Było kiedyś takie małe żydowskie miasteczko na "B", na wschód od Berlina i nie mówimy tu o Betlejem...
Któregoś dnia, pewna mała Julka z niepewną przeszłością we Włoszech (jej poprzedni partner miał wszak 48 lat) postanowiła zamieszkać w tym małym, acz miejscami urokliwym, miejscu.
Zaraz następnego dnia po decyzji (przeczekała około miesiąca w obozie dla uchodźców), zameldowała się w tym mieście, przywieziona karocą (tą karocę nazywają czasem lawetą) i teraz czeka, by obnażyć swe piękno tym, którzy chcą ją ujrzeć
PS. Po prostu czekam na 10 postów, a moja "pierwsza J." zrobiła Julce taką sesję pod Tatrami, że...
Któregoś dnia, pewna mała Julka z niepewną przeszłością we Włoszech (jej poprzedni partner miał wszak 48 lat) postanowiła zamieszkać w tym małym, acz miejscami urokliwym, miejscu.
Zaraz następnego dnia po decyzji (przeczekała około miesiąca w obozie dla uchodźców), zameldowała się w tym mieście, przywieziona karocą (tą karocę nazywają czasem lawetą) i teraz czeka, by obnażyć swe piękno tym, którzy chcą ją ujrzeć
PS. Po prostu czekam na 10 postów, a moja "pierwsza J." zrobiła Julce taką sesję pod Tatrami, że...
Ostatnia edycja: