Ostatnio robiąc przed garażem roszady alfami zostawiłem giuliettę odpaloną i wyszedłem przestawić inne auto. Wtedy usłyszałem że coś pod maską piszczy. Pomyślałem że pasek - normalka. Ale niestety to nie to. Zawołałem drugiego operatora żeby pobawił się sprzęgłem. Niestety to stamtąd ten dźwięk się wydobywał. Tak więc powoli trzeba było się zaopatrzyć w części do roboty sprzęgła. Jak to zwykle bywa przed robotą chciałem się czegoś dowiedzieć z forum jak podejść do tematu ale..... okazuje się że te roczniki już przy autach same nie robią :sarcastic: i na forum manuali i info brak.... w necie w sumie też skąpo. Dlatego postanowiłem sam zrobić krótki opis. Wrzuciłem do właściwego działu ale trochę może minąć zanim ukaże się premiera. Więc wrzucę tu
- - - Updated - - -
Odpinamy akumulator, demontujemy jego podstawę.

Od razu sięgamy sobie i odpinamy wtyczki obu sond lambda i wyciągamy do góry kabel. Ale można to też zrobić od dołu.

Odkręcamy skrzynkę bezpieczników, wiązki od łapek i całość ogólnie luzujemy żeby mieć dostęp do śrub i cięgien skrzyni. Wtedy można odpiąć obie linki sterujące biegami


Jak już zdejmiemy z "jabłuszek" (podważenie, szarpnięcie, wyskoczą) to odpinamy mocowania. Jest to bardzo proste, trzeba malutki śrubokręcik albo jakiś inny szpikulec wcisnąć w kwadratowe okienko wspornika i wysuniemy sprężynującą zapinkę. Wtedy mocowanie pięknie wyciągamy do góry.


Odpinamy zasilanie wysprzęglika. Równie prosta sprawa. Podnosimy zawleczkę i wyciągamy przewód elastyczny. Dajemy końcówkę wyżej zbiorniczka z płynem hamulcowym żeby nam nie uciekł płyn.

Teraz podnosimy auto (lub sam przód) do komfortowej pracy (dostania się na podwozie). Zdejmujemy koła oraz nadkola (śrubki nadkola na torx łatwo identyfikowalne). Zdejmujemy też osłonę silnika (kto ma).
Odkręcamy nakrętki półosi.

Odkręcamy i zdejmujemy też zderzak. Cztery śruby pod maską i po jednej na końcówce zderzaka do błotnika. Wtedy można umiejętnym szarpnięciem wypiąć zderzaki z uchwytów/prowadników

Demontujemy też zbiornik spryskiwaczy i "odwieszamy" kablarnię.

Odkręcamy dolot od przeustnicy (opaski), później jedna śruba do głowicy (pod dolotem) oraz odpinamy ją od blachy grodziowej prowadzącej do IC. Tam jest taka sprytna spinka, trzeba druty odgiąć i całość da się wysunąć.

Do wyciągnięcia półosi musimy odkręcić wachacz od zwrotniczy i końcówkę drążka. Tak żeby cały mcperson luźno latał. Z prawej strony jeszcze odpiąć czujnik ksenonów kto ma. Wtedy półoś ze zwrotnicy da się wysunąć.


Następnie odkręcamy korek spustowy oleju ze skrzyni i spuszczamy olej.

Zabieramy się za odkręcanie rozrusznika. Dwie śruby dostępne od dołu. Jedną łatwo namierzyć, druga jest nieco wyżej, ale też od dołu jest dobry dostęp. Odkręcamy (do tego niestety zdjęcia nie mam). Śruby są powyżej tej nakrętki od skrzyni.

Odkręcamy też łapę półosi długiej (prawej). To są cztery śruby łatwo identyfikowalne od dołu (też tu nie mam zdjęcia). Łapa poza tym siedzi na dwóch tulejkach pozycjonujących. Odkręcamy ale niestety nie wysuniemy, nie wyjmiemy półosi. Przeszkadza mocowanie alternatora. Ja tego nie ruszałem. Później po poluzowaniu skrzyni uda się półoś trochę wysunąć i przechylić na bok. Wtedy ją wyciągniemy, teraz się nie uda. Chyba że ktoś ma inny silnik i łapa alternatora nie będzie przeszkadzać. Półoś kierowcy (krótką lewą) bez problemu wyciągniemy. "Łychą" podważamy za kielich i wyskakuje.
Teraz trzeba podeprzeć silnik (lub podwiesić). Lewarek z deską wystarczy

Jak już silnik zabezpieczyliśmy to odkręcamy łapę z poduszką skrzyni.

A następnie górne mocowanie skrzyni. Nie mam fotek ale z pewnością widzieliście od góry to chociażby odkręcając skrzynkę bezpieczników czy dobierając się do cięgien drążka biegów.
Odkręcamy też obie belki sanek. Pokazałem lewą, drugą analogicznie.

Teraz musimy niestety opuścić sanki. Do tego też niestety musimy odkręcić łączniki stabilizatora oraz przekładnię kierowniczą. Łączniki to nie problem, z przekładnią trochę ciaśniej bo od góry trzeba trzymać śrubę.

Poza tym sanki się trzymają jeszcze na śrubach do ramy. Nie mam fotki ale bardzo dobrze ją widać. Patrząc z boku auta to za mcpersonem. Żeby się do niej dostać od dołu udarem to w wahaczu specjalnie do tego jest otwór

Wtedy sanki nam opadną. Ja nie odkręcałem do końca przekładni i stabilizatora po prawej stronie (strona pasażera) to sanki mi ładnie opadły ale nie spadły całkiem na ziemię.
Teraz dopiero mamy dostęp do wyciągnięcia skrzyni. Najpierw odkręcamy śruby od dołu (nie trzeba wydechu demontować.

Następnie nakrętkę pod rozrusznikiem

dwie śruby u góry (okolice głowicy) i jedna z boku od strony chłodnicy (nieopodal podłączenia wysprzęglika). W ferworze walki nie zrobiłem zdjęć ale jak ktoś dojdzie już do tego etapu to i śruby znajdzie z łatwością

Podważamy skrzynię żeby odeszła z centymetr. Następnie wspomnianą nieszczęsną prawą półoś podważamy "łychą" od strony skrzyni żeby wyskoczyła. Wysunie się teraz już na tyle dużo że da się ją teraz przechylić i ominąć mocowanie alternatora.
W razie ktoś by jeszcze zapomniał to trzeba odkręcić masę i czujnik wstecznego

Teraz możemy już wysunąć skrzynię całkiem i wyciągnąć z auta.

Montaż w odwrotnej kolejności.
Życzę powodzenia
