Alfa jako auto z kategorii 'najgorsza' ?

  • Autor wątku Autor wątku ideally
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

ideally

Guest
Dziś się wkurzyłem, gdy paru kolegów, jak i mechaników, którzy byli przy okazji gdy robiłem coś u mechaniora, powiedzieli jednoznacznie, że te auto to tylko na złom, jak coś się zacznie psuć.

A teraz zacytuje parę osób:

-"awaryjna jak cholera i droga w naprawach, zostalo ci juz tylko pocieszanie sie tym ze pieknie wyglada na lawecie."

-"ile juz w nią wpakowałeś?"

-słynny przytaczany kawał o alfach i braku pozdrawiania z powodu porannego widzenia się w warsztacie to standard

- "sprzedaj ją póki możesz"

-"pewnie żłopie hektolitrami jak się nawet gaz muska, hehe" - a ja na to - "średnia 8,5 z trasy i miasta."

-"o części to pewnie niełatwo.."

-"czego jeszcze w tym samochodzie nie wymieniłeś?"

-"samochód dla bab"

Moje odpowiedzi:

-"Zazdrościsz?" (odp: czego? złoma? - właściciel golfa III)
-"Zastanawiałem się nad kupnem innego, ale po przeszukaniu całego internetu doszedłem do wniosku, że gdy mam dodać 10tys. i mieć podobne auto, które tak samo jest awaryjne lub gorsze, a przede wszystkim nie będę z niego zadowolony, to wolę pozostać przy alfie. Dla mnie, póki co, nie ma dobrej alternatywy dla alfy w podobnej cenie. Dopiero za 25 tys. zaczynają się ciut lepsze samochody."
-"Gdy nie mam co słuchać - wyłączam radio i słucham silnika."
 
Nie ma się co przejmować tylko robić swoje.. u mechaników tylko Skoda, VW i Audi się liczy :).
 
Eee... teraz wyobraź sobie, że pracujesz w sklepie motoryzacyjnym i słyszysz to ciągle ;)
Można sie przyzwyczaić, na serio.
Ja często odpowiadam 'Skończyłeś?', 'Dowartościowałeś się już?', 'Lepiej Ci?'.
Staram się nie wdawać w dyskusję z ludźmi, którzy i tak tego nie zrozumieją.

Najgorzej jak przychodzą właściciele Alf i narzekają, że taki złom, bo później reszta załogi ma powód do zaczepek.
Mam klienta, który parę razy brał Lotos Mineralny do Alfy 147 1.6 i uparcie twierdzi, że nic lepszego do niej nie naleje, bo ten złom i tak mu bierze litr na tysiąc ;)

Od nowego kolegi zza lady usłyszałem, że odkąd przyszedł, to części do 'kapy' silnika sprzedaje tylko do Alfy - ale to akurat fakt, kilka się przytrafiło w ostatnich miesiącach.

Każdych lubi co innego, a faktem jest, że ludzi podzielających nasz entuzjazm jest niewielki procent wśród ogółu użytkowników samochodów.

Pamiętam, jak jeden z klientów, który przez długi czas remontował BMW e32 stwierdził, że mając wybór między moją 156, a Avensis 2005r. bez wahania wziąłby Alfę, tak więc nie trzeba być Alfistą by doceniać samochody za coś innego niż bezawaryjność.

Wśród mechaników raczej opinie wiadome, poza drobnymi wyjątkami.
A w warsztacie zdarza mi się słyszeć, że jestem przewrażliwiony i że to TYLKO Alfa
 
Na temat opinii o AR można by dyskutować godzinami... oczywiście nie twierdzę, że wszystkie są bezpodstawne. Bo faktycznie, każdy coś tam dłubie i wymienia, coś tu piszczy, skrzypi na PL szosach etc. ale nie dajmy się zwariować. Każde auto się zużywa, a od tego jak dbasz zależy, czy awarie będą masakrą, czy tylko wymianą części eksploatacyjnych. Zawieszenie może i się szybko wybija, ale coś za coś: nie wejdę Golfem GT w zakręt z taką prędkością, jak moją 146 ti i tyle, a to, że nie mamy samych 'autobanów' tylko same dziury to taki urok. Jeżeli ktoś ma AR to znaczy, że mu się spodobała, że go urzekła i kupił ją na pewno nie samym rozsądkiem. Sam tak miałem, chociaż wszyscy mówili przed zakupem tak, jak kolega pisał w poście... same słynne pogadanki na temat AR... I co? I po części się sprawdziło, moja Bella padła zaraz po kupnie i nasłuchałem się od każdego po raz kolejny, tylko, że na początku dodawali: 'a nie mówiłem?!?' Ale sama awaria była przyczyną partactwa mechaników a na to się nic nie poradzi, nie ważne czy mamy Opla, Skodę czy VW... Ale jestem wśród znajomych kolejnym przykladem, że nie warto kupować AR bo się 'jeb***' etc.


Ja też uważam, że nie ma co wchodzić w dyskusję z takimi ludźmi, którzy najczęściej znają AR tylko od strony takiej, jak moi znajomi znają moją 146 - kupił sobie Grześ AR i się spartoliła...
Lub od strony wszechwiedzących mechaników, którzy jeżdżą Golfami II i jedyne narzędzie do napraw do młotek i śrubokręty :) A wszystko, co przysprawia im podczas napraw problemów nazywają gównem... Bo faktycznie, zmiana sprzęgła w Kadecie a w TS'ie to jednak zupełnie inna bajka... Ale cóż, po to są auta z duszą sportową, żeby im nie wypominać mechanicznych niuansów!

A jak pogadacie z mechanikami to sami powiedzą, żę nie potrafią wskazać super nieawaryjnego auta... wszystko się psuje (nowy VW Passat zwłaszcza - podobno) i jak dbasz tak masz.. :)

Jeżeli jegomość kupuje AR 156 SW z TS'em pod maską tylko dlatego, że mu się podoba, a wczesniej miał Astrę F 1.6 8v, w której jedyne korki jakie poznal przez dwa lata to bak i wlew płynu do spryskiwaczy to niestety, ale zaboli go portfel jak mu silnik odmówi posłuszeństwa już w pierwszym miesiącu... Bo się nagle okaże, że w nowym aucie trzeba coś kontrolować, częściej wymieniać i dopiero wtedy mieć spokojną głowę.. Ale czy to tak dużo?

A więc podsumowując: Alfa Romeo nie jest 'autem dla ludu'. Jeżli ktoś potrzebuje samochodu jako wyłącznie środka lokomocji to niech omija AR szerokim łukiem! I wtedy nie będzie suszenia głowy na forach, jakie to te AR awaryjne etc. Bo wypowiadać się będą tylko ludzie, którzy używają czasem/zawsze auta dla przyjemności i czerpią radość z jazdy nim!
 
Eee... teraz wyobraź sobie, że pracujesz w sklepie motoryzacyjnym i słyszysz to ciągle...
Mam to samo, ciągłe docinki,w stylu co już wymieniłeś itd....od znajomych klientów i mechaników. Ale staram się zawsze przyjmować to ze stoickim spokojem, bo nie chcę jeździć wyklepanym przystankiem stylizowanym na jakiegoś golfa, czy passata. W pracy koledzy wiedzą co i jak w moim samochodzie, na początku też byli upierdliwi, po kilku tygodniach dali sobie spokój i....usłyszałem, że jakbym chciał sprzedawać, to mam powiedzieć:D. (poprzednik, czyli punto 75 też zostało w pracy, zrobiłem licytację:laugh:). Co do klientów-posiadaczy alfy, to niestety w większości opadają ręce, nic nie wiedzą na temat swoich samochodów i ciągle narzekają - to po cholerę kupowali? Ktoś kiedyś powiedział, że do alfy trzeba dorosnąć, według mnie to święte słowa.
 
miałem podobnie ze swoimi znajomymi i po części z rodzicami :D po sprzedaniu pierwszej Alfy wszyscy odetchnęli i powiedzieli że dobrze zrobiłem, bardzo dobra decyzja i tak dalej i tak dalej.. Na co Piotruś półtora roku później stwierdził, że chce kolejna Alfe :D slowa mojego ojca jak mu to powiedziałem - "chyba Cie pojeb***:D:D". Znajomi, którzy coś tam siedzą w samochodach, też mówili żebym dał sobie spokój itp a po kupnie często z szyderczym uśmiechem na ustach pytali jak tam Alfa. Prawie zawsze po przewiezieniu ich albo gdy obejrzeli auto to zdania ich troszkę się zmieniały a jeden nawet zaczął myśleć nad kupnem Alfy :D Na podsumowanie - ja sie ciesze, jak to napisał Grzesiu, że AR nie jest autem dla ludu i oby to trwało jak najdłużej. Można powiedzieć, jak to mawia Centomania - "jesteśmy elytą, nie tłumem :D". Jednak patrząc na rosnącą ilość AR na naszych drogach to widać, że coraz częściej kupują ją ludzie, którzy pojęcia nie mają o tym, że o to auto trzeba bardziej dbać i potem wielkie halo jak sie coś stanie. Wiemy skąd później biorą się opinie o Alfach, takie a nie inne. I oczywiście, w większości przypadków nie mają pojęcia o tym, że posiadanie AR "zobowiązuje" do pozdrawiania na drodze innych Alfistów i objawem tego są ich wieeeelkie oczy na każde mrugnięcie światełkami. No chyba że już widzieli się rano w serwisie :D
 
Ja się spotkałem z opinią, skoro mam Alfę to mam dużo pieniędzy. Jak chcą to niech tak myślą :).
 
Odpowiadajcie zawsze, z usmiechem na ustach, tylko jedno zdania: "Wolę mieć Monicę Belucci, która czasem kichnie, niż zdrową Erikę Steinbach".
Działa piorunująco, zapewniam:)
 
heh mój szanowny kolega wiedząc że poszukuję kogoś kto zrobi mi rozrząd zapytał swojego mechanika czy się podejmie. sam jeździ astrą II 1,6 16v. Pan stwierdził że alfę to on ma raz na 10 lat i w ogóle nie jest w temacie... dlatego w sumie plus dla nas... pewnie ma same inne :D
 
No cóż są stereotypy.
Ja jak jechałem po moją 159 to wziąłem ze sobą kumpla, który ma Golfa V.
Cała drogę mi mówił w stylu "weź człowieku opanuj się, jest jeszcze czas zawrócić", "nie bierz tego auta, to alfa" itp.
Zajechaliśmy na miejsce, jazda próbna (w sumie druga bo byłem już tam wcześniej auto oglądać) i... kumpel nie umiał wyjść z zachwytu. Od tego momentu, gdziekolwiek jedziemy, czy służbowo, czy prywatnie to mówi, że jedziemy moją alfą, nigdy w życiu Golfem :)

A reszcie cwaniaków, którzy śmieją się z AR mówię tylko "a ty czym jeździsz?", w większości to starsze rupiecie, albo auta kompletnie bez ikry np avensis kombi 1.6 z 2000r. I jak taka osoba może cokolwiek mówić o motoryzacji ;)
 
Na co Piotruś półtora roku później stwierdził, że chce kolejna Alfe slowa mojego ojca jak mu to powiedziałem - "chyba Cie pojeb***".

Jak podjęłem decyzję że po poprzedniej 164 kupuję następną 164 to z najbliższych znajomych i rodziny NIKT nie odważył się tego komentowac negatywnie. Komentarze były albo pozytywne albo w ogóle. :P Nie wiem czemu, nie mierze 2 na 2 metry :D .

Eee... teraz wyobraź sobie, że pracujesz w sklepie motoryzacyjnym i słyszysz to ciągle Można sie przyzwyczaić, na serio.
Ja często odpowiadam 'Skończyłeś?', 'Dowartościowałeś się już?', 'Lepiej Ci?'.

Ewentualnie
-A co? Twój się zepsuł i chcesz żebym Cię podholował czy liczysz na to, że nie jesteś sam?

Chociaż ja częściej spotykam się z pytaniem
-a ma LPG?
Bo wiadomo, że odpowiedź na zaczepki "pali pewnie 30 litrów" to:
-stać mnie.**

Po czym niektórzy po chwili zastanowienia opowiadają o znajomych piątej wody po kisielu, że ktoś tam ma 5cio litrowego Mercedesa. Ale to też można kontynuować wątek, po czym zaczepiający ma często dość jakichkolwiek rozmów z nami o czymkolwiek co ma koła łącznie z hulajnogami. Bo tak się akurat może składać, że znam kogoś kto ma takowego 5 litrowego Mercedesa.

Tak to jest jak znajomi z pracy chcą się dowartościować naszym kosztem. Z tym, że czasem się zdarza iż trafia kosa na kamień.

**-żaden inny zwrot bardziej nie wkurza zaczepiającego jak właśnie ten :D przetestowane
 
To tak jak z kobitami. Te ładniejsze trzeba bardziej szanować, a czasem nawet pilnować, hehehe. Niech koledzy i mechanicy żyją sobie w kłamstwie ze swoimi bazylami :P

Moi już się przyzwyczaili i nie pitolą na AR, chociaż nie było łatwo, gdy w dzień zakupu przyjechałem na holu.
 
To tak jak z kobitami. Te ładniejsze trzeba bardziej szanować, a czasem nawet pilnować, hehehe.
sorki za OT ale nie mogłam się powstrzymać :D ładniejsze trzeba bardziej szanować?? hmmm z tym bym się nie zgodziła :) chyba bez względu na urodę każda zasługuje na szacunek :) pozostaje kwestia prowadzenia się takiej osoby - takie nawiązanie motoryzacyjne :]
a z tym pilnowaniem? też kwestia dyskusyjna, większe pilnowanie czasem przynosi odwrotny skutek niż ten zamierzony :)
 
U mnie też były docinki, że padaka, że dużo pali, psuje się, ale jak koledzy zobaczyli że ich venta i golfy nie dają rady albo mieli okazję przejechać się (na siedzeniu pasażera oczywiście) to już nie byli tacy wygadani. Teraz to ja się z nich śmieje kiedy jeździmy Alfą po części do ich samochodów ;)

Po za tym z tą wyjątkowością Alfy to już tak nie przesadzajmy. Jak widzę te wszystkie 156, 147 i tych kompletnie nie ogarniętych ludzi w środku to mam dość. Żałuję, że Alfy się im tak często nie psują! A o MiTo nawet nie wspominam bo to auto jest jak zwykły banan, nie da sie tego poznać na drodze w ogóle, nie wiem czy jedzie nowe bravo czy alfa.

Musiałem napisać co mi leży na sercu.

Pozdrawiam i dodam tylko, że ja też zawsze odradzam znajomym kupno Alfy.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra