Dobry kierowca wie, aby ograniczać używanie świateł długich w nocy do minimum, zwłaszcza podczas przejazdu przez las. Z prostego powodu - wiązka świateł długich skupia się kilkaset metrów przed samochodem, więc gdy ten punkt minie zwierzę, wchodzi ono na drogę, bo uznaje że to "coś" już przejechało (a zwierzęta też trochę myślą, wbrew pozorom). W przypadku świateł mijania, gdy miną zwierzę, to już nie zdąży ono wejść prosto pod samochód. Wiem, wiem, dla niektórych im bardziej oświetlony samochód, tym bardziej bezpieczny i to w ogóle teoria spiskowa, ale jakoś nigdy nie włączam świateł długich i żyję i nigdy nie miałem kolizji ze zwierzęciem, chociaż nieraz widziałem je na poboczu jak się głupio patrzyły, gdy przejeżdżałem obok nich.