• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Cyrk w FCA Bielsko-Biała

zoom123

Nowy
Rejestracja
Lut 19, 2019
Postów
12
Auto
126p
Cześć, jestem w trakcie zakupu/wyboru samochodu. Brałem pod uwagę różne auta, jednak zdecydowałem się na Stelvio. Jako, że nie śpieszy mi się z zakupem, z 2-3 razy byłem w FCA Bielsko, kilka razy tam bezskutecznie dzwoniłem, trochę się potargowałem, co zostało odebrano źle, bo Alfę przecież kupuje się sercem :) Byłem wcześniej w różnych salonach od Mazdy po Volvo. Wszędzie pełna kultura: "dziękuję, proszę, czy napije się pan kawy?". W FCA w Bielsku mam wrażenie,że pracownicy są obrażeni, że się w ogóle przychodzi. Jedna sensowna dziewczyna na dziale nowych i jeden sensowny starszy gość na używkach. Po wyjściu z Audi w ciągu tygodnia otrzymałem z 10 różnych konfiguracji i wyliczeń leasingu. W FCA musiałem się prosić, w końcu policzyli leasing 110%. Mało tego, umówiliśmy się ze znajomymi, że kupimy 3 Alfy, koledzy wprost zakochani w Giulii, ja jednak Stelvo. Chcieliśmy kupić samochody na firmę łącznie na ok 650 tyś zł. Myślicie, że ktoś się zainteresował? Zaproponował lepszą cenę lub leasing? A skąd. Czas oczekiwania na ofertę ponownie miesiąc, leasing jakiś absurdalnie wyliczony. Zero telefonów, to jeszcze zrozumiem, ale nie odbieranie telefonów od klientów i nieoddzwanianie to już lekka przesada. Zero woli sprzedaży. Koledzy się mocno zdenerwowali, poszli kupili Audi. Abstrahując od jakości obsługi klienta, której w zasadzie nie ma, dochodzą jakieś niesnaski między pracownikami. Byłem wstępnie umówiony na zakup samochodu z jednym z pracowników z działu używek, bo akurat na taką opcję ostatecznie się zdecydowałem. Niestety gość podobno złamał nogę i jest na L4. Zadzwoniłem więc do jego kolegi, żeby jeszcze raz na świeżo przejechać się samochodem i porównać z dopiero co prowadzonym Audi. Wszystko uzgodniliśmy, ale gdy doszło co do czego, że jednak samochód sprzeda mi kto inny, ni z gruszki, ni z pietruszki okazało się ,że wszystkie samochody są sprzedane (!) . Sprawdzone - to nie prawda, nie pytajcie skąd wiem, poza tym, że moi znajomi dla śmiechu zadzwonili dowiedzieć się o dostępność, mam jeszcze swoje źródła wewnątrz FCA. Mało tego, pewnie bym uwierzył, ale ten sam sprzedawca, chcąc widocznie sprzedać wcześniej niechodliwe sztuki już wcześniej wprowadzał mnie w błąd, co do dostępności interesujących mnie konfiguracji, co wyszło niebawem po wizycie na parkingu, przejrzeniu ofert na internecie i rozmowie z innymi pracownikami FCA. Powiem, tak to już moje drugie podejście do Alfy, 4 lata temu nie kupiłem, bo wykazali ewidentny brak zainteresowania sprzedażą samochodu. Mało tego, z 8 lat temu chciałem kupić Bravo, wszystko było dograne i w ostatniej chwili okazało się, że samochód jest zarezerwowany dla kogoś innego. No normalnie cyrk. Gdybym kupował pierwszy raz w życiu nowy samochód, pomyślałbym,że ze mną jest coś nie tak - może źle ubrany (w jakiś marny garnitur, a nie we frak), może mało poważny, albo niegodny zakupu. Ale podobne doświadczenia mają za sobą moi znajomi, ci którzy chcieli ze mną kupić alfy, ale i znajoma, która ostatecznie zdecydowała się na wynajem u zupełnie innego dilera, bo już straciła cierpliwość. Powiedźcie mi co jest nie tak i czy ktokolwiek panuje nad pracownikami działu sprzedaży w FCA? Rozmawiałem z kolegą, który totalną zlewkę i brak jakiegokolwiek szacunku do klienta zauważył także w FCA w Kielcach, właśnie chcąc kupić Alfę. Ale co się dziwić, skoro ryba psuje się od głowy. Ostatecznie kupił Jeepa na świetnych warunkach, w innym salonie. Wyjaśnijcie mi, dlaczego ci ludzie nie chcą sprzedawać Alf, o co chodzi? Może udziela się tutaj na forum ktoś z kierownictwa FCA lub z zarządu i mi wyjaśni, bo po prostu nie rozumiem i pytam z czystej ciekawości. Generalnie proponuję wysłać do salony w Bielsku tzw."cichego klienta" bo rozumiem, że opisywane sytuację są nie do uwierzenia. Pozew także chętnie przyjmę, bo z dziką satysfacją nagłośnimy ten cyrk w jakimś TVN Turbo, albo w necie. Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Mnie w Warszawie tylko w carserwis olali, ale może dlatego że mieli pernamentną kolejkę. Dutkiewicz i Boltowicz ok. Ale Euroserwis pełna profeska, mieli na stanie nowe Stelvio full wypas, rabat duży plus dodatki, więc cieszę się autkiem. Polecam tego dealera.
 
Poszukam rzeczywiście u innych dilerów. Szkoda, bo mam na miejscu centralę. A tak na marginesie kolega czeka drugi miesiąc na ofertę z FCA na "Pięćsetkę" dla żony :) Zrozumiałbym gdyby mieli kolejki, ale oni w Bielsku mają pełny parking samochodów i mikrą sprzedaż.
 
Olej tych z Bielska nie ty pierwszy odniosłeś takie wrażenie.
Poleciałbym ci Lublin ale to chyba za daleko.Co prawda ja jeżdziłem do autexu w Bydgoszczy i wszystko uzgodniłem telefonicznie i mailowo.
Pojechałem tylko po odbiór.
 
Jak wyżej polecam Lublin. Co prawda nie kupowałem tam żadnego auta tylko podjechałem swoją Giulietta qv pod serwis. Zamawiałem kilka części. Mega fachowa obsługa. Pani z obsługi alfy wręcz zaprosiła przed monitor i wszystko dokładnie objaśniała odnośnie interesujacych mnie części. Dodatkowo pod serwisem zrobił się ruch przy moim aucie i zaczęła się debata na temat alfy z pracownikami serwisu, obsługi Klienta... Czułem się jak na spocie wśród znajomych pasjonatów marki, mega szacun :) Jak widać salon salonowi nierówny...
 
Poczytałem wcześniejsze tematy odnośnie stosunku FCA do klientów, doszedłem do wniosku,że oni chyba rzeczywiście te 3 letnie auta bez przebiegu, albo z minimalnym przebiegiem trzymają na części. Generalnie to FCA to straszne g...o i szkoda to kijem ruszać. Mnie się w głowie nie mieści jak można tak szmacić taką zacną markę z tradycjami. Później wielkie zdziwko, że wszyscy niemcami jeżdżą. No jeżdżą, bo w takim Volkswagenie to ci chociaż "dzień dobry" na wejściu odpowiedzą. No debile, na prawdę żal. Żeby nie było mocnych? Tylu tu jest nas na forum? Jeszcze rzeczywiście uderzę do innych dilerów, ale strach się bać, jak centrala ma takie podejście, to co w przypadku reklamacji, awarii itp. Dramat, dramat.
 
Poczytałem wcześniejsze tematy odnośnie stosunku FCA do klientów, doszedłem do wniosku,że oni chyba rzeczywiście te 3 letnie auta bez przebiegu, albo z minimalnym przebiegiem trzymają na części. Generalnie to FCA to straszne g...o i szkoda to kijem ruszać. Mnie się w głowie nie mieści jak można tak szmacić taką zacną markę z tradycjami. Później wielkie zdziwko, że wszyscy niemcami jeżdżą. No jeżdżą, bo w takim Volkswagenie to ci chociaż "dzień dobry" na wejściu odpowiedzą. No debile, na prawdę żal. Żeby nie było mocnych? Tylu tu jest nas na forum? Jeszcze rzeczywiście uderzę do innych dilerów, ale strach się bać, jak centrala ma takie podejście, to co w przypadku reklamacji, awarii itp. Dramat, dramat.
Nie dramatyzujmy. Wszędzie pracują różni ludzie, to od nich zależy obsługa. Marka to temat wtórny. Kiedyś chciałem kupić DB9, próbowałem przez prawie 7 miesięcy dogadać się z dwoma dealerami.... bezskutecznie. Widocznie tak miało być, teraz nie żałuję że tego szajs nie kupiłem.
 
E to nie jest dramatyzowanie. Porozmawiam z jakimś ogarniętym sprzedawcą, to pewnie kupię. Chodzi mi bardziej o fatalną opinię nie tylko salonu FCA w Bielsku, w innych miastach również, ale również byłych Polmozbytów. No widać mentalność sprzedawców fiacików na kartki gdzieniegdzie została :)
 
Firmę tą czy inną zawsze tworzą ludzie. Szukam nowego auta i w różnych miejscach mam podobne odczucia, ale są też takie gdzie pracują normalni, myślący ludzie. [MENTION=81673]zoom123[/MENTION], Twoje problemy są związane z tym konkretnym miejscem, a nie marką w ogóle, ale... osobiście pokusiłbym się o puszczenie maila w tej sprawie do centrali, albo nawet do Włoch, niech wiedzą jakich mają 'zdolnych' pracowników i jaki 'porządek'.


ostatnio szukałem mieszkania - oczywiście nowe... dzwonię do jednego dewelopera - jest konkretna informacja, normalna rozmowa i td... a kilka dni temu natknąłem się na jakiegoś barana, pytam jakie wymiary mają miejsca parkingowe - odpowiedź lakoniczna "różne", a czy mogą państwo wysłać plan mieszkania z wymiarami? - odpowiedź w podobnym tonie "nie" , ale dlaczego? "bo nie".
Także debili można znaleźć wszędzie, w różnych miejscach. ;)

Może jakiś jeden z drugim artysta jest na wylocie i próbuje zrobić firmie na złość.

Aha, pamiętaj że denerwowanie się to mszczenie się na swoim zdrowiu za głupotę innych ;)

Spróbuj w innym miejscu, jak radzili koledzy wyżej.
 
A to prawda, troszkę się zdenerwowałem, ale głównie za te wały. Tak się składa, że ogarniam całkiem znośnie włoski i chyba rzeczywiście skrobnę co nieco.
 
Ale Alfa Romeo czy Fiat to nie są marki do których o wejście do salonu trzeba pisać podanie.
Jak FCA nie dba o swoją opinię pozwalając takim nieudacznikom psuć markę, to zdecydowanie trzeba to głośno i szeroko powtarzać, żeby inni ludzie nie tracili czasu na te firmę.
Nie robią nikomu łaski, ze sprzedadzą jakiegoś suva, za kogo oni się w ogóle mają...
 
Ostatnia edycja:
Albo mają za dobrze i wcale się nie martwią, że mogą polecieć ze stołków.
 
No to kolego jak ogarniasz włoski to przetłumacz swój post tutaj i puszczaj do centrali do Włoch. Jeśli tam nie będzie odzewu to pies im mordę lizał. Widać Alfa chce iśc na zatracenie, to niech idzie. Takiemu nic nie pomoże.
 
Polecam Gdynię :) Bez żadnego problemu, dużo cierpliwości mieli do mnie. W sumie auto kupowałem prawie rok...
 
Jestem zmuszona oddać Mito do ASO na naprawę szkody parkingowej, idzie z OC sprawcy.
Czy polecicie jakieś sensowne ASO? Jestem z Kielc, nie ma problemu z dojazdem gdzie dalej.
Mój priorytet to naprawa na wysokim poziomie, bez nerwów i dochodzenia się.
 
Jeżeli MiTo jest z 2009 roku jak w podpisie, to najpewniej nie unikniesz podpisania klauzuli, dotyczącej przypadku nie pokrycia przez ubezpieczyciela kosztów naprawy.

Jakieś 2 lata temu myślałem o oddaniu mojej 159 (06') na naprawę z OC do ASO w Lublinie. Ostatecznie oddałem do dobrego warsztatu blacharsko- lakierniczego z umową na naprawę bezgotowkowa, bez dodatkowych zapisów w umowie.
 
Ale taki zapis obawiam się, że znajdziemy w większości dużych serwisów blacharsko lakierniczych likwidujących szkody. To jest standardowy zapis nic szczególnego szczerze mówiąc
 
Generalnie jeżeli np. szkodę ubezpieczyciel wycenił na 3tys, a ASO ma kosztorys na 10tyś. To jeśli ubezpieczyciel wypłaci 3, resztę przed odbiorem auta musi dopłacić właściciel. ;)

ASO robi robotę, chce dostać pieniądze, a nie ma żadnego interesu wydawać swoich środków na prawników w sprawach przeciw TU.


O różnicę można się wtedy sadzić z ubezpieczycielem i nie chodzi o to, że jest się w sądzie na straconej pozycji. Przeciwnie, tylko chodzi o stracony czas i zamrożone środki. Generalnie jeszcze niedawno, ustawowe odsetki były tej wysokości, że można to wszystko traktować jako lokatę, ale nie wiem czy ich wysokość ostatnio się nie zmieniła. (Póki auto jest naprawdę świeże 3-4 lata, to wszystko jest banalnie proste, przy starych autach różnie bywa)

Abstarhujac od ASO, da się znaleźć warsztat, który zrobi ta sama robotę równie dobrze, tylko trochę taniej, więc jeśli ktoś nie może sobie pozwolić na zamrożenie pewnej puli pieniędzy jest to jakieś rozwiązanie.
Więcej, jeśli popytajcie kogo trzeba, to okaże się że ASO czy Alfy czy innej marki często korzysta z usług zewnętrznej firmy. Warto wiedzieć której i udać się tam bezpośrednio.
Zdajecie sobie sprawę przecież, że napraw lakierniczych nie dokonuje jakiś pracownik ASO w garażu pod salą sprzedaży, albo za parawanem na stanowiskach serwisowych ;)

W Lublinie na przykład ASO kilku japońskich marek korzystają z usług 2 podmiotów.

Oczywiście co innego jeśli jakieś ASO ma swoją własną lakiernię, ale nie zawsze tak jest.
 
Ostatnia edycja:
Ale który serwis rozpocznie naprawę jeżeli nie będzie miał zgody w tym przypadku akceptacji na te 10 tys, tylko dalej na 3 od firmy ubezpieczeniowej?
No bez jaj
 
Amortyzatory
Powrót
Góra