• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Zmiana biegów, niby prosta sprawa / technika jazdy w mieście...

  • Autor wątku Autor wątku pafcio
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pafcio

Guest
Witam wszystkich.
Pytanie mam może z pozoru proste ale kieruje je do bardziej doświadczonych kierowców bo sam jeżdżę niecały rok (dotyczy tylko silnika 1.9 JTD 105KM, 5 biegów, przebieg około 85 tyś. "80% jazdy w mieście a więc częsta zmiana biegów"):
1. przy jakich obrotach należy zmieniać przełożenie (na wyższe) tak aby spalanie było "w normie", obecnie pali mi niecałe 6 litrów "zwykłego Diesela" Orlenu w zimę, w lato jeszcze nie jeździłem tą Alfą ale zauważyłem że "Verwy" pali trochę więcej przy niewielkim wzroście mocy.
2. tak jak wyżej ale żeby silnik się nagrzewał rano bez zbyt szybkiego przeciążania, czyli do jakich obrotów maks. rano w zimę.
3. w zimę zmieniam biegi w zakresie 2,5 - 3 tyś obr., zauważyłem że zapobiega to wpadnięciu w poślizg ale w lato chyba raczej trzeba dłużej przycisnąć.
4. kolega (bardziej doświadczony kierowca) twierdzi żeby na wiosnę / lato / jesień na tym silniku "cisnąć" do 4 tyś. obr., czy ma rację?
5. ostatnie pytanie - czy to prawda że trzeba jeździć dużo na bardzo wysokich obrotach żeby akumulator się doładował w jeździe miejskiej na niedużych dystansach (mam nową Centrę Futurę 72/720) więc nie mam z akumulatorem problemów jak na razie.
Chętnie poczytam porady doświadczonych kierowców "Alf" ale proszę o konkrety. Z góry dzięki.
 
Ostatnia edycja:
1. jeśli pali Ci niecałe 6l przy 80% jazdy w mieście to już niżej raczej nie zejdziesz, vervy pali więcej pewnie dlatego że trochę bardziej ciśniesz gaz czując więcej mocy
2. sam mam ten problem a rozwiązanie jest proste: na początku jeżdżę bez turbiny (poniżej 1800obr/min) i delikatnie dodaję gazu a jak już złapie kilka stopni to jeżdżę na trochę wyższych obrotach niż w lecie (zmiana przy 3-3.5 tys obr na niskich biegach).
3. rzeczywiście niższe obroty nie prowokują uślizgu kół
4. kolegi już w niczym nie słuchaj bo głupio gada
5. pewnie ale jeśli masz alternator OK (ładuje powyżej 14.00v) to nie ważne jakie obroty jeśli nie odpalasz i gasisz co minutę, i tak naładuje akumulator
 
Najzdrowsze dla silnika i całego zespołu napędowego jest utrzymywanie obrotów między obrotami maksymalnego momentu obrotowego (w praktyce oznacza to obroty od których dostępne jest 75% momentu nominalnego), a obrotami mocy maksymalnej. Najniższe spalanie uzyskuje się utrzymując obroty silnika w okolicach obrotów momentu maksymalnego (+-25%)
 
Najzdrowsze dla silnika i całego zespołu napędowego jest utrzymywanie obrotów między obrotami maksymalnego momentu obrotowego (w praktyce oznacza to obroty od których dostępne jest 75% momentu nominalnego), a obrotami mocy maksymalnej. Najniższe spalanie uzyskuje się utrzymując obroty silnika w okolicach obrotów momentu maksymalnego (+-25%)

Zgadzam się z kolegą i dodam jeszcze:

Odnośnie samego rozpędzania auta.
Robisz to dynamicznie, ale z wyczuciem, nie wciskaj gazu mocniej jak czujesz, że auto proporcjonalnie nie nabiera prędkości (w skrócie jak czujesz, że to nic nie daje). Rozpędzasz się tak (zmiana biegów w granicach 3,5 tyś obr/min) aż do momentu uzyskania zamierzonej prędkości podróżnej. Wtedy jedziesz na takim biegu żeby był w okolicach wartości max. momentu obrotowego.

Hamowanie. Oczywiście silnikiem, redukując biegi w dół z międzygazem (trzeba się tego nauczyć żeby Twoi pasażerowie nie czuli, że zmieniasz biegi, bez szarpania, tak jeżdzą zawodowi szoferzy) dopiero w ostatniej fazie hamulcem zasadniczym.

Ale to długi temat..rzeka:)
 
Czyli w skrócie - zmieniam biegi w granicach 3,5 tyś obr, hamowania silnikiem muszę się nauczyć bo jak wiadomo na kursie tego nie uczą a jeżdżę niecały rok (pierwsza zima) w tym Alfą dopiero niecałe 3 miesiące... :) Ogólnie rozumiem że dzięki hamowaniu biegami będzie spalanie w normie i mniejsze ryzyko poślizgu, ale czy dzięki temu też wydłuża się "żywotność" samego silnika i reszty układu napędowego? Autko super, jednak to prawda co mówią że przyjemnie się śmiga Alfami, nawet żona lubi Alfę tylko czasem narzeka że za dużo czasu jej poświęcam... :D
 
Hamowanie. Oczywiście silnikiem, redukując biegi w dół z międzygazem (trzeba się tego nauczyć żeby Twoi pasażerowie nie czuli, że zmieniasz biegi, bez szarpania, tak jeżdzą zawodowi szoferzy) dopiero w ostatniej fazie hamulcem zasadniczym.
Możesz coś więcej na ten temat? Bo sam jak redukuję te biegi to często mi lekko szarpnie :)

pzdr.
 
nie koniecznie musisz wykonywać redukcję z międzygazem. Najważniejsze żebyś operował sprzęgłem prawie tak jak przy ruszaniu, gladko i bez kopnięć, jak wyczujesz samochód i będziesz redukował biegi przy odpowiednich obrotach/prędkości to powinno być gładko i przyjemnie
 
No to już nie wiem :), zmieniam biegi (w zimę) przy 2-2,5 tyś, jak się podgrzeje silnik to przy 2,8 tyś - 3,5 jak sugerował kolega wyżej tyś to trochę nie za dużo?
 
nie koniecznie musisz wykonywać redukcję z międzygazem. Najważniejsze żebyś operował sprzęgłem prawie tak jak przy ruszaniu, gladko i bez kopnięć, jak wyczujesz samochód i będziesz redukował biegi przy odpowiednich obrotach/prędkości to powinno być gładko i przyjemnie


Nie odbierzcie mnie, że chcę się tu wymądrzać, ale nie zgodzę się do końca z Tobą.

Zredukować w dół tak żeby nie szarpać,można bez międzygazu ale nie będzie to miało wiele wspólnego z hamowaniem silnikiem, a o tym pisałem. Przy hamowaniu silnikiem przeciągając sprzęgło zbyt długo (tak jak przy ruszaniu) nie dodając gazu powodujesz jego uslizg i w efekcie szybsze zużycie a i tak szarpnie Ci samochodem z charakterystycznym "wyciem" silnika. Dodatkowo przy śliskiej nawierzchni powoduje to niebezpieczeństwo uslizgu kół napędowych.
Gdy mamy tylny napęd i jedziemy po łuku efektownego pirueta mamy gwarantowanego ;)
Dzieje się tak ponieważ samochód jadąc np na 4-tym biegu przy 2tyś obr/min i prędości 70 km/h dostaje nagle 3 bieg, dla którego obroty przy 70km/h muszą wynościć ok 3 tyś obr/min, czyli żeby nie szarpnęło musimy w czasie redukcji zwiększyć obroty czyli dodać gazu.
Wtedy natychmiast ujmujesz gaz/hamujesz silnikiem i znowu powtarzasz zmianę biegu.
Przy takiej redukcji możesz strzelić ze sprzęgła, czyli szybko je puścić a nie spowoduje to najmniejszego szarpnięcia a ni też nadmiernego zużywania się okładzin.

Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłem, ale jest to jeden ze sposobów technicznej jazdy i nie każdy musi tak robić ani nie każdemu musi się to podobać.
pozdro
 
Ostatnia edycja:
Co sądzicie o takiej technice jazdy. Dojeżdzając do świateł np na 2 biegu, wyrzucasz na luz bez użycia sprzęgła. Bieg wyrzucasz na ułamek sekundy, przed zdieciem nogi z gazu, jeżeli zrobisz to umiejętnie wyjdzie to płynnie i bez oporu. Dzięki temu unikniesz uslizgu sprzęgła i jego szybszego zużywania. Ciekaw jestem waszej opini
 
Nie odbierzcie mnie, że chcę się tu wymądrzać, ale nie zgodzę się do końca z Tobą.

Zredukować w dół tak żeby nie szarpać,można bez międzygazu ale nie będzie to miało wiele wspólnego z hamowaniem silnikiem, a o tym pisałem. Przy hamowaniu silnikiem przeciągając sprzęgło zbyt długo (tak jak przy ruszaniu) nie dodając gazu powodujesz jego uslizg i w efekcie szybsze zużycie a i tak szarpnie Ci samochodem z charakterystycznym "wyciem" silnika. Dodatkowo przy śliskiej nawierzchni powoduje to niebezpieczeństwo uslizgu kół napędowych.
Gdy mamy tylny napęd i jedziemy po łuku efektownego pirueta mamy gwarantowanego ;)
Dzieje się tak ponieważ samochód jadąc np na 4-tym biegu przy 2tyś obr/min i prędości 70 km/h dostaje nagle 3 bieg, dla którego obroty przy 70km/h muszą wynościć ok 3 tyś obr/min, czyli żeby nie szarpnęło musimy w czasie redukcji zwiększyć obroty czyli dodać gazu.
Wtedy natychmiast ujmujesz gaz/hamujesz silnikiem i znowu powtarzasz zmianę biegu.
Przy takiej redukcji możesz strzelić ze sprzęgła, czyli szybko je puścić a nie spowoduje to najmniejszego szarpnięcia a ni też nadmiernego zużywania się okładzin.

Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłem, ale jest to jeden ze sposobów technicznej jazdy i nie każdy musi tak robić ani nie każdemu musi się to podobać.
pozdro

No tak...muszę trochę to przetrawić... :) Jak na początkującego kierowcę ze stażem poniżej jednego roku to trochę to będzie trudne... :)
Teoretycznie robiąc tak jak kolega wyżej pisze w samochodzie ze sprzęgłem w dobrym stanie powinno to się sprawdzić tylko wyrzucanie biegu bez sprzęgła jest trochę...ryzykowne. :)
 
Co sądzicie o takiej technice jazdy. Dojeżdzając do świateł np na 2 biegu, wyrzucasz na luz bez użycia sprzęgła. Bieg wyrzucasz na ułamek sekundy, przed zdieciem nogi z gazu, jeżeli zrobisz to umiejętnie wyjdzie to płynnie i bez oporu. Dzięki temu unikniesz uslizgu sprzęgła i jego szybszego zużywania. Ciekaw jestem waszej opini

:)
można i tak, powiem więcej, można całkowicie nie używać sprzęgła (za wyjątkiem ruszania)
Ale po kolei:
ruszasz ze sprzęgłem z 1 biegu, rozpędzasz się i w w momencie puszczenia gazu wyrzucasz bieg (nie na siłę, delikatnie) delikatnie prowadzisz drążek w drugi bieg i w miarę spadania obrotów silnika w pewnym momencie czujesz jak zęby skrzyni się wyrównują i delikatnie bez oporów wkładasz drugi bieg. Jeżeli Ci nie wyjdzie przygazuj delikatnie do ok 3 tyś obr. i jak oboty zaczną spadać spróbuj ponownie włożyć drugi bieg.

Redukcja przebiega trochę inaczej, tam np przerzucając z 3 biegu na 2 muszisz po wyjęciu 3 biegu dodać gazu i dopiero delikatnie wyczuć moment i zapiąć dwójkę.

Polega to w skrócie na zmianie biegów tylko przy użyciu gazu i drążka, resztę za nas robią synchronizatory.

Dla niektórych może wydawać się to herezją ale jak ktoś próbował to wie o co chodzi. Po paru dniach ćwiczeń będzie wychodzić bez szarpnięć i zgrzytów, płynnie.
To dla kogoś kto lubi eksperymentowanie z autem i sprawia mu to frajdę.
W przeciwnym przypadku nie polecam.
Jak mi się nudzi to tak się bawię, tak dla przypomnienia jak lata temu uczył mnie rajdowej jazdy kolega. Alfą raczej tego nie robię, wychodzi ale to przecież oczko w głowie i nie wypada :)
Sprzęgło się zużywa mniej ale synchronizatory bardziej.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra