Życie bez Alfy jest bez sensu
Dlatego też po tym, jak w zeszłym roku dostałem służbówkę specjalnie nie spieszyłem się ze sprzedażą mojej leciwej, ale wychuchanej 159 TI. W końcu jednak zdecydowałem się ją wystawić, na wszelki wypadek dając odpowiednio zaporową cenę
Pech chciał, że mimo wszystko dość szybko znalazł się kupiec, a ja, pierwszy raz od wielu lat, zostałem bez Alfy...
W ciągu 2 lat planuję zakup klasycznego Busso, ale... 2 lata bez Alfy to strasznie długo! Żona wprawdzie chciałaby mieć Stelvio, jednak dobry egzemplarz przekracza póki co nasz rodzinny budżet. Miała być więc tymczasowo Honda Civic od rodziny.Miała, bo ostatecznie się nie dogadaliśmy, co przechodząc w końcu do konkretów, otworzyło drogę Giulietty!
Karoli Julki się podobają, ale znajomi mają bardzo problematyczny egzemplarz, więc mocno obawiała się tego modelu. Ostatecznie stanęło jednak na tym, że to ja szukam zadbanej sztuki i wszystkie ewentualne naprawy biorę na siebie. Czego nie robi się dla Alfy!
I oto jest!
Julka 1.4 MA z 2011 roku i polskiego rynku, która od nowości miała tylko jednego właściciela. Właściciel ten całkiem fajnie ją skonfigurował, decydując się m in na ciekawy kolor lakieru (bardzo ciemny brąz), 17-calowe koła, xenony i skórzaną tapicerkę. Początkowo Alfa była jedynym samochodem w rodzinie, więc jeździła sporo, ale z czasem stała się drugim, a następnie trzecim autem i głównie stała, co stało się właśnie powodem sprzedaży. Przebieg w dniu zakupu to nieco ponad 190 tys. km.
Żeby nie było jednak zbyt różowo, poprzedni właściciel przytarł lekko prawy bok i uszkodził tylny zderzak i klapę (uszkodzenia widoczne na zdjęciach). Julka ma też kilka zaniedbań mechanicznych, które są na szczęście łatwe do usunięcia (hamulce, zawieszenie i (tutaj może być już trochę gorzej) i sterowanie klimy).Zależało mi przede wszystkim na samochodzie o pewnym pochodzeniu i bezwypadkowej przeszłości, więc wymienione wady były dla mnie do zaakceptowania. Podobnie jak wnętrze, którego stan jak na 13 lat jest bardzo dobry, ale zdecydowanie wymaga porządnego detalingu.
Autem bez problemu przyjechałem z Gdańska do Poznania i dawno nie miałem tyle fanu z jazdy! Szczególnie po przesiadce z nudnej, służbowej Insygni, która pojechaliśmy po Alfę.
Teraz Julka jest już w zaprzyjaźnionym serwisie mechanicznym, który stopniowo eliminuje wszelkie większe i mniejsze niedoskonałości. Na połowę czerwca jest też umówiona u sprawdzonego lakiernika. Już widzę, że okazyjny zakup to na pewno nie był, ale ewidentnym plusem wszystkich napraw, jakie zrobię sam jest to, że będą zrobione porządnie.
Kolejne doniesienia już wkrótce!
Ps. nie wiem, czy dobrze to przetłumaczyłem ale w tytule chodziło o brązowe marzenie
Ps2. zdjęcie dodam, jak będę miał lepszy Internet, bo próbuję już z pół godziny bez powodzenia :/
W ciągu 2 lat planuję zakup klasycznego Busso, ale... 2 lata bez Alfy to strasznie długo! Żona wprawdzie chciałaby mieć Stelvio, jednak dobry egzemplarz przekracza póki co nasz rodzinny budżet. Miała być więc tymczasowo Honda Civic od rodziny.Miała, bo ostatecznie się nie dogadaliśmy, co przechodząc w końcu do konkretów, otworzyło drogę Giulietty!
Karoli Julki się podobają, ale znajomi mają bardzo problematyczny egzemplarz, więc mocno obawiała się tego modelu. Ostatecznie stanęło jednak na tym, że to ja szukam zadbanej sztuki i wszystkie ewentualne naprawy biorę na siebie. Czego nie robi się dla Alfy!
I oto jest!
Julka 1.4 MA z 2011 roku i polskiego rynku, która od nowości miała tylko jednego właściciela. Właściciel ten całkiem fajnie ją skonfigurował, decydując się m in na ciekawy kolor lakieru (bardzo ciemny brąz), 17-calowe koła, xenony i skórzaną tapicerkę. Początkowo Alfa była jedynym samochodem w rodzinie, więc jeździła sporo, ale z czasem stała się drugim, a następnie trzecim autem i głównie stała, co stało się właśnie powodem sprzedaży. Przebieg w dniu zakupu to nieco ponad 190 tys. km.
Żeby nie było jednak zbyt różowo, poprzedni właściciel przytarł lekko prawy bok i uszkodził tylny zderzak i klapę (uszkodzenia widoczne na zdjęciach). Julka ma też kilka zaniedbań mechanicznych, które są na szczęście łatwe do usunięcia (hamulce, zawieszenie i (tutaj może być już trochę gorzej) i sterowanie klimy).Zależało mi przede wszystkim na samochodzie o pewnym pochodzeniu i bezwypadkowej przeszłości, więc wymienione wady były dla mnie do zaakceptowania. Podobnie jak wnętrze, którego stan jak na 13 lat jest bardzo dobry, ale zdecydowanie wymaga porządnego detalingu.
Autem bez problemu przyjechałem z Gdańska do Poznania i dawno nie miałem tyle fanu z jazdy! Szczególnie po przesiadce z nudnej, służbowej Insygni, która pojechaliśmy po Alfę.
Teraz Julka jest już w zaprzyjaźnionym serwisie mechanicznym, który stopniowo eliminuje wszelkie większe i mniejsze niedoskonałości. Na połowę czerwca jest też umówiona u sprawdzonego lakiernika. Już widzę, że okazyjny zakup to na pewno nie był, ale ewidentnym plusem wszystkich napraw, jakie zrobię sam jest to, że będą zrobione porządnie.
Kolejne doniesienia już wkrótce!
Ps. nie wiem, czy dobrze to przetłumaczyłem ale w tytule chodziło o brązowe marzenie
Ps2. zdjęcie dodam, jak będę miał lepszy Internet, bo próbuję już z pół godziny bez powodzenia :/
Załączniki
Ostatnia edycja: