ZjadaczKanapkow
Nowy
Serdecznie witam szanowne grono Alfaholickie 
Jako, że nie miałem okazji się przywitać robię to teraz. Użytkownikiem forum jestem od 2018 roku, jednak już wcześniej tutaj zaglądałem
i interesowałem się marką. Jestem typem osoby lurkującej, typem, który woli czytać i zgłębiać wiedzę niż wdawać się w dyskusje.
Piszę ten post (mój pierwszy tutaj zresztą) za namową kolegi [MENTION=27142]3voQ[/MENTION], którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam
Zacznijmy od początku...
Posiadaczem pierwszej Alfy stałem się w styczniu 2019 roku, nabyłem egzemplarz sprowadzony z Włoch, w taki celowałem ponieważ jak wiemy
warunki jakie panują u nich są znacznie bardziej sprzyjające dla blachy. Była to Alfa Romeo 147 po lifcie, auto z bardzo wdzięcznym silnikiem
1,9JTD 8v i z jeszcze bardziej wdzięcznym wyglądem w którym się od razu się zakochałem. Po większym serwisie zaraz po zakupie służyła mi bezawaryjnie
przez 2 lata, ale nie będę się na jej temat rozpisywał. Z łezką w oku rozstaliśmy się w lutym, tuż po zakupie Alfy GT z Busso od wcześniej
wspomnianego [MENTION=27142]3voQ[/MENTION]
Do Piotra w sprawie zakupu zadzwoniłem 2 lutego, pierwsza rozmowa trwała zaledwie parę sekund, zapytałem się czy ogłoszenie jest aktualne i gdy
usłyszałem, że jak najbardziej zacząłem organizować wyprawę, byłem gotowy wyruszyć nawet tego samego dnia. Druga rozmowa trwała już znacznie,
znacznie dłużej, Piotr opowiedział mi wszystko co chciałem wiedzieć i tylko dolał przysłowiowej oliwy do ognia. Po ustaleniu dogodnego dla nas
terminu spotkaliśmy się w moim rodzinnym mieście i pojechaliśmy razem wraz z ojcem w okolice Radomia, gdzie stała Bella. Przez całą drogę
miło nam się rozmawiało i czas bardzo szybko minął (najbardziej nie lubię ciszy jaka panuje podczas jazdy jadąc z kimś obcym),
ale nie mogło być inaczej, przecież ciągnie swój do swego. Wyznacznikiem tego jak dobra była rozmowa będzie fakt, że Piotr dwa razy przegapił
wjazd na podwórko gdzie stała Alfa
Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazała się właśnie ona, piękna i zjawiskowa Alfa Romeo GT. Jak tylko zobaczyłem ją na żywo
to już wiedziałem, że będę jej następnym właścicielem. Oględziny trwały około 10 minut, a po usłyszeniu dzieła pana Giuseppe
zdecydowany wsiadłem razem z Piotrem do Belli - kierunek stacja benzynowa. Z zafascynowania zapomnieliśmy o podstawowej rzeczy,
mianowicie nie sprawdziliśmy ciśnienia w oponach. Przez pierwsze kilometry czułem tylko mocne stukanie i jeszcze większy niepokój.
Jak tylko dojechaliśmy pod dystrybutor zgasiłem silnik i... no właśnie. Był to pierwszy foch Belli, nie chciała odpalić,
najwidoczniej zadomowiła się w tym miejscu i nie chciała dalej jechać. Na stacji nie mieli kabli rozruchowych, my też w drugim aucie takowych
nie posiadaliśmy. Jak to mawiają lepiej pchać Włoszkę niż ujeżdżać Niemca. Alfa ruszyła z popychu, prowadzona przez Piotra.
Pracownicy stacji byli pewnie przyzwyczajeni do tego widoku, z tego co wiem wiele Alfiarzy tam uzupełnia braki paliwa.
Przy okazji napompowaliśmy opony i pozostało tylko jechać z ulgą. Ustaliliśmy, że skoro tak się słucha Piotrka, to niech on ją dalej prowadzi,
może dojedzie w miejsce docelowe bez następnych niespodzianek. Przejechaliśmy spory kawałek drogi, aż tu nagle dała o sobie znać niedokręcona
i luźna klema. Zmusiło nas to do zjechania na pobocze i poprawienie jej, tam Piotr zasugerował, żebym to ja dalej prowadził - zgodziłem się z uśmiechem.
Niestety moja przejażdżka jak możecie się domyślać nie trwała długo, gdy tylko wjechaliśmy do lasu i włączyłem długie światła, Włoszka oszalała
zaczęła mrugać światłami, traciła i zyskiwała moc a na desce choinka. Zjechałem jak najszybciej do zatoczki, szybka diagnoza - wina klemy.
Tym razem mocno ją wbiliśmy, odpaliła bez problemu i znowu nastąpiła zmiana prowadzącego. Większość dalszej drogi już z Piotrem za kółkiem minęło
bezproblemowo, oczywiście tak jak w drodze do celu tak i z powrotem rozmawialiśmy bez przerwy. Jednak Bella postanowiła się postawić ostatni raz
nawet swojemu Panu, który opiekował się nią tyle lat. Na ostatniej prostej stanęła na środku skrzyżowania kiedy wyjeżdżaliśmy z podporządkowanej,
nie myśląc za dużo wysiedliśmy i szybko pchnęliśmy ją na stację która była zaraz obok nas, jak widać Włoszki to uwielbiają
Niestety nie chciała
już odpalić i musieliśmy dzwonić po pomoc. Z kablami przyjechała moja mama, która zkwitowała to tylko słowami - coś ty kupił.
My z Piotrem wiedzieliśmy, że to powie zanim przyjechała. Jako, że ostatni przejaw buntu miał miejsce około 200m od domu po całym zajściu dotarliśmy
i wstawiliśmy ją do garażu aby się zadomowiła i ogrzała, a my zajęliśmy się robotą papierkową przy herbatce.
Alfa aktualnie jest u lekarza, jako, że stała trochę nieeksploatowana musi przejść parę badań i zabiegów. Nie planuję jej sprzedawać, chcę aby została
ze mną jak najdłużej, jest to auto moich marzeń. Większe lub mniejsze modyfikacje i ciekawsze historie będę publikował w tym wątku,
będzie to jej nowa historia.
Chciałbym jeszcze raz podziękować za wszystko Piotrowi, za szczerość, uczciwość, sympatię jaką mi okazał i jeśli o czymś zapomniałem to proszę dopisz
w tym wątku

Jako, że nie miałem okazji się przywitać robię to teraz. Użytkownikiem forum jestem od 2018 roku, jednak już wcześniej tutaj zaglądałem
i interesowałem się marką. Jestem typem osoby lurkującej, typem, który woli czytać i zgłębiać wiedzę niż wdawać się w dyskusje.
Piszę ten post (mój pierwszy tutaj zresztą) za namową kolegi [MENTION=27142]3voQ[/MENTION], którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam
Zacznijmy od początku...
Posiadaczem pierwszej Alfy stałem się w styczniu 2019 roku, nabyłem egzemplarz sprowadzony z Włoch, w taki celowałem ponieważ jak wiemy
warunki jakie panują u nich są znacznie bardziej sprzyjające dla blachy. Była to Alfa Romeo 147 po lifcie, auto z bardzo wdzięcznym silnikiem
1,9JTD 8v i z jeszcze bardziej wdzięcznym wyglądem w którym się od razu się zakochałem. Po większym serwisie zaraz po zakupie służyła mi bezawaryjnie
przez 2 lata, ale nie będę się na jej temat rozpisywał. Z łezką w oku rozstaliśmy się w lutym, tuż po zakupie Alfy GT z Busso od wcześniej
wspomnianego [MENTION=27142]3voQ[/MENTION]
Do Piotra w sprawie zakupu zadzwoniłem 2 lutego, pierwsza rozmowa trwała zaledwie parę sekund, zapytałem się czy ogłoszenie jest aktualne i gdy
usłyszałem, że jak najbardziej zacząłem organizować wyprawę, byłem gotowy wyruszyć nawet tego samego dnia. Druga rozmowa trwała już znacznie,
znacznie dłużej, Piotr opowiedział mi wszystko co chciałem wiedzieć i tylko dolał przysłowiowej oliwy do ognia. Po ustaleniu dogodnego dla nas
terminu spotkaliśmy się w moim rodzinnym mieście i pojechaliśmy razem wraz z ojcem w okolice Radomia, gdzie stała Bella. Przez całą drogę
miło nam się rozmawiało i czas bardzo szybko minął (najbardziej nie lubię ciszy jaka panuje podczas jazdy jadąc z kimś obcym),
ale nie mogło być inaczej, przecież ciągnie swój do swego. Wyznacznikiem tego jak dobra była rozmowa będzie fakt, że Piotr dwa razy przegapił
wjazd na podwórko gdzie stała Alfa
Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazała się właśnie ona, piękna i zjawiskowa Alfa Romeo GT. Jak tylko zobaczyłem ją na żywo
to już wiedziałem, że będę jej następnym właścicielem. Oględziny trwały około 10 minut, a po usłyszeniu dzieła pana Giuseppe
zdecydowany wsiadłem razem z Piotrem do Belli - kierunek stacja benzynowa. Z zafascynowania zapomnieliśmy o podstawowej rzeczy,
mianowicie nie sprawdziliśmy ciśnienia w oponach. Przez pierwsze kilometry czułem tylko mocne stukanie i jeszcze większy niepokój.
Jak tylko dojechaliśmy pod dystrybutor zgasiłem silnik i... no właśnie. Był to pierwszy foch Belli, nie chciała odpalić,
najwidoczniej zadomowiła się w tym miejscu i nie chciała dalej jechać. Na stacji nie mieli kabli rozruchowych, my też w drugim aucie takowych
nie posiadaliśmy. Jak to mawiają lepiej pchać Włoszkę niż ujeżdżać Niemca. Alfa ruszyła z popychu, prowadzona przez Piotra.
Pracownicy stacji byli pewnie przyzwyczajeni do tego widoku, z tego co wiem wiele Alfiarzy tam uzupełnia braki paliwa.
Przy okazji napompowaliśmy opony i pozostało tylko jechać z ulgą. Ustaliliśmy, że skoro tak się słucha Piotrka, to niech on ją dalej prowadzi,
może dojedzie w miejsce docelowe bez następnych niespodzianek. Przejechaliśmy spory kawałek drogi, aż tu nagle dała o sobie znać niedokręcona
i luźna klema. Zmusiło nas to do zjechania na pobocze i poprawienie jej, tam Piotr zasugerował, żebym to ja dalej prowadził - zgodziłem się z uśmiechem.
Niestety moja przejażdżka jak możecie się domyślać nie trwała długo, gdy tylko wjechaliśmy do lasu i włączyłem długie światła, Włoszka oszalała
zaczęła mrugać światłami, traciła i zyskiwała moc a na desce choinka. Zjechałem jak najszybciej do zatoczki, szybka diagnoza - wina klemy.
Tym razem mocno ją wbiliśmy, odpaliła bez problemu i znowu nastąpiła zmiana prowadzącego. Większość dalszej drogi już z Piotrem za kółkiem minęło
bezproblemowo, oczywiście tak jak w drodze do celu tak i z powrotem rozmawialiśmy bez przerwy. Jednak Bella postanowiła się postawić ostatni raz
nawet swojemu Panu, który opiekował się nią tyle lat. Na ostatniej prostej stanęła na środku skrzyżowania kiedy wyjeżdżaliśmy z podporządkowanej,
nie myśląc za dużo wysiedliśmy i szybko pchnęliśmy ją na stację która była zaraz obok nas, jak widać Włoszki to uwielbiają
już odpalić i musieliśmy dzwonić po pomoc. Z kablami przyjechała moja mama, która zkwitowała to tylko słowami - coś ty kupił.
My z Piotrem wiedzieliśmy, że to powie zanim przyjechała. Jako, że ostatni przejaw buntu miał miejsce około 200m od domu po całym zajściu dotarliśmy
i wstawiliśmy ją do garażu aby się zadomowiła i ogrzała, a my zajęliśmy się robotą papierkową przy herbatce.
Alfa aktualnie jest u lekarza, jako, że stała trochę nieeksploatowana musi przejść parę badań i zabiegów. Nie planuję jej sprzedawać, chcę aby została
ze mną jak najdłużej, jest to auto moich marzeń. Większe lub mniejsze modyfikacje i ciekawsze historie będę publikował w tym wątku,
będzie to jej nowa historia.
Chciałbym jeszcze raz podziękować za wszystko Piotrowi, za szczerość, uczciwość, sympatię jaką mi okazał i jeśli o czymś zapomniałem to proszę dopisz
w tym wątku

