• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

Życie po alfach

Po pierwsze nie należy zapominać o stratach energii w transporcie. Wie ktoś ile energii musi wytworzyć Bełchatów, żeby można było odebrać 1kWh 200km dalej? Samo ładowanie baterii też powoduje straty (im szybsze tym większe) i 1kW pobrany z sieci nie równa się 1kW w baterii.
Patrząc globalnie odejście od paliw kopalnych to nie tylko auta na prąd, ale także odejście od ogrzewania domów węglem/drewnem/gazem (śmieciami :) ). Także jak doliczymy masowe ogrzewanie domów prądem - zmiany w infrastrukturze musza nastąpić.
Ciekawe jak ekolodzy tłumaczą sytuację w Stanach, bodajże Kalifornii z tego roku, gdzie kilka dni z temperaturą poniżej zera spowodowało klęskę żywiołową - w miejscu gdzie warunki do pozyskiwania energii ze słońca są jednymi z najlepszych na ziemi. W Polsce temperatury w okolicach zera to lekko licząc 3-4 miesiące w roku z temperaturami poniżej zera w nocy. ciekawe jak sobie poradzi infrastruktura, kiedy tak jak piotrixx pisze, źródła odnawialne będą mało wydajne, a pobór mocy będzie duży w długim okresie czasu (przy niskich temperaturach wychodzi na to że zużcie prądu w aucie jest mocno powyżej wartości podawanych przez Tomtrz). Dolicz do tego falę przeziębień spowodowanych marznącymi kierowcami i pasażerami w imię ekologii dzielnie walczącymi o każdy Wat mocy z akumulatora.
 
Ostatnia edycja:
A tu widzę ciąg dalszy kopania się z koniem?
Panowie, życie po Alfach to nie tylko auto elektryczne... dajmy już spokój. Entuzjastów jak widać nic nie przekona. NIC. Szkoda pisania.
Jest tyle pięknych aut :)
Cieszmy się nimi, szczególnie tymi V6, V8, V10 i V12 póki są :)
A są jeszcze, często coraz łatwiej dostępne (używane oczywiście) - a to już ostatni dzwonek, bo niedługo to będą białe kruki.
 
Temat nabył z 15 stron o elektrykach :D nieźle
 
Jako ciekawostkę obrazującą jakość obecnej motoryzacji moge porównać czas kiedy wymiany wymagała plecionka /łącznik elastyczny wydechu w moich BMW. W E46 po 14 latach, w F31 po latach czterech :(
 
Ja po alfie mam plan na jakieś mocne V6 od mercedesa. E klasa Coupe, lub SLK R172 w budżecie ~120tys. Szczytem marzeń jest SLC 43AMG, ale na chwilę obecną to wydatek rzędu 200 tys. W związku z tym, ze plan do realizacji na 2023r. - to mam na dzieję, że do tego czasu trochę ceny spadną - lub mi wzrosną dochody :).
 
A
A są jeszcze, często coraz łatwiej dostępne (używane oczywiście) - a to już ostatni dzwonek, bo niedługo to będą białe kruki.

Mustang GT za mną chodzi:) pięciolitrówka, wolnossąca, 450 KM:)
Doskonale odtrutka na na pierdzidła trzycylidrowe, z wyduszoną mocą, gadające do kierowcy jeżdzące tablety:)

- - - Updated - - -

oczywiście, że został. Twoje dziwne oczekiwania, że odpady będą magicznie znikać, są absurdalne. Dużą część przetwarzamy i wykorzystujemy ponownie. Pozostałe zakopujemy i nie ma tematu.D

Zakopujemy i nie ma tematu. A dużą część przetwarzamy.
Świat jest tak prosty i oczywisty:)))
Całkiem fajnie się czyta takie radosne, bezproblemowe, optymistyczne wpisy:))
Ach, pierwiastków ziem rzadkich jest w bród. Rosną na drzewach:) Nie trzeba się uzależniać od wydobycia w innych krajach, prawda:))?
 
"Mustang GT za mną chodzi pięciolitrówka, wolnossąca, 450 KM", też się zastanawiam jako drugie auto obok Alfy. Trochę mnie dziwi że tak mało ich u nas- cena przy takim silniku i osiągach wcale niewygórowana, podobno części nie są drogie , serwis też jest.
 
Trochę mnie dziwi że tak mało ich u nas

To zależy gdzie. W moim mieście więcej Mustangów niż takiej Alfy 166 na przykład :D
W sumie to nie wiem, czy nie więcej niż Giulii?
To naprawdę najtańsze V8 w rankingu "moc za dane pieniądze". Aczkolwiek jest jeszcze kilka alternatyw, nie mniej ciekawych ;)
 
Też za mną chodziło V8, bardzo intensywnie myślałem nad Mustangiem. To auto ma dwie wady, które oczywiście są w pełni uzasadnione jego ceną i nadwoziem: słabej jakości wnętrze i mało miejsca z tyłu. W zasadzie chyba to przeważyło szalę na korzyść Audi. Ale wolnossące V8 to mega silnik, najlepszy jakim jeździłem :)
Dźwięk i moment pozwalający jechać praktycznie od 1000obr to miód na serce petrolheada :D
I skala kończąca się na 7tys :)

Ciekawą propozycją jest też Jag XK8/XKR. Tyle, że to nie jest żadne 2+2, ale typowo 2-osobowe auto z malutkim bagażnikiem (żeby z przodu było normalnie miejsca to fotele trzeba dosunąć do tylnej "kanapy"). Za to wnętrze dobrej jakości, a design zewnętrzny jak dla mnie to kwintesencja nadwozia coupe :)
 
Mnie z V8 wyleczyło spalanie w mieście i koszt AC. Z Mustanga ( i innych sprowadzanych z USA) zaś filmy reklamowe firm, pokazujące co ściągają z copart i jak to jest "symbolicznie" przytarte. Chociaż ma to swoją zaletę. Każde auto ma swoją niepowtarzalną historię. Drzewo, rów, zalanie, strzelane i trup w środku itd. :)
 
A wracając do Mustanga, to spora część Mustangów na rynku wtórnym to jednak import z USA (mowa o najnowszym modelu, bo poprzednie są tylko z importu) i nie zawsze to wygląda tak jak Adam to opisujesz.
Plusem jest to, że praktycznie każdy samochód z USA można sprawdzić jak mocno był uszkodzony i nie zawsze to jest szkoda, że samochód przypomina przystanek.
Co do AC to nie różni się znacząco od samochodów podobnej wartości z mniejszymi silnikami, więc nie wiem w czym problem?

Wysłane z mojego moto g(6) plus przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Nie analizowałem jak to dokładnie wygląda w wypadku V8 Mustanga, ale w wypadku Mercedesa SLK o wartości ~120tys. brutto V6 i V8 różnica w rozsądnym pakiecie OC/AC/assistance to 3000 vs 7000, czy max zniżkach (gdybym sprawdzał dla 20-latka co właśnie zrobił prawo jazdy, to składka rośnie do prawie 12000, a najdroższa propozycja na mubi to... ~45000). Przy samym OC to faktycznie 100zł różnicy. Różnica w osiągach to 1s do setki i ok. 5l mniejsze spalanie. Dlatego właśnie celuję w V6, bo marzenia marzeniami, ale fajnie marzyć o rzeczach do zrealizowania i do tego dążyć. Wiadomo, że nie każde auto z USA jest odwinięte z drzewa, ale o ile orientuję się, to bezwypadkowych nie opłaca się ściągać.
 
Ostatnia edycja:
Na żadnych mubi, rankomatach itd. nigdy nie sprawdzam, bo jeszcze nigdy nie policzyli mi składki niższej niż bezpośrednio na stronie TU..
Dla przykładu policzyłem Mustanga V8 z 2017 roku, wartość wg. TU to 110 kPLN i OC+AC+assistance (AC na EU ze stałą kwotą i serwisem w ASO) wyszło mi niecałe 4 kPLN. Gdybym nie miał jednej szkody na AC i OC to pewnie zbliżyłbym się do 3k.
Policzyłem też SLK V8 z 2015 roku (wartość wg. TU - 146k) i wyszło 600zł drożej, więc bez tragedii.

Owszem, bezwypadkowych praktycznie się nie ściąga, bo jest to nieopłacalne, jeśli dany model występuje w EU w tej samej konfiguracji. Tylko czy delikatne szturchnięcie wyklucza samochód? Dla mnie nie, o ile jest naprawiony zgodnie ze sztuką.

Wysłane z mojego moto g(6) plus przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Co do AC to nie różni się znacząco od samochodów podobnej wartości z mniejszymi silnikami

Dokładnie tak. Chodzi o wartość auta i tyle.


Wiadomo, że nie każde auto z USA jest odwinięte z drzewa, ale o ile orientuję się, to bezwypadkowych nie opłaca się ściągać.

Tak, ale nawet lekka stłuczka przy dzisiejszych cenach w ASO często sprawia, że auta nie naprawiają. Jeździłem 3 miesiące autem powypadkowym z USA i złego słowa nie mogłem powiedzieć. Widziałem dokładne fotki jak było uszkodzone i powiem szczerze, to jest bezpieczniejszy zakup niż u nas w kraju auta ściągniętego z DE, Holandii czy innej Austrii.
Nie wiem dlaczego taka ci wyszła różnica na SLK pomiędzy V6, a V8. Może to kwestia wartości auta i jego utrzymania? Ja mam składkę za porządny pakiet bliżej tego 3k niż 7k za moje V8 :)
 
A wracając do Mustanga, mówię o tych, które sprzedawane są w Polsce, przez dealerów Forda i nieprawdą jest, że większośc nowych ściągana jest z USA. To się kompletnie nie oplaca: auto jest tańsze tam, ale dochodzą koszty transportu, opłat i podatków a także "przezbrojenia" na rynek europejski.
Mustangi od pewnego czasu (chyba ponad rok) oferowane są w Europie w wersji na Europę i o takich autach mówię.
Umówiłem się na jazdę u dealera i powiedziano mi, że są zaskoczeni wolumenem sprzedaży modelu, który miał być dodatkiem do oferty. Ba, zaoferowano mi nawet wersję "Bullit". Wiadomo, skąd ta nazwa:) ale tutaj jednak cena jest zaporowa.
GT też daje radę:)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Wracając do tematu Mustanga to nigdzie nie napisałem "większość".
Jeśli chodzi Ci o fabrycznie nowe samochody to masz rację, nie opłaca się tego sprowadzić z przyczyn, o których piszesz. Ja wyżej się odnosiłem się do rynku wtórnego, a tu zdecydowanie się opłaca ściągnąć taki samochód z USA po lekkim uszkodzeniu. Pomimo kosztów, transportu, naprawy, dostosowania do EU i opłat nadal wychodzi sporo taniej niż używane w PL.

Wysłane z mojego moto g(6) plus przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Po 15 stronach o elektrykach szykuje się 15 stron o autach z USA. Co do wolumenu sprzedaży mustanga nie ma się co dziwić, jeden z ostatnich modeli z dużą pojemnością dostępny na rynku UE i do tego najtańszy - i to wyraźnie - z V8.
 
Wcale bym nie miał nic przeciw, - wolę teksty o fajnych V8 (bardzo pasuje jako coś po Alfie) niż fantazjowanie o wyparciu spalinowców przez elektryki, co przy dzisiejszych realiach i stanie techniki jest niemożliwe.
PS.- dla fanatyków elektryfikacji transportu, jest już samolot elektryczny, tak więc niedługo samoloty elektryczne zastąpią te odrzutowe i śmigłowe, bo są bardziej ekologiczne, można je naładować fotowoltaiką , itp.
https://www.youtube.com/watch?v=W0DHhiwvatQ
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra