Złe opinie o LPG biorą się z tego, że (jeszcze niestety...) znaczna część osób przerabiających na gaz chciała by oszczędzać do bólu, najlepiej by było auto w ogóle odzywczaić od paliwa wg nich, tylko trochę łapy marzną jak się pcha... no i pod górkę słabo idzie...
1) "Oni" jeżdżą, aż coś się rozleci... Klocki wymiana jak zaczną rysować tarczę (a może by tak sprawdzić ile tarcza wytrzyma z wytartym klockiem?), świece to wymiana dopiero jak zaczynają regularnie wypadać zapłony (no bo tak jak raz na jakiś czas, to jeszcze przecież niegroźne)... Wkładają też najczęściej najtańsze części - "bo przecież to to samo" i to im doradzają w sklepach (sprzedawca wie, że jak powie to co klient chce usłyszeć to prawdopodobnie mu coś sprzeda, a jakby się zaczął spierać to...).
Podsumowując, ten typ kierowcy stara się nie wydać nic na jazdę samochodem (co mu niewychodzi, bo jednak "coś" wciąż trzeba płacić) i nie przeszkadza mu, że jeździ byle jak, a stan auta woła o pomstę do nieba... Tacy ludzie rzadko jeżdżą na benzynie (no chyba, że nie stać ich nawet na montaż instalacji

), najpopularniejsze paliwa to: "opał", ropa od "ruskich", no i LPG (nawet zmieszane z wodą, też).
2) Na szczęście jest coraz więcej użytkowników gazu o innej mentalności - jeździć szybko, sprawnie, komfortowo, ale nie najwyższym możliwym kosztem. Czyli unikamy ASO, ale nie jedziemy naprawiać do "najtańszego drwala"... Montujemy gaz, ale sekwencję (chyba, że mieszalnik jest lepszy w danym przypadku, bardzo rzadko, ale się podobno zdarza...), a nie mieszalnik. Można tak dalej wymieniać...
Podsumowując ten typ kierowcy dba o auto, o to by dobrze jeździło, ale przykłada znaczną wagę do kosztów eksploatacji i stara się pozbyć wszystkich niepotrzebnych kosztów, a niezbędne wciąż racjonalizuje. Tu użytkownicy jeżdżą zarówno na LPG, jak i ON i dość często również na PB.
3) Jest jeszcze ostatni typ kierowców, którzy niespecjalnie przejmują się kosztami eksploatacji (może to ich drugi samochód - zabawka do pojeżdżenia w "niedzielę"?), nie szczędzą pieniędzy na swój (praktycznie zawsze) umyty samochód. Najlepsze jest ASO bo tam mają najwyższe standardy (tak rozumuje większość w tej grupie). Oni nigdy nie mają aut na gaz, do baku leją najczęściej V-power racing 99+
Ogólnie w społeczności kierowców przeważa (chyba jeszcze) typ pierwszy, potem zaraz drugi i daleko na szarym końcu trzeci. Wśród Alfistów mam wrażenie, że jest odwrotnie

Dominuje trzecia i druga grupa, a pierwsza jest nieznaczna i charakteryzuje się ogromną rotacją.
Ps.
4) Poza tym można dodać nieklasyfikowanych. Nie rozumieją co to są koszty ekspoatacji, nie chcieli by ich ponosić, ale... Zachowują się dziwnie, czasem wydadzą fortunę w ASO, potem zrobią coś u "drwala", potem założą gaz, potem zdejmą gaz ("bo coś nie działało") itd. Wbrew pozorom grupa jest całkiem liczna, ale nie pasuje do klasyfikacji, bo raz znajduje się w jednej kategorii, raz w drugiej, raz w trzeciej, dzieje się to praktycznie losowo...