marcin g!
Nowy
Cześć!
Szukając swojej pierwszej Alfy miałem na oku dwie piękne 166 - jedną czarną, drugą bordową. Niestety, w dniu w którym miałem jechać je obejrzeć obydwie były już niedostępne. Ale dnia marnować nie chciałem, więc ruszyłem w świat i tak oto z Piotrkowa przyprowadziłem piękną 156 1,9 jtd 105 PS.
Ale nawet takie auto jak 156 kiedyś się znudzi i zmęczy człowieka (ostatnio miała sporo usterek wynikających z przebiegu i wieku) więc zacząłem szukać czegoś młodszego. Byłem mocno nastawiony na 159 (ew. Saab 9-3, Peugeot 407) jednak nie mogłem w okolicy znaleźć fajnej, a 500 km nie chciało mi się jechać żeby obejrzeć trupa.
I tak szukałem, szukałem aż w końcu, całkowicie przypadkiem trafiłem na 166 2,4 jtdm 3 kilometry od mojego domu.
Takiej okazji nie mogłem odpuścić, chociaż z racji minimalnej podaży w ogóle tego auta pod uwagę nie brałem.
Jej dodatkowym atutem było to, że została sprowadzona i serwisowana aż do końca (warsztatu) przez LanicaTeam, znałem mechaników, jeden z nich pomagał mi kupić moją 156, więc wiedziałem, że auto było serwisowane przez super specjalistów od włoszczyzny.
Oględziny w łódzkiej Autoklinice potwierdziły to co co mówił Sprzedający, czyli zwieszenie do remontu, poza tym żadnych zatajonych niespodzianek
Takiej okazji nie mogłem przepuścić i 20 lutego stałem się szczęśliwym posiadaczem Alfy Rome 166 2,4 jtdm FL, rocznik 2003 (pierwsza rejestracja we Włoszech 28.11.2003 roku)



Na zegarze 183 tysiące kilometrów, co najciekawsze komputer to potwierdził (sic!)
Auto w sumie w biednej wersji
- climatronic
- el. składane i podgrzewane lusterka
- sensor deszczu
- el. fotele
- zmieniarka CD
- ASR
I to w sumie tyle...
ale to mnie w sumie nie smuci - mniej rzeczy może się popsuć, jedno nad czym myślę to wstawienie jasnej skórzanej tapicerki, taki kaprys
Kolor na moje oko to Verde Argo, chociaż na żyw wygląda jak Grigio Africa... - na zdjęciach jest zupełnie inny od rzeczywistości
Jak na Alfę przystało od razu wylądowała w warsztacie
(na remont zawieszenia+ rozrządu)
I to na chwilę obecną tyle, jaram się, bo autko jest naprawdę wyjątkowe i niesamowicie rzadko spotykane na drogach
Szukając swojej pierwszej Alfy miałem na oku dwie piękne 166 - jedną czarną, drugą bordową. Niestety, w dniu w którym miałem jechać je obejrzeć obydwie były już niedostępne. Ale dnia marnować nie chciałem, więc ruszyłem w świat i tak oto z Piotrkowa przyprowadziłem piękną 156 1,9 jtd 105 PS.
Ale nawet takie auto jak 156 kiedyś się znudzi i zmęczy człowieka (ostatnio miała sporo usterek wynikających z przebiegu i wieku) więc zacząłem szukać czegoś młodszego. Byłem mocno nastawiony na 159 (ew. Saab 9-3, Peugeot 407) jednak nie mogłem w okolicy znaleźć fajnej, a 500 km nie chciało mi się jechać żeby obejrzeć trupa.
I tak szukałem, szukałem aż w końcu, całkowicie przypadkiem trafiłem na 166 2,4 jtdm 3 kilometry od mojego domu.
Takiej okazji nie mogłem odpuścić, chociaż z racji minimalnej podaży w ogóle tego auta pod uwagę nie brałem.
Jej dodatkowym atutem było to, że została sprowadzona i serwisowana aż do końca (warsztatu) przez LanicaTeam, znałem mechaników, jeden z nich pomagał mi kupić moją 156, więc wiedziałem, że auto było serwisowane przez super specjalistów od włoszczyzny.
Oględziny w łódzkiej Autoklinice potwierdziły to co co mówił Sprzedający, czyli zwieszenie do remontu, poza tym żadnych zatajonych niespodzianek
Takiej okazji nie mogłem przepuścić i 20 lutego stałem się szczęśliwym posiadaczem Alfy Rome 166 2,4 jtdm FL, rocznik 2003 (pierwsza rejestracja we Włoszech 28.11.2003 roku)



Na zegarze 183 tysiące kilometrów, co najciekawsze komputer to potwierdził (sic!)
Auto w sumie w biednej wersji
- climatronic
- el. składane i podgrzewane lusterka
- sensor deszczu
- el. fotele
- zmieniarka CD
- ASR
I to w sumie tyle...
ale to mnie w sumie nie smuci - mniej rzeczy może się popsuć, jedno nad czym myślę to wstawienie jasnej skórzanej tapicerki, taki kaprys
Kolor na moje oko to Verde Argo, chociaż na żyw wygląda jak Grigio Africa... - na zdjęciach jest zupełnie inny od rzeczywistości
Jak na Alfę przystało od razu wylądowała w warsztacie
I to na chwilę obecną tyle, jaram się, bo autko jest naprawdę wyjątkowe i niesamowicie rzadko spotykane na drogach