Od dawna miłośnik Alfy Romeo.
Zaczęło się od wyścigów F1 starych modeli, takich "cygar" - tak były takie

Potem własna pierwsza 33 1.4 boxer z gaźnikami, którą wypatrzyła żona.
Następnie 33 1.4 IE wersja IMOLA.
W Angli zakupiłem 156 2.0 TS Selespeed, którą przejeździłem ponad 385000 mil i potem jeżdziła w innych rękach. TS i Selespeed nie jest zły tylko wymaga dbania.
Poszukiwanie auta dla żony, które jak określiła: "ma dobrze grać i jechać jak wciska gaz". Dostała więc Giuliettę 1.4 170KM z chipem +23KM i +50Nm. oczywiście z BOSE na pokładzie. żałujcie, że nie widzieliście jej miny po jej samodzielnej pierwszej przejażdżce Julką. I to pytanie: "dlaczego czasem tak szybko migają kierunkowskazy?" Zgadnijcie dlaczego.
Pesel spowodował, że przyszedł czas na cos bardziej wygodnego bo zdowie już nie takie jakiego bym oczekiwał. Poszukałem wiec Stelvio. Osiągalne w uczciwej cenie było ale w USA. A co tam ściągam. I jest. Przypłynęło ze słonecznego Miami. Jest niesamowite.
Jazda Stelvio jest dostojna. Nie trzeba sprawdzać co potrafi, wystarczy świadomość, że potrafi wiele. Wiem bo sprawdzałem czasem. Wiem, że jak jest potrzeba to mogę liczyć na jego muskuły. Ale zazwyczaj lubimy sobie płynąć przed siebie.
Gulietta to zupełnie coś innego. Jest bardzo narowista. Wciskając gaz słyszysz za plecami "dajesz, dajesz". Trzeba się pilnować bo limity prędkości bardzo łatwo zostają w tyle.
No i nadszedł dzień kiedy córuś zapragnęła swojego auta. Nie wiem dlaczego przyszła z propozycją: a może MiTo? Dlaczego MITo? - Bo ładne, powiedziała.
Chcesz - masz. Jest MiTo.
To tyle bo się rozmarzyłem ile fajnych autek miałem / mam.
