[156] Jakie objawy padającego parownika

SG0240

Nowy
Rejestracja
Paź 28, 2007
Postów
5,305
Lokalizacja
Wrocław
Auto
AR156 1,6TS 1999 r.
Ostatnio mam kłopoty z wolnymi obrotami. Na zimnym samochodzie dokąd silnik nie osiągnie 70° obroty są ok. 1800, potem jest już lepiej (około 1000). Ponieważ jest to jeszcze instalacja 2 generacji skręciłem max śrubę regulacyjną i pewnie dlatego jeszcze jakoś da się jechać. Na benzynie niestety wolne obroty cały czas utrzymują się ok. 1800.
Może ktoś ma jakieś doświadczenie, czy powodem tych problemów może być stwardnienie membrany w parowniku i w związku z tym łapanie jakichś błędów przez ECU. Dodam, że reset parametrów adaptacyjnych ECU i silnika krokowego był robiony. Instalacja ma 7 lat i przejechane 60 tys. km.
 
Objawy padajacego parownika to:
- gasniecie na wolnych obrotach gdy silnik jest zimny
- wieksze zuzycie gazu
- trudno ustawic dobra mieszanke na wolnych obrotach poniewaz jest duzy skok twardej
membrany
- mulenie samochodu

Regeneracja parownika to nic trudnego... Poradzisz sobie sam napewno a z efektu bedziesz zadowolony. Po rozebraniu parownika pamietaj aby dobrze go wyczyscic w srodku np denaturatem. Po zlozeniu wszystkiego konieczna bedzie ponowna regulacja.
 
No właśnie nie jestem pewny, czy mam padnięte membrany bo samochód jedzie jak burza, można powiedzieć, że jest piekielnie mocny w porównaniu do stanu sprzed resetu. A zimny silnik na wolnych obrotach ma ok. 1800. Problem jest natomiast taki, że również na benzynie wolne obroty są ok. 2000. Podejrzewam, że coś się dzieje z instalacją i to ona "ogłupia" ECU do tego stopnia, że niepotrzebnie wzbogaca mieszankę. Z LPG sobie jakoś poradziłem bo skręciłem max śrubę od wolnych obrotów na parowniku, ale na benzynie jest tragedia. Zauważyłem też, że od czasu powstania tego problemu mam kłopoty z uruchomieniem zimnego silnika, a odpalam i gaszę zawsze na Pb.
 
SG0240 jak robiłeś reset ECU ?? byłeś u elektryka ? jeśli zrobiłeś reset ecu przez odłacznie klemy to lipa bo w 156 błędy wykasowywuje sie na kompie. Jeśli LPG ogłupia kompa to po resecie u elektryka po prostu wyłacz LPG komp będzie robił adaptacje a jeśli lpg będzie wyłaczone to będzie oki. Jak dla mnie to jedz do elektryka bo masz cos nie tak moze z potencjometrem przepustnicy a nie lpg
 
Reset robił mi kompem jeden z najwybitniejszych specjalistów od elektroniki w alfach - nasz kolega bubu 321 (on jest też z Wrocławia)- przy okazji posprawdzał też inne rzeczy. Silnik krokowy mam wymieniony, więc to nie to. Bubu podejrzewa awarię ECU lub jakiś niekorzystny wpływ z instalacji gazowej, ale ja jeszcze chciałem sie upewnić na forum LPG bo tu jest sporo znawców tematu.
 
Pisales ze na benzynie tez masz problem z obrotami, wiec na gazie bedziesz mial jeszcze gorzej bo gaz jest bardziej czuly niz benzyna. Co do krecenia tej srubki na parowniku to nie mozesz jej wykrecic bo to nic nie da... Trzeba to ustawic na analizatorze lub pod kompem zeby bylo widoczne dzialanie sondy i w tedy ustawiasz po srodku. Jak odkrecisz srube cisnienie gazu bedzie za duze i w tedy bedzie go zalewalo na wolnych obrotach... Jak przykrecisz srube w tedy bedzie za male cisnienie i bedzie brakowalo gazu... Bez analizatora lub kompa nic nie zrobisz.
 
Powiem ci tak jak ja miałem problemy ze swoją bella to kazali my wypiac cała instalke gazowa - czyli przyłacza i zobaczyc czy będzie tak samo na wypiętej instalacji. Słuchaj jeśli masz linke to moze linka od gazu sie gdzies zawiesza- blokuje
 
W II gen jedynie co zamula to mikser, wyjmij misker i nic nie musisz rozlaczac. Po takiej operacji zrob reset parametrow adaptacyjnych ECU i pojezdzij troche na benzynie i zobacz w tedy jakie masz objawy.
 
No właśnie cały problem w tym, że samochód nie jest zamulony - wręcz przeciwnie, zasuwa jak głupi - dziś trochę mocniej przycisnąłem na wylocie na Poznań to momentalnie było ok. 120 km/h. Śrubę regulacyjną na parowniku skręciłem max na minimum do końca gwintu i nawet wtedy, dokąd się nie nagrzeje do 70° to obroty są wysokie, dopiero później zaczyna być dobrze, a gazu nie brakuje ani na zimnym ani na gorącym silniku - nawet jak ma 90°. Jutro sprawdzę jeszcze linkę gazu - może faktycznie tam się coś zacina bo na benzynie wolne obroty są zawsze wysokie - ok. 2000.
 
Jesli masz tak wysokie obroty nawet na benzynie to szukaj przyczyny w lewym powietrzu. Zobacz rure od przyplywki czy nie jest nigdzie popekana. Zobcz zaworek odmy czy sie nie zatyka no i sprawdz ta linke gazu. Zobacz przy przepustnicy czy ten grzybek co porusza nim linka gazu jest opuszczony na maxa, tzn czy ta sruba regulacyjna na przepustnicy dotyka tego metalowego ogranicznika.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Lewego powietrza nie ma - wiem coś o tym bo kilka miesięcy walczyłem z tym problemem po wybuchu gazu. Rozerwało mi wtedy kolektor i musiałem go wymienić. Zdecydowałem się wtedy założyć kolektor metalowy i dodatkowo zamontowałem w nim klapę antywybuchową własnej roboty. Właśnie z tą klapą było najwięcej problemów bo miałem kłopoty z jej porządnym uszczelnieniem, więc wiem jak mój silnik reaguje na lewe powietrze. Teraz mam już problem opanowany, ale ile razy musiałem wyjmować kolektor, żeby to dopracować to tylko ja wiem. Linka też jest OK - odbija do samego oporu. Od pewnego czasu mam też kłopoty z uruchamianiem zimnego silnika na benzynie. Właśnie mniej więcej od wtedy zaczęły się też problemy z podwyższonymi wolnymi obrotami na benzynie. Razem z kolegą bubu 321 sprawdziliśmy już wszystko i pozostaje podejrzenie awarii ECU lub łapania przez ECU jakichś głupot z instalacji LPG. Właściwie to już pozostało tylko wymienić ECU i zobaczyć, co się będzie działo.
 
Mialem identyczne objawy jak Ty, czyli problem z rozruchem zimnego silnika jak i cieplego i zatrzymywaniu sie obrotow na 2 tys chociaz i tak nie zawsze, u mnie przyczyna byla brudna przeputnica. Wykrecilem ja i dobrze wyczyscilem i problem zniknal i do tej pory sie nie pojawil. Przy rozruchu lopatka przepustnicy nie domykala sie do konca i w tedy silnik dostawal za duzo powietrza i byl problem z rozruchem. Moge sie zalozyc ze wina u Ciebie lezy w lewym powietrzu...
 
No to chyba byś przegrał - przepustnica jest czysta. Nawet kilka tygodni temu, gdy w desperacji zmieniałem silnik krokowy na inny, sprawdziłem również i to, i jeszcze dodatkowo ją wyczyściłem. Wymieniłem też przepływomierz i kable WN oraz czujnik temperatury płynu. Sprawdziłęm też zawór zwrotny na odmie (to jest zawór własnej roboty w związku z wymianą kolektora), ciśnienie sprężania, ciśnienie paliwa, a kolega bubu 321 pomierzył mi nawet wysokie napięcie na cewkach - wszystko jest OK. Natomiast co do odpalania zimnego silnika to łatwiej jest go uruchomić, jak wcisnę gaz do dechy. Normalnie bez naciskania gazu silnik łapie z dotyku, a potem zaraz gaśnie i trzeba pokręcić jeszcze 2-3 razy, a jak wcisnę gaz to mogę go odpalić nawet za 1. razem, ale trzeba trochę dłużej pokręcić. Dodatkowo mam też taki problem, że niezwykle szybko padają mi czujniki halla. Teraz mam już 3. czujnik i jak go podłączę to lampka wtrysku zapala się po ujechaniu 2-3 km. Podejrzewamy z bubu, że to moje ECU pali halla, bo to nie jest normalne, żeby 3 czujniki padły po krótkim czasie. Jest jeszcze problem z sondą - kupiłem niedawno nowiutką oryginalną sondę boscha w sklepie we Wrocławiu, a wykres daje tragiczny - jak Himalaje. Nie wiem, co jest grane, ale po prostu już brakuje mi koncepcji - no chyba, że ta moja instalacja tak ogłupia ECU - tylko jak to sprawdzić?
 
SG0240 ja też jak ty swojego czasu walczyłem z autem elektrycy, gazownicy i mechanicy. Padło na silnik miał słabą kompresję :( wymieniłem silnik z całym osprzętem odpalam auto a tu zonk dalej to samo, więc wymieniłem wiązkę elektryczna i jest super :)
 
A to ciekawe, ale u mnie nie ma żadnych kłopotów z elektryką, a samochód jest mocny jak trzeba. Są tylko kłopoty z odpalaniem zimnego silnika i z wolnymi obrotami, które na gazie i na benzynie są za wysokie.
 
No to chyba przypadkowo znalazłem powód moich kłopotów. Wczoraj w desperacji odłączyłem całkowicie sondę lambda - tę nową, oryginał boscha z hologramem, zakupiony w sklepie alfy we Wrocławiu. Silnik od razu zaczął inaczej pracować. Na LPG obroty natychmiast "znormalniały" tak, że od razu musiałem odkręcić śrubę na parowniku, żeby je ustawić. Dzisiaj odpaliłem zimny samochód na benzynie i przejechałem tak do pracy - ok. 5 km. Również na benzynie obroty zaczęły się normalizować i już tak nie szaleją - zobaczę, co będzie się działo po przejechaniu w dłuższym czasie. Nic z tego nie rozumiem, ale czy to możliwe żeby sonda aż tak ogłupiała ECU?.
 
Moim zdaniem sonda ma spory wpływ. Na spalanie i różne "cuda" związane z pracą silnika. Ostatnio przekładam sobie sondy, a to jedną, a to drugą i widzę różnice :D

Kuzyn w starej toyocie kiedyś podjechał do serwisu z niesprawną sondą... no to mu wywalili sondę, a dziurę zaspawali... i jeździł zadowolony :D
 
Właśnie powiadomiłem kolegę bubu321 o swoim "odkryciu". Bubu uważa, że coś musi być pokombinowane na połączeniach w moim samochodzie bo to niemożliwe żeby sonda dawała taki efekt. Być może tak jest, ale ja nic nie kombinowałem, a mam ten samochód 5 lat i do tej pory wszystko było OK - kłopoty zaczęły się właśnie kilka miesięcy temu, kiedy założyłem oryginalną sondę. A już największe problemy z obrotami wystąpiły kilka dni po wykonaniu resetu parametrów adaptacyjnych. Wygląda na to, że albo ECU jest uszkodzone, albo sonda, albo gazownicy przed laty tak podpięli instalację, że są kłopoty z sygnałem sondy.
 
Problem jest już opanowany - powodem był niesprawny zaworek zwrotny na odmie. To on nie pozwalał "oddychać" silnikowi na wolnych obrotach i podczas odpalania i powodował te problemy. Na razie, dokąd nie kupię jakiegoś zaworka, wypuściłem tę odmę do atmosfery i wszystko wróciło do normy - samochód na wolnych obrotach chodzi idealnie zarówno na benzynie, jak i na gazie no i odpala z dotyku. Ciekawe tylko, dlaczego odłączanie sondy poprawiało sytuację wolnych obrotów na gazie?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra