Troszeczkę się z wami nie zgadzam. Wielkie, drogie firmy z historią też potrafią mieć klienta głęboko w d**** i to o wiele bardziej niż pan "Mietek" to raz, a dwa nie zajmują się remontami mieszkań i pow. 50m2 bo logistycznie bardzo ciężko to ogarnąć chociażby ze względu na ilość sprzętu potrzebnego do kompleksowego remontu.
Sam prowadzę z ojcem od 10 lat niewielką bo 4-osobową firmę remontowo budowlaną i działamy tylko z polecenia, nie pamiętam żebym jakiekolwiek ogłoszenie kiedyś dawał, a najbliższy wolny termin to może koniec września.
Jednakże jak już znajdziesz firmę to nie wyobrażam sobie żebyś nie dostał porządnego kosztorysu, umowy z gwarancją i na koniec rachunku. Patrz jakie kto ma narzędzia bo po tym od razu widać jak się podchodzi do pracy. Młotkiem, przecinakiem i wiertarką z Tesco raczej za dużo się nie zdziała. Ktoś tutaj wcześniej pisał o większym zużyciu kleju, farby itp. Przy remontach takich mieszkań musisz liczyć się z tym, że kiedyś budowało się na ilość i nie są to tak proste, równe powierzchnie jak w dzisiejszych deweloperkach więc średnie zużycie materiału z danych na opakowaniach często nijak ma się do rzeczywistości.
PS. Ta cała usterka to chyba jakaś ustawiana jest bo dla mnie to jest jakiś świat równoległy, nie wyobrażam sobie, żeby przyjść do klienta bez narzędzi itp itd.