła cała odpowiedzialność i nie dałam rady, więc pewnie ja. To były dwa dobre Zakłady i znany w LDZ warsztat od AR, w którym serwisowałam samochód wiele lat. Chciałabym, żeby nasza diagnoza była błędna i żeby dało się bez remontu, ale co zrobić.
- wedle wymiarów może i blok mógł nawet zostać bez szlifu, było granicznie na 4 lub 1. Do 0,1 puszczają. Ale miało być zrobione porządnie, więc doradzili to. Większość wymiarów była graniczna lub akceptowalna. Rokowało dobrze. Pytałam o to. Najgorsze były łożyska panewek głównych, ale przed remontem za bardzo nie wskazywało na drgania poprzeczne wału. Teraz raczej może tak być, patrząc co się wyprawia z rozrządem. Mogli ewentualnie puścić pęknięty blok, mikroskopijnie. Korbowody nie były wyważane, nie wiem jak wał. Niestety nie dali mi wymiarów po naprawach, ponieważ nie robili u siebie osiowania to nie chcieli dać.
- aby wojować z Zakładem o swoje, trzeba wiedzieć o co… i tak, to.

Do teraz żaden warsztat nie postawił diagnozy usterki mechanicznej silnika. Owszem jak pytam o ewentualny remont, to odpowiadają, że jak po remoncie to może źle złożone. Jeśli diagnoza nie powstanie w warsztacie, jeśli jej nie postawi mechanik, to się nie uda… Chciałabym, żeby warsztat skorzystał z wyników badań, bo to przydatne testy, ale jak nie, to niech robi po swojemu.

W Twoim wypadku zapewne sprawa potoczy się inaczej. Nie znam bardziej pechowych napraw od moich. Większość napraw mam na 3 razy.

Teraz, w warsztatach to powstają różne teorie spiskowe na temat silnika i tego remontu, których moja głowa już nie wytrzymuje. Nie ma co się chyba nad tym roztkliwiać. Nie ma co już. Było minęło. Nie da się zmienić pewnych decyzji i spraw. Teraz jest to co jest. Nigdy nie oglądam się za siebie, może jakoś się uda za trzecim razem. Na razie. Poczytam sobie i poczekam spokojnie próbując uniknąć kolizji zaworów z tłokami :) Teraz oprócz poziomu oleju, trzeba sprawdzać sync wałka z wałem :)
 
Ostatnia edycja:
Odebrałem głowice, blok i wał z zakładu szlifierskiego. Okazało się że blok i wał był z wersji 2.0 TS :) więc ktoś już kiedyś tam grzebał. Ale najważniejsze że głowica, wał i blok nie był w takim strasznym stanie jak się na początku wydawało. Głowica została całkowicie zregenrwowana, w bloku tylko honowanie cylindrów i szlif wału. Za całość z panewkami wyszło 1140zł bez pierścieni więc jak dla mnie koszty są narazie ok. Koszt robocizny poskładania wszystkiego do kupy z dodatkowymi częściami około 2700 - 2800zł
Powinienem ze wszystkim zmieścić się w 4000zł więc myślę że jednak warto było to robić niż kupować używany silnik. Przynajmniej będe wiedział czym jeżdże ;)
 
To kiepsko. Skąd wiedzą, że był naprawiany? Nie wiem, czy mój silnik był wcześniej naprawiany. Na pewno nie cylindry, a czy wymieniał ktoś panewki i robił głowicę – nie wiem. Powiedzieli mi, że silnik nie był remontowany. Gdybym dostała wtedy inną informację, nie remontowałabym go. Teraz to już nie ma znaczenia. Ale wg mnie te Zakłady, gdzie byłam nie mają norm dla JTSa, wg mnie nie mieli np.: wymiaru wysokości głowicy.

Może ten ktoś myślał tak samo, że będzie wiedział co ma… Ja też tak myślałam.

FAP przekierował sprawę do autotrapera. Powołując się na sprawy prawne nie chcą przekazać informacji. Taki mało znaczący fragment o głowicy mi przesłali. Że uszczelki się nie dokręca i powinna starczyć na cały żywot silnika. Na zasadzie - mamy wszystko i zapraszamy. Rozwiążemy problemy z silnikiem.

Nie rozumiem. Przecież były progi na cylindrach i panewki latały… Więc jak to możliwe, że wyniki pomiarów były korzystne?
- Próg na cylindrze kwalifikuje go do wymiany, tulejowania lub szlifu.
- Honowanie to tylko ewentualne usunięcie rys, które mogą np.: powstać po kolizji zaworów z tłokami. Jest niezbędne po szlifie. W pewnym zakresie, głębszych usunąć się nie da. Honowana powierzchnia będzie utrudniała zgarnianie oleju, co może spotęgować pobór oleju przez silnik. Ale będzie lepsze smarowanie. Samo honowanie to jak zdarzy się kolizja, ale silnik sam w sobie nie ma naturalnego zużycia == mały przebieg.
- honowanie zdejmie 0,01 – 0,05. Gdyby moje cylindry tylko honowano, 4 i/lub 1 weszłyby w wymiar naprawczy. Zostać nie mogły, bo na 3 cyl. Była mała zygzakowata rysa w kształcie esafloresa. Na pozostałych rys nie było. Na 1 i 4 były wyczuwalne palcem nieznaczne progi. Gdyby nie to, można byłoby wyczyścić głowicę, wymienić pierścienie. Tam nawet te pierścienie olejowe, to graniczne były. Byłoby najtaniej. Z drugiej strony jak zadziałałoby uszczelnienie głowicy… ciśnienia w silniku.
- Skoro zawory były pogięte, silnik nie jeździł. Jeśli doszło do kolizji zaworów z tłokami, to tłok mógł też oberwać. Siła działa chyba w obie strony.
- Luzów na łożyskach panewek głównych nie można zostawić. Każde rozpięcie powinno wymuszać osiowanie. Te łożyska są wymienne. Optymalnie byłoby wziąć wał regenerowany i nowe łożyska panewek głównych. Kryteria dla wymiarów panewek głównych są najostrzejsze. Korbowodową owalizację puszczają, łożysk panewek głównych – nie.
- tak Ci powie inżynier, teoretyk i praktyk, tak mi powiedział – w 2 Zakładzie oprócz regenarcji składają też silniki na gotowo.
- Ale może tak jest, że jak ruszyć gówno to śmierdzi…. Im mniej tym lepiej…

Piszesz tak ogólnie, ciężko cokolwiek porównywać. Ty możesz z moją porównać, ja zwyczajowo nie mam z czym, bo nikt nie chce wrzucić, ani liczb, ani logów, ani zdjęć, analizy spalin… Tak, to już jest.

Nie ma we mnie takiego optymizmu jak w Tobie. Na ten moment nikomu nie polecę remontu tego silnika, bo bierze olej. Za dużo ma strategii w open loop. Ty miałeś chyba kolizję, to raczej inny case. Nie można wiedzieć, skoro nie piszesz, co się stało.
- jak poczytać w sieci o innych samochodach po remoncie, to niestety problemy po remontach są dość powszechne.
 
hmm miłość boli ale 4 tyś bym w ts nie wydał miałem 2 alfy z tymi silnikami i mi starczy, i nie zastanawiał bym się nawet nad remontem tylko zdjął bym sobie alfę z niemiec, oczywiście rozbitka z małym przebiegiem, wymieniłbyś rozrząd i panewki w nowym silniku i jeździłbyś ;p a tak 4 tyś a znając Polskich fachowców długo to nie pochodzi
 
hmm miłość boli ale 4 tyś bym w ts nie wydał miałem 2 alfy z tymi silnikami i mi starczy, i nie zastanawiał bym się nawet nad remontem tylko zdjął bym sobie alfę z niemiec, oczywiście rozbitka z małym przebiegiem, wymieniłbyś rozrząd i panewki w nowym silniku i jeździłbyś ;p a tak 4 tyś a znając Polskich fachowców długo to nie pochodzi

O mechanika akurat jestem spokojny. A te 4000 zl przy kosztach wymiany sprzegla z dwumasem w wersji 2.4 jts 24v to pikus. Ja w tej cenie mam kapitalke i przy dobrym poskladaniu to pojezdzi troche.
Koszt rozbitka ze sprowadzeniem tez nie jest maly plus koszt robocizny przy panewkach, rozrzadzie i cena czesci. Watpie ze dla 2.0 jts zmiescilbym sie w 4000 - 4500 zl
Ja jestem optymista. Pozdrawiam :)
 
Pytanie nie brzmi, czy będzie jeździć, bo będzie z całą pewnością. Pytanie raczej jak będzie jeździć. Pytanie też jak jeździła wcześniej. Ale napisałam, inny case, różne są cele remontów silnika. W większości chodzi o to, żeby samochód jeździł. Jak to powiedział mi mechanik… klienci płacą tyllo 3 kPLN za głowicę i są zadowoleni, bo samochód nie jeździł, a teraz mogą jeździć. I tyle. W LDZ w czasie, gdy robiłam remont za samą kompletną głowicę z wymianą i rozrządem trzeba było zapłacić 3kPLN. Może u nas jest drogo. Nie każdy musi mieć takiego pecha jak ja. A może to tylko kwestia moich oczekiwań. A czasem to już myślę, że mam jakiś odizolowany egzemplarz.
To jest jak ze wszystkim. Jak będziesz robił blachy to też możesz zrobić za mniej, albo za więcej…
4kPLN to b. tanio jak do tego dodać wymianę kompletnego (zakładam) sprzęgła.
A ile zamierzasz nią pojeździć?
Dla mnie to średnio jest to wiarygodne, napisać można wszystko.Nie pokazujesz nic.
 
Ostatnia edycja:
4000zł to jest koszt szacunkowy, w przyszłym tygodniu mam odebrać samochód i wtedy podziele się informacją o dokładnych kosztach. Mam również zdjęcia rozebranego silnik, wału, bloku, tłoków, głowicy, nie są to jakieś szczegółowe zdjęcia bo robione telefonem ale chciałem mieć udokumentowany remont. Tarcze sprzęgła oddałem do regeneracji, akurat jest u nas bardzo dobry specjalista który takim czymś się zajmuje i kosztowało mnie to 60zł a okładziny mam z LUKa. Docisk sprzęgła nie będzie wymieniany, jedynie wysprzęglik z łożyskiem.
Ja mam takie oczekiwanie że jak remont silnika zostanie przeprowadzony dobrze na każdym etapie to silnik ma działać poprawnie, nie spalać oleju, mieć odpowiednią kompresje.
Nie podchodze do tego silnika jakoś demonicznie z lękiem, to jest czysta mechanika, rzecz którą w miarę możliwości da się naprawić, zregenerować. Inna rzecz jakbym zapłacił za auto prawie 100 000zł i by silnik spalał nadmiernie olej np silnik 1.8 TSI VW to wtedy można się wkurzyć albo załamać.
Jeśli wszystko z autem będzie odbrze po naprawie to chce nim jeździć długo i raczej go nie sprzedam tylko zostawie jako drugi w rodzinie. Tymbardziej że blacha, zawieszenie są w idealnym stanie. Buda jeszcze przed liftem ale środek już po. Co więcej trzeba :) Silnik nawet jak spalał takie ilości oleju 5 litrow na 1000km, sprawdzone podczas jazdy nad morze chodził równo i przez całą podróż nad morze nie zawiódł. Znajomi nie chcieli mi uwierzyć że tyle pali bo nawet nie zakopcił :) cichutko i równo chodził :)
 
Moja spalała jakiś 1l na 1000km. Nie dymią, bo mają może katalizatory... i sterowniki albo coś inne... Normalne samochody dymią w takich okolicznościach...

Wiadomo, że mnie także interesują parametry przed i po remoncie, a także korelacja oscylogramów z oceną mechaniczną. I ja tego nie ukrywam, że ten samochód jest dla mnie także obiektem badawczym. Jestem badaczem – zawodowo i z zamiłowania. W moim zawodzie zawsze patrzy się na to czego nie widać, wielu rzeczy nie wiadomo, a każda diagnostyka to nowa historia, którą czasem uda się opisać jako algorytm postępowania, a czasem jest to tylko jedyna historia. Jest tyle nowoczesnej aparatury, procedur, które tworzą ludzie na co dzień. Dlatego nie rozumiem, czemu nie można było naprawić zwykłego silnika, zwłaszcza, że wszyscy, także Ty uważają, że to konstrukcja cepa. Mam ten samochód 7 lat. Do GT JTS przesiadłam się ze 147 TS. Nie była problemowa, dla mnie TS to zupełnie inna bajka niż JTS. Starcie z GT, a zwłaszcza z JTSem było dla mnie pewnym zaskoczeniem. Jeśli chodzi o GT – w warsztatach widzę po prostu bezradność. Bezradność w walce z tą konstrukcją, w diagnostyce, a tym samym w naprawie. Bezradność.

Elektronicznie sprawdza się to co nazywasz mechaniką silnika. Ocena mechaniczna silnika zawodzi. Historia z brakiem synchronizacji wałka z wałem, pokazuje to dobitnie. 5 – minutowy test pokazał coś, czego ustalenie i skorygowanie zajęło sporo czasu i wymagało kilku wizyt w warsztatach. Gdybym uwierzyła w diagnozę ASO, a potem nie uparłabym się w drugim warsztacie, jeździłabym tak dalej nieświadoma niczego. Teraz znowu Px i Hall… To niewiele zmienia, ale wkurza.

Nie ma mechaniki bez elektroniki… Elektronika i sterowanie niestety, czynią wielką różnicę. Algorytmy sterownika kreują algorytmy diagnostyczne. Na ich podstawie tworzone są manuale i proste, klarowne procedury dla mechaników. Algorytmy są zastrzeżone, a manuala nie ma dla JTSa. Ten sam błąd może się pojawiać w wyniku innego algorytmu, zależnie od sterownika. Nie ma wsparcia i jest ich jest relatywnie mało. Ten sterownik potrafi to rozpoznać, ale niestety nie potrafi tego napisać dosadnie. Nie znając wszystkich algorytmów – ciężko jest z tą konstrukcją wojować. Elektronicy nie są nimi zainteresowani, bo się nie opłaca.

Nie demonizuję tego silnika. Po prostu nie można sobie z nią dać rady, z silnikiem. Demonizuję jedynie warsztaty, ale mam takie, a nie inne doświadczenia.

W porządku spróbuję Ci uwierzyć i przestanę mieć wizje czarne na temat kolejnego otwarcia silnika… Ale jakbyś coś pozytywnego pokazał to byłoby łatwiej. Nic, też zobaczę, co z moją ostatecznie wyniknie. Pewnie jeszcze w tym miesiącu się coś okaże, albo w maju. Na ten moment walczę o poprawne spalanie i pozbycie się błędu mieszanki. Reszta może przyjdzie sama. Mam jeszcze kilka rzeczy do sprawdzenia, ale to już końcówka…

----

To, pokaż co tam masz, po prostu. Skoro masz wyniki i zdjęcia.
Jakie miałeś obserwacje w temacie chłodzenia silnika. Jak zachowywał się płyn w zbiorniczku wyrównawczym i cała reszta?
 
Ostatnia edycja:
Witam, jakiś czas mnei tu nie było.
Alfa jest już dawno po remoncie, przejechałem 2000km i rewelacja. Silnik chodzi pięknie więc warto było go wyremontować ale trzeba mieć dobrego mechanika który się na tym zna. Ja takiego znalazłem :) Przy okazji wywaliłem katalizatory i zastapiłem kolektorem i portkami z 2.0 TS. Drugie sondy sa na tulejach i potwierdzam jak narazie żadnych błędów komputer nie pokazuje. Majka chyba miałaś strasznego pecha do mechaników że nie mogli doprowadzić Twojej beli do porządku. Koszt remontu wyszedł mnie 4500zł ze sprzęgłem. Pozdrawiam
 
Amortyzatory
Powrót
Góra