Pozwolę sobie odświeżyć temat, być może kogoś z Warszawy zainteresuje to jak wygląda obecnie serwis.
Otóż miesiąc temu stałem się posiadaczem pierwszej w życiu Alfy, zatem żółtodziób jestem jeśli chodzi o tę markę, ale nie jeśli chodzi o samochody ogólnie, bo też różnymi furami się już w życiu otaczałem i nie w jednym serwisie stołowałem. Wstawiłem więc tydzień temu swojego GTka, który wymagał solidnego dopieszczenia do R&Z Alfa Serwis (ex Twardowski), głównie dlatego, że mam ich pod samym domem, dwa, są/byli polecani tu i ówdzie jako znawcy tematu i marki. Zaufałem.
Od raz zaznaczam, że nie mam żadnego punktu odniesienia i nie wiem jak to drzewiej wyglądało, poza rzecz jasna tym co sami tu wypisywaliście w minionych latach. Opiszę tylko jak to wygląda obecnie z punktu widzenia alfiastego świeżaka. A wygląda to... co najmniej dobrze.
Furę wstawiłem w ubiegłą sobotę, zadzwoniłem wpierw w piątek z pytaniem, czy jest to możliwe, bo formalnie nie pracują w weekendy, a w tygodniu ja tyram w tych samych godzinach co oni, więc aby się stawić, muszę kombinować z robotą. Tak się szczęśliwie złożyło, że ze względu na zaległy temat wyjątkowo w tą sobotę planowali pracować do południa, więc serdecznie zaprosili. Skorzystałem.
Plan był prosty. Poprosiłem o kompletne i jak najbardziej drobiazgowe prześwietlenie auta, bowiem chciałem zweryfikować swoją obecną, acz nieco szczątkową wiedzę na temat świeżo zkaupionego auta. Chciałem też zweryfikować to co sam już wiedziałem, oraz dowiedzieć się byc moze więcej. Lubię wiedzieć, czym jeżdzę. Z resztą to chyba oczywiste. We wtorek rano był już telefon z serwisu z listą obejmującą aż 30 punktów wykrytych większych, bądź mniejszych usterek, począwszy od absolutnych pierdół typu zmatowienie znaczka na masce, kończąc na tych poważniejszych, typu amortyzatory, łożyska, czy wycieki oleju. Było tego więcej niż zakłądałem, ale też spodziewałem się, że poprzedni właściciel tak trochę oszczędzał na czym mógł i odkładał wszystko na później, byłem na to przygotowany i miałem zarezerwowane środki na niezbędne naprawy. Wysłali mi cąłą listę na maila z podziałem na ważne tematy i te ważne mniej, które mogą jeszcze poczekać, oraz z podaniem cen jednostkowych. Jako, że po zsumowaniu wszystkiego uzbierała się sumka przewyższająca mój zakładany budżet o prawie 2 tys. zł. poprosiłem o skupienie się na tematach najważniejszych i podałem górny zakres finansowy. Resztę mieliśmy zrobić później.
Minęły kolejne trzy dni i dostaję telefon z serwisu, że zrobili praktycznie wszystko z tej listy, a nawet więcej niż to na co się umawialiśmy, ale żeby się nie martwić, bo zmieścili się z zakłożonym przeze mnie budżecie. Dostałem spory rabat (około 1,5 tys. właśnie), na który po cichu liczyłem, ale nie aż w takiej kwocie. Na miejscu przy odbiorze auta wszystko na spokojnie wytłumaczyli na czym polegał serwis, co zostało wymienione i na co, oraz dlaczego, obejrzałem wymienione części i generalnie sposób kontaktowania się z klientem bardzo przypadł mi do gustu. Po prostu czuć było, ze traktują mnie poważnie, tak jak chyba wszystkie Alfy, których u nich stoi sporo, nawet za darmo wymienili mi oba znaczki Alfy i kilka innych pierdół o których pierwotnie nie było mowy, także wyregulowali i nasmarowali drzwi, umyli auto etc. Powiem szczerze, że z czymś takim spotkałem się dopiero po raz drugi w swojej przeszło 20-letniej karierze motoryzacyjnej. Miło.
Nie umiem na teraz stwierdzić, czy to co zwykonali zostało zrobiono rzetelnie, wyjdzie w praniu, ale pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne, czuć inną jazdę autem, głównie pod kątem zawieszenia, które było najbardziej zapuszczone. Być może podobną usługę wykonaliby gdzieś indziej nieco taniej, acz po szybkim podliczeniu kosztów częsci i robocizny jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, niemniej jest to możliwe. Oczywiście polecam i bynajmniej nie mam w tym żadnego interesu, żeby ich aż tak wychwalać. Ani to rodzina, ani przyjaciele, ale jako, że bardzo podobało mi się to jak mnie oraz moje auto potraktowali, to stwierdziłem, że zwyczajnie zasłużyli na tak pozytywną recenzję tu na forum. Tyle.