luciano
Nowy
- Rejestracja
- Kwi 12, 2015
- Postów
- 5
- Lokalizacja
- Montfoort NL/ Poznań
- Auto
- Alfa Romeo 33 Imola / Alfa Romeo 166 3.0 V6 Sportronic
Cześć wszystkim!
Od dłuższego czasu śledzę forum, więc najwyższy czas pokazać swoją Bellę.
To nie będzie kolejny temat typu „kupiłem Alfę i zrobiłem detailing”. Ta historia zaczęła się trochę inaczej...
Kilka miesięcy przed zakupem Alfy Romeo 166 wyjechałem do Stanów Zjednoczonych.
Nie była to podróż motoryzacyjna. Był to czas spotkań z ludźmi, rozmów i spojrzenia na życie z trochę innej perspektywy.
Paradoksalnie właśnie tam uświadomiłem sobie, jak bardzo przez ostatnie lata motoryzacja stała się dla mnie wyłącznie środkiem transportu.
Po powrocie do Europy zacząłem zadawać sobie jedno pytanie:
Odpowiedź nie przyszła od razu.
Ale coraz częściej wracałem myślami do jednego modelu.
Alfy Romeo 166.
Nie dlatego, że była najszybsza.
Nie dlatego, że była najbardziej praktyczna.
Tylko dlatego, że miała w sobie coś, czego zaczyna brakować we współczesnych samochodach.
Charakter.
I właśnie wtedy zrozumiałem, że tym razem decyzję podejmie nie dział finansowy.
Tylko serce.
Przez wiele lat samochód był dla mnie przede wszystkim środkiem transportu. Miał dowieźć z punktu A do punktu B i tyle.
Jednak gdzieś po drodze zgubiłem coś, co kiedyś było dla mnie ważne – radość z samej jazdy.
Od zawsze podobały mi się duże Alfy Romeo, a szczególnie model 166. Im więcej o nim czytałem, tym bardziej rozumiałem, że jest to samochód zupełnie inny niż współczesne konstrukcje.
Kiedy pojawiła się okazja kupna Alfy Romeo 166 3.0 V6 Busso Sportronic, długo się nie zastanawiałem.
Rozsądek mówił:
Serce odpowiedziało:
I tak rozpoczęła się moja przygoda.
Nie kupuję nowego auta.
Kupuję ponad dwudziestoletnią Alfę Romeo, która będzie wymagała czasu, cierpliwości i pieniędzy.
Dzisiaj mogę już powiedzieć, że koszt zakupu był dopiero początkiem.
Z czasem zrozumiałem, że w przypadku Alfy 166 nie kupuje się tylko samochodu.
Kupuje się również odpowiedzialność za zachowanie go w jak najlepszym stanie.
Powoli kompletuję wszystko, czego będzie potrzebował:
I to jest w porządku.
Nie chcę tego samochodu naprawiać.
Chcę go zachować.
A mimo to dopiero kiedy przekręciłem kluczyk, zrozumiałem, dlaczego ten silnik ma status legendy.
Nie chodzi o moc.
Nie chodzi nawet o osiągi.
Chodzi o emocje.
Jest coś niezwykle analogowego w sposobie, w jaki ten silnik oddaje moc i brzmi.
Każde uruchomienie przypomina mi, dlaczego motoryzacja kiedyś wyglądała inaczej.
Pojechałem na Circuit Zandvoort.
Nie po to, żeby bić rekordy.
Nie po to, żeby ścigać się z GTI czy BMW.
Po prostu chciałem zobaczyć...
...jak zachowuje się Alfa 166 na torze.
I wiecie co?
To był chyba najlepszy sposób, żeby zrozumieć charakter tego samochodu.
Na ciasnych zakrętach czuć jego masę i gabaryty.
Ale szybkie łuki...
Tam 166 pokazuje klasę.
To nie jest sportowy sedan.
To prawdziwe Gran Turismo.
Samochód, który nie próbuje być najszybszy.
On po prostu jedzie z ogromnym spokojem.
I właśnie na torze zrozumiałem, że nie każda Alfa Romeo musi walczyć o najlepszy czas okrążenia.
Niektóre po prostu mają sprawić, że kierowca wysiada z uśmiechem.
Dołączyłem do holenderskiego klubu Alfa Romeo 166.
Ludzie, których wcześniej w ogóle nie znałem, zaczęli pomagać mi bezinteresownie.
Podsyłają numery OEM.
Doradzają przy zawieszeniu.
Dzielą się doświadczeniami dotyczącymi Sportronica.
Polecają warsztaty.
Wyjaśniają rzeczy, których nie znajdzie się w żadnym katalogu części.
Dzięki ich wiedzy zacząłem patrzeć na ten samochód zupełnie inaczej.
Nie tylko jako właściciel.
Ale jako ktoś, kto chce zachować go dla kolejnych lat.
Chcę zachować jej charakter.
Plan jest prosty:
Bez tuningu dla samego tuningu.
Po prostu najlepsza możliwa wersja Alfy Romeo 166.
Odpowiedziałem:
I chyba właśnie dlatego ten samochód jest dla mnie czymś więcej niż tylko środkiem transportu.
Alfa Romeo 166 nie przywróciła mi tylko radości z jazdy.
Przypomniała mi, dlaczego kiedyś pokochałem motoryzację.
Bo samochód może być czymś więcej niż urządzeniem do przemieszczania się.
Może mieć charakter.
Może mieć duszę.
Może sprawić, że po zakończonej jeździe odwrócisz się jeszcze raz, zanim zamkniesz garaż.
I chyba właśnie dlatego zostanie ze mną na bardzo długo.
Pozdrawiam wszystkich Alfisti!

Luciano
Od dłuższego czasu śledzę forum, więc najwyższy czas pokazać swoją Bellę.
To nie będzie kolejny temat typu „kupiłem Alfę i zrobiłem detailing”. Ta historia zaczęła się trochę inaczej...
Zakup sercem
Wszystko zaczęło się… w Stanach Zjednoczonych.
Kilka miesięcy przed zakupem Alfy Romeo 166 wyjechałem do Stanów Zjednoczonych.
Nie była to podróż motoryzacyjna. Był to czas spotkań z ludźmi, rozmów i spojrzenia na życie z trochę innej perspektywy.
Paradoksalnie właśnie tam uświadomiłem sobie, jak bardzo przez ostatnie lata motoryzacja stała się dla mnie wyłącznie środkiem transportu.
Po powrocie do Europy zacząłem zadawać sobie jedno pytanie:
Kiedy ostatni raz samochód wywołał u mnie uśmiech tylko dlatego, że przekręciłem kluczyk?
Odpowiedź nie przyszła od razu.
Ale coraz częściej wracałem myślami do jednego modelu.
Alfy Romeo 166.
Nie dlatego, że była najszybsza.
Nie dlatego, że była najbardziej praktyczna.
Tylko dlatego, że miała w sobie coś, czego zaczyna brakować we współczesnych samochodach.
Charakter.
I właśnie wtedy zrozumiałem, że tym razem decyzję podejmie nie dział finansowy.
Tylko serce.
Przez wiele lat samochód był dla mnie przede wszystkim środkiem transportu. Miał dowieźć z punktu A do punktu B i tyle.
Jednak gdzieś po drodze zgubiłem coś, co kiedyś było dla mnie ważne – radość z samej jazdy.
Od zawsze podobały mi się duże Alfy Romeo, a szczególnie model 166. Im więcej o nim czytałem, tym bardziej rozumiałem, że jest to samochód zupełnie inny niż współczesne konstrukcje.
Kiedy pojawiła się okazja kupna Alfy Romeo 166 3.0 V6 Busso Sportronic, długo się nie zastanawiałem.
Rozsądek mówił:
„Nie rób tego.”
Serce odpowiedziało:
„Jeżeli nie teraz, to kiedy?”
I tak rozpoczęła się moja przygoda.
Rzeczywistość
Kupując samochód, wiedziałem jedno.Nie kupuję nowego auta.
Kupuję ponad dwudziestoletnią Alfę Romeo, która będzie wymagała czasu, cierpliwości i pieniędzy.
Dzisiaj mogę już powiedzieć, że koszt zakupu był dopiero początkiem.
Z czasem zrozumiałem, że w przypadku Alfy 166 nie kupuje się tylko samochodu.
Kupuje się również odpowiedzialność za zachowanie go w jak najlepszym stanie.
Powoli kompletuję wszystko, czego będzie potrzebował:
- części eksploatacyjne,
- chłodnicę oleju,
- nagrzewnicę,
- listwy podszybia,
- nadkola,
- oleje,
- filtry,
- płyn chłodniczy,
- świece zapłonowe,
- i wiele innych elementów, które z czasem znikają z rynku.
I to jest w porządku.
Nie chcę tego samochodu naprawiać.
Chcę go zachować.
Busso
O Busso napisano już chyba wszystko.A mimo to dopiero kiedy przekręciłem kluczyk, zrozumiałem, dlaczego ten silnik ma status legendy.
Nie chodzi o moc.
Nie chodzi nawet o osiągi.
Chodzi o emocje.
Jest coś niezwykle analogowego w sposobie, w jaki ten silnik oddaje moc i brzmi.
Każde uruchomienie przypomina mi, dlaczego motoryzacja kiedyś wyglądała inaczej.
Zandvoort
Kilka tygodni temu postanowiłem zrobić coś szalonego.Pojechałem na Circuit Zandvoort.
Nie po to, żeby bić rekordy.
Nie po to, żeby ścigać się z GTI czy BMW.
Po prostu chciałem zobaczyć...
...jak zachowuje się Alfa 166 na torze.
I wiecie co?
To był chyba najlepszy sposób, żeby zrozumieć charakter tego samochodu.
Na ciasnych zakrętach czuć jego masę i gabaryty.
Ale szybkie łuki...
Tam 166 pokazuje klasę.
To nie jest sportowy sedan.
To prawdziwe Gran Turismo.
Samochód, który nie próbuje być najszybszy.
On po prostu jedzie z ogromnym spokojem.
I właśnie na torze zrozumiałem, że nie każda Alfa Romeo musi walczyć o najlepszy czas okrążenia.
Niektóre po prostu mają sprawić, że kierowca wysiada z uśmiechem.
Społeczność
Największym zaskoczeniem okazała się jednak społeczność.Dołączyłem do holenderskiego klubu Alfa Romeo 166.
Ludzie, których wcześniej w ogóle nie znałem, zaczęli pomagać mi bezinteresownie.
Podsyłają numery OEM.
Doradzają przy zawieszeniu.
Dzielą się doświadczeniami dotyczącymi Sportronica.
Polecają warsztaty.
Wyjaśniają rzeczy, których nie znajdzie się w żadnym katalogu części.
Dzięki ich wiedzy zacząłem patrzeć na ten samochód zupełnie inaczej.
Nie tylko jako właściciel.
Ale jako ktoś, kto chce zachować go dla kolejnych lat.
Plany
Nie zamierzam robić z tej Alfy auta pokazowego.Chcę zachować jej charakter.
Plan jest prosty:
- doprowadzić mechanikę do perfekcji,
- zabezpieczyć nadwozie,
- zachować możliwie jak najwięcej oryginalności.
- kierownica obszyta Alcantarą,
- nierdzewny układ wydechowy wykonany na zamówienie (dopiero wtedy, gdy seryjny będzie wymagał wymiany),
- kilka subtelnych zmian poprawiających komfort.
Bez tuningu dla samego tuningu.
Po prostu najlepsza możliwa wersja Alfy Romeo 166.
Dlaczego Alfa?
Ktoś kiedyś zapytał mnie, czy zakup 166 był rozsądny.Odpowiedziałem:
Rozsądek pyta:
„W co ja się wpakowałem?”
A serce odpowiada:
„To część Ciebie, o której zapomniałeś.”
I chyba właśnie dlatego ten samochód jest dla mnie czymś więcej niż tylko środkiem transportu.
Na zakończenie...
Dzisiaj wiem jedno.Alfa Romeo 166 nie przywróciła mi tylko radości z jazdy.
Przypomniała mi, dlaczego kiedyś pokochałem motoryzację.
Bo samochód może być czymś więcej niż urządzeniem do przemieszczania się.
Może mieć charakter.
Może mieć duszę.
Może sprawić, że po zakończonej jeździe odwrócisz się jeszcze raz, zanim zamkniesz garaż.
I chyba właśnie dlatego zostanie ze mną na bardzo długo.
Pozdrawiam wszystkich Alfisti!
Luciano
