[GT] Alfa Romeo GT, marzenie opłacone stresem

Rejestracja
Gru 26, 2018
Postów
0
Lokalizacja
Piotrków Trybunalski
Auto
Alfa Romeo GT
Serdecznie witam szanowne grono Alfaholickie :)

Jako, że nie miałem okazji się przywitać robię to teraz. Użytkownikiem forum jestem od 2018 roku, jednak już wcześniej tutaj zaglądałem
i interesowałem się marką. Jestem typem osoby lurkującej, typem, który woli czytać i zgłębiać wiedzę niż wdawać się w dyskusje.
Piszę ten post (mój pierwszy tutaj zresztą) za namową kolegi [MENTION=27142]3voQ[/MENTION], którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam :-)

Zacznijmy od początku...
Posiadaczem pierwszej Alfy stałem się w styczniu 2019 roku, nabyłem egzemplarz sprowadzony z Włoch, w taki celowałem ponieważ jak wiemy
warunki jakie panują u nich są znacznie bardziej sprzyjające dla blachy. Była to Alfa Romeo 147 po lifcie, auto z bardzo wdzięcznym silnikiem
1,9JTD 8v i z jeszcze bardziej wdzięcznym wyglądem w którym się od razu się zakochałem. Po większym serwisie zaraz po zakupie służyła mi bezawaryjnie
przez 2 lata, ale nie będę się na jej temat rozpisywał. Z łezką w oku rozstaliśmy się w lutym, tuż po zakupie Alfy GT z Busso od wcześniej
wspomnianego [MENTION=27142]3voQ[/MENTION] :)

Do Piotra w sprawie zakupu zadzwoniłem 2 lutego, pierwsza rozmowa trwała zaledwie parę sekund, zapytałem się czy ogłoszenie jest aktualne i gdy
usłyszałem, że jak najbardziej zacząłem organizować wyprawę, byłem gotowy wyruszyć nawet tego samego dnia. Druga rozmowa trwała już znacznie,
znacznie dłużej, Piotr opowiedział mi wszystko co chciałem wiedzieć i tylko dolał przysłowiowej oliwy do ognia. Po ustaleniu dogodnego dla nas
terminu spotkaliśmy się w moim rodzinnym mieście i pojechaliśmy razem wraz z ojcem w okolice Radomia, gdzie stała Bella. Przez całą drogę
miło nam się rozmawiało i czas bardzo szybko minął (najbardziej nie lubię ciszy jaka panuje podczas jazdy jadąc z kimś obcym),
ale nie mogło być inaczej, przecież ciągnie swój do swego. Wyznacznikiem tego jak dobra była rozmowa będzie fakt, że Piotr dwa razy przegapił
wjazd na podwórko gdzie stała Alfa :)

Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazała się właśnie ona, piękna i zjawiskowa Alfa Romeo GT. Jak tylko zobaczyłem ją na żywo
to już wiedziałem, że będę jej następnym właścicielem. Oględziny trwały około 10 minut, a po usłyszeniu dzieła pana Giuseppe
zdecydowany wsiadłem razem z Piotrem do Belli - kierunek stacja benzynowa. Z zafascynowania zapomnieliśmy o podstawowej rzeczy,
mianowicie nie sprawdziliśmy ciśnienia w oponach. Przez pierwsze kilometry czułem tylko mocne stukanie i jeszcze większy niepokój.
Jak tylko dojechaliśmy pod dystrybutor zgasiłem silnik i... no właśnie. Był to pierwszy foch Belli, nie chciała odpalić,
najwidoczniej zadomowiła się w tym miejscu i nie chciała dalej jechać. Na stacji nie mieli kabli rozruchowych, my też w drugim aucie takowych
nie posiadaliśmy. Jak to mawiają lepiej pchać Włoszkę niż ujeżdżać Niemca. Alfa ruszyła z popychu, prowadzona przez Piotra.
Pracownicy stacji byli pewnie przyzwyczajeni do tego widoku, z tego co wiem wiele Alfiarzy tam uzupełnia braki paliwa.
Przy okazji napompowaliśmy opony i pozostało tylko jechać z ulgą. Ustaliliśmy, że skoro tak się słucha Piotrka, to niech on ją dalej prowadzi,
może dojedzie w miejsce docelowe bez następnych niespodzianek. Przejechaliśmy spory kawałek drogi, aż tu nagle dała o sobie znać niedokręcona
i luźna klema. Zmusiło nas to do zjechania na pobocze i poprawienie jej, tam Piotr zasugerował, żebym to ja dalej prowadził - zgodziłem się z uśmiechem.
Niestety moja przejażdżka jak możecie się domyślać nie trwała długo, gdy tylko wjechaliśmy do lasu i włączyłem długie światła, Włoszka oszalała
zaczęła mrugać światłami, traciła i zyskiwała moc a na desce choinka. Zjechałem jak najszybciej do zatoczki, szybka diagnoza - wina klemy.
Tym razem mocno ją wbiliśmy, odpaliła bez problemu i znowu nastąpiła zmiana prowadzącego. Większość dalszej drogi już z Piotrem za kółkiem minęło
bezproblemowo, oczywiście tak jak w drodze do celu tak i z powrotem rozmawialiśmy bez przerwy. Jednak Bella postanowiła się postawić ostatni raz
nawet swojemu Panu, który opiekował się nią tyle lat. Na ostatniej prostej stanęła na środku skrzyżowania kiedy wyjeżdżaliśmy z podporządkowanej,
nie myśląc za dużo wysiedliśmy i szybko pchnęliśmy ją na stację która była zaraz obok nas, jak widać Włoszki to uwielbiają :) Niestety nie chciała
już odpalić i musieliśmy dzwonić po pomoc. Z kablami przyjechała moja mama, która zkwitowała to tylko słowami - coś ty kupił.
My z Piotrem wiedzieliśmy, że to powie zanim przyjechała. Jako, że ostatni przejaw buntu miał miejsce około 200m od domu po całym zajściu dotarliśmy
i wstawiliśmy ją do garażu aby się zadomowiła i ogrzała, a my zajęliśmy się robotą papierkową przy herbatce.

Alfa aktualnie jest u lekarza, jako, że stała trochę nieeksploatowana musi przejść parę badań i zabiegów. Nie planuję jej sprzedawać, chcę aby została
ze mną jak najdłużej, jest to auto moich marzeń. Większe lub mniejsze modyfikacje i ciekawsze historie będę publikował w tym wątku,
będzie to jej nowa historia.

Chciałbym jeszcze raz podziękować za wszystko Piotrowi, za szczerość, uczciwość, sympatię jaką mi okazał i jeśli o czymś zapomniałem to proszę dopisz
w tym wątku :)


image0 (1).jpg image1 (3).jpg
 
Złe dobrego początki! Powodzenia w dalszej eksploatacji :)
 
GT była ze mną 7 lat i miałem po drodze chwile zawahania czy jej komuś nie oddać ale później mi przechodziło i tak sobie stała w garażu "pod kocykiem" na gorsze czasy. I pewnie dalej by stała gdyby nie Żona, no i gdyby nie trafił się ktoś taki jak Ty Michale:) Miałeś dokładnie to samo w oku jak ja w momencie kiedy brałem ją od Grześka. Nasza wspólna eskapada i ostatnia możliwość poprowadzenia mojej małej tylko mnie w tym utwierdziła, dzięki za przejażdżkę i możliwość godnego pożegnania się z tą wyjątkową przyjaciółką:-). Wiem na pewno, że grono Alfaholików ewidentnie się powiększyło i to cieszy mnie najbardziej, bo resztki motoryzacji jakie pozostały na tym świecie trafiają w tym przypadku w godne ręce, Giuseppe by się na pewno radował! Oby Ci służyła i dawała tyle samo radości co mi i mojej rodzinie!

Wrzucaj co robisz, wszyscy będą dopingować i doradzać i widzimy się koniecznie na zlocie!

3.jpg
 
Ostatnia edycja:
Ciekawa historia, taka stereotypowa wręcz :P

GT 3.2 to dobry materiał na:
- youngtimera
- weekendowe auto
- zlotowe auto
- projekt
- i auto na co dzień (zwłaszcza jak ma się gaz: jest instalacja?)
 
Tak, posiada instalację LPG, ale nie planuję użytkować jej jako tzw. daily autko. Będzie stać w garażu i cieszyć oko, zabierać czas na majstrowanie przy detalach. Jest w naprawdę dobrym stanie wizualnym i nie chcę robić też z niej projektu, wolę aby została w oryginale. Ewentualnie poprawię jakieś detale, ale to pod własne "widzimisię" :o
 
Rozumiem i szanuję ;-)
Sam myślę o jakimś Busso, aby je (kupić i) doprowadzić do ideału, bez kombinowania. Najbardziej bym chciał 156 GTA w sedanie (czerwona z czarnym wnętrzem). Ale ceny w przeciągu roku skoczyły do góry jakoś o 5k Euro za w miarę zachowane egzemplarze. Będzie tylko drożej. GT 3.2 mniej podchodzi mi jako oryginalne: musiałbym trochę pokombinować: obniżenie, jakaś lotka, wydech.

Jakiś czas temu policjant z Bośni i Hercegowiny podesłał mi taki filmik na kanał:


I kurcze, w tym setupie GT wygląda i brzmi bardzo dobrze. Do tego stopnia, że po wrzuceniu filmu algorytm youtuba wysłał mi ostrzeżenie za umieszczanie treści 18+ (LOL), ale od razu się z tego wycofał. Wracając do GT: ten samochód wygląda naprawdę dobrze, przyciąga oko i z dobrym silnikiem jest idealny właśnie na weekendowe wypady.
 
Tak jak piszesz, będą tylko drożeć, ale ta motoryzacja już nie wróci, a posiadanie, patrzenie i siedzenie w tak dobrze zachowanym egzemplarzu to frajda sama w sobie, nie wspominając już o sobotnich wycieczkach w przy ładnej pogodzie :)

Co do GT z filmiku, piękna bestia, zrobiona bez przesady i z gustem.
 
Tak jak piszesz, będą tylko drożeć, ale ta motoryzacja już nie wróci, a posiadanie, patrzenie i siedzenie w tak dobrze zachowanym egzemplarzu to frajda sama w sobie, nie wspominając już o sobotnich wycieczkach w przy ładnej pogodzie :)

W tym tkwi ogromna przewaga takich samochodów, zwłaszcza Busso: są i będą wyjątkowe, jakkolwiek mogą być kosztowne w utrzymaniu, przynajmniej wtedy, gdy coś się posypie. A takie 1.9 w, jak to się mówi, gnoju jak moje? Ile bym nie dokładał, to nie będzie to samo...

Co do GT z filmiku, piękna bestia, zrobiona bez przesady i z gustem.

W sumie to wystawił ją na sprzedaż, z tego co widziałem, pewnie szybko znajdzie nowego właściciela ;-)
 
Koła niedopompowane, luźna klema- wygląda jednak że nie była tak do końca traktowana jak należy. A jak silnik i skrzynia? Płyn chłodniczy i olej czyste? Wyświetla jakieś błędy silnika? Temperatura silnika podczas jazdy w normie? Bierze olej? Czy jest Q2? Czy był zmieniany rozrząd? Czy skrzynia nie zgrzyta przy włączaniu drugiego lub trzeciego biegu? Nie chce Cię martwić, ale jak by przyszło do remontu silnika czy skrzyni, to wtedy czeka Cię dopiero prawdziwy stres. Ale cała reszta to już same przyjemności :) .
 
Wg opisu stała długo, różne rzeczy się mogły dziać.

Sam niedawno miałem okazję sprawdzać GT 3.2 i mujborze, ten silnik jest niesamowity. Całe szczęście że nadal lubię swojego TSa :D
 
Koła niedopompowane, luźna klema- wygląda jednak że nie była tak do końca traktowana jak należy. A jak silnik i skrzynia? Płyn chłodniczy i olej czyste? Wyświetla jakieś błędy silnika? Temperatura silnika podczas jazdy w normie? Bierze olej? Czy jest Q2? Czy był zmieniany rozrząd? Czy skrzynia nie zgrzyta przy włączaniu drugiego lub trzeciego biegu? Nie chce Cię martwić, ale jak by przyszło do remontu silnika czy skrzyni, to wtedy czeka Cię dopiero prawdziwy stres. Ale cała reszta to już same przyjemności :) .

Moja stała praktycznie całą zimę. W ostatnią niedzielę obudziłem ją z zimowego snu, pojechałem na stację sprawdzić ciśnienie w oponach i wyszło, że muszę dopompować opony. Też nie traktuję jej tak jak należy? O,o

A teraz do autora tematu.
Rozumiem Ciebie w 100%, bo ja po pierwszej przejażdżce GT Busso byłem zakochany po uszy! Do dzisiaj mimo ciężkich początków z moją bandytką, ilekroć wychodzę z domu z myślą, że gdzieś pojadę moją Alfą, to czuję tą samą ekscytacje co zaraz po jej zakupie. Mają coś w sobie te samochody :D Jak jesteś z Piotrkowa Trybunalskiego, to zapewne odstawiłeś alfę do FLAR-ITAL, co nie?
 
Moja stała praktycznie całą zimę. W ostatnią niedzielę obudziłem ją z zimowego snu, pojechałem na stację sprawdzić ciśnienie w oponach i wyszło, że muszę dopompować opony. Też nie traktuję jej tak jak należy? O,o

Ja na oględziny auta przez potencjalnego kupca dopompowałbym koła i zrobił klemę tak by nie było choinki- jeśli to nie zostało zrobione to dałoby mi to do myślenia (jako potencjalnemu kupcowi). Ale może to jakaś stara szkoła, już teraz nieaktualna, no nie wiem...
 
Ja na oględziny auta przez potencjalnego kupca dopompowałbym koła i zrobił klemę tak by nie było choinki- jeśli to nie zostało zrobione to dałoby mi to do myślenia (jako potencjalnemu kupcowi). Ale może to jakaś stara szkoła, już teraz nieaktualna, no nie wiem...

Zgadzam się. Nie rozumiem innego podejścia, ale cóż..
 
Amortyzatory
Powrót
Góra