Witam, początek swojej przygody z 159-ką zawdzięczam jak to u mnie bywa przypadkowi. Szukałem auta rozsądnego, taniego w eksploatacji, do 9 lat, tak abym nie przywiązał się do niego zbytnio i odsprzedał bez większych strat za rok (docelowo w planach miała być Dyskoteka 3 lub 4). Szukałem auta ponad miesiąc. W miedzy czasie kupiłem fokusa mk2 po lifcie 2010 r. 1.8 TDCI najechane 121 tys, którego dzień później oddałem. Poprzednim właścicielem auta była duża Firma zajmująca się wypożyczeniem aut, dostałem wgląd w dokumenty z ostatnich trzech lat pus 3 lata w książce, nic nie budził mych zastrzeżeń co do stanu i przebiegu. W domu przypomniałem sobie o stronce historiapojazdu.gov.pl i sprawdziłem swój nowy nabytek. Okazało się, że podczas przeglądu w 2014 roku auto miało najechane 175 tys. a rok później już tylko 91 tyś.. Przy tym przebiegu auto powinno mieć wymieniony rozrząd suchy i mokry co znacząco podrożyłoby zakup (koszt około 2,5 tys). Nie wspomnę o konsekwencjach nieświadomej jazdy bez wymienionego mokrego rozrządu. Następnie obejrzałem kilka aut w stanie "igła" i ostatecznie zrezygnowałem z zakupu auta w Polsce, oczy swe skierowałem w stronę sławetnych Niemiec. Plus taki, że brat żony tam mieszka i biegle włada niemieckim.
Zakup auta u sąsiadów za zachodnią granicą nie jest tak prosty jak myślałem, szukałem tylko po ogłoszeniach prywatnych, auta pojawiały się na 10-15 min potem znikały, handlarze mają świetnie opanowany rynek i każdą okazję wyłapują momentalnie. Postanowiłem ograniczyć się do kilku modeli aut aby zwiększyć swoje szanse na choćby dodzwonienie się do oferenta. Jednocześnie przeszukiwałem portale polskie bez większego zaangażowania. Przez przypadek wyklinałem 159-kę niedaleko mego domu za cenę ciut przekraczającą mój budżet i moje założenia rozsądnego auta
, po konsultacji z żoną i kilku trafnych sugestiach przekonałem ją do obejrzenia alfy. Zakupu nie dokonaliśmy, auto kryło w sobie sporo wad, a że miałem dzień wolny objeździłem wszystkie okoliczne ogłoszenia sprzedaży 159-ki, nawet te, które znacznie przekraczały mój budżet, stan ich też był nie najlepszy, często powypadkowe (źle spasowane), kręcone liczniki. Doszedłem do wniosku, że nie dam rady zakupić tego auta posiadając tą kwotę, wróciłem do domu z zamiarem szukania dalej rozsądnisia.
Była godzina 17-18 tego samego dnia, pyk odświeżam niemiecką stronkę posiadającą jeszcze filtry ukierunkowane m.in. na alfę i mym oczom ukazała się ona, szybki telefon do brata żony, ogarnięcie spraw z transportem (alfa ma pomarszczona maskę, TUV wyszedł) i dnia następnego wyjazd z Wrocka.
Ufff, udało się, przedstawiam Wam mój nowy nabytek 159 SW 2.0 JTDm 2009 r.. Przywieziona na lawecie prosto z Bawarii, troszkę sfatygowany przód, za to jak na swój wiek z małym nalotem i dobrze utrzymana.




Teraz już wiem jak wygląda wnętrze alfy z przebiegiem 131 tys., poza delikatnym obtarciem lewej strony fotela kierowcy i obiciami aluminiowego panelu, od breloczka, pod stacyjką wnętrze wygląda wzorcowo. Na tylnej klapie i obu progach jest trochę rudej, nadkola przednie i tylne lewe są wypiaskowane, naklejka ich nie ochroniła. Po dokładniejszych oględzinach uszkodzonego przodu okazało się, że wystarczy wymienić wzmocnienie górne, maskę, grill, ramkę halogenu wraz z uchwytem, pospawać zderzak przy lampie prawej na odcinku 4 cm oraz dokupić zestaw naprawczy uchwytów lampy prawej. Właścicielka dodała, że nie działa tylna wycieraczka i ogrzewanie szyby ale nie zrozumiałem której, mój niemiecki jest kiepski.



Mija kolejny tydzień, 159 stoi i czeka na części, jej poprzedniczka się obraziła i strzeliła focha (dosłownie), dając do zrozumienia, że nie podoba się jej mój nowy nabytek i nie będzie wozić dla niej części. Ech... pierwszy raz od 13 lat moje wierne E36 325 TDS odmówiło posłuszeństwa, zatarła się pompa wspomagania i strzelił pasek wielorowkowy.
Po kilku dniach auto spod znaku śmigła ożyło i dostarczyło części (niestety maska nie w kolorze). Nadszedł kolejny tydzień zabieramy się z moim przyjacielem mechanikiem za naprawy. Po rozebraniu przodu okazało się, że jeszcze pęknięte są wszystkie uchwyty filtra powietrza oraz uchwyty dwóch spryskiwaczy (na razie sklejone na tadam
po zarejestrowaniu auta trafia do spawania), po kilku godzinach spędzonych przy aucie okazało się, że nawet nie trzeba było go zbytnio pasować po zamontowaniu wszystkich elementów auto powróciło do formy z przed kolizji.

Taka mała refleksja zakupu auta zagranicą, nie wiem czy to reguła czy mi się tak trafiło, ale te auta co oglądałem w Polsce miały jakieś braki w wyposażeniu, a to brak osłon, a to dojazdu, lewarka lub innych elementów a tu mam wszystko, włącznie z pendrive-m z mapami.
I jeszcze jedna, swoje pierwsze auto zakupiłem 25.10, 159-tke też, pierwsze auto miało pomarszczoną maskę alfa też, pierwsze auto ma rejestracje 876 to kolor alfy, moje pierwsze auto to Niemka z Włoch a 159 to Włoszka z Niemiec
przy rejestracji pierwszego auta miałem problem z zagranicznym dowodem rejestracyjnym przy alfie też (zapomniałem zabrać od sprzedającego), czy to przypadek?
Zakup auta u sąsiadów za zachodnią granicą nie jest tak prosty jak myślałem, szukałem tylko po ogłoszeniach prywatnych, auta pojawiały się na 10-15 min potem znikały, handlarze mają świetnie opanowany rynek i każdą okazję wyłapują momentalnie. Postanowiłem ograniczyć się do kilku modeli aut aby zwiększyć swoje szanse na choćby dodzwonienie się do oferenta. Jednocześnie przeszukiwałem portale polskie bez większego zaangażowania. Przez przypadek wyklinałem 159-kę niedaleko mego domu za cenę ciut przekraczającą mój budżet i moje założenia rozsądnego auta
Była godzina 17-18 tego samego dnia, pyk odświeżam niemiecką stronkę posiadającą jeszcze filtry ukierunkowane m.in. na alfę i mym oczom ukazała się ona, szybki telefon do brata żony, ogarnięcie spraw z transportem (alfa ma pomarszczona maskę, TUV wyszedł) i dnia następnego wyjazd z Wrocka.
Ufff, udało się, przedstawiam Wam mój nowy nabytek 159 SW 2.0 JTDm 2009 r.. Przywieziona na lawecie prosto z Bawarii, troszkę sfatygowany przód, za to jak na swój wiek z małym nalotem i dobrze utrzymana.




Teraz już wiem jak wygląda wnętrze alfy z przebiegiem 131 tys., poza delikatnym obtarciem lewej strony fotela kierowcy i obiciami aluminiowego panelu, od breloczka, pod stacyjką wnętrze wygląda wzorcowo. Na tylnej klapie i obu progach jest trochę rudej, nadkola przednie i tylne lewe są wypiaskowane, naklejka ich nie ochroniła. Po dokładniejszych oględzinach uszkodzonego przodu okazało się, że wystarczy wymienić wzmocnienie górne, maskę, grill, ramkę halogenu wraz z uchwytem, pospawać zderzak przy lampie prawej na odcinku 4 cm oraz dokupić zestaw naprawczy uchwytów lampy prawej. Właścicielka dodała, że nie działa tylna wycieraczka i ogrzewanie szyby ale nie zrozumiałem której, mój niemiecki jest kiepski.



Mija kolejny tydzień, 159 stoi i czeka na części, jej poprzedniczka się obraziła i strzeliła focha (dosłownie), dając do zrozumienia, że nie podoba się jej mój nowy nabytek i nie będzie wozić dla niej części. Ech... pierwszy raz od 13 lat moje wierne E36 325 TDS odmówiło posłuszeństwa, zatarła się pompa wspomagania i strzelił pasek wielorowkowy.
Po kilku dniach auto spod znaku śmigła ożyło i dostarczyło części (niestety maska nie w kolorze). Nadszedł kolejny tydzień zabieramy się z moim przyjacielem mechanikiem za naprawy. Po rozebraniu przodu okazało się, że jeszcze pęknięte są wszystkie uchwyty filtra powietrza oraz uchwyty dwóch spryskiwaczy (na razie sklejone na tadam

Taka mała refleksja zakupu auta zagranicą, nie wiem czy to reguła czy mi się tak trafiło, ale te auta co oglądałem w Polsce miały jakieś braki w wyposażeniu, a to brak osłon, a to dojazdu, lewarka lub innych elementów a tu mam wszystko, włącznie z pendrive-m z mapami.
I jeszcze jedna, swoje pierwsze auto zakupiłem 25.10, 159-tke też, pierwsze auto miało pomarszczoną maskę alfa też, pierwsze auto ma rejestracje 876 to kolor alfy, moje pierwsze auto to Niemka z Włoch a 159 to Włoszka z Niemiec
Ostatnia edycja:



