A
Alfista92
Guest
W końcu mogę zamieścić w tym dziale temat...
Tak długo na to czekałem
Otóż, wczoraj zaraz po szkole wybrałem się do Warszawy po Alfę Romeo 33.
W ogłoszeniu napisano 1000zł do negocjacji. Pojechaliśmy tam Sierrą kolegi...
Naprawdę byłem w rozterce... nie miałem pojęcia co począć...
Czy ładować się w to ,,bagno'' czy może jeszcze zaczekać...
Chyba wiecie jak ciężko jest kupić Alfę bo NIKT, ale to NIKT Cię nie popiera!
Nawet, a może przede wszystkim własna matka, z którą w wielu kwestiach się zgadzam.
Wybrałem się tam z dwoma kolegami którzy z mechaniką są obeznani, i którzy wcale nie są fanami AR... Tak jak wspomniałem jeden ma Sierrę, a drugi BMW e30 na spółkę z bratem, oprócz nich był jeszcze ,,Golfiarz'' który robił za tło
Dojechaliśmy na miejsce i niunia odrazu każdemu się spodobała! było co prawda ciemno, ale co zrobić... przecież nie będziemy czekać do rana...
Zaczęliśmy oględziny pan sprzedający był wielce zdziwiony że nie przyjechaliśmy z lawetą, a jak mu powiedzieliśmy że będziemy nią wracać na kołach to zaśmiał się, stwierdził że jesteśmy niesamowici i pożyczył powodzenia!
Rzeczywiście, najpierw niunia w ogóle nie chciała zagadać, rozrusznik kręcił ale nic więcej... Ponoć stała cztery tygodnie to nie ma się co dziwić...
W końcu jednak przemówiła, i zaczęła się niemiłosiernie grzać-sprawdziliśmy więc poziom oleju (było za mało).
Pan sprzedający miał litr, więc wlaliśmy litr i ponownie sprawdziliśmy poziom oleju... nic się nie zmieniło...
Powiedziałem że pojadę na stację kupić olej i przy okazji benzynę, bo w baku susza... Kupiłem 5l benzyny i 2l oleju... Zalaliśmy bellę olejem, ale znów nic się nie zmieniło... Potem okazało się że najprawdopodobniej bagnet jest uszkodzony bo w modelu ,,33'' jest nieco udziwniony...
Potem zaczęły się w ogóle straszliwe jajca ciśnienie oleju było dobre, ale kontolka nakazywała bezwzględnie przerwać jazdę... Alfa zaczęła żyć własnym życiem i zdawała się być zdenerwowana że ktoś ją budzi ze snu...
Wzięliśmy ją na jazdę próbną która przebiegła pomyślnie wytknęliśmy parę błędów typu nie odbijające kierunki oraz masę ,,pierdółek''
Nie działa też m.in. synchronizator dwóch biegów...
Przeszliśmy więc do negocjacji ceny... Alfa naprawdę była warta swojej ceny (przynajmniej na pierwszy rzut oka) i aż wstyd było cokolwiek zbijać, ale jednak nieśmiało spytaliśmy ile jest w stanie opuścić...
-Pan sprzedający który był bardzo miły stwierdził że on podał swoją cenę a teraz my podajmy swoją...
Rzuciliśmy 750zł...
Uśmiechnął sie tylko i poszedłem podpisać umowę, a raczej fakturę...
Ciągle nie mógł wyjść z podziwu, że ja naprawdę kupuję to auto.
A był tym bardziej zdziwiony że chcemy nim wracać na kołach, co dla niego było niesamowite... Ktoś rzucił pytanie czy dojedziemy do Skarżyska 170km on zerknął na nas i na auto pokręcił głową i życzył powodzenia... Chciałem zapytać czy dojedzie do Włoch na obchody stulecia marki, ale się wstrzymałem.
Kolega od e30 zasiadł za kierownicą, i już po 5 minutach jazdy niunia bardzo mu się spodobała. Prowadziła się wybornie! Nie ściągała na boki ani trochę, można puścić kierownicę a ona jedzie zupełnie prosto... jest niesamowita!!!
Tylko ja siedziałem trochę ,,smutny'' w sumie wiedziałem jakie mnie czekają wydatki, a nikt w mojej decyzji mnie nie popierał...
Jednak szofer kazał mi się natychmiastowo rozweselić, bo nawet jeśli stwierdzę, że nie podołam wyzwaniu ciężko jest na tej Alfie cokolwiek stracić...
Poza tym mój osobisty szofer, mechanik, inżynier d.s technicznych i wujek mojej belli Mariusz zakochał się w niej!
Cały czas powtarza, że Alfa jest niesamowita, że kocha to auto, że nie poznaje własnego miasta za kierownicą belli i błaga mnie, błaga na kolanach żebym sprzedał mu swoje dziecko
Jednak w tej chwili nie myślę o sprzedaży a doprowadzeniu ją do jakiegoś stanu wizualnego:
-Drzwi są obite i to kierowcy i pasażera
-Błotnik wgięty, o zderzaku nie wspomnę
ale zacznę od reflektora jak tylko zdobędę jakie kolwiek pieniądze bo miałem 1050zł i wszyściutko wydałem, a 3zł które mi zostało wydałem po drodze na bułkę w McDonald's
W tej chwili jestem absolutnie spłukany...


Dziś poszedłem na przystanek autobusowy tak jak normalnie i czekałem na Mariusza któremu póki co przekazałem kluczyki (do momentu gdy nie zdam prawka) On mnie wozi, a także stara się kołować kasę na paliwo, ja zresztą też... Mam do niego zaufanie więc nie boję się że cokolwiek stanie się z moją niunią.
Gdy czekałem na przystanku widziałem jak podjechał autobus i pewien człowiek próbuje się dosłownie wcisnąć ze średnim skutkiem do jego wnętza...
Ładował się ze 3 minuty a kierowca ledwo zamknął drzwil....
Pomyślałem sobie, że zaraz przyjedzie moja niunia i komfortowo a zarazem sportowo dowiezie mnie do szkoły...
ale zbliża się 8:00 a jej ciągle nie ma.
Zacząłem się martwić, pomyślałem że nie odpala, lub miała jakiś wypadek bo było ślisko... już wyobrażałem sobie najgorsze...
Ale nie, okazało się że kolega utknął w korku a bella po zimnej nocy zapaliła odrazu...
W szkole też wszystkim się podobała: Cała klasa miała dziś spóznienie na drugą lekcję bo wszyscy oglądali Alfę, i wcale się nie naśmiewali, wręcz przeciwnie podziwiali!
Na razie tyle co mi do głowy przyszło... zdjęcia dam w swoim czasie a jak coś sobie przypomnę to napiszę... OTO AUKCJA BELLI: http://www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C11584195
Gratuluję czytelniku jeśli wytrwałeś do końca...
Tak długo na to czekałem
Otóż, wczoraj zaraz po szkole wybrałem się do Warszawy po Alfę Romeo 33.
W ogłoszeniu napisano 1000zł do negocjacji. Pojechaliśmy tam Sierrą kolegi...
Naprawdę byłem w rozterce... nie miałem pojęcia co począć...
Czy ładować się w to ,,bagno'' czy może jeszcze zaczekać...
Chyba wiecie jak ciężko jest kupić Alfę bo NIKT, ale to NIKT Cię nie popiera!
Nawet, a może przede wszystkim własna matka, z którą w wielu kwestiach się zgadzam.
Wybrałem się tam z dwoma kolegami którzy z mechaniką są obeznani, i którzy wcale nie są fanami AR... Tak jak wspomniałem jeden ma Sierrę, a drugi BMW e30 na spółkę z bratem, oprócz nich był jeszcze ,,Golfiarz'' który robił za tło
Dojechaliśmy na miejsce i niunia odrazu każdemu się spodobała! było co prawda ciemno, ale co zrobić... przecież nie będziemy czekać do rana...
Zaczęliśmy oględziny pan sprzedający był wielce zdziwiony że nie przyjechaliśmy z lawetą, a jak mu powiedzieliśmy że będziemy nią wracać na kołach to zaśmiał się, stwierdził że jesteśmy niesamowici i pożyczył powodzenia!
Rzeczywiście, najpierw niunia w ogóle nie chciała zagadać, rozrusznik kręcił ale nic więcej... Ponoć stała cztery tygodnie to nie ma się co dziwić...
W końcu jednak przemówiła, i zaczęła się niemiłosiernie grzać-sprawdziliśmy więc poziom oleju (było za mało).
Pan sprzedający miał litr, więc wlaliśmy litr i ponownie sprawdziliśmy poziom oleju... nic się nie zmieniło...
Powiedziałem że pojadę na stację kupić olej i przy okazji benzynę, bo w baku susza... Kupiłem 5l benzyny i 2l oleju... Zalaliśmy bellę olejem, ale znów nic się nie zmieniło... Potem okazało się że najprawdopodobniej bagnet jest uszkodzony bo w modelu ,,33'' jest nieco udziwniony...
Potem zaczęły się w ogóle straszliwe jajca ciśnienie oleju było dobre, ale kontolka nakazywała bezwzględnie przerwać jazdę... Alfa zaczęła żyć własnym życiem i zdawała się być zdenerwowana że ktoś ją budzi ze snu...
Wzięliśmy ją na jazdę próbną która przebiegła pomyślnie wytknęliśmy parę błędów typu nie odbijające kierunki oraz masę ,,pierdółek''
Nie działa też m.in. synchronizator dwóch biegów...
Przeszliśmy więc do negocjacji ceny... Alfa naprawdę była warta swojej ceny (przynajmniej na pierwszy rzut oka) i aż wstyd było cokolwiek zbijać, ale jednak nieśmiało spytaliśmy ile jest w stanie opuścić...
-Pan sprzedający który był bardzo miły stwierdził że on podał swoją cenę a teraz my podajmy swoją...
Rzuciliśmy 750zł...
Uśmiechnął sie tylko i poszedłem podpisać umowę, a raczej fakturę...
Ciągle nie mógł wyjść z podziwu, że ja naprawdę kupuję to auto.
A był tym bardziej zdziwiony że chcemy nim wracać na kołach, co dla niego było niesamowite... Ktoś rzucił pytanie czy dojedziemy do Skarżyska 170km on zerknął na nas i na auto pokręcił głową i życzył powodzenia... Chciałem zapytać czy dojedzie do Włoch na obchody stulecia marki, ale się wstrzymałem.
Kolega od e30 zasiadł za kierownicą, i już po 5 minutach jazdy niunia bardzo mu się spodobała. Prowadziła się wybornie! Nie ściągała na boki ani trochę, można puścić kierownicę a ona jedzie zupełnie prosto... jest niesamowita!!!
Tylko ja siedziałem trochę ,,smutny'' w sumie wiedziałem jakie mnie czekają wydatki, a nikt w mojej decyzji mnie nie popierał...
Jednak szofer kazał mi się natychmiastowo rozweselić, bo nawet jeśli stwierdzę, że nie podołam wyzwaniu ciężko jest na tej Alfie cokolwiek stracić...
Poza tym mój osobisty szofer, mechanik, inżynier d.s technicznych i wujek mojej belli Mariusz zakochał się w niej!
Cały czas powtarza, że Alfa jest niesamowita, że kocha to auto, że nie poznaje własnego miasta za kierownicą belli i błaga mnie, błaga na kolanach żebym sprzedał mu swoje dziecko
Jednak w tej chwili nie myślę o sprzedaży a doprowadzeniu ją do jakiegoś stanu wizualnego:
-Drzwi są obite i to kierowcy i pasażera
-Błotnik wgięty, o zderzaku nie wspomnę
ale zacznę od reflektora jak tylko zdobędę jakie kolwiek pieniądze bo miałem 1050zł i wszyściutko wydałem, a 3zł które mi zostało wydałem po drodze na bułkę w McDonald's
W tej chwili jestem absolutnie spłukany...
Dziś poszedłem na przystanek autobusowy tak jak normalnie i czekałem na Mariusza któremu póki co przekazałem kluczyki (do momentu gdy nie zdam prawka) On mnie wozi, a także stara się kołować kasę na paliwo, ja zresztą też... Mam do niego zaufanie więc nie boję się że cokolwiek stanie się z moją niunią.
Gdy czekałem na przystanku widziałem jak podjechał autobus i pewien człowiek próbuje się dosłownie wcisnąć ze średnim skutkiem do jego wnętza...
Ładował się ze 3 minuty a kierowca ledwo zamknął drzwil....
Pomyślałem sobie, że zaraz przyjedzie moja niunia i komfortowo a zarazem sportowo dowiezie mnie do szkoły...
ale zbliża się 8:00 a jej ciągle nie ma.
Zacząłem się martwić, pomyślałem że nie odpala, lub miała jakiś wypadek bo było ślisko... już wyobrażałem sobie najgorsze...
Ale nie, okazało się że kolega utknął w korku a bella po zimnej nocy zapaliła odrazu...
W szkole też wszystkim się podobała: Cała klasa miała dziś spóznienie na drugą lekcję bo wszyscy oglądali Alfę, i wcale się nie naśmiewali, wręcz przeciwnie podziwiali!
Na razie tyle co mi do głowy przyszło... zdjęcia dam w swoim czasie a jak coś sobie przypomnę to napiszę... OTO AUKCJA BELLI: http://www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C11584195
Gratuluję czytelniku jeśli wytrwałeś do końca...
Ostatnią edycję dokonał moderator: