Nie lepiej pozostawić katalizator na swoim miejscu, bo przecież on jest tam po coś zamontowany, a nie dla "widzi mi sie" konstruktorów. W moim przekonaniu zastępowanie katalizatora kawałkiem rury, to swego rodzaju "wiejski tuning" przede wszystkim, albo może i dlatego, że mam na względzie ochronę środowiska. Masz stosunkowo młody samochód, więc ten katalizator z pewnością jest jeszcze sprawny. Jeśli już koniecznie chcesz go ruszać, to może rozglądnij się za jakimś katalizatorem sportowym, ale z pewnością nie będzie to mały wydatek.
Ponadto usunięcie katalizatora i zastąpienie go strumienicą, bądź rurą (jak zwał, tak zwał), nie przyniesie jakichś wyjątkowo odczuwalnych zmian w osiągach.
Zdecydowanie lepiej jest go pozostawić na swoim miejscu, a np. zmodyfikować silnik montując np chip, co przy dieslu znacznie podniesie moc i moment obrotowy, a i żaden z "zielonych" nic nie będzie miał Ci do zarzucenia.
Ja osobiście nigdy katalizatora nie usunę, męczyło by mnie sumienie, że zatruwam bardziej niż przedtem, no i zawsze przed przeglądem zastanawiałbym się, czy przypadkiem nie sprawdzą składu spalin na analizatorze.
Pomijam już fakt, że spory procent stacji diagnostycznych wystawia dokumenty o sprawności pojazdu bez żadnych badań. No, a potem dziwimy się, że był wypadek, bo opony były łyse, bo hamulce zawiodły itp. No, ale to Polska właśnie... Żyjemy w cywilizowanym świecie, dlatego może warto się nad tym zastanowić i zmienić coś na lepsze, a nie na gorsze...