• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

Maserati Ghibli :)

Powiedz jak z jakością materiałów i montażu w środku, bo rożne o tym legendy krążą?


Wiesz, ja się zupełnie nie czepiam. Jeździłem różnymi autami w tym bmw 5 z 2019r i nie widzę ani w jedną ( zachwyt ) ani w drugą ( tandeta ) stronę przekonania co do skrajnych opinii.

Auto jest zrobione i tyle. Fajnie, że są zamszone słupki oraz super podsufitka z zamszowymi osłonami na słońce... a że w lampka podświetlenia że nie jest ledowa a zwykła mnie to w ogóle nie przeszkadza - ale dla niektórych to już katastrofa ;-)

Tak samo widziałem na YT, że jest mega szpara między drzwiami a środkowym słupkiem i niektórzy mają bekę z tego. Ja nawet tego nie zauważyłem ;)

Wg mnie czepialstwo :)
 
Ciekawe auto. Moim zdaniem jakość wnętrza i calego auta jest taka sobie - poza skórą, która jest naprawdę bardzo dobrej jakości. Kluczyk też bardzo ładny i ciekawy ;) Rozważałem, ale minusem z pewnością jest to, że auto bardzo trudno odsprzedać. Gratuluję fajnej fury i pozdrawiam !
 
Ostatnia edycja:
Rozważałem, ale minusem z pewnością jest to, że auto bardzo trudno odsprzedać

Zawsze mnie to kryterium wprawiało w zadziwienie. Myślałem, że samochód kupuje się dla siebie, a kupując "nowe" auto (nieważne czy nowe z salonu, czy używkę) nigdy nie myślę o jego sprzedaży. Może dlatego, że nie jeżdżę autami po 2-3 lata, tylko dłużej. Poza tym myśląc w ten sposób nigdy bym Alfy nie kupił i sporo by mnie w życiu ominęło :D
 
Albo ile by się więcej doznań zdarzyło gdyby nie Alfa ;)

Mazda Audi Volvo ? Wszystko łatwo odsprzedawalne. Hobby wiadomo niepoliczalne sprawa.. ale jednak nie da się sprzedaży pominąć. Można wyliczyć w koszt frajdy i spoko . Ale nie pominąć.
 
Można wyliczyć w koszt frajdy i spoko

Oczywiście. Ale żeby nie kupować samochodu, bo trudno odsprzedać? Czyli pozbawiasz się tej frajdy, bo kalkulujesz kłopoty za 5 lat? A może za 10? Bo jeśli auto takie fajne, to zostanie dłużej? Nigdy się nie dowiesz, bo nie spróbowałeś :P
Dla mnie ktoś, kto tak myśli jest idealnym kandydatem na wynajem długoterminowy.

Niemniej w mojej opinii to jest pozbawianie samego siebie frajdy z posiadania niektórych samochodów w imię finansów i pragmatyzmu :)
 
Każdy ma prawo do własnej opinii. Kupując auto biorę pod uwagę różne aspekty - zawsze jest to jakaś wypadkowa, bo auto to jednak przedmiot użytkowy. Jeżeli ktoś chce jeździć 8-10 lat, to w porządku - wówczas odsprzedaż/spadek wartości nie ma dużego znaczenia. Tak jak pisałem, Ghibli to ciekawy, atrakcyjny samochód, ale ma też minusy, które w moim wypadku przesądziły o rezygnacji z tego zakupu.
 
Każdy ma prawo do własnej opinii. Kupując auto biorę pod uwagę różne aspekty - zawsze jest to jakaś wypadkowa, bo auto to jednak przedmiot użytkowy. Jeżeli ktoś chce jeździć 8-10 lat, to w porządku - wówczas odsprzedaż/spadek wartości nie ma dużego znaczenia. Tak jak pisałem, Ghibli to ciekawy, atrakcyjny samochód, ale ma też minusy, które w moim wypadku przesądziły o rezygnacji z tego zakupu.

jak kupowałem pierwszą alfę, straszono "nie sprzedasz jej"... poszła w dwa tygodnie...
druga czekała miesiąc.
Kolega miał quattroporte. Sprzedał po 3 tygodniach. Gościu z Austrii przyjechał kupić.
Wszystko na temat.
Raz się żyje: chcesz mieć wymarzone auto, kup je. Dbaj o nie. Poznaj ludzi, którzy mają takie auta. Wejdź w to środowisko, równiez miedzynarodowe.
Jak przyjdzie czas na sprzedaż, sprzedasz.

Tak to działa. Jak się tego obawiasz, nigdy nie będziesz miał pełnego banana na twarzy.
 
166 3.2 sprzedałem w dwa dni. Też myślałem że będzie ciężko i jeszcze sobie trochę pojeżdżę :sarcastic: . Dla porównania Mazdy5 taty nie mogliśmy sprzedać z dwa miesiące aż w końcu ja ją wziąłem... A niby samochód dużo "normalniejszy", cena była normalna bo chcieliśmy sprzedać a nie sprzedawać (rodzice już mieli nowy samochód). Reguły nie ma i też to kryterium do mnie nie trafia :D
 
Ostatnia edycja:
Przeszło mi to przez myśl... ale niezbyt długo. Bardziej mnie interesował stan techniczny ( wziąłem rzeczoznawcę ) i dopilnowanie tego, żebym nie kupił trupa niż to, kiedy i jak będę go chciał sprzedać później.
AR 159 jezdziłem jednym egzemplarzem 8 czy 9 lat. Przyszedł sąsiad i sam zapytał czy nie chce sprzedać - to sprzedałem.

Jak jak chłopaki wyżej piszą, spełnia się swoje motoryzacyjne marzenie i tyle.

Nie żałuję i za każdym razem gdy wchodzę do niego i odpalam go.... a dźwięk jest niesamowity.... wszystkie troski mijają :)
 
Jak jak chłopaki wyżej piszą, spełnia się swoje motoryzacyjne marzenie i tyle.

Nie żałuję i za każdym razem gdy wchodzę do niego i odpalam go.... a dźwięk jest niesamowity.... wszystkie troski mijają

I o to właśnie chodzi! :)

Spełniajmy motoryzacyjne marzenia póki jeszcze można :cool:
 
Najbardziej w Ghibli i Quattroporte rażą braki w wyposażeniu. Aktywny tempomat, ostrzeganie o kolizji czy czujniki martwego pola to super rzadkość w tych modelach. Nawet z rocznika 2018+ nie jest to oczywiste. Po Giulii myślałem, że pójść w stronę Maserati, ale w tym przypadku wchodzi w grę używany egzemplarz i dla mnie "must have" w wyposażeniu to właśnie te wymienione elementy, które w Giulii działają bardzo dobrze i nie chciałbym robić kroku wstecz pod tym względem ;)
 
ale to są pierdy.... aktywny tempomat to wynalazek szatana: w praktyce generuje więcej zagrożeń niż korzyści. Wystarczy, ze wyprzedzasz jakieś auto przed łukiem drogi. Inne auto wjeżdża już w ten łuk, nawet łagodny ale wchodzi, z uwagi na kąt, w obszar widzenia czujnika aktywnego tempomatu. I co się dzieje? Twoje auto znienacka, podczas wyprzedzania, zaczyna.. zwalniać.
Masa to auta dla kierowców, którzy UMIEJĄ I KOCHAJĄ JEŹDZIĆ. A nie napchane gadżetami monstra.
 
Aktywny tempomat jest super w mieście, w korkach gdzie co chwilę trzeba hamować, ruszać i tam go głównie używam. Ale wiedziałem, że zaraz ktoś wyleci z tym, że "łeee po co mje te systemy" - to było pewne, że ktoś z tym wyleci. Dla mnie wyposażenie typu skóra, elektryka siedzeń czy nieaktualna nawigacja to żadne wyposażenie. Jak się pojeździ czymś nowoczesnym to jednak te braki wychodzą. Za Maserati przemawia wygląd i silnik. Tyle.
Rozumiem, że Apple CarPlay/Android Auto to też niepotrzebny gadżet? W Maserati niestety to też rzadkość :(
 
Serio? Android auto to jest konieczność? Widać dziwnych ludzi jak ja i teddy jest więcej. W aucie ważne jest to co napisałeś, silnik, wygląd, prowadzenie. A gadżety pozostają gadżetami, "dodatkami" do auta. Sama jazda danym samochodem powinna mi dawać frajdę. Jak w moim podpisie, ja jak wsiadam do swoich aut to mam banan na ryju i o to chodzi. :) To tak jak nie kupić wymarzonego auta bo jednak kolor nie ten...

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda
 
Dla mnie wyposażenie typu skóra, elektryka siedzeń czy nieaktualna nawigacja to żadne wyposażenie. Jak się pojeździ czymś nowoczesnym to jednak te braki wychodzą. Za Maserati przemawia wygląd i silnik. Tyle

Dla jednego "tyle", a dla innego silnik i wygląd + właściwości jezdne (których Maserati odmówić nie można) to 90% auta. Reszta to pierdoły.
Jak ktoś szuka gadżetów na kółkach, to mnóstwo jest takich zabawek. Na pęczki, rzekłbym. Ot choćby Tesla czy nowe Mercedesy z ekranami które są żenujące, bo ciężko już te gadżety pomieścić.

W życiu, jak to w życiu - trudno mieć wszystko na raz. Ja wybieram emocje i doskonalenie techniki jazdy, ktoś inny woli gadżety i strażników bezpieczeństwa. Nie powiem, na co dzień może i fajne, pod warunkiem drugiego auta w garażu. Jeśli miałbym jeździć tylko jednym - brałbym auto, które daje emocje :)
Myślę, że tacy ludzie kupują Maserati. Nie oczekiwałbym tam nowinek elektronicznych, za to przejedź się i poczuj jak działa zawieszenie, jak reaguje silnik, skrzynia. I powiedz jeszcze raz, że to tylko "tyle" :D
 
ale to są pierdy.... aktywny tempomat to wynalazek szatana: w praktyce generuje więcej zagrożeń niż korzyści. Wystarczy, ze wyprzedzasz jakieś auto przed łukiem drogi. Inne auto wjeżdża już w ten łuk, nawet łagodny ale wchodzi, z uwagi na kąt, w obszar widzenia czujnika aktywnego tempomatu. I co się dzieje? Twoje auto znienacka, podczas wyprzedzania, zaczyna.. zwalniać.
Masa to auta dla kierowców, którzy UMIEJĄ I KOCHAJĄ JEŹDZIĆ. A nie napchane gadżetami monstra.

Nie wiem, w którym samochodzie czegoś takiego doświadczyłeś, ale nie zdarzyło mi się to nawet na łukach na kilkupasmowych autostradach o dużym natężeniu ruchu.

Oczywiście, zakładam, że nikt nie jest tak inteligentny, żeby wyprzedzać przed łukiem drogi na tempomacie na jednopasmówce.

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
No ja też nie zaobserwowałem takiego zjawiska, fajna sprawa taki tempomat. Da się bez jasne, da się z, a uprzyjemni korek i inne nudne sytuacje. A niczego przecież , żadnej "surowości" - bo jej tam nie ma i tak , by temu autu nie odebrał. Systemy i tak są we współczesnych autach na potęgę, żadnej w nich bezpośredniości nie ma, bo pragnący bezpośredniości tak naprawdę to jej tak bardzo nie chcą, tylko troszkę ;) . Gdyby chcieli Lotusy, Caterhamy , Donkevoorty czy w ogóle surowe jeszcze bardziej konstrukcje Kitkarowe by zalewały ulice, a nie zalewają.

Edit
Tak tylko przypomnę jak wyglądało Tipo 26 chyba pierwsze czysto Maserati po okresie tuningowania innych wozów

1.jpg

Takie auta (650 kg 120 koni zero czegokolwiek) są wciąż dostępne i możliwe do jeżdżenia na codzien jak ktoś sobie życzy braku tempomatu i android auto czy innych z tej samej półki udogodnień typu ogrzewanie dach regulowany fotel bagażnik cisza ABS pasy itd.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra