Chcę kupić Alfę 156 - czego się spodziewać?

Wojteks156

Nowy
Rejestracja
Mar 8, 2018
Postów
20
Lokalizacja
Kraków
Auto
Giulia Veloce RWD
Cześć,

od dłuższego czasu choruję na ciekawy samochód i w oko wpadła mi Alfa 156, najchętniej w wersji sprzed liftingu.

Do wydania mam ok. 12 000 - 15 000, co wydaje mi się sporą kwotą za ten model, ale zależy mi na tym, żeby samochód nadawał się do normalnej, codziennej eksploatacji i nie stwarzał problemów. Samochód będzie garażowany. Nie szukam mocnej wersji silnikowej - tu też chciałbym dowiedzieć się, co mi polecicie, ale moje jedyne wymagania to moc >100km oraz nie bycie dieslem.

Jak dużej ilości problemów mogę spodziewać się od tego auta? Jeżdżę w tym momencie benzynowym Golfem IV, i samochód przez 3 lata i ok. 40 000 poza zmianami oleju i filtrów wymagał nowych amortyzatorów, zamka bagażnika, klamek oraz uszczelki na rozrządzie.

Czy jest realne, że zadbana Alfa 156 będzie miała podobnie niską awaryjność? Jakiego stanu mogę się spodziewać za moje pieniądze, zakładając, że wystarczy mi zwykła, cywilna wersja? Jakiego silnika szukać, czy 1.6TS jest warty uwagi? Zależy mi przede wszystkim na łatwości eksploatacji, a boję się, że UE załatwi diesle w ciągu najbliższych lat.
 
Ostatnia edycja:
Dzięki - ale zastanawiam się, czy taki zakup jest w ogóle sensowny. Nie będę miał ogromnych środków (ale jakieś oczywiście będą, nie liczę, że auto będzie totalnie bezobsługowe) na serwisowanie samochodu, ale liczę że mogę to nadrobić kupnem auta w dobrym stanie i rozsądnie spokojnej wersji.

Jak to wyglądało w Twoim doświadczeniu, Aplska?
 
ts nie sa zbyt szczesliwym wyborem, w tej kasie mozna poszukac polifta z 1,9 jtd 16v bardzo fajny silnik baardzo ekonomiczny same plusy, sprawdzic podloge!!! stan plastikow itd, ogolnie ciezko o fajna sztuke 156
 
Witboy, dzięki za odpowiedź, zdecydowanie nie chcę diesla ponieważ zabiera się za nie UE, a dodatkowo mieszkam w zasmogowanym Krakowie - ergo, boję się, że za kilka lat będę miał zakaz wjazdu do centrum albo kosmiczne podatki. Co dzieje się z silnikami TS? Dlaczego polift jest lepszy? I pytanie bonusowe, czyli czy da się w miarę prosto przełożyć reflektory/zderzak/maskę, żeby "odliftować" poliftową 156? Myślę o tym aucie głównie z powodu jego wyglądu, a przedlift dla mnie wygrywa w tej kategorii.

Aplska, jakich kosztów remontu się spodziewasz? Jeżeli kupiłbym taką Alfę to byłby dla mnie samochód na lata, więc nie boję się jednorazowej inwestycji jak zrobienie podłogi. Bardziej boję się ciągłych i trudnych do zdiagnozowania / naprawy problemów mechanicznych.
 
Ostatnia edycja:
Dzięki! I rozumiem, że to faktycznie wszytko - czyli zawieszenie nie stuka, silnik nie bierze oleju, pod korkiem nie ma masła, obroty nie falują, auto wybiera dziury a nie wybija się na nich, nie ściąga go w żadną stronę, biegi ładnie wchodzą, dobrze i równo hamuje etc? Wybacz że tak dopytuje, ale Twoja historia jest równie pomocna co inspirująca.

No i liczę jeszcze na odpowiedzi innych forumowiczów :)
 
Niedawno przewijał się ten sam temat :

http://www.forum.alfaholicy.org/por..._kupic_alfe_czy_warto_zapraszam_dyskusji.html

W skrócie - to stare auta, po wielu właścicielach, a żaden nie sprzedawał bez powodu i raczej nie "płakał jak sprzedawał " :)
I to są Alfy. Nie będzie żadnej reguły, ani tym bardziej pewności że "to i to się nie stanie". Wszystko może nawalić i raczej będzie nawalać, kwestia kiedy.

Co do podłogi i progów i ich napraw zastanawiam się ile takie naprawy wytrzymują, przecież przy spawaniu ocnyk reszty w okolicy obrywa, zabezpieczać można, ale woda i sól mają swoje dojścia... W tej sprawie - jedynie prawdopodobieństwo zmniejsza jednak egzemplarz z kraju gdzie o soli na drogach nie słyszeli. Lub nasz konserwowany regularnie od nowości, ale to tylko odwlekanie.

Lift w tym lepszy od przedlifta, że nowszy - młodszy po prostu. Na pewno można przód zmienić, pytanie czy będzie Ci się chciało po niewątpliwie licznych przestojach warsztatowych Alfy w sprawach podstawowych mechanicznych, a nie fanaberii wizualnych.
 
ja kupiłem teraz auto które jest świeżo po sprowadzeniu, pełna książka serwisowa itd, jeśli chodzi o poprzednie było rok w kraju jak je kupiłem wszystkie sztuki bdb stan, co do silników ja bym się nie bał diesli zwłaszcza 16v można znaleźć pól lifta z zewnątrz przeflift w środku polift, wg mnie to jest najfajniejsze rozwiązanie, buda duzo fajniejsza wg mnie oczywiście...a środek już duzo nowocześniejszy, ale wszystko zależy od sztuki, wiele oglądałem 2.4 jtd wcześniej i się zdecydowalem na 1.9 z dobrymi blachami bo jednak jak już rdzewieje to ciężki orzech ...a ts? możesz jechać użytkować normalnie aż nagle panewka zacznie ci pukać, albo korba bokiem pójdzie z dnia na dzień ot taka sytuacja ...dlatego ja szukałem 2.4 az znalazłem taka jaka chciałem, a dzień wcześniej oglądałem inna sztukę tak z ciekawości bo tez była blisko mnie i padlina taka ze nie wiem czy za 2 tys bym ja kupił

tu jest akurat moja sztuka

http://www.forum.alfaholicy.org/nasze_belle/158431-nero_2_4_jtd_distinctive.html

moja 2.4 na kompie pokazuje 7.1-2 na stacji wychodzi ok 7.5 a nie mam lekkiej nogi :) dlatego ja wole diesla, który ma spoko moc a pali malutko
 
Andrzejsr,

No stare auta, jasne, ale właśnie moje doświadczenia do tej pory z używanymi, starymi autami są bardzo dobre - w tym Golfie nie robiłem praktycznie nic, przed nim miałem mocno już wtedy leciwe Polo z 1991 w którym przez ok 50k km poza filtrami i płynami musiałem zmienić jedynie kawałek przewodu paliwowego.

I to nie były rzeczy, które robiłem żeby te auta wg było na drodze - to były rzeczy, których tym autom brakowało do stanu "bez żadnych zastrzeżeń". W sumie przez te 2 samochody i 7 lat na drodze w warsztacie na naprawie byłem dosłownie raz, z uszczelką rozrządu. (Przy czym w Golfie zrobiłem rozrząd od razu po kupnie, więc tak jakby też trochę naprawa.)

Żeby była jasność, nie oczekuję tego od Alfy - ale rozsądną wartością dla mnie jest ok. jedna niezbyt droga (500-1000zł) naprawa rocznie (ok. 15 000 km) oraz 2 000 - 4 000 włożone do zadbanego (kosztującego >10 000, czy to zadbany?) auta zaraz po kupnie. Na ile to jest realne?

- - - Updated - - -

Witboy, nie mogę się nie bać diesli bo na 90% w ciągu najbliższych 2-3 lat zabronią wjazdu starymi dieslami do centrum miasta, w którym mieszkam i pracuję. To jedyny powód, inaczej wiadomo, że brałbym diesla, te silniki są znane z "dobroci" nawet poza kręgami Alfy. Kurczę. Niedobrze z tymi benzynami. Rozumiem, że benzyny w 156 to albo TS, albo Busso? Mogę zapytać, ile zapłaciłeś za tą Alfę?
 
Ostatnia edycja:
wierzysz w to ze za 2-3 lata to zrobia uwierz mi duzo osob jezdzi dieslami i polakow nie stac na takie przepisy
 
Niestety wierzę - mam znajomego mocno związanego z branżą który twierdzi, że to pewnik, i to nie na podstawie swoich przemyśleń. No i jak wspomniałem, mieszkam w Krakowie - już teraz tu się dzieją rzeczy, w które ciężko byłoby mi uwierzyć, jak likwidowanie ogromnej ilości miejsc parkingowych i to wcale nie w ścisłym centrum (ludzie dosłownie protestują na ulicach) czy regularne, wyrywkowe kontrole spalin. Niby wszyscy czipują diesle i się za bardzo nie przejmują, ale w Krakowie to już na dzień dzisiejszy nie przejdzie.

Oprócz tego, wymusza to UE, i to, czy Polaków stać nie będzie specjalnie ważne. Zobacz, co już dzisiaj dzieje się w Niemczech lub Francji.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli 156 to tylko diesel albo v6. Ts to loteria ale i tak lepsze od jts, tego nie bierz za żadne skarby! Skomplikowanie tego silnika to jakaś masakra, jakiekolwiek niedomagania i masz wieczną kontrolkę silnika. Ja mam ten silnik od prawie roku i nie mogę dojść o co z nim chodzi, pomijam już wymianę silnika ale wieczne przeboje z niby prostym osprzętem, ktorego ceny powalają już taniej naprawiać diesla. Ceny części w porownaniu do ts masakra! Świece dedykowane to 300zł, cewki po 220 sztuka, sondy lambda przednie 2x400, tylne już tanie po 150 szt. Do tego dwa katalizatory, wadliwe wtyczki od czujników. Poza tym wszystkie wady ts z panewkami itp. Pali jak v6 a dzięki nagarowi jedzie jak 1,6 ts, nie zagazujesz. Super silnik, polecam [emoji6]

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
Nie wiem jaki sens samochodu w centrum Krakowa w ogóle, sory, ja już (nie powiem ile temu) lata temu się maluchem męczyłem, a to co teraz się dzieje to żałość normalnie i bezsens totalny motoryzacyjnie. Ani przyjemności z jazdy ani nic, no jedynie na głowę nie pada.
Ale to OT.

Masz doświadczenia z porządną szkopską robotą, i jednym egzemplarzem. Tu mowa o włoskim wozie, bardzo marnym jeśli chodzi o niezawodność _od nowości_ . Więc czego możesz oczekiwać łatwo zgadnąć po prostu.
Tak benzyny to TS lub V6 . Tyle. Oba gdy jeżdżą bardzo przyjemne oczywiście, choć żadni z nich wyczonowcy aby uzasadniona były pewne upierdliwości wyjątkowymi osiągami. Owszem charakter Vki jest (w tych cenach) niezrównany, tu nie ma chyba nikt wątpliwości.
A to że wydasz więcej niż przeciętna cena - czy będzie gwarancją że będziesz miał 1tys zł rocznie wydatków ? - nie będzie wg mnie. Może się uda, a może nie.
Nie znajdziesz tu nikogo, nawet wśród uważających 156 za samochód "jak każdy inny" , kto Ci taką gwarancję da. Kilka osób opowie "a u mnie nic się nie dzieje, tylko...." .
 
ts to loteria ale i tak lepsze od jts, tego nie bierz za żadne skarby! Skomplikowanie tego silnika to jakaś masakra, jakiekolwiek niedomagania i masz wieczną kontrolkę silnika. Ja mam ten silnik od prawie roku i nie mogę dojść o co z nim chodzi, pomijam już wymianę silnika ale wieczne przeboje z niby prostym osprzętem, ktorego ceny powalają już taniej naprawiać diesla. Ceny części w porownaniu do ts masakra! Świece dedykowane to 300zł, cewki po 220 sztuka, sondy lambda przednie 2x400, tylne już tanie po 150 szt. Do tego dwa katalizatory, wadliwe wtyczki od czujników. Poza tym wszystkie wady ts z panewkami itp. Pali jak v6 a dzięki nagarowi jedzie jak 1,6 ts, nie zagazujesz. Super silnik, polecam Chcę kupić Alfę 156 - czego się spodziewać?

Viader, dzięki za przestrogę. JTSa nie kupię na pewno!

Nie wiem jaki sens samochodu w centrum Krakowa w ogóle, sory, ja już (nie powiem ile temu) lata temu się maluchem męczyłem, a to co teraz się dzieje to żałość normalnie i bezsens totalny motoryzacyjnie. Ani przyjemności z jazdy ani nic, no jedynie na głowę nie pada.

Robię w miarę regularnie trasy na Śląsk, to raz, dwa, dojazdy w centrum wcale nie są takie złe z Google Mapsami (ale tak, właśnie przez korki nie zależy mi na dużej mocy), a trzy, lubię auta i muszę jakieś mieć :)

Masz doświadczenia z porządną szkopską robotą, i jednym egzemplarzem.

No dwoma, z czego jeden miał w momencie sprzedaży 25 lat, a drugi jest wart ok. połowę ceny, które mam do wydania na podobnej klasy Alfę z podobnego rocznika. Ponadto, i tak daję Alfie więcej marginesu na naprawy. Właśnie dlatego liczę, że jest to realne, ale rozumiem Twój punkt i dziękuję za uświadomienie.

Nie znajdziesz tu nikogo, nawet wśród uważających 156 za samochód "jak każdy inny" , kto Ci taką gwarancję da. Kilka osób opowie "a u mnie nic się nie dzieje, tylko...." .

Nie no, nie oczekuję gwarancji ani niczego takiego, ale przyznam, że Wasze opinie są gorsze, niż się spodziewałem.

Generalnie liczę na to, że będę miał świadomość tego, co może się psuć, żeby samemu oszacować ryzyko - wiem już, że trzeba uważać na rudą, że je części zawieszenia, ale że te są tanie a więc nie ma problemu, że silniki TS mają problem z wariatorami i panewkami które mogą wyjść ot tak i to mnie trochę przeraża.

Wobec tego czekam na dalsze opinie i będę się starał sam to jakoś przetworzyć i podjąć decyzję.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli 156 to tylko diesel albo v6. Ts to loteria ale i tak lepsze od jts, tego nie bierz za żadne skarby! Skomplikowanie tego silnika to jakaś masakra, jakiekolwiek niedomagania i masz wieczną kontrolkę silnika. Ja mam ten silnik od prawie roku i nie mogę dojść o co z nim chodzi, pomijam już wymianę silnika ale wieczne przeboje z niby prostym osprzętem, ktorego ceny powalają już taniej naprawiać diesla. Ceny części w porownaniu do ts masakra! Świece dedykowane to 300zł, cewki po 220 sztuka, sondy lambda przednie 2x400, tylne już tanie po 150 szt. Do tego dwa katalizatory, wadliwe wtyczki od czujników. Poza tym wszystkie wady ts z panewkami itp. Pali jak v6 a dzięki nagarowi jedzie jak 1,6 ts, nie zagazujesz. Super silnik, polecam [emoji6]

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka


Wtyczki czujników? - znaczy objawiła się widać nigdzie przez ASO nie przestawiona, mimo oficjalnych zaleceń serwisowych wtyczka sondy lambda przegrzewana kolektoerem ? :) - pociągając niepotrzebne wydatki diagnostyczne i na sondę, a powinno to było ASO zrobić w czasie gwarancji.

- - - Updated - - -

...silniki TS mają problem z wariatorami i panewkami które mogą wyjść ot tak i to mnie trochę przeraża.

Wobec tego czekam na dalsze opinie i będę się starał sam to jakoś przetworzyć i podjąć decyzję.

Silnik TS ma problem ze smarowaniem, a nie panewkami. One i ta korba przysłowiowa to tylko efekt złego smarowania. Trzeba by sprawdzać ciśnienie oleju przy zakupie bo jest wiele powodów że może być za niskie,a niektóre te powody wymagają wyciągania silnik itd.
Inna przykra sprawa potrafiąca się pojawić znikąd (mimo najlepszych części i lege artis złożenia) zrywające się bez przyczyny rozrządy znacznie przed okresem wymiany (i tak skróconym oficjalnie przez producenta ze 120 tysięcy na 60tys km), sprawa również już w czasie gwarancji w TSach pojawiająca się.
Wariator to akurat najmniejszy "problem" TSa - najwyżej zaterkocze przy rozruchu, krzywdy niczemu nie zrobi. Zresztą koncowoprodukcyjne wariatory dużej wytrzymywały .
Przewertuj po prostu forum itd. ze słowem kluczowym 156 i będziesz wiedział co się może zdarzyć.
Łatwiej chyba będzie wymienić co jest niezawodne w tym aucie :) - np. amortyzatory przednie (tylne w sensie tłumienia też, ale przeżera rdza mocowanie sprężyn).
Albo hamulce (jak na ciężar TSa). Choć nie, przepraszam - wymiana linek ręcznego co 2 lata z grubsza to mus :)
 
Przedliftowe 156 są tanie, jeśli pominąć wersje GTA, to najdroższe benzyniaki chodzą po nie więcej, niż 6-7 tysięcy. Jeśli masz budżet powyżej 10K, to na remont Ci spokojnie zostanie :). Jeśli podłoga będzie do remontu, to sobie go zrobisz, reszta części nie jest szczególnie droga, choć w przypadku V6 podobno powoli już zaczyna się niedobór części. W ogóle przedlifty mają już minimum 16 lat, więc coś tam zawsze wyjdzie. Amortyzatory z tyłu dobrze zmienić dla świętego spokoju, talerzyki lubią przegnić, ale to koszt 500 zł za oba. Reszta zależy od konkretnej sztuki.

Ja kupiłem trochę ponad rok temu przedliftowego TSa 1,8 i jestem zadowolony. Dałem 5,5K, dołożyłem coś koło drugie tyle (robiona podłoga, wymieniona chłodnica klimatyzacji, zregenerowana maglownica, amortyzatory tył i wahacze górne przód, pierdułki typu czujnik wału czy sonda lambda, ostatnio z własnego zaniedbania dwukrotnie miałem uszczelniany silnik, bo zatkana odma najpierw wywaliła uszczelnienie wału na dole,a potem uszczelnienia na górze silnika, więc z robocizną, uszczelniaczami i paskiem rozrządu x2 wyszło coś koło tysiąca - bywa :), do tego tracze/klocki, linka od ręcznego, i jakieś tam cosie). Jeśli masz zacięcie mechaniczne i miejsce, to sporo możesz zrobić sam, ja poza chęciami za wiele nie mam/nie umiem, więc płacę za robociznę nierzadko więcej, niż za części :). Ale ogólnie jakoś szczególnie dużo do roboty w 18-letnim aucie nie było. Zamierzam nią cisnąc, ile się da.

A nawet jeśli TS coś wymyśli, to trudno. I tak za remont wyjdzie pewnie mniej, niż za turbinę/wtryski/głowicę, które to robiłem w gupim JTD. Że nie wspomnę o potencjalnej dwumasie :).
 
Ostatnia edycja:
Jeśli masz zacięcie mechaniczne i miejsce, to sporo możesz zrobić sam. Nawet jeśli TS coś wymyśli, to trudno. I tak za remont wyjdzie pewnie mniej, niż za turbinę/wtryski/głowicę, które to robiłem w gupim JTD. Że nie wspomnę o potencjalnej dwumasie :).


Świetnie! Dzięki za Twój komentarz, Zenonzlasu. Czy przy Alfie łatwiej pracować, niż przy porównywalnych autach z tych lat? Przy robieniu jakichś dupereli z Golfem zdecydowanie najbardziej irytowały mnie jednorazowe i zazwyczaj mocno schowane punkty montażowe.

Bo akurat chęci i miejsce do pracy mam.
 
Jeśli dłubanie przy golfie było irytujące to przy alfie oszalejesz [emoji6] Włosi raczej nie mają przemyślanych konstrukcji pod względem serwisowym ale z drugiej strony nie są to promy kosmiczne i wszystko da się zrobić z odpowiednimi narzędziami i umiejętnościami.

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
Z Golfem było wyraźnie gorzej niż z Oplami czy w szczególności Peugeotami znajomych - mam wrażenie, że one są celowo skonstruowane tak, żeby ciężko było to potem złożyć do kupy tak, żeby nie odstawało i nie trzeszczało.
 
Miałem na myśli to, że przy naprawach tego typu, jakie ja miałem - wymiana amortyzatorów, sondy czy chłodnicy wystarczy dach nad głową, narzędzia i trochę samozaparcia, żeby sobie to machnąć samemu, nie jest to fizyka atomowa, a bardziej będą cię wkurzać zapieczone śrubki niż jakaś nadmiernie pokomplikowana konstrukcja. W grudniu na parkingu pod blokiem ciężko się wymienia cokolwiek poza wycieraczkami :).

Z upierdliwych rzeczy, które powinny być proste a nie są, to masz tak:

- alternator; praktycznie z każdym silnikiem, a już szczególnie z V6. Są różne techniki, opuszczanie silnika, wykręcanie półosi, w 1.6 benzynowej można ponoć zdjąć kolektor dolotowy i wyciągnąć dziada górą, generalnie temat z tych cięższych
- W V6 - filtr oleju. Dostęp dla proktologa. Niefajnie. Ogólnie z V6 jest o tyle niekomfortowo, że to silnik wsadzony poprzecznie, a skonstruowany do pozycji wzdłużnej.
- filtr powietrza; jeśli śrubki na jego obudowie są sprawne (a zwykle nie są), to wystarczy zdjąć plastikową osłonę przekaźników przy akumulatorze, odsunąć przekaźniki na bok, zdjąć rurę od powietrza, odkręcić trzy śrubki od pokrywy obudowy filtra i już. Pięć do siedmiu minut. Przy uwalonych śrubkach/połamanych obejmach na nie/zapieczonych na maksa nakrętkach - dużo więcej :). Ja poszedłem za sprawdzonym sposobem, wywaliłem śruby i na ich miejsce wkleiłem poxipolem nagwintowane szpilki. Pokrywę mocuję za pomocą motylków i wymiana filtra powietrza to kilka minut. Jeśli cała obudowa jest zdewastowana, można kupić używkę od TSa za 50 zł i dopasować dół z obejmami na śruby. Od JTD dół też pasuje, ale cała obudowa kosztuje trzy razy więcej :). Obudowy różnią się pokrywą, ta od JTD ma szerszy otwór na rurę powietrza. Nie wiem, jak to wygląda przy V6.
- filtr powietrza kabinowego. Jest schowany pod podszybiem od strony pasażera. Zwykle wystarczy odkręcić trzy śrubki i podszybie daje się odgiąć na tyle, żeby zmienić filtr. 15 minut roboty.
- ta długa śruba mocująca wahacz górny do mocowania amortyzatora. Fabrycznie jest tak założona, że nie idzie jej wyciągnąć, bo łepek śruby blokuje się na sprężynie amorka, więc trzeba wyjąć całą kolumnę i rozkręcić. Ktoś tu robił patent ze ściskaniem sprężyny. Choć najprawdopodobniej ktoś już w kilkunastoletnim aucie te wahacze wymienił, i dał śrubę odwrotnie (wtedy można ją wyciągnąć w stronę nadkola, odginając plastik). Choć u mnie wahacze były jeszcze fabryczne, do tego z kompletnie zapieczonym sworzniem w otworze w zwrotnicy :).

A tak, to chyba już reszta w miarę spoko. O awariach nagrzewnicy w 156 słyszy się rzadko, więc raczej nie trzeba się przedzierać przez samochód, jak w przypadku 166 :). Wymiana linek ręcznego to kilkanaście minut (w przeciwieństwie do 159, gdzie trzeba zdaje się wywalać połowę wnętrza :)).
 
Amortyzatory
Powrót
Góra