Ciąg dalszy zmagań z biciem na kierownicy przy hamowaniu. Po ostatnich zabiegach - czyszczeniu piast i wymianie zestawu tarcz i klocków,
po zrobieniu ~500km, drgania znów zaczęły się pojawiać :/ Alfa trafiła do innego warsztatu, gdzie mam wrażenie, że porządnie podeszli
do sprawy, w przeciwieństwie do poprzedniego miejsca.
Na początek pomierzone "stare" tarcze, założone niecałe 2 mies. temu. Lewa 0.12 mm, prawa 0.11 mm. Na piastach wyszło 0.03 i 0.04mm,
czyli nie jakoś strasznie. Czy faktycznie to mogło być przyczyną aż takiego pokrzywienia tarcz w tak krótkim czasie? Po sprawdzeniu paru
innych tropów, końcówek drążków, maglownicy, wyważenia kół, padło ostatecznie na wymianę obu piast z łożyskami na SNR no i nieuniknioną
kolejną wymianę tarcz i klocków. Tym razem Zimmermann Sport. Na czujniku zegarowym teraz nie więcej niż 0.01 mm odchyleń. Oby to był już
koniec tej przypadłości bo nieco zabolało po kieszeni. Prace robione 08.09, od tamtej pory po ok. 300km wszystko jak należy, elegancko
"gładko" przy hamowaniu bez tych nieprzyjemnych wibracji, no ale dystans niewielki nadal. Przy okazji naprawa uszkodzonej osłony przegubu.
